W moim poprzednim wpisie o latarce Convoy s2+, w charakterze oświetlenia rowerowego, mówiłem pobieżnie o jej zaletach oraz o tym jak skompletować zestaw na start. Ogółem s2+ jako podstawowa, i jedyna latarka, sprawdzi się wyśmienicie, ale jak ktoś już zostanie „oświecony”, to z czasem będzie mu mało i na bank pomyśli o drugiej sztuce (wiem z praktyki… 😉 ). Co dwie „eski” to nie jedna, ale czy aby na pewno to ma sens ? No chyba że zrobimy mix jednej s2+ na reflektorze a drugą z kolimatorem. A może obie na kolimatorze ? Z drugiej strony Convoy c8 był by chyba lepszy, nie ? Na te, i inne pytania, znajdziecie odpowiedź w tekście. Zapraszam.
Convoy s2+ jako latarka na rower i spacer. Kompletujemy zestaw na start UPDATE 28.10.2020 +🎥
Convoy s2+ 2.1A czy 2.8A ? A może coś z nowszej edycji ? Jak barwa diody, ciepła czy zimna ? Kolimator OP czy SMO, a może reflektor ? Jaki akumulator 18650 ? Co z ładowarką ? A uchwyt na kierownicę do roweru ? I można dodać do tego jeszcze kilka innych, dość często powtarzanych pytań. Skupię się tutaj jednak na możliwie prostym wyjaśnieniu co Wam potrzeba na start jeżeli chcecie zacząć swoją przygodę z Convoyem s2+. Tak naprawdę to możecie użyć tej wiedzy też do skompletowania zestawu pod większość latarek działających na ogniwach Li-Ion.
Aktualizacja wpisu:
28.10.2020 Solidna przebudowa i aktualizacja treści.
Doskonałym uzupełnieniem wpisu oraz rozwinięciem wielu tematów omawianych tutaj są wpisy podane niżej. Naprawdę warto je odwiedzić gdyż:
- Dowiecie się o Convoyu s2+ wszystko co wiedzieć powinniście przed jego zakupem
- Poznacie obsługę sterowników do tej latarki. Zmiana trybów, grup, programowanie sterownika Ramping okaże się bułką z masłem
- Nakierują was na co zawracać uwagę podczas zakupu akumulatora, czego unikać oraz przedstawią Wam wiedzę wręcz elementarną którą warto znać podczas użytkowania ogniw
- Jak już będziecie wiedzieć co chcecie kupić konkretnie, macie zniżkę by oszczędzić nieco grosza na inne wydatki 😛
Kompendium wiedzy na temat latarki Convoy s2+ UPDATE 08.10.2020 +🎥
Podstawowa wiedza na temat sterowników do latarek Convoy, Astrolux i nie tylko (kompendium)
Kompendium wiedzy o akumulatorach Li-ion – 14500, 18650, 21700, 26650 UPDATE 14.11.2020
Cała prawda o mega pojemnych akumulatorach 18650 (fake 18650)
Zniżka na latarki i akcesoria Convoy dla czytelników diodek.pl UPDATE 09.12.2019
Kilka słów na temat fenomenu Convoy s2+
Aby była klarowna sytuacja – poniższe streszczenie jest tym co ja widzę teraz, o czym czytam w sieci i jest wynikiem moich prywatnych obserwacji z perspektywy czasu. Do kosztów ogólnie nie doliczałem wysyłki oraz nie biorę pod uwagę wersji modowanych s2+. Opisuję tutaj wyłącznie to co wyszło z fabryki w Państwie Środka.
Na początku była kura, albo jajko… Żartuję. Przez dość długi czas, a nawet po dziś dzień (październik 2020), najtańsza i najpopularniejsza wersja Convoya s2+ składa się z zimnej diody XM-L2 (U2-1A), reflektora OP, sterownika 2.1A z 2 grupami (3/5 trybów) i jest na aluminiowym podłożu. Co „bogatsi” fundują sobie wersję czarną, sterownik o mocy 2.8A (z tymi samymi trybami) oraz diodą o barwie neutralnej z reflektorem OP. Znajdą się i „czarne owce” kupujące latarkę z ciepłą barwą diody, ale tam gdzie ja trafiam, jest to mała garść osobników. Różnica cenową między tymi modelami była, i jest, znikoma. Oscyluje w granicy 10-20 zł, zależnie od promocji. Patrząc jednak z ekonomicznego punktu widzenia dopłata 20 zł przy latarce kosztującej 40 zł jest dokładaniem aż 50% jej wartości ! Dla niektórych to nic, ale dla wielu to już parę groszy jest. W cenie różnicy między tymi modelami kupicie ładowarkę a nawet jak dobrze pokombinujecie to ładowarkę (moduł TP4056 z koszykiem) i ogniwo. Niestety za sprawą Covida dolar zaczął szaleć a zastoje w gospodarce spowodowane lock-down-em przyczyniły się do podwyżek. Popularny szarak za 40 zł jest już ciężko dostępny w takiej cenie bez promocji, a nawet jak się trafi, to dochodzą koszty wysyłki które niejednokrotnie zabijają interes. Z pomocą idzie Wam już Diodek i jego zniżka 15% w oficjalnym sklepie Convoy na platformie Aliexpress 🙂 Niby miało być to żartem, ale jak porównacie ceny latarek w promocjach na Banggood czy Gearbest to zauważycie niejednokrotne że kupując z moim kodem jest o taniej. Gdybyście nie byli zbyt techniczni, polecam zerknąć na polskie opisy latarek Convoy wraz z cenami po rabacie.
Jakiś czas później w Convoyach zaszła mała rewolucja za sprawą trzech muszkieterów. Dioda XPL-Hi na pokładzie, która bywała do tej pory głównie w c8 czy L2, zrobiła mały szał. Dodatkowo cieszył fakt pojawienia się szybki o wysokiej przepuszczalności która naprawdę cieszyła oko jak się spojrzało na latarkę. Dodatkowo fakt wypluwania przez latarkę parę lumenów więcej mogło radować nasze serce bo na oko to szansa mizerna że zobaczycie różnice. Chociaż jak czasem poczytam co w Internecie piszczy, to są osoby które ilość lumenów oceniają na oko myląc się nieznacznie. Zazdroszczę ;] Co jak co, ale najlepszą rzeczą jaką mogło nas spotkać w s2+ było przejście na miedziane podłoże które nieporównywalnie lepiej odprowadza ciepło w stosunku do aluminium (to chyba najczęściej robiona modyfikacja jaką poddawana była s2+). Długo nie trzeba było czekać i pojawił się kolejny bajer w postacie sterownika z zabezpieczeniem termicznym. Łyżką dziegciu w całości jest ciągle mała ilość pasty w tych latarkach i fakt że zawsze zalecam to naprawić. Wymiana pasty w latarce Convoy s2+ jest bajecznie prosta dla osób które w minimalnym stopniu ogarniają lutownicę. Kolejną małą rewolucją było oprogramowanie Biscotti które ma 12 grup i łącznie aż 55 trybów. Dla osób które lubią bajery, coś pięknego. Wreszcie można było ustawić sobie „płynniejszą” regulację mocy z jaką ma świecić latarka.
Nie trzeba było długo czekać aż pojawią się kolejne nowości w postaci s2+ z diodą SST20 / SST40. Ostatnio światło dzienne ujrzały edycje z diodą Osram i Samsung, a miedziane podłoże już chyba na dobre zagościło w „EsDwójkach”. Dobrą informacją jest fakt że nowsze wersje s2+ mają jakby więcej pasty, chociaż sam Simon zaleca (o ile dobrze kojarzę, mogę skłamać tutaj) by dawać jej niewiele i jedynie bezpośrednio pod diodę (wynikło to po pewnej rozmowie z jednym z czytelników który sam z nim rozmawiał). Domyślam się że chodzi o to że bezpośrednio pod diodą jest najcieplej i transfer ciepła z tego kawałka jest najważniejszy, ale osobiście uważam że ostrożności nie zaszkodzi. Nie robiłem bardzo dokładnych testów w tym temacie, nie zasięgałem też opinii u źródła, jednak uważam że warto smarować całe podłoże. W końcu jak ktoś czyści komputery i wymienia pastę termoprzewodzącą to też smaruje cały procesor a nie wybrany kawałek na samym środku.
Po dziś dzień szaro szarawe s2+ są dalej produkowane z tradycyjnym podłożem, mimo że ich sensowność jest dyskusyjna lecz jest to zapewne podyktowane celem ekonomicznym i nie ma co walczyć z tym z dwóch powodów :
- Podłoże swoje zadanie spełnia – nie dam sobie wcisnąć kitu że duża ilość osób na tym globie robi cokolwiek przy tej latarce. Śmiem nawet twierdzić że, lekką ręką, 75% osób posiadających owe latarki nawet nie kiwnęła przy nich palcem.
- Niska cena = większy popyt – stara zasada ekonomii której sensowność ciężko podważyć. Oczywiście znajdziemy osoby które cenią jakość, ale to nie jest target w który mierzy marka Convoy. Oni jak na razie walczą dobrym stosunkiem ceny do jakości.
Mamy początek lat 20-tych XXI wieku i erę diody SST która potrafi pokazać solidne światło w tunelu jeżeli dostanie więcej niż skromne 2,8A ze sterownika opartego o AMC. Idąc za ciosem Convoy podniósł poprzeczkę i stworzył sterowniki potrafiące dostarczyć diodzie 5A, co przekład się na naprawdę solidny strumień świetlny i grzejnik patrząc na wielkość obudowy latarki. Biorąc pod uwagę fakt że sterownik 2.1A potrafił z latarki zrobić grzejnik po kilku minutach (wykresy są w kompendium s2+) zaimplementowano w nowszych i mocniejszych sterownikach zabezpieczenie termiczne. Ma ono uruchomić się gdy temperatura osiągnie 55 stopni. Teoretycznie to dużo, ale jak ktoś miał już styczność z tymi latarkami wie że można by jednak nieco podnieść próg bezpieczeństwa i nikomu raczej krzywda chyba się nie stanie. Pisze „chyba” bo mam pełną świadomość że odczuwanie ciepła to dyskusyjna kwestia. Każdy z nas inaczej odczuwa ciepło, ból itd.. Całkiem niedawno oprogramowanie Biscotti przeszło małą modyfikację i do uruchomienia trybu konfiguracji jest wymagane 20 kliknięć, a nie 10 jak było pierwotnie, więc może i tą temperaturę za jakiś czas coś zmienią… Potężna dioda to jedno, ale wciskanie jej do małej obudowy zbyt szybko uruchamia zabezpieczenia i latarka służy jednie do zrobienia efektu „WOW” przed znajomymi czy rodziną, bo korzystanie z niej na pełnej mocy aż do rozładowania ogniwa jest niemożliwe.
Ostatnio pojawił się nowy potworek (sterownik) który ma na wyjściu 8A. To już dużo za dużo na tak małą obudowę. Nawet jeżeli ktoś będzie miał na takie coś chrapkę (8A w s2+) to i nie wciśniecie go fizycznie do obudowy bo jest za duży.
Patrząc na galopujący rozwój marki i dostępnych modeli wraz z ich wariacjami, szykują się ciekawe modele w ofercie. A marka jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa i czym zaskoczy nas jeszcze Convoy s2+ wyjdzie w praniu. Ważne jest że mimo upływu lat, model ten ma dalej niespotykane chyba nigdzie indziej możliwości modyfikacji dzięki czemu może być dostosowany dosłownie do każdego. Możemy w niej zmodyfikować / podmienić praktycznie każdą część, a co za tym idzie naprawiać ją niemal w nieskończoność. I to jest największa zaleta tego popularnego modelu latarki.
Convoy s2+ – podstawy podstaw czyli co musisz wiedzieć o tej latarce
Nasz główny bohater ma ~ 118 mm długości i ~ 24 mm średnicy. Jego waga bez akumulatora to niecałe 80 gram. Mała ale niepozorna bestia 🙂
Na start musicie wybrać kolor latarki. Tego jest pełen wachlarz. Najpopularniejsza jest szara i czarna. Ale fani bardziej kolorowych modeli też znajdą coś dla siebie. Wybór koloru poniekąd definiuje Wam też to czy włącznik będzie gumowy czy metalowy. Zwróćcie koniecznie na to uwagę bo później nie ma możliwości zmiany gumka <-> metal. Poza różnicą w budowie przy gumowej wersji zmienić sobie podmienić gumkę na inny kolor. Bajer dla fanów modowania.
Kolejną rzeczą po wyborze koloru body (obudowy) to sterownik. Najpopularniejsze są 2 wersje – 2.1A i 2.8A (A – amper czyli jednostka natężenia prądu elektrycznego. W tym wypadku chodzi o ilość prądu pobieranego z ogniwa w trybie maksymalnym). W sieci możemy również trafić na słabsze wersje tj. 1.05A, 1,4A czy 1,75A.
Czasami możecie spotkać oznaczenie sterownika np. 7135×6 czy 7135×8 które oznacza ilość układów AMC. Dla zobrazowania :
7135×3 = 1050mA = 1.05A
7135×4 = 1400mA = 1.4A
7135×5 = 1750mA = 1.75A
7135×6 = 2100mA = 2.1A
7135×8 = 2800mA = 2.8A
Warto wiedzieć że im wyższa wartość, tym latarka bardziej się nagrzeje. Co prawda to są już stare wersje sterowników i nie mają one zabezpieczeń termicznych – warto mieć na uwadze. Nie zmienia to jednak faktu że wciąż cieszą się one wielką popularnością.
Wyższa wartość pobieranego prądu z akumulatora (więcej „A” na końcu) = więcej światła na każdym z trybów = szybszy czas nagrzania latarki do wysokiej temperatury = krótszy czas działania latarki na akumulatorze.
Nie zawsze też każdy z Was będzie musiał używać latarki na pełnej mocy. Standardowo są 3 tryby pracy dzięki czemu każdy znajdzie coś dla siebie. Jeżeli chcecie mieć więcej trybów, szukajcie wersji ze sterownikiem Biscotti. W nowszych i mocniejszych wersjach sterowników macie już 4 tryby na start, co minimalnie poszerzy wachlarz trybów do wyboru bądź, jeżeli Wam mało, możecie też szukać sterownika z oprogramowaniem Biscotti. Kupując u Simona (pamiętajcie o mojej zniżce do której link jest na początku wpisu) macie na stracie wybór sterownika. Gdybyście nie wiedzieli które wybrać to moim zdaniem wygląd to tak:
- Prostota w obsłudze – bierzecie ten co ma 4 tryby. Nic nie przekombinujecie, nie przestawicie itd.
- Lubicie bajery – kupujcie Biscotti (12 grup). Co prawda możecie ustawić jakąś grupę i o niej zapomnieć, ale jak będziecie klikać dużo razy pod rząd to możecie się lekko zamieszać w tym wszystkim i zmienicie sobie grupę bądź przez przypadek wyłączycie pamięć ostatniego trybu.
Kolejna sprawa na jaką warto zwrócić uwagę to dioda, a w zasadzie jej brawa. Niżej przedstawiam Wam popularne zdjęcie z Internetu przedstawiające poszczególne barwy diod XM-L2.
Kolejność jest od zimnej (po lewo) do ciepłej (po prawo). Najczęściej spotkacie się z 3 głównymi typami :
- Zimna
- Jest najtańsza i daje najwięcej lumenów, stąd najczęściej spotkacie ją w latarkach (tak przynajmniej uważam). Nie są to jednak wartości tak duże by pełniły najważniejszą rolę przy wyborze barwy
- Oznaczane są od 6000K wzwyż
- Neutralna
- Chyba najbardziej uniwersalna barwa dobrze odwzorowująca to co widzimy. Jak czytaliście trochę w sieci o tej latarce, to pewnie oznaczenie T6-4C jest już Wam znane
- Mają oznaczenia od 4000K od 5000K
- Ciepła
- Ciepłe światło jest mało popularne, ale ciężko to określić bez miarodajnych statystyk. Na spacerze na pewno lepiej się sprawdza niż barwa zimna, przynajmniej moim zdaniem. No i we mgle „nie zginie” jak zimne światło.
- Numerki jej przypisane to wartość poniżej 3500K
Owe „K” o którym mowa to stopnie w skali Kelvina.
Jaka barwa diody jest najlepsza ?
Taka która Tobie się podoba. Jak nie wiesz co chcesz, a masz wybór, bierz neutralną. Zawsze jakiś kompromis. Z praktyki powiem że przez długi czas preferowałem zimne białe światło, ale bez przesady. Owa przesada to choćby latarki marki Xanes i ich diody. W testowanych modelach latarek światło było tak zimne (barwowo) że aż wpadało w kolor niebieski. No paskudztwo jakich mało moim zdaniem. Aktualnie jestem na etapie przyjaźni z neutralnymi barwami, ale przyznam że na spacer jak wyjdę to ciepłą barwą też nie pogardzę. Nawet wole taką niż zimną. Wyjątkiem w tym przypadku jest rower na którym montuje lampki typowo rowerowe i tam białe zimne kolory oświetlenia to w zasadzie standard.
W przypadku nowszych diod typu SST czy Osram będziecie wręcz skazani na barwę neutralną bądź zimną. Z ciepłą jest deficyt, ale może to czasowe.
Jaką diodę wybrać XM-L2, XPL-HI, XHP… ?
Jeżeli chodzi o różnice w świeceniu XM-L2, XPL, SST oraz to jaki reflektor do nich wybrać (jak macie opcję) to obserwujcie mój blog i mój kanał YT, z naciskiem na to drugie. Nie raz bywam w terenie gdzie porównuję różne latarki w praktyce dzięki czemu zobaczycie jak one świecą w terenie i macie lepszy pogląd na sprawę. Na chwilę obecną niestety nie dysponuję takim materiałem, ale mam go na uwadze. Jak coś się pojawi, to wpis dostanie ten dostanie UPDATE i będzie o tym adnotacja na początku.
Reflektor OP, SMO czy kolimator ?
Pokrótce powiem że:
- SMO (smooth reflektor / gładki) lepiej skupia światło. W przypadku jakiś niedoskonałości, wszystko niestety będzie widać. Najczęściej zobaczycie je w latarkach z głębokim reflektorem które cechuje daleki zasięg np. c8, L2 / L21A czy L6.
- OP (orange peel / skórka pomarańczy) nie ma tak dalekiego skupienia lecz nadrabia to „ukryciem” niedoskonałości. Najczęściej montowany właśnie w latarkach gdzie zasięg jest drugorzędny np. s2+ starsze wersje z diodą XM-L2.
Niestety nie dysponuję materiałem na ten temat, ale jak coś się pojawi, wpis dostanie aktualizację.
Na temat kolimatora 20×60, który najchętniej właśnie montowany jest przez rowerzystów, polecam zapoznać się z filmem.
Jeżeli spodobało Wam się takie świecenie i najdzie Was ochota aby podmienić sobie reflektor na kolimator polecam zerknąć na film jak to zrobić. Opis jest krok po kroku a cała operacja nie wymaga specjalnych narzędzi.
Mini Convoy s2+
Convoy s2+ mini to nic innego jak klasyczna latarka s2+ z mniejszą tubą. Sprawdzi się super jako latarka EDC, ale nic nie stoi na przeszkodzie aby wykorzystać ją jako światło rowerowe. W tym przypadku jedyną wadą mogą być akumulatory których pojemność oscyluje w granicy 800mAh (18350/18450 bądź 16340). Dla porównania w „normalnych” Convoyach akumulator 18650 ma pojemność ponad 4 razy większe. Praktycznie każdą s2+ można „zminimalizować” za pomocą takich właśnie tub. Moim zdaniem jedyna racja bytu dla takiego maleństwa to latarka typu EDC (do codziennego użytku).
Jaki akumulator do Convoy s2+ ?
Przedstawione tutaj informacje to podstawy podstaw. Zapraszam do wpisu kompendium 18650 / 21700 / 26550 gdzie rozwijam poniżej opisane tematy.
Akumulatory do zasilania latarek to temat rzeka. Na rynku możemy spotkać ich mnóstwo. Pojemność sięga od 2000 do 12000mAh. Jaki wybrać ? Najlepiej ten najpojemniejszy. Teoretycznie 12000mAh było by tutaj chyba najsensowniejsze, czyż nie ? Tak, gdyby ta pojemność była prawdziwa, ale nie do końca jest tak fajnie. Jak każda dziedzina rynku i akumulatory mają swoje „czarne owce”. Są nimi właśnie bardzo pojemne akumulatory o parametrach z kosmosu jak np. te 10000mAh.
Jeżeli nie chcecie utopić kasy w błoto wybierzcie ogniwa tych firm:
- Sanyo
- Panasonic
- Samsung
- LG
- Sony
Ale warto też zwrócić uwagę na :
- KeepPower
- Liitokala (oni głównie nakładają jedynie swoje koszulki na akumulatory 18650 LG czy Panasonica)
Znajdą się też :
- Nitecore
- Olight
Ale ich ceny skutecznie Was zniechęcą…
To oczywiście nie koniec listy, jeszcze kilka innych firm się znajdzie, ale nie ma sensu wymieniać wszystkich. Pamiętajcie jednak że w przypadku ogniw 18650 NIE ISTNIEJĄ modele posiadają pojemność większą niż 3400-3500 mAh !
Wszystko co ma więcej mAh na etykiecie to bzdura i czysty kit. MickTick 4200mAh, Bajlong 6800 mAh, UltraFire 7000 mAh, GTF 9900 mAh czy Mr.Henry 12000 mAh, to są po prostu oznaczenia modelu akumulatora, a nie jego pojemność 😉
Temat Fake 18650 macie przybliżony i nie dajcie się zrobić na szaro. Najczęściej te szroty są dodawana razem z ładowarką wątpliwej jakości. Jedno i drugie to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Nie jesteś pewny czegoś ? Zapytaj w komentarzu zanim utopisz kilkanaście złotych.
W telegraficznym skrócie mówiąc – NIE KUPUJCIE ICH !
Ogniwa nowe, z demontażu czy używane ?
Możesz pozwolić sobie finansowo na zakup ogniwa za 15-25 zł / sztuka bądź nie masz czasu, weny, siły itd. szukać czegoś tańszego ? Kup nowe.
Nie dysponujesz taką gotówką, bądź nie jesteś pewny czy to dla Ciebie cała ta zabawa ? Kup ogniwa z odzysku / depakietu (kilkanaście ogniw było złożone w jedną dużą baterię, z jakiegoś powodu jednak zostały rozmontowane. Dość często są to praktycznie nowe ogniwa).
Kilka wskazówek:
- Kupuj ogniwa tylko z zaufanego i sprawdzonego źródła (łatwo mówić, nie ? :-))
- W przypadku zakupu na jakimś forum zobacz ile sprzedający jest czasu na tym forum oraz ile ma postów. Mała ilość napisanych postów czy krótki staż powinien Ci zapalić lampkę ostrzegawczą w głowie. Jeżeli nie jesteś pewien co do osoby sprzedającej popytaj innych forumowiczów o zdanie na chacie/shoutbox-ie.
- Zwróć uwagę na pojemność i prąd testowania. Jeżeli dostajecie pomiar pojemności mierzony np. OPUS-em to ja bym uważał. Przy latarkach wskazane są duże prądy rozładowania, OPUS rozładowuje max 1A co może przekłamać wynik o czym pisałem tutaj (Jak zmanipulować pojemność ogniwa Li-Ion).
- Jeżeli ogniwo ma lekko rozerwaną koszulkę to jeszcze pół biedy, można awaryjnie zakleić uszkodzenie taśmą. W przypadku uszkodzonej koszulki, gdzie kawałek z niej jest oderwany, najlepiej ją całą wymienić. Niestety to generuje kolejne koszty, czego chcemy uniknąć kupując używki. Na szczęście wielu sprzedających dodaj zapasowe koszulki lub już podmienia je przed sprzedażą. gdyby jednak było inaczej, pomyślałbym 2x nad zakupem od tej osoby.
Dlaczego ten sam model akumulatora kosztuje 20 i 50 zł ? Kupować ogniwo z zabezpieczeniem czy bez ? Brać zwykłe czy wysokoprądowe ?
Różnica w cenie wynika zapewne z faktu że jedno ogniwo jest zwykłe, bez zabezpieczeń, a drugie jest zabezpieczone (tzw. protected).

Ogniwa zabezpieczone mają w wielu przypadkach wypukły biegun dodatni, tak samo jak ma to miejsce w bateriach paluszkach, natomiast niezabezpieczony akumulator posiada płaski plus. Nie jest to niestety reguła. W przypadku tandetnych akumulatorów pokroju Ultra, Bajlong itp. są niemal zawsze wypukłe bieguny dodatnie, co sugeruje że są „protected” czyli zabezpieczone. Jedyne co w tym wypadku powinno być zabezpieczone to Wy ! Przed ich kupnem.
Różnica w cenie też bywa wynikiem tego że pod ogniwem podpisuje się jakaś marka latarkowa np. Nitecore. Daje to powód do wyższej ceny która niekoniecznie przekłada się na jakość końcową produktu. Jest to ogniwo z zabezpieczeniem ale pod koszulką pewnie „siedzi” LG, Samsung czy inny czołowy producent ogniw bo firmie nie opłaca się budować fabryki dla jednej rzeczy i ma od tego podwykonawców.
Pamiętajcie proszę że ogniwa niezabezpieczone (markowe oczywiście) posiadają wbudowane zabezpieczenia. Nazywają się PTC i CID. Służą one bezpośrednio do ochrony nas, nie ogniwa. Nie mają one za zadanie ochronić ogniwo przed nadmiernym rozładowaniem itp. bo od tego jest PCM, które ponoć i tak do najlepszych nie należy (wyczytane, testów nie robiłem). W skrócie, o pierwszej dwójce, można powiedzieć że na pierwszy ogień ratuje nas PTC, gdy zadziała to ogniwo będzie dalej służyć. W przypadku nawalenia, do akcji wchodzi CID. Gdy on już „zrobi swoje” ogniwo nadaje się już tylko do utylizacji, bieguny są rozwarte.
W przypadku latarki Convoy kupujcie tylko ogniwa niezabezpieczone z trzech ważnych powodów :
- Ogniwo z płaskim biegunem jest mniejsze, a co za tym idzie wejdzie do każdej latarki bez problemu. Z tymi typu protected bywa różnie. Czasami różnica między nimi sięga nawet 5 mm a to bardzo dużo szczególnie przy latarkach modyfikowanych gdzie sprężynka jest większa bądź dodany jest mosiężny krążek stabilizujący ogniwo.
- Ogniwa zabezpieczone nie mają sensu w latarce ponieważ jej sterownik odpowiada za to aby nie rozładować ogniwa poniżej wartości krytycznej jaką jest 2.5 – 2.8 V (dolną granicę rozładowania konkretnego modelu ogniwa znajdziecie w opisie producenta, w dokumencie o nazwie Datasheet, specification of product, bądź podobnym). W praktyce jednak zabezpieczenie sterownika włączy się w okolicy 3V. Najczęściej objawia się to błyskami w krótkich odstępach czasu.
- Akumulatory niezabezpieczone są tańsze i nie zauważycie tutaj różnicy. A jeśli nie widać różnicy…
Jeżeli posiadacie już ogniwa zabezpieczone, nie kupujcie nowych. Użyjcie co macie, nie ma co marnować pieniędzy.
Przeszukując sklepy czy fora natkniecie się też na ogniwa wysokoprądowe. Są one trochę droższe i cechuje je wysoki prąd rozładowania. W przypadku klasycznych sterowników – 2.8A, nie ma to większego znaczenia. Jednak dla nowszych wersji tej latarki może być już wskazane aby ogniwo miało zapas mocy i ciągły prąd rozładowania na poziomie 8A – 10A (do sprawdzenia w karcie katalogowej ogniwa).
Przechowywanie akumulatorów 18650
W miarę upływu czasu ilość ogniw będzie rosnąć. Przy kilku sztukach można od biedy poradzić sobie z pomocą koszulek z zamknięciem strunowym jednak bezpieczeństwo ogniw i ich ochrona jest wtedy mocno dyskusyjna. Lepiej sprawdzą się tutaj dedykowane rozwiązania.
- Plastikowe pojemniki
Małe, niemal dopasowane do ogniw i niestety niezbyt pancerne. Jednak swoją rolę spełniają i to jest najważniejsze. Możecie je kupić na popularnym portalu aukcyjnym bądź za kilka złotych na Aliexpress. Występują one dla akumulatorów AA, AAA oraz Li-Ion.
- Gumowe etui
Dobrze chronią bieguny, amortyzują po części ewentualny upadek ale nie chronią w całości ogniwa.
- Eko – odzysk pojemników po produktach bądź twórczość własna
Po lewej pojemnik po płatkach mydlanych dzidziuś a po prawo pojemnik do garażu (wg. deklaracji producenta). Kiedyś kupiłem go w Castoramie, ale aktualnie nie są już dostępne. Jest to produkt marki PATROL.
Jaka ładowarka do ogniw 18650 ?
Ogromną zaletą akumulatorów, w stosunku do baterii, jest możliwość ich ponownego ładowania (chociaż w przypadku ogniw 18650 NIE ISTNIEJĄ baterie). Dobrej jakości akumulator Li-Ion ma możliwość ładowania go setek razy minimalnie przy tym tracąc pojemność. Przeglądając ilość dostępnych ładowarek można dostać zawrotu głowy. Co forum, czy blog, to polecają co innego. Koszt takiej ładowarki waha się od 2 do 500 złotych. Należy sobie tylko odpowiedzieć na pytanie – co mi potrzeba. Większość zadowoli się prostym modelem ładowarki, która będzie miała jeden lub dwa sloty na akumulatorki i diodę informującą o stanie naładowania a drudzy będą preferować kombajn którego ilość opcji przywróci o zawrót głowy.
Ważną cechą jest szybkość ładowania. Na dzisiejsze standardy prąd o wartości 1A czy 2A to naprawdę nic dla ogniwa i bez przeszkód możecie go używać. Jeżeli wasza ładowarka może ładować max 500mA (0.5A) to też dobrze. Nie ma obaw o to że coś się stanie, a jedyne co to wydłuży Wam się czas ładowania. W przypadku tak wolnych ładowarek osobiście uważam że warto mieć ogniwa na zapas.
Jeżeli dopiero wchodzicie w świat akumulatorów Li-Ion, ładowarek itp. nie ma sensu przepłacać i kupować kombajnów za grube pieniądze. Na bank nie wykorzystacie ich możliwości, nawet w połowie a nie wiadomo czy z czasem nie wyjdzie fakt że ta zabawa jest nie dla Was. Niżej przedstawiam klika ładowarek idealnych dla początkujących. Są banalnie proste w obsłudze, nie zajmują dużo miejsca i na start w zupełności wystarczą.
Modele podstawowe :
- Moduł TP4056 – dla osób lubiących dłubanie w sprzęcie. Nie jest to pełnoprawna ładowarka. Jej największą zaletą jest cena która oscyluje w okolicy 3 złotych a do tego trzeba doliczyć koszyk na ogniwo za 2-3 złote.
- XTAR – Ładuje głównie ogniwa Li-ion. Szukajcie na allegro, nie opłaca się ich ściągać z Chin. Wymaga ładowarki USB (możecie brać tą od telefonu, tabletów itp.)
- SC1
- SC2
Są też w sprzedaży wersje MC1 / MC2 ale nie polecam ich kupna. Mają niższy prąd ładowania niż nowsze modele a różnica w cenie jest marginalna.
- LiitoKala – Oprócz Li-Ion naładujecie dzięki nim akumulatory AA i AAA. W zestawie nie ma ładowarki USB)
Kombajny do ładowania akumulatorów :
- OPUS BT C-3100 – Ładuje, rozładowuje, testuje pojemność i ma zasilacz w komplecie. Za jednym zamachem możemy „ogarniać” 4 ogniwa
- LiitoKala Lii 500 – Mały kombajn, jak wyżej
- MiBoxer c4-12 – Po długich romansach z OPUS-em to moja nowa miłość od jakiegoś czasu. Ładuje dużym prądem na 4 slotach i dla mnie to zbawienie przy żonglowaniu dużą ilością ogniw. Oczywiście ma tez inne zalety ale to był mój priorytet
- SkyRC MC3000 – Droga jak diabli, ale to mercedes wśród ładowarek. Chyba tylko obiadu nie gotuje 😉
Ładowarki modelarskie :
- ICharger 106B
- Charsoon Antimatter (bardzo udany klon 106B)
- iMAX B6
Dla kogoś kto bardziej chce się zagłębić w świat akumulatorów jest to tzw. „must have”. W przypadku gdy nasze „zainteresowanie” akumulatorami czy latarkami sprowadza się do ładowania / rozładowania i sprawdzania pojemności od dzwonu, to w zupełności wystarczy Wam MiBoxer czy Lii. Jeżeli ładowarka ma działać i być prosta w obsłudze to pierwsze polecane modele są dla Was.
Jaki uchwyt do latarki na rower ?
Wybór uchwytu do latarki nie jest prosty, w szczególności gdy potrzeba nam dużej uniwersalności. Ceny takich rzeczy zaczynają się od kilku złotych zł dochodząc do kwot które ciężko uznać za sensowne w przypadku zwykłego uchwytu na latarkę. Jeden uchwyt potrafi też mieć różne gabaryty. Dla przykładu, najzwyklejszy obrotowy, miałem w 3 różnych grubościach ! Można spotkać się z opiniami że lepsze są te grubsze. Niby masywniejsze, z lepszego tworzywa itd.. Ja tam różnicy nie widzę, jeden i drugi trzyma c8 czy s2+. Jedynie po czasie, ten grubszy, jest bardziej szeroki gdy wyjmiemy latarkę i sądzę że nawet słabiej trzyma. Ale może mi się to tylko wydaje ? Tak czy siak warto pamiętać oby okręcić smycz od latarki wokół uchwytu. Unikniemy dzięki temu upadku naszej latarki i skończy się tylko dyskoteką przy kierownicy.
Uchwyt obrotowy na kierownicę
Lider jeśli chodzi o popularność. Uchwyt ten jest niedrogi a bardzo uniwersalny. Przy jednej latarce i małej kombinacji możemy po części wyśrodkować wiązkę światła i oświetlać trasę względnie na wprost nas. Kolimator 20×60, lub podobny, będzie tutaj bardzo pomocny, ale nie jest aż tak potrzebny jak by się wydawało. Wadą tego uchwytu jest dość łatwe rozregulowanie jeśli bardzo często się nim bawimy i obracamy w każdą stronę. Jak ktoś będzie chciał to może rozwiercić środek i na nowo złączyć śrubką i nakrętką, tylko pytanie czy warto się bawić.
Uchwyt stały na latarkę
Drugi bardzo popularny uchwyt dostępny w sprzedaży, ale ostatnimi czasy jakby upadła jego popularność albo mi się zdaje. Prosty niczym konstrukcja cepa, nie ma co się w nim zepsuć za bardzo i niestety posiada sporą wadę, nie można nim obracać. Oczywiście jego wada to dla innych może być zaleta. W przypadku posiadania jednej latarki ze zwykłym reflektorem po zamocowaniu jej po prawej stronie lewa jest mało oświetlona i odwrotnie. Najszybciej wada ta wyjdzie na zakrętach gdy wjedziecie w ciemny las. Zdecydowanie nie polecam tego rozwiązania dla osób lubiących szybką jazdę. Po części rozwiązaniem jest użycie kolimatora 20×60, bądź zakup specjalnego uchwytu który pomoże nam ustawić światło względnie blisko mostka (np. Trustfire He01).
Podwójny uchwyt z Chin
Dość często polecany model ze względy na solidne mocowanie umieszczonej w niej latarki i mocnego zaczepienia na kierownicy. Niestety z biegiem lat jakość spadała (albo są różne wersja, w co wątpię). W zestawie są mocowania które kiedyś był bardziej gumowe co było świetne jeżeli chodzi o jakość mocowania. Aktualnie te „wypełniacze” są z tworzywa sztucznego i już tak nie zachwycają. Jednak uchwyt jako uchwyt jest wart uwagi.
Uchwyt silikonowy
Szybki montaż i lekkość to niepodważalne zalety, ale przy cięższych latarka światło robi nam dyskotekę na dużych wybojach. Dość często jest polecany tylko i wyłącznie do Convoya z serii s, bądź latarek z tworzywa sztucznego które są lekkie i zbliżone gabarytami. Zaczepienie Convoy c8 na kierownicy tym uchwytem skutkuje rzucaniem mięsa na lewo i prawo podczas jazdy. Osobiście nie jestem jego fanem tego rozwiązania nawet dla latarki s2 / s2+ bo podczas testu miałem z nim takie przeboje że hej. Inna sprawa że ja nie uczęszczam zbytnio po DDR, a po terenach zielonych typu parki / lasy i inne wyboiste trasy. Jednak warto dać mu szansę, jeśli nie szalejemy na dwóch kółkach bądź nie posiadamy chwilowo żadnej lepszej alternatywy. Kosztuje niewiele i w najgorszym wypadku może Wam później służyć jako awaryjny zaczep w trasie. Tak czy siak, ja się pod nim nigdy nie podpiszę aby komuś go polecić.
Inne popularne modele uchwytów
Z modeli które są polecane przez innych możecie jeszcze spotkać:
Olight (po prawo) i jego tańsza alternatywa z Chin. Przyznaję że Olighta nie mam zamiaru testować z racji wysokiej ceny (szukam sponsora :D), ale Chińska alternatywa do mnie już dotarła. Testy praktyczne kiedyś będą… Kiedyś 😉
Na koniec dam wam małą poradę. Uchwyty są różne, bywają też różne gumy do nich dodawane. Przerabiałem takie które fabrycznie fajnie się trzymały na kierownicy a trafiałem i takie gdzie mimo solidnego zakręcenia gwarantowały oświetlenie koła i nic więcej (zsuwały się). Jeżeli u Was i takie zjawisko wystąpi, wywalcie gumkę z zestawu i użyjcie starej dętki. W moim przypadku to najlepiej się sprawdziło. Jeżeli ktoś jest używa mleczka to niech pyta znajomych bo gumka to podstawa 😉
















