20.7 C
Łódź
czwartek, 30 czerwca, 2022
Strona głównaRowerLampki rowerowe na tył za 5 zł - ile są warte ?

Lampki rowerowe na tył za 5 zł – ile są warte ?

Zastanawiałem się czy ten test rozbić na kilka części – w końcu mam kilka lampek do sprawdzenia. Lecz finalnie doszedłem do wniosku że mija się to z celem. Te produkty są tak bardzo podobne do siebie, że dzielenie ich na kilka wpisów jest bez sensu. Tak więc część czwarta, krótkich testów, będzie poświęcona kilku modelom najpopularniejszych tylnych lampek rowerowych z marketów. Ich ceny, w większości przypadków, nie przekraczają 5 złotych. Zobaczmy co za tą cenę otrzymamy.


Aktualizacja wpisu
23.08.2019:
Poprawki kosmetyczne

Świecidełka które testuję można kupić w komplecie z lampką przednią, bądź osobno. Większość sztuk do testu zakupiłem osobno, tylko 3 z nich są w moim posiadaniu już od dawna, przy czym po jednej z nich widać to z daleka 🙂  Z racji bardzo zbliżonej konstrukcji, nie będę też na końcu wpisu rozbrajał każdej sztuki z osobna na części pierwsze. Tak w zasadzie już podczas wymiany baterii mamy lampkę niemal całkowicie rozebraną. Co pokażą w praktyce, przekonajmy się. Nie liczę na mega różnice, jednak gdyby jakaś szczególnie się wyróżniała, na tle konkurencji, na pewno o tym wspomnę.

Wszystkie lampki, bez wyjątku, zbudowane są z tworzywa sztucznego. Ich waga waha się od 31 do 44 gram, bez baterii i pierścienia mocującego do sztycy. Doliczając zaczep, w najgorszym wypadku przytyjecie o około 50 g. Każda z nich zasilana jest dwoma paluszkami AAA (R3). Zależnie od modelu, mamy do dyspozycji kilka trybów działania m.in. :

  • stały
  • mrugający
  • miganie od lewej do prawej (bądź odwrotnie)
  • fiu-bździu, czyli dyskoteka

Moim zdaniem szał ciał z ilością trybów przy tej cenie. A pewnie większość z Was i tak zaspokoi się trybem stałym, bądź migającym. W przypadku młodszych użytkowników tych lampek, mogą w użyciu być i inne tryby. Powiedzmy sobie szczerze, ta ilość opcji to typowy chiński bajer – cuda na kiju, w jednym produkcie. Poniżej film z nagranymi wszystkimi trybami jednej z lampek (na głównym zdjęciu, po lewo u góry). Odległość aparatu od lampki to ~ 1 metr.

 

Z różnic, które można nie dostrzec na pierwszy rzut oka spoglądając na lampki, to ilość zamontowanych diod. Mamy rozstrzał od 3 do 5 na lampkę. Oczywiście nie ma to większej różnicy czy będzie jedna dioda w tą, czy w tamtą. Nie robiłem mega dokładnych pomiarów, ale nawet te z 3 diodami, pamiętając o cenie tego produktu, w zupełności wystarczą dla wielu z Was.

 

Mocowanie też jest w każdej sztuce niemal identyczne. Lampka ma z tyłu na klips, który wpina się z pierścień mocowany do sztycy. Z praktyki powiem że mocowanie to ma jedną dużą wadę, nie sprawdza się na dużych wybojach i można łatwo stracić lampkę. Tak więc z miejsca ostrzegam fanów skoków i „hopków”.

 

Przeszliśmy do jednej z większych bolączek, zaczep. W moim przypadku trafiły się czarne owce, które nie da rady zamontować pod siodełkiem. Zacisk mają tak mały że nadaje się tylko do rowerków dziecięcych, bądź trzeba kombinować z przyczepieniem do boku roweru, w okolicy tylnego koła. Tak więc przed zakupem koniecznie zwróćcie na to uwagę.

 

Za włączenie, zmianę trybu oraz wyłącznie odpowiedzialny jest jeden guzik. Znajduje się on z tyłu obudowy. Przy włączeniu lampki, tryby przeskakują w pętli. Wyłączenie następuje po przeskoczeniu każdego z trybów.

 

W środku szału niema, za takie pieniądze też nie ma co oczekiwać. Losowo wybrana sztuka wygląda tak. Rolę uszczelki odgrywają w nich plastikowe twory (np. ten na zdjęciu), czy coś pokroju gumki recepturki na wykończeniu – kruche i sztywne. Szału nie ma, ale tragicznie też nie jest – zależy od modelu. Jednak przy tym budżecie, ciężko cokolwiek wymagać.

 

Na koniec fotka jak to świeci w terenie. Powiem tylko ze nie jest źle. Kilka groszy, a lampka jest. Gdy wstrzelicie się z mocowaniem, można śmiało powiedzieć że wydaliście dobrze swoje pieniążki.

Odległość od lampki ~ 20 metrów. Zdjęcie jakością nie powala, ale co tutaj wymagać od telefonu 🙂

 

Podsumowując, dla osób spokojnie jeżdżących na rowerze, lampki bez problemu się sprawdzą. Gdy budżet skromny, bądź chcemy coś na przeczekanie, to też można poświęcić tego piątaka. Należy mieć tylko na uwadze fakt, czy zaczep będzie pasował do szerokości naszej sztycy. W przypadku fanów jazdy po wertepach, wybojach czy innych cięższych trasach, zdecydowanie nie polecam. Podejrzewam że oświetlenie z testu nr. III, lepiej się sprawdzi.

Diodek
Diodek
Fan dwóch kółek, chociaż częściej siedzi w czterech. Prywatnie dłubie przy komputerach i rozwiązuje problemy tych co klikają, ale nie tam gdzie trzeba :) Dawniej fan światełek Convoy (co widać po blogu), lecz czas pokazał że trzeba wybrać co ważniejsze w życiu.
Powiązane wpisy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Popularne wpisy

Komentowane wpisy