Strona główna Blog Strona 13

Test Chińskich powerbanków (boxów) na ogniwa 18650

6

W dzisiejszych czasach zapotrzebowanie na energię jest naprawdę ogromne. Niestety nie idzie to w parze z pojemnością ogniw Li-Ion czy Li-Pol, więc ratujemy się we własnym zakresie powerbankami. Ogniwa grafenowe mogą namieszać na rynku, ale ponoć początkowa faza która „zainicjuje” rozwój nie przyniesie większej pojemności przy tej samej objętości ogniw, a jedynie zwiększą się cykle z 500 do nawet 1500 (niewtajemniczonych zapraszam do kompendium gdzie opisałem co to są te cykle). To tyle w teorii i proponuję poczekać na produkt namacalny w sprzedaży detalicznej. Niecałe 10 lat temu już pisali o następcach Li-Ion i coś tak rewolucji nie widać…

Wróćmy jednak do tematu, na rynku przenośnych banków energii jest cała masa gotowych już rozwiązań. Pojemność tych najpopularniejszych, i względnie mobilnych banków energii, waha się od 2000 do 30000 mAh. Tak wiem, klocek 30000 mAh swoje waży i bardzo dyskusyjna jest jego mobilność, ale i tak będzie wygodniej jak latać z akumulatorem od skuterka, nie ? 😉

 

Klika słów na temat Chińskich powerbanków i pomiarów

Staram się w testach być obiektywny, jednak nie mogę Was nie ostrzec że te tanie pojemniki na ogniwa 18650 (BOX 18650, jak kto woli), z których zbudujecie sobie powerbank, są nie najwyższych lotów. Zabezpieczenia są tam słabe, bądź nie ma ich wcale. Osobiście mam do nich lekkie uprzedzenie, choć wiem jak wiele osób je używa. Dlatego, niezależnie od wyników testu, zwracajcie uwagę na kilka rzeczy :

  • Używajcie tylko ogniw markowych do zasilania swoich powerbanków, więcej na ten temat dowiecie się z wpisu w kompendium dotyczącego akumulatorów 18650
  • Jeżeli to możliwe, nie zostawiajcie PB w miejscu gdzie obudowa może się otworzyć i mieć styczność z metalowymi rzeczami np. skrzynka na narzędzia. Przypadkowe otwarcie przy przenoszeniu może skończyć się tak że te same bieguny połączą się z czymś metalowym i mamy zwarcie (pozdrawiam tutaj pewnego osobnika :))
  • ZWRACAJCIE uwagę na biegunowość przy wkładaniu ogniw ! Najlepszy przykład jak kończy się złe włożenie jednego z ogniw do PB.

Tak, wkładałem ogniwa do testu na szybko, i nie zwróciłem uwagi na biegunowość. Trwało to dosłownie kilka sekund…

 

Kilka słów na temat pomiarów :

  • Wynik pojemności testowanych ogniw w ładowarce OPUS BT 3100 był uzyskany przy prądzie rozładowania 1 A
  • Ogniwa użyte do testu są bez zabezpieczeń, ale tylko markowe
  • Najważniejszą decyzję o zakupie PB na konkretną ilość ogniw odgrywała wyłącznie cena, nie zwracałem uwagi na inne parametry
  • Każdy test pojemności PB (ile energii odda) wykonany był przy pomocy sztucznego obciążenia (1 A, w praktyce z PB pobierane było 0.80 – 0.95 A)
  • W przypadku mniejszego poboru energii z PB, możecie odzyskać jej ciut więcej, natomiast przy większym obciążeniu wynik będzie niższy. Nie będą to jednak diametralne różnice. Niestety przy próbach wymuszenia większego obciążenia czyli 2 A wg. miernika, a faktycznie pobierane było ~ 1.4 A PB miały problem z utrzymaniem takiego natężenia i odłączały zasilanie. Stąd brak pomiaru przy większych wartościach niż wspominany wcześniej 1 A
  • Każdy z testów był powtarzany 3 razy, a wynik końcowy jest średnią każdego z pomiarów
  • Pomiar pojemności był wykonywany do samego końca, aż PB sam odetnie zasilanie (miernik na szczęście pamięta wynik)
  • Zdjęcie wyników są wyświetlane na mierniku (KEWEISI) pod innymi urządzeniami, jest to jedynie by odczytać wynik i nic nie zmienia dla testu gdyż na ten czas sztuczne obciążenie był już odłączone
  • Pamiętajcie że to nie laboratorium, ten test ma dać Wam jedynie pogląd na to ile orientacyjnie energii wyciągniecie z takich Chińskich obudów do budowy powerbanku z ogniw 18650. W zależności od wsadzonej elektroniki, wasze wyniki mogą się nieco różnić
  • W ostatnim przykładzie są dość duże rozstrzały przy pomiarach, niestety nie wiem skąd, ale i nie będę w to wnikać. Elektronik ze mnie słaby, a i sensu nie widzę aby gdybać nad tanią Chińską myślą techniczną
  • Przewód do pomiarów ładowania PB nie był słabej jakości i nie był on wąskim gardłem. Ładowarka z portu potrafiła dać 3 A , a przewód który użyłem służy mi na co dzień przy ładowaniu tabletów czy PB Xiaomi (i to poprzez Quick Charge)

 

Pojemność ogniwa w teorii i praktyce

Wspomniałem o tym że pojemność jaką podaje się na opakowaniu NIGDY nie jest tą którą otrzymacie z PB. Nie jest to żadna tajemnica, ani anomalia, a zwykła fizyka i marketing. Ta nieszczęsna pojemność jest tylko teoretyczna, o czym wielu niestety nie wie i dają się nabić w bambuko przez reklamy super pojemnych banków energii. Wiele z nich jest opartych dokładnie na tej samej elektronice, jedynie różniącą się obudową czy logo na opakowaniu. Niestety pisze się tam jedynie o pojemności ogniw / ogniwa (a i tutaj bywa różnie) przemilczając stratę energii która idzie na podbicie napięcia. Jest to oczywiste, marketing rządzi się cyframi a te lepiej wyglądają gdy są większe. I niech nikt mi nie mówi że rozmiar się nie liczy 🙂 W końcu ,będąc kompletnie zielonymi, wybierzecie PB z pojemnością 3000 mAh czy 1600 mAh gdyby były w tej samej cenie ?

Pokrótce, standardowo na ogniwie naładowanym mamy napięcie 4.2 V i  do tego w tracie pracy ono ciągle spada. W USB mamy napięcie 5 V na wyjściu które musi być względnie utrzymywane. Aby tego dokonać w PB jest przetwornica napięcia. Dodatkowo każdy układ elektroniczny ma jakąś tam sprawność. Im jest ona wyższa, tym lepiej. Z tymi chińskimi cudami różnie bywa, i niestety cena odzwierciedla jakość więc i sprawność nie powala.

Jak obliczyć realną pojemność powerbanku
Wracając jednak do tego napięcia i pojemności. Aby szybko i orientacyjnie wyliczyć z grubsza pojemność gotowego już powerbanku można użyć wzoru :

3,7  x   /  5  =  nasza pojemność w mAh – straty

Mówić prościej – Napięcie znamionowe ogniwa 18650 mnożymy przez pojemność powerbanku i dzielimy przez napięcie (w naszym przypadku 5V). Daje nam wynik pojemności przy napięciu 5 V wyrażony w mAh. Niestety elektronika nie jest idealna, i do wyniku z pojemności należy doliczyć straty. Myślę że 15 – 20 % będzie dość realnym wynikiem. Dla przykładu użyjemy mojego PB marki XIAOMI (stary już model) który ma deklarowane 20000 mAh.

3,7 * 20000 / 5 = 14800 mAh.

Mówiłem wcześniej o startach, przyjmijmy wersję optymistyczną i że będzie to w okolicy 15% czyli :

14800 – 15% = 12580 mAh

Z urządzenia odzyskamy ~ 12580 mAh. A jak wygląda to w praktyce ?

Powervank XIAOMI 20000 mAh - realna pojemność

Wynik względnie zbliżony do tego z wyliczeń. Podsumowując, przy zakupie takiego PB odzyskamy jedynie ~ 63% deklarowanej pojemności którą wychwalają sprzedawcy. Nie powiem aby był to powód do dumy. Jednak na tle innych wynalazków „powerbankopodobnych” jest świetnie, jednak nieświadomi konsumenci są mocno nabijani w butelkę. I nie ma co się czarować, tak być nie powinno !

Smutne realia pokazują że w praktyce Chińskie PB mają jeszcze większe straty. I w zasadzie moje testy to poniekąd potwierdzają (wybaczcie spojler :))

Zanim przejdziemy jeszcze do testów, jeżeli lubicie wyszukiwać po Ali różne Chińskie płytki, to możecie bez problemu odszukać te które są w powerbankach i samemu zbudować do nich obudowę. 

Testy praktyczne

Chiński powerbank na 1 ogniwo

Chiński powerbank na ogniwa 18650

Uśredniając, z PB wyciskamy 1618 mAh z ogniwa o pojemności 3000 mAh. Strata w tym wypadku to niemal połowa pojemności (~ 46%). Mając na uwadze dzisiejsze akumulatory telefonów, których pojemność to średnio 3000 – 4000 mAh, to nie naładujecie swojego telefonu nawet w połowie. No chyba że podłączycie go zanim padnie Wam całkowicie, bądź chcecie sobie go tylko podładować w terenie.

Trochę lepiej sprawa się ma gdy ma nam taki PB zasilić licznik przy rowerze, nawigację rowerową, tzw. playery MP3 / MP4 czy jakieś słabsze lampki rowerowe.

 

ładowanie powerbankuJeżeli chcecie naładować ten PB, w najlepszym wypadku „amciał” 1 A. Po niecałych 10 minutach wynik zleciał w dół. Tragedii jakiejś nie ma, ale 4 liter nie urwie.

Chiński powerbank na 2 ogniwa

Chiński powerbank na ogniwa 18650

To jest moi drodzy jakiś ewenement. Każde z testowanych urządzeń uruchamiało się automatycznie po włożeniu miernika i sztucznego obciążenia, ale tutaj nie ma lekko. Aby uruchomić to urządzenie akumulatory musiały być naładowane na maksa, i to przez ten PB. Klasycznie ładowałem je w zewnętrznej ładowarce (OPUS i MiBoxer) po czym wkładałem to tego PB. Później podłączałem go do ładowania aby „doładował” akumulatory, i robił to twardo za każdym razem. Jak czerwona dioda sygnalizacyjna przestała już mrugać i świeciła światłem ciągłym, urządzenie było gotowe do współpracy. Normalnie hit. Tylko raz udało mi się go „normalnie” uruchomić, ale jedna jaskółka wiosny nie uczyniła w tym przypadku.

Co do wyników, średnia odzyskanej pojemności to 3430 mAh. Szału nie ma, ale szczerze mówiąc liczyłem na ciut więcej. No cóż, life is brutal. Przy dobrych wiatrach uda się naładować telefon od zera do pełna, w zależności jaką baterią w nim dysponujecie. Można już uznać ten wynik za sensowną wartość i jakieś tam tam ładowanie awaryjne nim zrobimy. Oczywiście nie korzystajcie w międzyczasie z telefonu by nie marnować energii 🙂

 

ładowanie powerbanku

Ten model z gniazdka pobierał max 0,8 A.  Tragedii też tutaj aż takiej nie ma, lecz do szału daleko. Wiele tańszych ładowarek ma zbliżony prąd ładowania.

Chiński powerbank na 3 ogniwa

Chiński powerbank na ogniwa 18650

Trochę lepiej – 5373 mAh, w końcu jedno ogniwo więcej w zestawie.

Można śmiało powiedzieć że 3 akumulatory w PB (o sensownej pojemności) = 1 ładowanie, z zapasem, naszego telefonu. Można nawet zaszaleć i zerknąć na niego sprawdzając godzinę, odpisywać na SMS-y a może nawet i pogadać parę minut. Myślę że dla większości z Was nie będzie to problemem i po naładowaniu zobaczcie stan akumulatora równy 100%.

A co z ładowaniem ? Niestety tego nie powiem, model który mam po zwarciu już nie był skory do współpracy. Chwała że zdążyłem zrobić 3 testy do tego wpisu ! Podejrzewam że max byśmy osiągnęli 1 A, czyli wynik mało satysfakcjonujący moim zdaniem.

Chiński powerbank na 4 ogniwa

Chiński powerbank na ogniwa 18650

Normalnie redbull. Dostajemy skrzydeł i wreszcie naładujmy swój smartfon do pełna, a nawet będziemy mogli z niego skorzystać dość często. W końcu macie jakiś sensowny zapas (6351 mAh) w ogniwach i kto bogatemu (w energię) zabroni korzystać i „się” ładować ?

 

ładowanie powerbanku

Na temat ładowania powiem tylko tyle – porażka. Natężenie rzędu 1 A nie napawa optymizmem. W przypadku jednego czy dwóch ogniw bym nic nie mówił, ale mamy tutaj aż 4 ogniwa do wykarmienia (o łącznej pojemności ~ 12000 mAh). Jak żyć się pytam…

Na koniec tej części dodam że teksty o naładowaniu telefonu traktujcie z przymrużeniem oka. Każdy ma inny telefon i nie da się tutaj jednoznacznie powiedzieć ile razy go naładujecie. Jasne że mogę wziąć inne urządzenie pod uwagę, ale patrząc na otaczający nas świat i fakt że większość urządzeń jest na akumulator ciężko było by mi się wstrzelić w coś co używa większość z Was, stąd też padło na telefon i pojemność w okolicy 3000 – 4000 mAh. Gdyby nie to sprostowanie to bym się też nie zdziwił gdybym za jakiś czas, w komentarzach, zobaczył tekst że „Jaś Kowalski” naładuje powerbankiem na jedno ogniwo swój telefon 2 razy, bo ma jakiś stary model. Stąd też owe porównanie jest mocno orientacyjne. Mam jedynie nadzieję że zrozumieliście co chcę Wam przekazać.

W telegraficznym skrócie, i mocno uogólniając, używając powyższych PB tracicie ~ 40% pojemności ogniwa.

Czy warto kupować chiński powerbank ?

Jeżeli ktoś czyta moje teksty pewnie wie że nie lubię za nikogo decydować. I nie ma to znaczenia czy mowa o lampce rowerowej, latarce czy, co najczęściej spotykam na YT, barwie diody oraz marki/modelu akumulatora. I tak będzie tym razem. Jesteśmy różni i nie mam zamiaru niczego nikomu narzucać. Tak więc nie dam Wam konkretnej odpowiedzi, lecz podpowiedzi na które sami sobie odpowiecie i uważam że podejmiecie słuszną decyzję. W razie co, pamiętajcie że komentarze są do Waszej dyspozycji.

Czy taki tani powerbank może być używany jako ładowarka ?

Jasne ! Jeżeli macie cierpliwość do ładowania ogniwa niskim prądem, to czemu nie. O ile w przypadku pojedynczego ogniwa, nawet dwóch, jestem w stanie przeżyć ładowanie prądem 0,5 – 1 A, tak w przypadku 4 slotów i wydajności 1 A mamy „aż” 250 mAh na kanał, uważając że każe z ogniw faktycznie tyle dostanie to można jedynie powiedzieć – szał ciał 🙂 Przy 4 kanałach, i mojej cierpliwości, proszę o zatrzymanie tego pociągu z takim ładowaniem, ja wysiadam.

Patrząc na to z innej strony, taki tani PB może właśnie służyć za mocno rezerwową ładowarkę. Osobiście nie mam cierpliwości na czekanie aż PB naładuje ogniwa (w szczególności model na 4 sztuki 18650) oraz zaufania do zintegrowanych ładowarek (w tym tych z takich PB). Nawet z ładowarek wbudowanych w latarki mało co korzystam. Nie skłamię jak powiem że 90% użytkowania wbudowanych ładowarek w latarkach wykorzystuję tylko do testów produktu którego planuję zrobić recenzję. U mnie w znacznej większości przypadków ogniwa lecą do klasycznej ładowarki i to największym możliwym prądem w wielu przypadkach. Ale to tylko dlatego że ładuje ogniwa przed wyjściem w teren bądź podczas testów np. właśnie tych PB. I nie odbierzcie mnie źle, że wbudowane ładowarki to jakieś tragiczne zło czy tykająca bomba zegarowa (może z małymi wyjątkami ;)), po prostu cenię sobie czas.

Następna sprawa że wkładanie ogniwa 18650 co chwila do takiego PB może skutkować uszkodzeniem koszulki. Spasowanie tych elementów, w niektórych przypadkach, pozostawia wiele do życzenia. Jednak co ja mogę powiedzieć przy teście 4 sztuk, na tysiące możliwych ? Nic. Zawsze można zrzucić winę na przypadek i że ja taką sztukę trafiłem.  Na pocieszenie powiem też że w przypadku gdy wkładamy ogniwa do takiego PB raz na jakiś czas, to nie ma to takiego znaczenia. Gdy jednak do tego dojdzie, po prostu nie pokusiłbym się o zamykanie go na czas ładowania akumulatorów.

Czy taki tani powerbank to same zło jeżeli chodzi o jakość elektroniki ?

I tak, i nie. Jak pisałem, ja nie jestem fanem takich urządzeń, ale nie twierdze też że są faktycznie złe. W sieci jest multum testów, filmów itp. gdzie pokazują jaki to szajs jest sprzedawany na Ali czy w innych sklepach. Jednak weźcie pod uwagę fakt że niejednokrotnie kupicie dokładnie TĄ SAMĄ RZECZ na allegro. Ten sam Chiński „cud techniki”, z identycznym logo, oznaczeniami, a w wielu przypadkach są to dokładnie te same produkty, tyle że u różnych sprzedających. Czasami różnią się opakowaniem, dodaną instrukcją czy zamieszczonym innym logo „producenta”. I co wtedy ? Kupując w kraju kupujecie lepsze ? Myślicie że produkty przeszyły dodatkowe testy ? Nie sądzę.

Prawda jest taka że w wielu przypadkach jakość jest taka, ile ktoś był w stanie za nią zapłacić. Made in China nie oznacza od razu bubla. Wiele wysokiej jakości produktów jest tam robione, jednak ta jakość swoje kosztuje (i proszę abyście nie wspominali ile kto naprawdę na tym zarabia, bo to temat rzeka i wiemy jak tam jest kolorowo w fabrykach). Na pocieszenie dodam że są kraje gdzie jest jeszcze gorzej bo Chiny które „znamy” mocno już ewoluowały. Zainteresowanych odsyłam do poczytania portali poświęconych imporcie / eksporcie itp.. 

To kupować ten PB czy nie ? Co o tym sądzisz ?

Zależy. Jeżeli nie masz nic z ogniw 18650 to sprawa jest bardzo dyskusyjna. Przeliczając koszt akumulatorów, dostawy i ściągania jeszcze chińskiej obudowy do zbudowania takiego PB w wielu przypadkach jest nieekonomiczny. Można jeszcze się pokusić o szukanie ogniw z depakietu i oszczędzanie na wysyłce przez SMART-a, jednak i tak warto sobie to przekalkulować. Dla przykładu :

  • Obudowa na 8 ogniw (na bogato) to koszt ~ 12 zł
  • Ogniwa Sanyo NCR18650GA znalazłem za ~ 15 zł i wysyłce najtańszej za 9 zł.

W sumie mamy ~ 140 zł i 28000 mAh. W najlepszym przypadku, licząc że ogniwa mają deklarowaną największą pojemność. W przypadku gdy ogniwa będą miał minimalną pojemność, lecz trzymającą się noty katalogowej, uzyskamy 26800 mAh. W najgorszym wypadku jakiejś mega starty nie ma. Dla przykładu PB o pojemności teoretycznej 30000 mAh możemy kupić już za 110-120 zł. Gdzie tutaj interes ? Jeżeli składacie od zera, dla mnie żaden.

Jeżeli macie już ogniwa, to sprawa jest bardziej klarowna, bo oszczędzacie trochę grosza i zakup takiego BOX-a jest już bardziej uzasadniony niż zakup gotowca. Pytanie też jaką pojemność mają wasze ogniwa, by nie wyszło tak że użyjecie ogniw z demontażu po laptopie i ich sumaryczna pojemność będzie śmieszna bo lata świetności te akumulatory mają już za sobą. Wtedy budowa takiego PB wymaga przemyślenia.

Celowo w całości „podsumowania” pomijam że jeden PB będzie miał porty USB-C, gotowiec nie, ewentualnie gdzieś tam będzie opcja ładowania QC3, a drugi tego mieć nie będzie itd. Stąd też sami musicie wybrać co dla Was jest najlepsze. Nie każdy potrzebuje porów USB-C czy QC a zadowoli się jedynie zwykłym wyjściem USB bo czas ładowania urządzenia nie jest dla niego ważny. Możemy się spierać że warto jednak dorzucić te kilka złotych i zainwestować w rozwiązanie takie czy siakie, jednak jak mówiłem wcześniej, wszystko zależy od konkretnego przypadku.

Powerbank Tracer – jak wygląda od środka

Niemal na sam koniec, zerknijcie sobie jak wygląda sklepowy powerbank, na przykładzie produktu marki Tracer.

Cudów tutaj nie ma. Fabryczne ogniwo 2600 mAh (podejrzewam że od nowości miało lekko mniej, jaka to marka można tylko strzelać) nie powalało wydajnością. Pewnie odzysk był na poziomie 1300-1500 mAh, a że dostałem go bo „nawalił”, to podmieniłem to cudo o wyglądzie akumulatora 18650 na Sanyo NCR18650GA. Urządzenie wróciło do żywych, miało więcej energii niż fabrycznie i posłuży jakiś czas zamiast gromadzić się na kolejnej kupce elektro śmieci. Niestety naprawa była dość dawno i nie pomyślałem wtedy aby zrobić test pojemności z miernikiem jak wyżej, jednak myślę że moje obliczenia są bardzo prawdopodobne. Gdyby ktoś był ciekaw co nawaliło to już mówię – ogniwo. Napięcie bliskie zera i nie dało się podbić ładowarką która czasem dawała radę (XTAR MC1) ani zasilaczem labo (projekt DiY). Nawet gdyby się udało je uratować, i tak pewnie dużego pożytku z niego bym nie miał.

 

Gdzie kupić chiński powerbank na ogniwa 18650- Aliexpress

Powerbank na 1 ogniwo 18650

Powerbank na 2 ogniwa 18650 (to nie model który testowałem :))

Powerbank na 3 ogniwa 18650

Powerbank na 4 ogniwa 18650

Powerbank na 5 ogniw 18650

Powerbank na 6 ogniw 18650

Powerbank na 7 ogniw 18650

Powerbank na 8 ogniw 18650

Powerbank na 9 ogniw 18650 – nie znalazłem, jak ktoś się doszuka, poproszę o link

Powerbank na 10 ogniw 18650

Convoy 4X18A jako alternatywa dla Convoy L6 | UPDATE 12.04.2020

8

Convoy 4X18A to, moim zdaniem, dobry zamiennik dla Convoya L6 jeżeli patrzymy jednie na tą markę i szukamy jakiegoś mocniejszego światełka. Aktualnie w portfolio producenta jest wiele latarek, mniej bądź bardziej udanych, lecz zróżnicowanie ich jest bardzo małe w kategorii potężniejszych modeli. Wreszcie pojawiło się jakieś światełko (w tunelu :)) To że mowa o alternatywie też można uznać za powiedziane na wyrost gdyż L6 = zasięg, a 4X18A sprawdzi się lepiej do świecenia „przed nosem”. Jednak obie propozycję są dla osób szukających większej ilości lumenów.

Warto też pamiętać że od dawna mamy do dyspozycji Convoya L2 który jest mniejszą wersją Convoya L6, jednak nie jest to sztywna reguła. U Simona jest do Waszej dyspozycji L2 w wersjach z przedłużkami i finalnie różnica między L2 a L6, w gabarytach, lekko zanika. Niestety te modele są, aktualnie, z diodą XPL-HI i do alternatywy L6 daleka droga. Jednak o tym będzie dyskusja we wpisie o L6.

Jako że jest to latarka z wyższej półki, biorąc pod uwagę markę Convoy, przychodzi ona w kartonowym pudełeczku znanym z modeli Convoy L6. Szkoda że nie jest to pudełko prezentowe jak to się mówi, było by fajnym opakowaniem na prezent. Pewnie zmiana opakowania odbiła by się na cenie, stąd lepiej oszczędzić i postawić na minimalizm.

Parametry

Materiał : Aluminium
Kolor : Czarny
Włącznik : Pod kciukiem
Szybka : Z powłoką AR
Reflektor : SMO
Dioda : XHP 70.2
Barwy diody : 3000K – 4000K – 5000K – 6500K
Tryby sterownika : 1% – 10% – 40% – 100%
Moc sterownika :  5000 mA, zależne od użytego ogniwa
Pamięć ostatniego trybu : Tak
Zabezpieczenie przed nadmiernym rozładowaniem ogniwa : Tak
Zabezpieczenie przed odwrotną polaryzacją : BRAK
Zasilanie : 4x 18650
Wymiary (długość / głowica / tuba) : 153 mm / 69 mm / 50 mm
Waga (bez ogniwa) : 592 g
Deklarowana moc : 4300 lumenów
Pozostałe informacje : 

  • Sterownik posiada zabezpieczenie przed przegrzaniem. W przypadku nagrzania się do wysokiej temperatury, następuje automatyczne włączenie słabszego trybu
  • Latarka posiada wbudowaną ładowarkę – port USB-C, prąd ładowania max 2 A

 

Galeria

 

Ogólne i podsumowanie

Organoleptycznie mogę stwierdzić że Convoy trzyma swoją jakość. Nie ma co się doczepiać do wyglądu czy spasowania elementów. Klasyczny Convoy. Jest dobrze. Niektórych może boleć brak smyczki czy jakikolwiek dodatków, jednak uważam że jak Simon miał by dorzucać do pudełek smyczki, nawet te „lepsze”, to i tak było by bez sensu, bo one są za słabe dla ponad pół kilogramowego potworka. Może ogólnie by udźwignęły latarkę, jednak ja bym nie polecał polegać na nich. Jak już to kupcie metr sznurka typu paracod i sami zróbcie smyczkę.

Sprzęt w ręce trzyma się dobrze, chropowata powierzchnia rączki pomaga aby latarka się nie wyślizgnęła przypadkiem. Od góry mamy szybkę o wysokiej przepuszczalności i reflektor smo. Szkoda że zastosowana jest szyba a nie tworzywo sztuczne. Przy takiej masywnej latarce upadek spowoduje dość duże prawdopodobieństwo że szybka zostanie uszkodzona. Pewnie zwiększyło by to cenę końcową, jednak myślę że warto było by rozważyć taką opcję przy droższych latarkach.

Nad tubą znajduje się włącznik. Nie jest on podświetlany a klik jest wyczuwalny. Przeskok trybu odbywa się za pomocą naciśnięcia i przytrzymania guzika. Tryby zmieniają się co chwila i zapętlają się. Aby włączyć bądź wyłączyć latarkę, należy raz nacisnąć guzik.

 

Z drugiej strony znajduje się zaślepka chroniąca port ładowania. Jest dobrze spasowana, jedynie co w mojej sztuce gumka do końca nie jest wycięta, jednak to naprawdę drobnica i bzdura do której nie warto się doczepić.

No właśnie, port ładowania. Pewnie ucieszy on wiele osób. Szczególnie nowi w temacie światełek będą zadowoleni bo tutaj szalenie popularna Liitokala Lii 101 już nie wystarczy, trzeba by mierzyć minimum w Lii 402 czy cokolwiek innego na 4 kanały. I to z sensownym prądem ładowania.

Gniazdo USB-C zastosowane w tym modelu jest już przyszłościowe i cieszy mnie to ogromnie że nie dano micro USB. W końcu trzeba iść do przodu, a przewaga „C” na micro jest niepodważalna – możliwy większy prąd ładowania oraz symetryczna wtyczka. To druga zaleta jest chyba jest najbardziej trafiona. Co prawda marka Blitzwolf ma przewód z uniwersalną wtyczką micro USB, jednak u mnie coś nie zdał egzaminu. Bodaj po pół roku i już telefon nie kontaktował przy wkładaniu z jednej ze stron. Kończyło się na tym że i tak trzeba było zwracać uwagę na „biegunowość”. Dwa takie kabelki przerobiłem, dwa razy to samo. Podziękowałem, przeprosiłem się z klasycznymi przewodami micro USB i życie wróciło do normy. Znów trzeba było patrzeć jak się wkłada 😉

Producent deklaruje możliwość ładowania prądem max. 2 A co przy końcówce USB-C nie jest specjalnym wynikiem, wręcz potencjał portu jest niewykorzystany, ale miejmy świadomość że to jest latarka z wbudowaną ładowarką, czyli opcją dodatkową, i nie ma co wymagać prądów rzędu 5 czy 10 amperów. Ale w praktyce nie jest też aż tak źle 🙂

Natężenie ładowania 4X18A

 

W praktyce ładowanie 4 x Samsung 30Q (3000 mAh) rozładowanych do napięcia 3 V na ogniwo wygląd tak. Ogniwa były rozładowane do ~ 3.1 V

Czas ładowania Convoy 4X18A

 

Podczas ładowania dioda pod włącznikiem świeci się na czerwono. Po wszystkim zmienia kolor na niebieski.

Stan naładowania akumulatorów Convoy 4X18A

 

Skoro mamy już wbudowaną ładowarkę a latarka jest stosunkowo nową konstrukcją, to uważam że mogli już zaprojektować ją pod ogniwa 21700. Ja wiem że 18650 są szalenie popularne i stosunkowo tanio można je już kupić, ale nieznacznie zwiększając cenę latarki (większa tuba w zasadzie) mamy możliwość wrzucenia ogniw o pojemności 5000 mAh a nie max 3500 mAh. Zresztą 21700 kosmicznie drogie już nie są. Podatek od nowości już minął 🙂 Być może poszli w 18650 z racji małego prądu ładowania, bo co to jest 2 A przy 4 ogniwach. Widzicie zresztą na wykresie wyżej. Trochę czasu trzeba poświęcić na ładowanie, a przy 21700 ten czas by się jeszcze lekko wydłużył.

 

W terenie niestety nie obcowałem z tym modelem za długo, ale spacer po parku późnym wieczorem odbyć się musiał. Pasuje mi ilość światła jaką latarka serwuje, i to że nie świeci mi na kilometr w dal, a doświetla to co mam w zasięgu wzroku. Niestety dla niektórych ta zaleta, może też być wadą.

 

Tryby to rzecz dyskusyjna, i w zasadzie można powiedzieć że Convoy w tym modelu średnio zdał egzamin. Jest za duża luka między 40 a 100 procent mocy. To już można było uderzać w 1 – 30 – 60 – 100 czy 25 – 50 – 75 – 100 skoro mamy trzymać się 4 trybów, ale nie ma płakać. Może wskoczy ten model z oprogramowaniem typu Biscotti i będzie to jakoś ogarnięte w późniejszych wersjach. SST40 też miała prosty sterownik, a niedawno (patrząc na datę aktualizacji wpisu) wyszła wersje z oprogramowaniem Biscotti. Na pociechę, marną niestety, dodam że to nie jedyna latarka gdzie można narzekać na dziwny rozstaw trybów. Nie wiem z czego to wynika. Polityka firmy czy co. Niektórym to pewnie i tak nie będzie przeszkadzać.

Po czasie, gdy aktualizuję ten wpis i jeszcze trochę pobawiłem się latarką, brakuje mi płynnego zwiększania jasności w tym modelu. O ile przy szperaczach mogę skakać po trybach, tak w latarce którą mogę świecić też na nogi chciałbym mieć większą kontrolę nad ilością światła.

Jeżeli chodzi o jasność na największym trybie, to klasycznie zlatuje ona w dół po niedługim czasie, więc o długich i wyjątkowo jasnych spacerkach nawet nie marzcie. Ale to nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem. Podczas spaceru, gdy pierwszy raz miałem tą latarkę uruchomioną, nie zauważyłem gwałtownego spadku jak ma to miejsce na widocznym wykresie.Convoy4X18A

 

Jednak fakt faktem, park który odwiedziłem miał doświetlenia z latarni oddalonych naście metrów, co lekko przekłamywało ilość światłą którą widzimy. Spacer trwał około 30 minut a latarka ciągle działała. Na szczęście nie odczułem nagrzania do zbyt wysokiej temperatury, więc zabezpieczenie zaimplementowane w sterowniku spisało się. W moim mniemaniu załącza się ono nawet zbyt szybko. Latarka podczas przechadzki była ciepła, jednak nie na tyle aby było czuć jakikolwiek dyskomfort. Na dworze panowała temperatura 3 – 5 stopni C więc myślę że można było by z niej jeszcze trochę wyciągnąć. O ile w okresie zimowym to przejdzie, tak latem wyższa temperatura zabezpieczenia może się na nas źle odbić. Realnie jednak patrząc, takimi zabawkami nie bawią się dzieci (przynajmniej nie małe :)), więc jakąś tam odporność na ciepło każdy z nas posiada i uważam że warto było by dorzucić te 10 stopni więcej do załączenia się zabezpieczenia termicznego.

Aby nadrobić test spadku jasności, zrobiłem go raz jeszcze w garażu. Na zewnątrz było koło ~ 2 stopni C, w środku koło 5 stopni C. Latarka włączona na maxa przeskoczyła na niższy tryb po 9 minutach.

Zrobiłem też testy w domu. Latarka włączona na największy tryb w momencie gdy spadła jasność była już odczuwalnie ciepła. Temperatura w domu wynosiła ~ 20 C. Podbijałem co jakiś czas tryb do maksymalnej mocy i już ciepło dawało się we znaki. Latem będzie dodatkowe grzanie gdy wybierzecie się w teren i będziecie wyciskać z niej siódme poty.

KDLitker c8.2 (XHP 50.2) – czyli Convoy c8 na sterydach :) + 🎥

10

Witajcie. Dziś będzie skromnie w testach gdyż latarka o której mowa w temacie jest już ze mną dość długi czas. Co za tym idzie, niestety nie zrobię jej pełnego omówienia a jedynie testy w terenie. Wiem że dla niektórych to zaleta, więc możecie to potraktować jako ukłon w Waszą stronę 😉

Omawiany model to KDLitker c8.2 który jest w zasadzie „Convoyem c8” z diodą XHP 50.2 (i oczywiście odpowiednim sterownikiem). Do zasilenia tej małej bestii potrzeba jedno ogniwo 18650, wskazane wysokoprądowe. Światło leci w teren dzięki reflektorowi SMO i szybce o wysokiej przepuszczalności.

Sterownik w latarce posiada 4 tryby pracy :

  • 5%
  • 35%
  • 65%
  • 100%

Jak sami przekonacie się na filmie, jest moc. Niestety zasięg lekko kuleje, ale przy tej diodzie można było się tego spodziewać. Jednak jak to z potężnymi diodami bywa, latarka KDLitker c8.2  nagrzewa się dość solidnie (tak, to moje stare testy z nagrzewania się latarek, aktualnie już ich nie robię).

KDLight c8.2

 

I czas pracy

KDLight c8.2 czas pracy

 

Latarkę możecie kupić u źródła lub na Aliexpress. Jak to z Diodkiem bywa, mogę Was poratować kodem zniżkowym na 3% – blf (tak, tak, szału nie ma…), ale lepsze to niż nic, prawda ? 🙂 Niestety kupon nie działa gdy latarka jest w promocji (ale zadziała on też ogólnie na inne produkty).

Jeszcze rzućcie okiem na galerię zdjęć gdy latarka była „cała”. A po wszystkim zapraszam Was do recenzji w terenie w formie video na moim kanale YT (film na końcu).

 

Wesołych świąt 2019 !

0

Od jutra już święta. Mamy 3 dni wolnego (uczącej się młodzieży nie liczę). Czas lekkiego spowolnienia, przemyśleń i przede wszystkim spotkań z najbliższymi. Z tej okazji życzę Wam wszystkiego najlepszego. Hojnego mikołaja, spokoju ducha, miłej atmosfery w rodzinnym gronie i abyście chociaż przez te 3 dni zwolnili obroty, bo ile można pracować.

Życzę też Wam (i sobie) jak najlepszych materiałów o latarkach na fajnym kanale w portalu YouTube. Miejmy nadzieję że jego rozwój będzie trwał w najlepsze, testy będą Wam odpowiadać a świecidełka które tam zagoszczą, będą coraz fajniejsze.

Wesołych Świąt życzy Wam
Michał (Diodek)

Wymiana pasty termoprzewodzącej w latarce Convoy s2+ + 🎥

7

Od dawna Wam marudzę że jedyne co naprawdę warto zrobić w fabrycznej wersji latarki Convoy s2+ to wymiana pasty pod podłożem. Nie jest to ciężki zabieg, jak ktoś majsterkuje w jakikolwiek sposób to podała temu zadaniu. Jednak i tak wielu sprawiał on problem, co widziałem najczęściej w komentarzach na blogu czy na forach. Tak więc w odpowiedzi na Wasze wołanie, stworzyłem film gdzie pokazuję krok po kroku jak to zrobić.

Cały zabieg sprowadza się do użycia jak najmniejszej ilości narzędzi aby znaczna większość z Was mogła go wykonać nie narażając się na dodatkowe koszty. Jeżeli jednak gdzieś utkniecie, piszcie komentarz. Postaram się Wam pomóc ruszyć z miejsca.

Bywają też pytania jaką pastę termoprzewodząca użyć – każdą byle nie silikonową. Im większa przewodność cieplna, tym lepiej. Jednak nie szalejcie. Bo później się okaże że kupicie pastę termoprzewodzącą o wartości połowy latarki albo i lepiej. Jeżeli jeszcze ją zużyjecie do komputera czy w jakiś projektach, to pół biedy. Gorzej jak macie kupić pastę tylko na pojedynczy zabieg. Ja bym nie szalał i kupił jakąś popularną za ~ 10 zł np. AG SILVER, AAB COOLING TG1 czy GEMBIRD TG-G1.5-01. Ta ostatnia wygląda obiecująco pod względem ceny i parametrów. Z doświadczenia znam firmę przez ogromny wybór akcesoriów do komputera o dobrym stosunku ceny do jakości. Uważam też że jak kupicie latarkę w Chinach za 40 zł, szkoda marnować kasy na pasty z wyższej półki gdy mają robić za jednorazówkę.

Osobiście od lat jestem bliżej z marką Arctic Silver jeżeli chodzi o większe smarowania, że tak powiem. Wersja Ceramique wychodzi za grosze przy dużym opakowaniu i jeżeli chcecie z kimś się złożyć, kupić pastę na większą ilość smarowań to duża strzykawka jest za około 30 zł. Miód malina. Pasta zdaje egzamin w s2+, innych latarkach, komputerach itp., potwierdzam to z praktyki. Jeżeli kręcić sprzęt, to jasne że będziecie mierzyć wyżej. Ja mówię o budżetowych rozwiązaniach dla „nie moderów”.

Polecam Wam też obejrzeć film jak rozebrać i złożyć Convoy s2+. To tak na zaś, abyście wiedzieli co i skąd może Wam wypaść z latarki gdybyście chcieli ją przy okazji przeczyścić.

 

Na koniec przypominam również że w razie problemów komentarze są do Waszej dyspozycji. Postaram się Wam pomóc w razie natrafienia na jakiś problem.

Convoy M3 – recenzja i test w terenie 🎥

23

Convoy M3 to dość specyficzna latarka, wielu ją lubi, ale też wiele osób nie może jej „przeboleć”. Model ten ma swoje wady i zalety co widać po komentarzach w sieci. Część z tych komentarzy jest niczym innym jak własną opinią, i nie ma co się czarować że nie są one do końca obiektywne. Jednak ciężko się z nimi nie zgodzić… Bez względu na wszystko, zapraszam do zobaczenia recenzji jak ona wygląda, spisuje się w terenie i wtedy z czystym sumieniem możecie wyrobić sobie opinie na jej temat.

Moja zniżka dla czytelników na zakup tej latarki jest zaraz pod filmem. Gorąco zachęcam do skorzystania 🙂

Convoyowe newsy V UPDATE 14.01.2020

3

Przyznam że wpis miał celową zwłokę, z nadzieją na więcej w sklepie, jednak się przeliczyłem. No więc jedziemy z piątą częścią o tym co w Convoylandzie (wymyśliłem na poczekaniu :)) słychać.

Aktualizacja wpisu

03.01.2020:
Dodane „real photo” Convoya 4X18A, link na instagrama dostępny pod omówieniem latareczki.

14.01.2020:
Dodane link na insta gdzie są fotki Convoya M21C i M26C, link dostępny na końcu tego wpisu.

Pamiętajcie że ceny w sklepie możecie zbić moim rabatem.

Zaczynamy od sterownika. Standardowy driver 17 mm z jednym trybem 100%. Na wyjściu szału nie ma, 1500 mA, jednak jest to chyba dedyk do latarki Convoy c8 z diodą UV. I jest on w tej latarce, sprawdzałem organoleptycznie 🙂

Driver 17 mm Convoy jeden tryb

 

A teraz będzie ciekawiej – latareczki 🙂

Convoy 4X18A

Na start mały potworek z diodą XHP70.2. Ta bestia ma apetyt, aby ją zasilić wymagane są 4  ogniwa 18650. Na pewno wielu ucieszy wbudowana ładowarka z portem USB-C. chociaż zdaję sobie sprawę że wielu wolałoby port micro, jednak wyższe prądy to już nie domena tego standardu. Sama latarka waży niemal pół kg., tak wiec leciutko nie będzie. Jak świeci zobaczycie przy okazji mojej recenzji.

Convoy 4X18A XHP702

 

Kolejna propozycja, a w zasadzie dwie, to Convoy M21C i M26C. Można by rzec że Convoy X3 którego niedawno recenzowałem dostał nowe życie. A z jednym z czytelników, niedługo po publikacji filmów, rozmawiałem właśnie na temat X3 i gdybaliśmy czy wyjdzie nowa wersja. Minęły 2 tygodnie i proszę.

Zmiany w stosunku do pierwowzoru to głównie dioda XM-L2 na SST40 oraz driver ze standardowego na ten z 4 trybami. W zależności od modelu mamy tubę przystosowaną do ogniw 26650 (M26C) bądź 21700 (M21C). Detale poznacie przy okazji recenzji. Aktualnie wujek Diodek na nie też czeka.

Zdjęcia modelu na moim instagramie https://www.instagram.com/p/B623VsnHyso/ Gdybyście chcieli ją zakupić ze zniżką, zapraszam na stronę Kody z Chin.

Convoy M26C

Convoy M26C SST40 Convoy M26C SST40

 

Convoy M21C

Convoy M21C SST40

Real photo jak to się kiedyś ładnie nazywało, macie na moim instagramie 🙂 https://www.instagram.com/p/B7TVr8OHUer/

I to było by na tyle. Opinie, komentarze i pytania na blogu jak zawsze mile widziane.

Dużo światła wszystkim życzę 🙂

Lumintop B01 – świetna latarka rowerowa i alternatywa Convoy s2+ z kolimatorem

31

Jakie oświetlenie kupić na rower ? Convoy s2+ z kolimatorem, rzekła większość. A jakaś alternatywa ? Lumintop B01, powiedział Diodek.

Poważnie mówię, macie naprawdę fajne światełko na rower które nie tylko jest mocne, ale posiada odcięcie. Zasilanie z ogniwa 18650 lub 21700 jest świetną sprawą. Bierzecie dodatkowe ogniwa i możecie ruszyć na dłuższy wypad.

Ale co ja Wam będę marudzić, zapraszam do obejrzenia recenzji Lumintop B01 na moim kanale YT.

Jeżeli chcecie kupić Lumintop B01 w dobrej cenie, zerknijcie tutaj.

Convoy s12 – recenzja i test w terenie 🎥

4

Witajcie.

Niedawno opublikowałem test latarki Convoy s12. Warto wiedzieć że jest to pierwsza latarka marki Convoy która ma 3 diody na pokładzie. Do wyboru jest Nichia 219C bądź SST20. Zasilanie jej to jedno ogniwo 18650 bądź 21700.

Świeci mocno, fajnie, ale blisko. Nie jest to ideał dla osób szukających dalekiego zasięgu, jednak warto zobaczyć ją w akcji. A może przypadnie Wam do gustu 🙂

Możecie ją kupić z moim rabatem na stronie Kody z Chin. Lecz najpierw zapraszam Was do obejrzenia recenzji s12 na moim kanale na YT.

Pozdrawiam.