Strona główna Blog Strona 12

Lądowisko dla drona STARTRC 80 cm

0

Jednym z akcesoriów które warto mieć podczas latania dronami w terenie to lądowisko. Mam świadomość że zakup tego jest dyskusyjny, ale prawilni użytkownicy tych latających sprzętów powinni się w nie obowiązkowo wyposażyć. Jeżeli ktoś nie chce wydawać pieniędzy na dedykowaną podkładkę, może w zasadzie użyć wielu innych rzeczy, jednak świadomość posiadania „oficjalnego” lądowiska daje +5 do samopoczucia 😉 A szczerze mówiąc, docenicie je najbardziej na piaszczystych terenach.

Mój wybór padł na model STARTRC 80cm które możecie kupić w sklepie Banggood (STARTRC 80cm Parking Pad Apron for Xiaomi FIMI X8 SE/FIMI X8 SE 2020). Jak przeczytacie opis to owy parking jest dla FIMI X8, ale spokojnie możecie je użyć do innego dowolnego drona, nikt tego nie sprawdza 😉

Średnica lądowiska które zakupiłem jest duża, to fakt, jednak w moim przypadku wybrałem ją celowo by mieć zapas. Jednak z perspektywy użytkowania praktycznego, chyba lekko przedobrzyłem i będę musiał doposażyć się w coś mniejszego, ale na chwilę obecną przynajmniej nie mogę narzekać na zbyt małą powierzchnię do startu czy lądowania.

Model o którym mowa w tym wpisie dociera do nas w zamykanym woreczku / etui. Ogólnie produkt jest mi znany, ale nie operuję jego fachową nazwą.

 

W środku znajdziemy intensywnie pomarańczowe etui wraz z logo firmy i napisem co to za produkt. Dzięki takiemu kolorowi, wieczorem na bank go nie zgubimy, rzuca się w oczy. Na górze doszyty jest uchwyt który ułatwi nam jego transport.

 

Lądowisko zrobione jest z jakiegoś sztucznego materiału, przypominające nieco ortalion (po drapaniu wydaje charakterystyczny dźwięk). Doszukałem się że jest to prawdopodobnie oxford fabric czyli jakieś mieszanki poliestru i/lub nylonu. Ale to na marginesie kompletnym. Producent deklaruje że lądowisko jest wodoodporne i jestem w stanie w to uwierzyć. Po takiej ślizgawicy woda spływa jak po kaczce 🙂 Wyjątkiem jest obszycie, czyli jakieś 10% całości. Tutaj materiał jest miękki i pewnie chłonie wodę. Ale spójrzmy prawdzie w oczy, jak będzie padało, to raczej zwijamy żagle.

Metalowy elastyczny okrąg (czy co to tam jest) dzięki któremu rozkładamy i składamy lądowisko, wydaje się być dość solidny. Nie jest to jakiś cienki drucik który zaraz się powygina na wszystkie strony. Plusik leci.

Nasze „H” jest dwustronne i każda ze stron jest zrobiona z osobnego kawałka materiału. Po złapaniu w palce jest to wyczuwalne. Po obu stronach są inne wzory.

Szycie, i ogólnie cały produkt, jest naprawdę dobrej jakości. Nie ma mowy o typowej chińskiej tandecie. Jestem z niego zadowolony. Jedyne do czego mogę się doczepić to wykończenie szlufki, a w zasadzie to każdej z nich. Myślę że to nie fuszerka, a tak ma być, jednak pewnie dało by to rade jakoś lepiej wykończyć. Bez obaw jednak, tragedii nie ma.

 

Trochę dziwne że do niemal największego modelu lądowiska nic nie dodali (śledzie, naklejki czy odblaski), ale jak prześledziłem recenzje tego produktu to musiało się coś zmienić. W opisie mamy jak byk Package Included: 1 x Parking Pad i ani słowa więcej a patrząc na ciut starsze recenzje były śledzie i manual. Coś mi się zdaje że Banggood et dodatki pogubił albo takie dostali… Nie wiem i nie wnikam. Przyznaję że jako adept sztuki latania, przeoczyłem fakt zapotrzebowania na śledzie, ale o instrukcji czy naklejkach nawet przez chwilę nie pomyślałem. Co by nie było, muszę powiedzieć że widziały gały co brały, opis z zawartością się zgadza.

Gdybym chciał dokupić śledzie to na Aliexpress koszt 4 sztuk (wykonane z tworzywa sztucznego) oscyluje w granicy 5 zł., więc nie zbiedniejemy, a gdyby ktoś nie chce pchać się w dodatkowe koszty, zawsze może użyć kamieni w ostateczności. Wszystko zależy od wielkości drona i średnicy lądowiska, aby można było je jakoś sensownie położyć. Ja na kilka lotów nie miałem wcale potrzeby mocowania lądowiska do ziemi, lecz wyposażę się w nie dla świętego spokoju. Jako ciekawostkę zerknijcie na śledzie z podświetleniem. Dla latających w nocy w terenie to świetna sprawa. Na pewno ułatwią odnalezienie miejsca lądowania. Jedna sztuka to wydatek około 6 zł co w przeliczeniu odpowiada zestawowi 4 sztuk zwykłych, najtańszych, śledzi.

Aby była jasność, w zestawie z lądowiskiem 80 cm powyższe akcesoria są, widać to nawet na oficjalnej stronie sklepu na Aliexpress więc, jeżeli już, tam zachęcam do kupna tego konkretnego modelu. Aktualnie gdy publikuję ten wpis, to lądowisko jest tam nawet taniej niż na BG. Gdybyście jednak robili większe zakupy na BG i brali szybszą dostawę to już musicie wybrać. U mnie to właśnie przeważyło zakup lądowiska w tym sklepie.

Podsumowując. Jeżeli płachta o średnicy 80 cm jest dla Was za duża, a wierzcie mi że jest to kawałek materiału, to możecie dobrać też inne średnice lądowiska, w niższej cenie. Jeżeli chodzi o markę – STARTRC, wydaje się że oferuje dobrej jakości produkty w przystępnej cenie. Trochę tych gadżetów zakupiłem, więc marka ta jeszcze nie raz zagości u mnie na blogu.

Niżej lista lądowisk wraz z linkami. Opis sugeruje do jakiego drona jest dedykowane, ale to wiecie jak traktować 😉

Jeżeli podoba Ci się dron FIMI X8, chcesz podyskutować na jego temat bądź szukasz pomocy, koniecznie odwiedź grupę Fimi X8 SE Polska

Aliexpress

Lądowisko STARTRC 25 cm Mavik Air Spark Lądowisko STARTRC 25 cm

DJI Mavic Air i Spark / Jednostronne, pomarańczowe


Lądowisko STARTRC 25 cm Tello

Lądowisko STARTRC 25 cm

Tello / Jednostronne pomarańczowe

 

Lądowisko STARTRC 25 cm 40 cm 80 cm

Lądowisko STARTRC 25 cm / 40 cm / 80 cm

DJI Mavic Pro / Dwustronne

 

Lądowisko STARTRC 40cm Mavic Air Lądowisko STARTRC 40 cm

DJI Mavic Air / Dwustronne

 

Lądowisko STARTRC 25 cm Mavic Air + akcesoriaLądowisko STARTRC 25 cm + akcesoria

Mavic Air / Jednostronne / Z akcesoriami

 

Lądowisko STARTRC 80 cmLądowisko z tej recenzji – 80 cm

Dwustronne / Z akcesoriami

 

Lądowisko STARTRC 80 cm DJI mavic 2 ProLądowisko 80 cm + akcesoria

Mavic 2 Pro / Dwustronne / Z akcesoriami

 

Lądowisko STARTRC 56 cm Mavic Mini Phantom FIMI X8Lądowisko 56 cm + akcesoria

Mavic Mini, Phantom, FIMI X8 / Dwustronne / z akcesoriami

 

 

Banggood

Lądowisko STARTRC 25 cm Mavik Air SparkLądowisko 25 cm

Jednostronne, pomarańczowe

 

Lądowisko 56 cm z akcesoriamiLądowisko STARTRC 56 cm + akcesoria

Mavic Mini, Phantom, FIMI X8 / Dwustronne / z akcesoriami

 

Lądowisko 80 cmLądowisko z tej recenzji – 80 cm

Dwustronne / BRAK dodatków

 

Lądowisko STARTRC 40cm Mavic Air Lądowisko STARTRC 40 cm

DJI Mavic Air / Dwustronne

 

Lądowisko uniwersalne świecące fluorescencyjneLądowisko 55 cm

Do wyboru odblaskowe bądź fluorescencyjne

 

Lądowisko uniwersalne świecące fluorescencyjneLądowisko 75 cm

Do wyboru zwykłe, odblaskowe bądź fluorescencyjne

 

Lądowisko uniwersalne świecące fluorescencyjneLądowisko 110 cm

Do wyboru zwykłe, odblaskowe bądź fluorescencyjne

 

Lądowisko 55cm DJI Mavic Air Spark Mavic ProLądowisko 55 cm DJI

DJI Mavic Air / Spark / Mavic Pro

 

Lądowisko do drona z podświetleniemLądowisko 55 cm z podświetleniem

Podświetlenie i akcesoria w zestawie

 

Lądowisko dla drona DJI 75 cmLądowisko 75 cm DJI

Dwustronne / DJI Mavic Air / Spark / Mavic Pro

 

Lądowisko do drona z podświetleniemLądowisko 70 cm z podświetleniem

Podświetlenie i akcesoria w zestawie

 

Lądowisko 55 cm z odblaskiem lub bezLądowisko 55 cm z odblaskiem lub bez

Nietypowe lądowisko dla drona (patrząc na kształt)

Dron FIMI X8 SE 2020 za 347$ z szansą na 299$

0

Wpisem otwierającym tematykę dronów na moim blogu pierwotnie miała recenzja mojego FIMI X8 SE bądź FLYMAX 2, ale jak sami widzicie, coś nie wyszło. Niestety kwarantanna zrobiła swoje i zaczynam od zwykłych newsów. Dobre i tyle 😉 Oczywiście z czasem obie recenzje się pojawią.

Nie dawno został zapowiedziany w sklepie Banggood dron FIMI X8 2020. Jak to ma miejsce w następcach, w rzucającej się w oczy formie, wychwalane są jego zalety. Realnie jednak ciężko powiedzieć cokolwiek o tym sprzęcie gdyż jest on w fazie preordera i operujemy na suchych danych. Aktualnie wysyłki nowego Fimi planowane są na drugą połowę maja 2020 r.. Tak swoją drogą Ci co zamówili starą wersję, dostaną model z 2020 jeżeli wierzyć temu co napisali. Znając Banggood to takie osoby dostaną tradycyjnego maila z opcją wyboru nowego sprzętu, poczekania na dostawy starego modelu (jeżeli da się) lub refund.

Przy okazji nowej wersji drona, pojawiła się nowa promocja w sklepie Banggood. Wylosuje on 1000 osób które po zakupie drona FIMI X8 SE 2020 w normalnej cenie (w zasadzie to nawet promocyjnej) zwróci im różnicę (linki na końcu).

Promocja na dron FIMI X8SE

 

Jeżeli ktoś i tak planuje kupić sobie FIMI X8 SE, to może upiec 2 pieczenie przy jednym ogniu. A nóż widelec się uda.

Co do nowości, poprawiono w nim m. in. :

  • Czas pracy na akumulatorze – 35 vs 33 minuty w starej
  • Dron może odlecieć dalej – 8 km vs 5 km
  • W kamerze zmodyfikowano :
    • Przysłonę – f2.0 zamiast f2.2
    • Sensor – 1/2.6″ CMOS vs 1/2.3″ CMOS
    • Jest większe pole widzenia (FOV) 80° vs 78.8°
    • Ogniskową 4.73 mm vs 3.54 mm
    • Zmieniono rozdzielczości nagrywania

 

O ile specyfikacje kamery najlepiej będzie ocenić po testach w terenie, tak czas pracy podejrzewam że został poprawiony programowo i wynik ten jest ładny wyłącznie na papierze. Nawet praktycznie ociera się on o granicę błędu pomiarowego patrząc na dotychczasowy rozstrzał danych. W praktyce mamy 20 – 25 minut lotu by mieć w zapasie wystarczająco energii aby wrócić sprzętem na miejsce startu. Ogólnie wiele osób zaleca aby powrót do wykonać gdy stan akumulatora pokazuje 20 – 25% naładowania. Może bym stwierdził inaczej gdyby zmienili baterie w tym modelu, ale parametry w obu przypadkach są takie same. Tak więc pewnie różnica w czasie pracy opiera się na zmianach w oprogramowaniu drona i testach labo które są często dalekie od praktyki. I nie mówię tylko o dronach, ale ogólnie. Jednak w tym przypadku mam nadzieję że się mylę, i testy praktyczne wyjdą na korzyść FIMI.

Jeżeli natomiast chodzi o odległość, to już realnie tylko zdobywcy prawka BVLOS będą mogli to sprawdzić. Gdyby się uprzeć, to nawet zasięg 5 km z VLOS-em nie idzie w parze… Ale kto by latał tak daleko 🙂 W praktyce pewnie trafią się śmiałkowie którzy mają sokoli wzrok i dokonają czynów aby puścić wodzę fantazji… i FIMI X8 SE 2020 przy okazji.

Co z tego wszystkiego będzie, wyjdzie w praniu. Ja za ten czas bliżej się poznaję z FIMI X8 SE Old Version i szykuje się do swojej recenzji tego sprzętu, a owy upgrade FIMI widzę jedynie jako ten sam dron z nowym oprogramowaniem i wymienioną kamerą. Tyle z przemyśleń początkującego w temacie.

I na koniec linki :

FIMI X8 SE 2020 kupicie na Banggood za 347.13$ z kodem BGFIMIX8SE20

Regulamin promocji i porównanie specyfikacji w wersji 2018 vs 2020

Strona producenta ze specyfikacją (j. ang.)

GC Power Source 75W – recenzja uniwersalnej ładowarki USB UPDATE 24.07.20

0

Smartphone, tablet, smartwatch, niektóre notebooki, latarki a nawet i ładowarki do ogniw Li-Ion do pracy wymagają tzw. zasilaczy USB. I to nie wszystko, takich urządzeń znajdzie się jeszcze wiele. Nie ma co ukrywać że nasze życie toczy się coraz częściej w cyfrowym świecie, a urządzenia które nam w tym pomagają do pracy potrzebują energii. My, latarkowicze, jesteśmy coraz częściej rozpieszczani wbudowanymi ładowarkami w nasze świecidełka, dzięki czemu początkujący adepci mogą zaoszczędzić kilka złotych na ładowarce. Niestety jednak i w takim wypadku dochodzi nam dodatkowy kabelek do włożenia w zasilacz USB. I tak mamy już telefon, jakiś power bank, ładowarkę i gniazd USB zaczyna brakować. Wtedy z pomocą przychodzą nam ładowarki wieloportowe.

24.07.2020 – Aktualizacja testu portu USB-C PD z pełną mocą

GC Power Source 75W marki Green Cell jest właśnie taką ładowarką. Dzięki niej naładujecie jednocześnie kilka urządzeń za jednym zamachem. Dla tych którzy nie kojarzą firmy powiem tylko że specjalizuje się ona w :

  • Akumulatorach wszelkiej maści : AA/AAA, do telefonów, laptopów, elektronarzędzi, aparatów czy nawet dronów
  • Produkuje ona ładowarki USB do zasilania bezpośrednio z sieci jak i gniazdka zapalniczki w autach
  • W ofercie znajdziecie również przewody USB, stacje dokujące i wiele innych produktów

Zainteresowanych pełnym portfolio tego producenta odsyłam na stronę Green Cell.

Bohater tego wpisu to ładowarka z 4 portami oraz pokaźną mocą w zapasie – aż 75W. Przeciętna ładowarka jedno portowa ma moc od 5W (5V * 1A) do 10 W (5V * 2A), a bardziej rozbudowane modele mogą pochwalić się mocą na poziomie 40W – 60W – zależnie od ilości portów oraz obsługiwanych opcji ładowania.

Model który dziś opisuję nie tylko nadaje się jako ładowarka USB do naszych urządzeń codziennego użytku ale idealnie sprawdzi się w roli ładowarki do laptopów dzięki portowi USB-C i mocy 60W którą może on dostarczyć.

Parametry techniczne i omówienie

Jeżeli chodzi o specyfikację techniczną, przedstawia się ona następująco :

Model : Power Source (kod produktu : CHARGC01)
Wymiary : 103 x 72 x 28 mm
Waga : 219 g
Porty USB-A :

  • 2x 2.4 A

Port QC3 :

  • 3.6-6.5V – 3A
  • 6.5-9V – 2A
  • 9-12V – 1.5A

USB-C :

  • 5V – 3A
  • 9V – 3A
  • 12V – 3A
  • 15V – 3A
  • 20V – 3A

Technologia szybkiego ładowania – Green Cell Ultra Charge
Kompatybilne technologie szybkiego ładowania :

  • Quick Charge 2.0/3.0
  • Samsung AFC
  • Huawei FCP
  • Apple 2.4A
  • Mediatek Pump Express 1.1/2.0
  • USB DCP

Ładowarka posiada zabezpieczenie przed przegrzaniem, zwarciem oraz ochronę przepięciową.

 

Pierwsze wrażenia

Ładowarka dociera do nas w ładnym zielono czarnym pudełeczku z białymi napisami. Wszystko jest ładnie stonowane, bez rzucających się w oczy pustych sloganów. Z tyłu znajdziecie grafiki o zastosowanych technologiach, krótki opis produktu oraz parametry techniczne.

Na froncie mamy dodatkowo okienko zamykane na magnes, ukryty w prawym górnym rogu opakowania, dzięki czemu po otworzeniu możecie zobaczyć ładowarkę „na żywo” gdy będziecie chcieli zobaczyć ją z sklepie.

opakowanie GC Power Source 75W

 

W środku mamy solidny kawałek sprzętu. Da się odczuć jego wagę. Nie twierdzę że jest super ciężki, ale większa waga też dobrze wróży. Dawniej, a nawet i dziś, dobry zasilacz można poznać po wadze. To jest takie trochę na ślepo ocenianie, jednak coś jest na rzeczy. Kiedyś używało się go głównie przy zasilaczach komputerowych, dzięki czemu można było błyskawicznie zorientować się z czym mamy styczność. Dla niewtajemniczonych, weźcie do ręki model zasilacza Akyga i choćby jakiegoś Modecom-a (Feel II czy III).

Urządzenie ma dobrze spasowaną obudowę. Nic nie trzeszczy ani nie skrzypi przy lekkim zgnieceniu, a w roli grzechotki też raczej się nie sprawdzi 🙂 Jeżeli miałbym się doczepić, to boki możecie minimalnie wgnieść. Jednak to nie wada produktu, a wynika ona z konstrukcji urządzenia. I od serca Wam mówię, tego to czepiam się na siłę.

Wygląd urządzenia jest prosty i konkretny. Czarne pudełeczko z kilkoma portami i jedną diodą na górze. Sygnalizuje ona zasilanie urządzenia. Po podpięciu ładowarki do prądu, świeci się ona cały czas, bez względu na to czy coś ładujemy, czy nie.

Dioda w ładowarce GC Power Source 75W

 

Po lewo (patrząc od strony portów USB) znajduje się oznaczenie marki, a na spodzie są podane parametry techniczne. Z tyłu natomiast jest gniazdo na przewód.

W zestawie oprócz ładowarki jest też przewód do zasilania. Jest to kabel tzw. radiowy, dość często stosowany w tego typu urządzeniach. Jego długość to około 1.5 m, co bardzo cieszy.  Można go schować za szafką, a gdyby był za długi, możecie zwinąć go za pomocą rzepa którym jest fabrycznie opleciony. W komplecie oprócz ładowarki i przewodu są naklejki reklamowe GC #gcglobal #freshenergy oraz karteczka informująca o tym gdzie znajdziecie dodatkowe akcesoria tej marki. Nie zabrakło w komplecie krótkiej instrukcji w kilku językach, w tym również jest w j. polskim.

 GC Power Source 75W zawartość

 

Testy praktyczne

Starczy tego słodzenia, czas na zerknięcie z czym realnie mamy styczność 🙂

Aby nie było że mój test obciążenia jest na zasadzie podpięcia, pokazania że działa i już po teście, potrzymam obciążenie około godziny na niemal każdym z portów.

Na pierwszy rzut polecą „zwykłe” porty USB czyli Smart USB. Deklarowane maksymalne natężenie wyjściowe to 2.4A. Podłączmy próbne obciążenie na 2.41 i zobaczymy co się będzie działo.

Port 1 (USB-A 2.4A)

 

Port 2 (USB-A 2.4A)

Jak widać, wszystko jest w porządku. Na szczęście, w większości przypadków, już wynik 2 amperów na wyjściu USB wystarczy.

 

Kolejny będzie port USB GC Ultra Charge. Tutaj mamy obsługę najpopularniejszych funkcji ładowania, w tym dobrze znany QC. Podbijamy napięcie i jedziemy.

Jak widzicie zrobiłem jeden test na 12V*1.5A czyli maks co można z tego portu wycisnąć. Można też było zmniejszyć napięcie do 9V i obciążenie dać na 2A, jednak sumarycznie wyjdzie nam ta sama wartość.

 

Na sam koniec USB-C PD. Niestety nie dysponuję laptopem aby móc przetestować jego wydajność w pełnej okazałości, więc przetestuję jego możliwość, w miarę swoich możliwości.

Test GC Power Source 75W

 

Myślałem że moje nowe zabawki wystarczą do pomiarów, jednak pojawiła się ona – mała bestia 😉 No cóż, trzeba będzie doposażyć się w kolejną elektronikę aby zrobić test na porcie USB-C. Ten powyższy traktujcie jako uzupełnienie poprzednich i spodziewajcie się aktualizacji tego wpisu za jakiś czas 😉

UPDATE

Elektronika dotarła, co prawda z mega poślizgiem przez COVID, ale już jest więc czas na testy. Port USB-C ma wydajność max 60W i taką właśnie mocą go przetestowałem. De facto było to nieco ponad 60W, ale uznajmy to za granicę błędu pomiarowego. Minęła ponad godzina i ładowarka śmiga bez problemu.

 

 

Ładowarka odczuwalnie się nagrzała, ale biorąc pod uwagę że działała z niemal pełną mocą nie ma się co dziwić. Koniec końców, dała radę.

Podsumowanie

Pod względem jakościowym nie mogę nic jej zarzucić. Wykonanie sprzętu jest ewidentnie postawione na jakość i to widać. Jak to ma miejsce w takim przypadku, cena ma tutaj swoje odzwierciedlenie i jest pewnie jedyną barierą dla niektórych z Was.

W trochę lepszej sytuacji są osoby prowadzące działalność. Oni mogą za pomocą faktury lekko zejść z kosztów sprzętu. Jeżeli masz dodatkowo Mac-a ładowanego z USB-C, to już kompletnie jesteś w niebie 😉

Jeżeli chodzi o specyfikację to jedyną łyżką dziegciu są dwa pierwsze porty USB. Chodzi mi konkretnie o prąd, mimo że mają 2.4A na wyjściu, posiadają jedną wspólną przetwornicę i przy podłączeniu 2 urządzeń na raz, prąd „rozchodzi się” do wartości 1.2A na port ( to w mocnym przybliżeniu, zależne od sprzętu podłączonego do ładowarki). W zasadzie problem nie jest jakiś wielki bo obejdziemy go podłączając najbardziej prądożerne urządzenia do zielonego gniazdka, a dwa górne można trzymać na urządzenia mniej łase na ampery.

Gdyby jednak się zdarzyło że ta ładowarka jest dla Was na wyrost, z racji mocy czy ilości portów USB, proponuję zainteresować się innymi modelami producenta :

  • Green Cell 5xUSB 52W
  • Green Cell 3xUSB 30W
  • GC ChargeSource 3 3xUSB 30W

To tylko część oferty, więc myślę że każdy znajdzie coś dla siebie. Zresztą zerknijcie sami.

Gdybyście mieli pytania, komentarze są do Waszej dyspozycji.

 

Recenzja została przeprowadzona dzięki współpracy z marką Green Cell / Świat baterii

Convoyowe newsy VI

0

Koronawirus zrobił swoje w Chinach, na szczęście gospodarka wraca do normy a ja mogę Wam skrobnąć co tam u Simona w sklepie słychać.

Linki do produktów zawierają cenę z moim rabatem, jak z niego skorzystać znajdziecie poradnik tutaj. Cena dotyczy zakupu jednej sztuki, w przypadku zakupu większej ilości, cena będzie niższa (za wyjątkiem latarki).

Na początek Convoy X3 w nowym wcieleniu czyli M26C lecz nie z diodą SST40 a już z XHP 70.2 na pokładzie !

Co można o nim z grubsza powiedzieć :

  • Zasilanie z jednego ogniwa 26650
  • 4 tryby pracy 0.1%-3%-30%-100% (luka między 30 a 100% nie zachwyca :|)
  • Zabezpieczenie przed przegrzaniem
  • Pamięć ostatniego trybu
  • Szybka o wysokiej przepuszczalności

Na chwilę obecną nie ma tej informacji, ale będzie do wyboru prawdopodobnie szara (standard), czarna i brązowa / piaskowa (desert tan). Na mojej recenzji pojawi się któraś z dwóch ostatnich 🙂

Niestety foto nie jest uzupełnione o XHP więc daję z SST40.

Convoy M26C SST40

 

Kolejną pozycją na liście są ogniwa Keeppower 18350 o pojemności 1200 mAh. Niestety ich wysyłka to nieporozumienie gdyż jest minimalnie wyższa niż cena ogniwa. Celowo też pomijam ją w linkowaniu.

 

Keeppower 18350

 

Dyfuzor do latarek C8, C8 i M21A to kolejna pozycja. Aktualnie tylko biały kolor dostępny (ciekawe czy będą inne).

Dyfuzor do latarek Convoy c8 i M21A

 

Mieliśmy kaburę na s2+ oraz do C8. Teraz przyszedł czas na etui do M3, M21C i M26C.

Etui do latarki Convoy M3 M21C M26C

 

Dwie ostatnie nowości to sterowniki. Pierwszy z nich to driver 17 mm do diod SST40, ale z oprogramowaniem Biscotti. Dotychczas skazani byliśmy na wersję z 4 trybami, tutaj można już poszaleć. Dla tych co nie kojarzą Biscotti mała ściąga.

Sterownik 17mm do diody SST40 z firmware Biscotii

 

I na koniec sterownik do latarki Convoy 4X18A. Domyślnie zasilana dioda to XHP 70.2. Małą recenzję tej latarki znajdziecie tutaj.

Sterownik do latarki Convoy 4X18A

 

Małe przypomnienie :

Jeżeli nie jesteś na bieżąco, zerknij poprzednie Convoyowe newsy :

Convoyowe newsy V

Convoyowe newsy IV

Convoyowe newsy III

Convoyowe newsy II

Convoyowe newsy I

Temat zbiorczy zniżek i rabatów dla czytelników

0

Witajcie.

To temat zbiorczy w którym rozpiszę Wam zniżki które udało mi się dla Was zdobyć. Wpis będzie aktualizowany w miarę moich możliwości negocjacyjnych 🙂

 

Oficjalny sklep latarek Convoy na Aliexpress 

Udało mi się zdobyć dla Was zniżkę 10% na latarki Convoy i większość asortymentu ze sklepu na Ali. Działa ona bez jakichkolwiek ograniczeń na osobę czy ilość. Instrukcja krok po kroku jak skorzystać z tego rabatu znajduje się w tym wpisie.

 

Armytek.pl

Rabat 15% w sklepie armytek.pl z kodem zniżkowym Diodek. Kod wpisujecie w koszyku przy składaniu zamówienia. Recenzja latarki którą widzicie na poniższym zrzucie ekranu jest tutaj.zniżka armytekpl

 

Armytek ZIPPY ES (Extended Set) + zniżka w sklepie armytek.pl | UPDATE 12.04.2020 +🎥

0

Armytek ZIPPY ES (Extended Set) to znana pewnie niektórym latarka ZIPPY, wzbogacona o zestaw składający się z opaski gumowej oraz gadżetu plastikowego. Oba te przedmioty naszą ładną nazwę mocowania naczolnego z magnesem. Dzięki tym dwóm rzeczom ta mała latarka robi robotę 🙂

Dodatki które są w tej wersji, dają latarce mnogość zastosowań których próżno szukać u innych producentów (jeżeli się mylę, proszę o namiary na podobne produkty). Z latarki typu brelok mamy oświetlenie które może robić za :

  • lampkę czołową
  • lampkę stojącą / nocną
  • lampę warsztatową (przy grzebaniu pod maską)
  • oświetlenie z góry czy boku (idealnie jak mamy możliwość przyczepienia jej do jakiegoś metalu)

Te funkcjonalności są godne podziwu z takiej małej latarki, jednak należy je traktować jak narzędzia w scyzoryku. Mogą być zawsze pod ręką, można nimi coś zdziałać lecz do pełnoprawnych narzędzi daleka droga. To ma służyć nam głównie awaryjnie i tutaj się spisuje.

Jakość tego produktu gwarantuje nam marka Armytek. Firma ta nie sprzedaje produktów o wątpliwej jakości, stąd też ceny są odpowiednio wyższe niż w podobnych konstrukcjach u konkurencji. Ponadto ich latarki mają o wiele dłuższą gwarancję niż standardowe 2 lata w wielu przypadkach. W przypadku Zippy jest to 5 lat na produkt i rok na akumulator. Na szczęście ogniwa Li-Pol są wytrzymałe i posłużą Wam trochę. W zasadzie wielu z Was ma takie ogniwo, jedynie większe gabarytowo, w swoich smartfonach.

Parametry

Materiał obudowy : Plastik
Kolor : Niebieski / Zielony / Szary / Żółty
Włącznik : Na obudowie
Dioda :
Barwy diody : 6000K
Tryby sterownika / moc : Słaby / Średni / Mocny
Pamięć ostatniego trybu : Tak
Zabezpieczenie przed nadmiernym rozładowaniem : Tak
Zasilanie : Wbudowany akumulator Li-Pol o pojemności 100 mAh
Wymiary (długość / grubość) : 59 mm / 9 mm
Waga (bez ogniwa) : 12 g
Deklarowana moc : 200 lumenów / 160 lumenów za szybką
Pozostałe informacje : 

  • W zestawie :
    • Latarka
    • Gumowa opaska
    • Plastikowy zaczep wielofunkcyjny (ja to tak nazywam)
    • Instrukcja, w tym w j. polskim
  • Latarka posiada opcję zabezpieczenia przed przypadkowym włączeniem
  • Ładowanie akumulatora odbywa się za pomocą przewodu micro USB którego nie ma w zestawie

Galeria

 

 

Omówienie i podsumowanie

Jakość wykonania światełka stoi wysokim poziomie. Wszystko spasowane, guzik działa sprawnie, nic się nie zacina. Plastik z którego wykonana jest obudowa nie odnosi wrażenia że zaraz się rozpadnie. Dodatkowe gadżety w postaci plastikowej części wielofunkcyjnej i opaski też nie można nic zarzucić. W końcu różnica ~ 30 zł między wersją podstawową ZIPPY a modelem ES musi mieć gdzieś ujście 🙂

Lampka zasilana jest z wbudowanego ogniwa Li-Pol, na najwyższym trybie pracy nie zachwyca czasem, ale pamiętajcie że mówimy o małej lampce przypinanej do kluczy, plecaka itp. Summa summarum, i tak nie jest źle.

Czas pracy Armytec ZIPPY

 

O stanie ładowania informuje nas dioda, a konkretnie jej kolor. Czerwona to znak że ładowanie trwa, a zielona sygnalizuje zakończenie ładowania (tak, kolejność poniższych grafik jest dyskusyjna :)).

zippy ładowanie usb

 

Naładowanie latarki „od zera” do trwa nawet ponad półtorej godziny. Spowodowane jest to bardzo niskim natężeniem prądu ładowania – 0.014 A, ale czego tutaj wymagać po takiej miniaturce.

Czas ładowania armytek zippy es

 

Dołączony do zestawu klips lekko się dubluje funkcjonalnością z tym z plastiku, ale w praktyce mimo że jest to niemal to samo, mogą mieć inne przeznaczenia. Chodzi mi konkretnie o fakt zaczepienia latarki bezpośrednio na kieszeni koszuli, a z plastikowym klipsem możemy tą latarkę dodatkowo jeszcze obrócić pod niemal dowolnym katem. Dołączone do niego magnesy spełniają swoją rolę. Na temat jego wykonanie nie mogę powiedzieć złego słowa. Jedyne do czego można się doczepić, to brak opcji dokupienia tego zestawu osobno. Mogliby chociaż umożliwić to właścicielom latarek ZIPPY na podstawie paragonu czy coś w tym stylu.

Gumowa opaska z logo producenta jest dobrze wykonana, o czym pisałem wcześniej, ale przetestuję ją w praktyce i umieszczę ją jako czołówkę jak już zniosą kwarantannę.

 

Ostatnio wręcz uparłem się na ten model i używam tą latareczkę kiedy tylko się da oraz zastępuję nią inne rzeczy które do tej pory eksploatowałem. Robię co prawda protezy oryginalnych produktów, ale do testów to niema takiego znaczenia. No więc tak :

Latarka, jak to latarka, spełnia swoją funkcję. Dopiero ten plastikowy i wielofunkcyjny dodatek z latarką w komplecie robi całą magię tego modelu.

Latarka w nocy robi mi za małą lampkę nocną gdy potomka trzeba dać położyć spać i mimo że w recenzji video mówiłem że najsłabszy tryb jest mało przydatny, tak tutaj znalazł swoją rolę.

Średni tryb zastępuje mi lampkę gdy muszę poświecić sobie przez krótki okres czasu (tak, mam opcję przyczepienia jej po boku, do metali, ponad wysokość głowy). Oczywiście to tylko krótkie oświecenia przy mało wymagającej pracy. Lampki biurowej raczej Wam nie zastąpi na dłuższą metę.

Tryb maksymalny jakoś nie znajduje u mnie zastosowania, na średnim mam wystarczającą ilość światła. Dalej podtrzymuję co mówiłem w recenzji, ten tryb jest optymalny i wystarcza w większości zastosowań.

Na koniec powiem Wam że mam nowe przeznaczenie do tej latarki, ale musi minąć pierw kwarantanna aby to ogarnąć. Jeżeli się uda, na bank zobaczycie jak ZIPPY dostaje skrzydeł 😉

Kompendium wiedzy o akumulatorach Li-ion – 14500, 18650, 21700, 26650

170

Kompendium o ogniwach Li-ion 18650 i nie tylko. Część 2 – reszta bliskiej rodziny, tak można w skrócie (i z przymrużeniem oka) nazwać ten wpis. Jest on solidnym przebudowaniem poprzedniego tekstu – Kompendium 18650. Docelowo pierworodny miał zostać jedynie zmodyfikowany o Wasze prośby i uwagi, jednak w trakcie aktualizacji wyszło tak dużo zmian, że lepiej było stworzyć cały wpis od nowa i poukładać go bardziej logicznie. Wszystkie tematy poruszone we wpisie to wiedza elementarna i część z nich będzie rozbudowana na osobnych wpisach jeżeli zajdzie taka potrzeba. Dodałem też linki do omawianych produktów bo wspominaliście o nich niejednokrotnie. Cytując klasyk – będzie Pan zadowolony…

Zamieszczone tutaj informacje starłem się przekazać Wam w możliwie najprostszy sposób. Wiedzę opieram na stronach typu endless-sphere, batteryuniversity, książkach oraz praktyce którą powiększyłem od publikacji poprzedniego wpisu. Są różne szkoły, nauki, twierdzenia stąd możliwa rozbieżność w tym co wiecie, a tym co znajduje się na stronie. Jeżeli znajdziecie jakiś błąd, proszę, poinformujcie mnie. Przypominam też że wyraz bateria, paluszek, akumulator oraz ogniwo są nazywane zamiennie w tekście.  Ten błąd jest celowy, aby nie powtarzać kilkanaście razy tego samego wyrazu. Wy jedynie pamiętajcie że 14500, 18650, 21700 czy 26650 to ogniwa cylindryczne – i tylko takie będą tutaj omawiane.

Aktualizacje wpisu

14.11.2020:
Dodany temat Jaka ładowarka do ogniw Li-Ion 18650 / 21700 / 26650
Dodany temat Stukanie / grzechotanie ogniwa 18650
Dodanie kolejnych polecanych modeli ogniw 18650 / 21700 / 26650 plus parę linków i małej adnotacji o Panasonicach w części pt. Jakie marki akumulatora Li-Ion 14500 / 18650 / 21700 / 26650 wybrać ?
Drobne poprawki

06.02.2020:
Publikacja wpisu

Akumulator Li-Ion 14500, 18650, 21700, 26650 – podstawy

Skąd nazwa 14500 / 18650 / 21700 / 26650 ?

Nazwa ogniwa, na przykładzie „18650”, to po prostu wymiary ogniwa. Dwie pierwsze cyfry to średnica, a później jest długość. Tak oto 18650 należy rozumieć jako

  • 18 mm średnicy
  • 65.0 mm długości

Na YT można spotkać film w którym autor wspomina że owe zero na końcu , to informacja że bateria jest okrągła. Cóż, pomysł może i jakąś tam logikę ma, ale to raczej bzdura + a przynajmniej tak uważałem wtedy. Z drugiej strony patrząc, niestety po długim czasie od ukazania się pierwotnego wpisu, naszła mnie myśl że może autorowi wypowiedzi nie chodziło o to że jest to okrągłe ogniwo, a fakt że jest to ogólnie ogniwo cylindryczne, bo i z takimi objaśnieniami się spotkałem. Czyżby dobrze myślał, ale nie sprecyzował wypowiedzi i stąd wyszło nieporozumienie ?

Wymiary akumulatora / ogniwa 18650

SONY VTC 5 ; Żródło : ecigator.com

Identycznie sytuacja wygląda z ogniwem 14500, 21700 czy 26650. Tutaj model też jest wymiarem :

Ogniwo 14500 – 14 mm średnicy i 50 mm długości
Ogniwo 21700 – 21 mm średnicy i 70 mm długości
Ogniwo 26650 – 26 mm średnicy i 65 mm długości

Nie są to wymiary idealne i dość często bywają lekkie odchyłki długości czy grubości od tych parametrów, jednak nie ma to dużego wpływu na użytkowanie. Gorzej jest już z zabezpieczonymi modelami, tam ich długość potrafi być naprawdę duża, a co za tym idzie w bardzo skrajnych przypadkach możliwe jest że ogniwo nie zmieści się do latarki, bądź wejdzie mocno na styk. Na całe szczęście ogniwo protected (zabezpieczone, wystający biegun dodatni) niezbyt często jest używane w latarkach. Tam nad rozładowaniem czuwa sterownik. Więcej na temat driverów do latarek znajdziecie w tym wpisie.

Wracając jeszcze do bolączki za dużego akumulatora. Z reguły dotyczy on ogniw mało spotykanych na rynku czy tych dodawanych do „własnych” produktów np. Rofis czy XANES. I nie mówię o tym że nie zmieszczą się w sprzętach im „dedykowanych”, lecz w reszcie urządzeń. Z ROFIS-em bywają i takie problemy że nie mieści się w ładowarkach.

Rofis 21700 Xanes 18650

 

Najważniejsze informacje związane z ogniwami 14500 / 18650 / 21700 / 26650

      • Są to akumulatory – czyli po rozładowaniu możemy je ponownie naładować. Innymi słowy, są wielokrotnego użytku
      • Brak efektu pamięciowego – można je doładowywać w każdej chwili. Problem który występował w akumulatorach AA czy AAA tutaj został niemal całkowicie usunięty. Efekt pamięciowy obecny w nich jest tak mały, że uważam iż można uznać to za przysłowiową granicę błędu
      • Samorozładowanie – nie jest całkowicie usunięte, lecz jest w bardzo dużym stopniu ograniczone. Gdy stworzymy im idealne warunki, mogą sobie tak leżakować przez bardzo długi okres czasu
      • Pojemność – wyrażona w mAh (miliamperogodzinach). W skrócie, im więcej, tym lepiej. W praktyce wygląda to mniej więcej tak :
        • 14500 – 900 mAh to szczyt. Najczęściej znajdziecie modele 700 – 800 mAh w sprzedaży. Jak traficie na pojemność powyżej 1000 mAh, niech zapali Wam się czerwona lampka w głowie, coś jest nie halo
        • 18650 – Maksymalnie na rynku znajdziecie akumulator o pojemności 3600 mAh. Jednak w znacznej większości będziecie mieli styczność z modelami o pojemności 2800 – 3500 mAh
        • 21700 – 3700 – 5500 mAh to maks, jednak w praktyce będziecie najczęściej trafiać 4000 – 5000 mAh. Znajdziecie w sprzedaży modele o pojemności 3000 mAh, jednak ich zakup może być mało opłacalny. Taką pojemność znajdziecie w 18650 i to w niższej cenie
        • 26650 – tutaj najczęściej zobaczycie widełki z przedziału 4500 – 6000 mAh.  Powyżej tych parametrów, bym podchodził z dystansem.

Obserwując jednak dynamikę rozwoju ogniw Li-Ion, nie wykluczone że za jakiś czas pojawi się perełka i moje powyższe widełki o maksymalnej pojemności będą już aktualne.

Pamiętajcie też że pojemność nie zawsze jest najważniejsza. Tzn. jest ważna, nawet bardzo, jednak czasami trzeba iść na kompromis. Takim przykładem są ogniwa wysokoprądowe. Znajdują one zastosowanie nie tylko w latarkach ale także do e-papierosów czy elektronarzędzi. Najpopularniejsze modele wysokoprądowe ogniw 18650 mają „jedynie” 2500 – 3000 mAh np. SONY VTC5 czy LG HE2 / HE4 czy bardzo popularny Samsung Q30.

        • Maksymalny stały prąd rozładowania oraz chwilowy maksymalny prąd rozładowania – Im więcej akumulator jest nam w stanie oddać A (amperów), tym lepiej. Jednak w przypadku latarek nie przerobionych, a nawet większości przerobionych, nie ma większego znaczenia jaki model ogniwa zakupicie. Ważne by było ono markowe. W przypadku zakupu baterii z odzysku, niech będzie solidnie sprawdzone (czytaj dużym prądem rozładowania)
        • Zabezpieczenia – Są ogniwa niezabezpieczone (unprotected) i zabezpieczone (protected). Nas praktycznie interesują tylko te pierwsze. W wielu popularnych latarkach zabezpieczenie przed nadmiernym rozładowaniem ogniwa spoczywa na układzie elektronicznym (sterowniku). Na pierwszy rzut oka ogniwo zabezpieczone poznacie po wypukłym biegunie dodatnim. Wystający plus jednak też nie jest gwarancją że mamy styczność z ogniwem zabezpieczonym. O zabezpieczeniu, różnicach itp. powiem więcej w dalszej części wpisu
        • Chemia w ogniwie ICR, INR, IMR, NCA – Główna różnica to zastosowana chemia (chociaż tutaj mówi się też że to nie są oznaczenia zastosowanej chemii, lecz ja nie będę tutaj aż tak ingerować, nie ten poziom zagłębienia tematu). Nas, w tym wypadku fanów latarek, też nie interesuje to za bardzo, chociaż teraz coraz częściej wskazane są ogniwa IMR („wysokoprądowe”). Jeżeli użyjecie standardowych ogniw, to też nic się stać nie powinno. W najgorszym wypadku latarka nie pokaże w pełni swoich możliwości ew. nie uruchomi się tryb turbo w niektórych modelach. Gdyby podkreślić najważniejsze cechy tych oznaczeń to :
          • ICR – Duża pojemność, średnia żywotność cyklu i niezbyt powalająca wydajność prądowa
          • INR – Duża pojemność i wydajność prądowa oraz duża ilość cykli
          • IMR – Średnia pojemność, duża wydajność prądowa lecz niska ilość cykli na tle reszty
          • NCA – Duża pojemność i żywotność kosztem niezbyt dużej ilości cykli
        • NCALI HV – akumulator Li-Ion High-Voltage. Pozwala naładować się do napięcia 4.35 V (klasycznie jest to napięcie  4.2 V), lecz dla nas jest to też ciekawostka. W latarkach bodaj niewielka ilość sterowników jest w stanie „ich przyjąć”, ale dokładnego rozeznania w temacie też nie robiłem. Dodatkowo do nich potrzebna jest też specjalna ładowarka. Te zwykłe dobijają co góra do napięcia 4.2 V (dla pewności zerknijcie w instrukcję swojego urządzenia). Tak żartem można powiedzieć że idealne są tutaj te chińskie i tandetne ładowarki, one namiętnie przeładowują ogniwa więc może tutaj się paradoksalnie przydadzą 😉 Przykładem takiego ogniwa jest LG E1 3200 mAh
        • Rezystencja wewnętrzna ogniwa (RW) Decyduje o tym jak szybko poleci nam napięcie na ogniwie przy przyłożeniu obciążenia. Im wyższa rezystancja, tym niżej zjedzie nam napięcie. Takie zjawisko świadczy o słabej kondycji akumulatora przy naszych zastosowaniach. Następstwem takiego zachowania może być np. problem z utrzymaniem, a nawet włączeniem w latarce mocniejszych trybów. Myślę że pokuszę się kiedy na osobny wpis i testy związane z RW mierzoną przez popularne ładowarki.
Uwaga przy zakupie akumulatora 14500
Te akumulatory są bardzo zbliżone gabarytami do popularnych baterii AA, jednak są to dwa różne światy. Ogniwo 14500 nie jest zamiennikiem dla baterii AA ! Są modele latarek gdzie stosujemy AA i 14500 bo sterownik bez problemu je „przyjmie” (głównie w latarkach), lecz w urządzeniach codziennego użytku typu pilot do TV czy zabawki taka podmiana może kończyć się ich uszkodzeniem. W odwrotnym przypadku pewnie nic się nie stanie, urządzenie na akumulator 14500 teoretycznie nie powinno się uruchomić po zaserwowaniu mu AA.
Pamiętajcie, przy akumulatorze AA napięcie po naładowaniu wynosi 1,5 V, przy 14500 jest to 4,2 V ! Nie tak dawno natknąłem się w sieci na bzdurę, gdzie akumulator AA był sprzedawany jako 14500. Dla swojego bezpieczeństwa zawsze przy zakupie zwróćcie uwagę na napięcie. To wystarczy aby się przekonać czy ktoś nie myli AA z 14500.

Karta katalogowa ogniw li-ion (datasheet)

Podczas zakupu ogniw dostaniecie je „gołe” bez jakiejkolwiek instrukcji czy opisu. Z jednej strony szkoda, bo nie wiemy o nich nic poza modelem i pojemnością, ale z drugiej i tak mało kto by to czytał. W końcu instrukcję też mało kto czyta, chyba że tzw. „szybki start” gdzie są pokazane podstawowe funkcje produktu. W dobie Internetu mamy bezproblemową opcję ściągnięcia karty katalogowej ogniwa. Owa karta katalogowa ogniwa to po angielsku Data Sheet. Najłatwiej będzie Wam wpisać w wyszukiwarkę frazę : datasheet pdf marka ogniwa, np. datasheet pdf ncr18650b i gotowe. Upewnijcie się tylko czy link na który klikacie, to plik w formacie pdf, łatwo go poznacie już w wynikach z wyszukiwarki.

karta katalogowa ogniwa datasheet

 

Zależnie od przeglądarki czy ustawień, plik w formacie PDF zostanie pobrany lub wyświetlony.

Zobaczmy teraz pobieżnie na kartę katalogową ogniwa Panasonic NCR18650B. Co ona nam daje ? Wbrew pozorom bardzo dużo, a wymienię tylko najważniejsze rzeczy. Niestety poniższa karta nie przedstawia wszystkich wspomnianych rzeczy, lecz tego typu informacje możecie znaleźć właśnie w tym dokumencie.

karta katalogowa ogniwa Panasonic

  • Mamy tam informację na temat wymiarów czy dokładnej wagi ogniwa
  • Znajdziecie zastosowanie ogniwa czyli do czego producent je zaleca
  • Dowiemy się jaki jest zalecany prąd ładowania, maksymalny prąd ładowania itd. Niestety to sucha teoria, mało kto będzie miał opcję ładowania ogniwa zalecanym prądem 1,625A, w większości będzie to pewnie 1.5A, a realnie 1A bądź 2A. Tym się jednak nie przejmujcie wcale, ładujcie „po swojemu”.
  • Możecie zobaczyć jak wraz z cyklami zmniejsza się pojemność ogniwa
  • Dowiemy się z niej jak nas producencie ogniw „oszukują” na pojemności akumulatora
    • Testy pojemności są dokonywane małym prądem np. 0.2C, w konkretnej temperaturze. Im mniejszy prąd testu to wyciśniemy ciut więcej z ogniwa. Zobaczcie sobie powyższą kartę katalogową ogniwa i zerknijcie na wykres Discharge Characteristics (by rate of discharge). Przy nowym ogniwie kosmicznych różnic nie ma, ale nie można zaprzeczyć że „reklamowana pojemność” lekko odbiega od realiów. W karcie katalogowej jednak macie informację o pojemności minimalnej, zmierzonej (oszacowanej) czy maksymalnej, tak więc nikt nic nie ukrywa. W praktyce w sklepach jakoś mało kto już wspomina o pierwszych dwóch pozycjach 🙂

Ten panasonic to jeszcze nic przy SANYO NCR18650GA który ma pojemność maksymalną 3450 mAh. W sprzedaży natomiast namiętnie pisze się o pojemności 3500 mAh. Ot, drobne zaokrąglenie które lepiej wygląda w oczach kupującego. Tak, widziałem te liczby w tytule, jednak w nocie katalogowej pojemność 3500 mAh nie występuje w żadnej z pozycji – minimalna, oszacowana czy typowa.

    • Pojemność ogniw mierzona jest do dolnej, dopuszczalnej, granicy czyli napięcia 2.5V, gdzie my w praktyce mało kiedy tak zejdziemy. Znaczna większość zabaw kończy się gdy na ogniwie będzie w okolicy 3V
    • Genialną kartę katalogową ma np. Samsung Q30. Jest tam pełno testów, włącznie z testami na zniszczenie ogniwa poprzez potężne uderzenie i wgniecenie ich obudowy (nie powtarzajcie tego we własnym zakresie !)

test wytrzymałości ogniw samsung q30

 

Wszystkie powyższe dane mogą być mniej bądź bardziej rozbudowane. Zależy od marki ogniwa. Jeżeli chodzi o pojemność i „koloryzowanie rzeczywistości” to nie przejmujcie się tym. Tak jest od dawna i nie jest to żadna tajemnica. Mało kto będzie to weryfikować, a już naprawdę garść osób pewnie będzie się z tego tytułu awanturować. Wygrać i tak nie wygracie, bo de facto nie jest tutaj nic ukryte. Karty katalogowe są dostępne dla każdego i to bez żadnych ograniczeń. Nawet jak złości Was takie postępowanie firmy X, to u producenta XY będzie to samo. Róbcie swoje i tyle. Chyba że chcecie iść w ślady niejakiego Don Kichota…

 

Niezaprzeczalną zaletą ogniw Li-Ion jest gęstość energii. Czym jest owa gęstość ? Według Wikipedii jest to

Ilości energii znajdującej się w określonej objętości lub masie. Znaczenie tego terminu zależy od kontekstu, który określa w jaki sposób ta energia może zostać wydobyta – np. przez spalanie czy przeprowadzenie reakcji jądrowej.

 

Gęstość energii akumulatorów

 

Mówiąc prościej – na stosunkowo małej powierzchni pomieścimy dużo energii. Wadą tego rozwiązania jest cena na tle innych akumulatorów. Jednak na przestrzeni czasu widać wyraźny ich spadek, i aktualnie 18650 jest chyba najbardziej opłacalnym w zakupie akumulatorem (dla latarkowiczów). Z moich amatorskich obserwacji wynika że po piętach (z gatunku cena/pojemność) depcze mu ogniwo 21700, a nie 26650 jak mogłoby się to wydawać. W przypadku fanów światełek to jednak dobra wieść. Mamy od jakiegoś czasu coraz więcej latarek w wersjach przygotowanych na ogniwa 21700 które „we wcześniejszym wcieleniu” były na akumulatory 18650.

Sensowniejszym przelicznikiem jeżeli chodzi o zmagazynowanie energii w stosunku do ceny jest watogodzina (Wh). W przypadku ogniw jednak tego nie stosujemy, przynajmniej na razie, więc temat ten całkowicie przemilczę. Może i tutaj zrobię osobny wpis by lekko przybliżyć Wam temat.

Cykle akumulatora – co to jest i jak je liczyć

Najprościej mówiąc – 1 cykl to pełne rozładowania i naładowanie akumulatora. W przypadku rozładowania do połowy, i ponownego naładowania liczone jest to jako połowa cyklu. Powtórzenie tych czynności to już możemy policzyć jako pełny cykl. W przypadku ogniw niezabezpieczonych pamiętajcie że ich rozładowanie MUSI być wykonane do akceptowalnego poziomu, w większości jest to okolica 2.5 – 2.75 V, przy latarkach drivery odcinają zasilanie w okolicy 3 V. Próba rozładowania ogniwa do zera (dosłownie – napięcie 0 V), następnie jego ożywianie, nie jest liczona jako cykl. Robiąc w ten sposób tylko skracacie znacznie żywotność swojego akumulatora. Druga sprawa, wiele ładowarek nawet „nie podniesie” tak głęboko rozładowanego ogniwa.

Jeden pełny cykl akumulatora
Proces jednego cyklu akumulatora

 

Niestety z racji zalet ogniw Li-Ion, zliczanie ilości cykli jest praktycznie niemożliwe. Z akumulatorami Ni-MH (paluszki AA/AAA) działamy na zasadzie :

  • naładowanie do pełna
  • rozładowanie do zera
  • naładowanie do pełna…

W przypadku li-ion doładowujemy je w dowolnym momencie, niejednokrotnie nie rozładowując ich nawet do połowy. Przez brak jakichkolwiek oficjalnych wytycznych czy wzorów nie mamy możliwości zliczenia tych cykli. Stąd też mierzenie pojemności ogniwa jest niejako najlepszym wyznacznikiem jego kondycji.

#OFFTOP#

Nawiązując do przerwania ładowania które rzekomo szkodzi ogniwom (sugerowałem się wtedy informacjami na blogu BTO) to w wrześniu 2018 roku otrzymałem odpowiedź od nich że jest to błąd z ich strony i to poprawią. Mamy luty 2020… coś „nie pyrgło” przy aktualizacji wpisu 😉

bto

 

Ilość cykli a żywotność ogniw

Wiele się pisze że ogniwo o modelu X wytrzyma 500 cykli, a model Y 700 cykli. Na uspokojenie piszę że mamy styczność z żywotnością teoretyczną. Chodzi o to że po np. 500 cyklach w ogniwie jedynie spadnie częściowo jego pojemność, a nie dokona ono swojego żywota. Więcej o tym z jakim spadkiem pojemności możemy się liczyć po iluś tam cyklach, mówiłem wcześniej w podpunkcie o karcie katalogowej ogniwa. Na jednym z wykresów macie to pokazane.

Na szczęście (jeżeli można tak powiedzieć) o zbliżającej się godzinie zero dla naszego akumulatora będzie świadczyć odczuwalny spadek pojemności, a co za tym idzie, czas pracy urządzeń nim zasilanych będzie zauważalnie krótszy. Tak więc i bez wyliczeń będziecie mogli stwierdzić że nadeszła już ta chwila. Jednak zanim pożegnacie się z akumulatorkiem, dla pewności sprawdźcie go jeszcze na innej ładowarce. Być może aktualna robi Wam psikusa i zgłasza naładowanie mimo że ogniwo jest niemal puste. Jeżeli problem jest na jednym z kilku akumulatorów, sytuacja jest bardziej klarowna, ale uważam że i tak warto przetestować takie ogniwo np. u znajomego. Szczęście w ogólnym nieszczęściu to fakt że spadek pojemności będzie rozciągnięty w czasie, i powinniście zawczasu zauważyć ten fakt.

 

Regeneracja ogniw li-ion

Niestety, ale wszystkie sposoby na regenerację pojemności ogniw które znajdziecie w sieci są chybione. Chyba najpopularniejszym mitem jest wsadzanie ich do lodówki bądź zamrażalnika. To są wielokrotnie powtarzane bzdury i możecie wsadzić je między bajki. Utrata pojemności ogniw w trakcie eksploatacji jest nieunikniona i nieodwracalna ! W ładowarkach np. OPUS BT-3100 możecie trafić na opcję o nazwie odświeżanie ogniw. Rozchodzi się o kilkukrotne naładowanie i rozładowanie ogniwa. Program ten ma sens jedynie w przypadku akumulatorów NiMH i NiCd które miały efekt pamięci, przy li-ion szkoda prądu (dosłownie i w przenośni) na ten zabieg.

 

Jak ładować akumulator Li-Ion

Informacja

Pamiętajcie aby nigdy nie powinniśmy zostawiać w domu ładujących się akumulatorów !
Tak wiem, teoria a praktyka…

Zalety i wady ładowania ogniw do różnych napięć

Ładowanie ogniwa przedstawię tutaj w najprostszej możliwej opcji. Warto wiedzieć że w zależności od użytej ładowarki, możemy nawet wskrzesić „trupa” (akumulator o napięciu 0 V). Będę o tym wspominał później. Wracając do głównego wątku, ładowanie wygląda mniej więcej tak :

      • Test włożonej baterii. Czy jest sprawna, nie za głęboko rozładowana oraz czy jest włożona prawidłowo (polaryzacja „+” do „+” i „-” do „-„).
        • W sklepach dostępne są już ładowarki które mogą ładować ogniwo bez względu na polaryzację – przykładem jest np. LiitoKala S1
      • Przez pewien czas jest stałe, niskie natężenie prądu. Następnie po przekroczeniu ~ 3 V na akumulatorze, natężenie rośnie i następuje ładowanie stałą wartością. I tak do uzyskania napięcia 4.2 V na akumulatorze
      • Napięcie 4.2 V zostało osiągnięte. Teraz ładowarka utrzymując napięcie, zmniejszając powoli prąd.
      • Gdy natężenie będzie wynosić około 0.015 – 0.020 A, następuje odcięcie zasilania i zakończenie ładowania. Możecie też spotkać się z tezą że jest to 2 – 3 % pojemności ogniwa, inne źródła podają jeszcze że jest to wynik 0.1 A.
        • Na jakim etapie zakończy się ładowanie u Was możecie dowiedzieć się w instrukcji sprzętu który używacie. Nie bez znaczenia też jest fakt czy ładowanie jest normalne, czy szybkie. W przypadku drugiej opcji (nie każda ładowarka to obsługuje), odcięcie ładowania jest już przy wartości ~ 100 mA
Proces ładowania ogniw li-ion 18650 21700 26650
Przykładowy wykres ładowania ogniwa Li-Ion

 

Nasze akumulatory mogą osiągać setki cykli. Oczywiście nic za darmo, aby nam służyły jak najdłużej należy o nie odpowiednio zadbać tzn. nie przeładowywać, nie narażać na skrajne temperatury, a także nie dopuszczać do bardzo głębokiego rozładowania. Dobrym zabiegiem wydłużającym ich żywotność jest też ich niedoładowanie tzn. ładowanie do napięcia np. 4.1 V, zamiast 4.2 V. Niestety typowe ładowarki Li-Ion czy ładowarki wbudowane w latarki nie posiadają takiego ustawienia by kończyć ładowanie wcześniej. Zawsze „tankujemy” pod korek. Nie polecam kombinacji aby czuwać na ładowarką, i gdy ta wskaże napięcie 4.1 V, przerwać proces ładowania poprzez wyjęcie ogniwa. Teoretycznie przerwanie ładowania nie szkodzi ogniwom, jednak siedzieć i czuwać nie widzę osobiście sensu. Zwłaszcza że ceny ogniw nie są wysokie i oszczędność na tle straconego czasu jest dla mnie nie warta zachodu. Jak ma się to w testach, zobaczycie w tabeli ciut niżej.

Niestety, w dobie Internetu, w sieci jest mnóstwo sprzecznych informacji, o każdym popularnym produkcie. Jako przykład podam video pewnego osobnika który stwierdził że ładowanie ogniw li-ion, i jego zakończenie, poniżej napięcia 4 V szkodzi im. Poszukałem potwierdzeń tej tezy, ale nigdzie jej nie znalazłem.

W sieci od lat istnieje forum technologiczne Endless sphire, na którym są ludzie z naprawdę ogromną wiedzą na temat akumulatorów i pojazdów elektrycznych. Mieli oni też swoją stronę Wiki na której była solidna dawka wiedzy lecz jest to już prawdopodobnie historia. Mogliśmy tam odszukać m.in. wpis dotyczący ciekawego testu w którym brano pod uwagę napięcie ładowania a ilość cykli które możemy wyciągnąć z akumulatora. I tak o ot wyniki są następujące :

      • Przekroczenie maksymalnego napięcia o 0.1 V, czyli 4.3 V (dla 18650 maksymalne napięcie to 4.2 V), skutkuje zmniejszeniem liczby cykli ładowania o połowę ! Zaletą (jeżeli można tak powiedzieć) jest 110% nominalnej pojemności ogniwa
      • Każde ładowanie ogniwa zakończone napięciem o 0.1 V niższym, niż zalecane, wydłuża dwukrotnie ilość cyki ładowania. Przy czym test był też robiony z napięciem poniżej 4 V które ponoć szkodzi ! I tak mamy już rozstrzał w informacjach. Osobiście trzymam się tezy że to jedynie wersja tego osobnika. Niestety filmu nie podeślę bo nie mogę go odszukać, a przeglądać teraz YT w poszukiwaniu jednego zdania to wyczyn dla osób naprawdę mających multum wolnego czasu.

Dla zobrazowania sprawy przedstawiam tabelkę. Przyjmijmy że testowe ogniwo 18650 ma idealnie 500 cykli żywotności, a jego pojemność to 3000mAh. Wartości podane w tabeli są wartościami maksymalnymi jakie udało się uzyskać. Zależnie od marki akumulatora, a nawet konkretnej sztuki, wyniki mogą być inne. Nikt nie gwarantuje też że jak powtórzycie test osiągniecie chociażby zbliżone parametry !

Napięcie (V) Ilość cykli rozładowania Pojemność po pełnym naładowaniu (mAh)
4.3 250 3300
4.2 500 3000
4.1 1000 2700
4.0 2000 2100
3.9 4000 1500

 

Poniżej zamieszczam też tabelkę ze strony batteryuniversity. Jest ona lekko skrócona aby Wam już nie robić większego misz-maszu w głowie.

Napięcie ładowania Liczba cykli Pojemność względem pojemności nominalnej
4.30 150–250 110–115%
4.25 200–350 105–110%
4.20 300–500 100%
4.15 400–700 90–95%
4.10 600–1,000 85–90%
4.05 850–1,500 80–85%
4.00 1,200–2,000 70–75%
3.90 2,400–4,000 60–65%
3.80 35–40%
3.70 30% i mniej

Jeżeli się przyjrzeliście obu tabelom to zauważycie że wyniki się mniej więcej pokrywają, czyli coś w tym jest. Ja od siebie jednak proponuję nie kombinować i ładować ogniwa jak producent przykazał. Jak pisałem wcześniej, ceny ogniw nie są kosmiczne, a zabawa w osiągnięcie napięcia x na ogniwie pochłonie więcej waszego czasu i energii niż przyniesie realnego zysku.

Moim zdaniem
Niestety nie wiem czy przeoczyłem gdzieś tą informację czy mam jakąś jasność pomroczną od grzebania w tych wszystkich materiałach, ale ładując ogniwa do niższego napięcia dodatkowo tracicie jeszcze więcej pojemność niż pokazuje powyższy wykres. Jeżeli był on robiony z rozładowaniem do napięcia 2.5V, i na tej podstawie wyliczany był procent pojemności, to latarkowicze którym driver odcina zasilanie na poziomie 3V są dodatkowo w plecy z pojemnością.

Ostatnio w komentarzach pod wpisem do kompendium 18650 pojawiło się pytanie o smartfon i aplikacje które pozwalają nam „oszczędzić” akumulator poprzez ładowanie go do np. 80%. Moje zdanie w temacie jest takie że nie warto sobie tym głowy zaprzątać. Większość z Was zmienia telefony dość często, niektórzy potrafią robić to co 2 lata (umowa i telefon na abonament). W tym czasie nie zajedziecie aż tak baterii (uogólniam) więc jaki jest sens chuchać i dmuchać na akumulator ? Na starcie ograniczacie sobie wydajność i komfort korzystania z nowego telefonu. Jaki to ma sens ?

Przykładowo, kupujecie sportowe auto aby jeździć nim po mieście i nie chcecie rozpędzać się dynamicznie bo będzie „wir w baku”. W tym momencie nie wykorzystujecie jego potencjału i w zasadzie mogliście dużo oszczędzić kupując tańsze auto. Może też paść zarzut że słabszy model telefonu ma gorszy aparat, starszego androida itp. Racja, jednak jeżeli już kupujecie telefon na wypasie to wypadało by się liczyć z jego eksploatacją i mieć na uwadze że są części które się zużywają, a co za tym idzie, będzie czekać nas wymiana. Poza tym co roku tego się nie robi, a może raz na 2 lata, zależy jak z niego korzystacie. Nawet jeżeli wymiana akumulatora w waszym modelu będzie oscylować w okolicy 250 zł (z akumulatorem), to macie do odłożenia ~ 10 zł miesięcznie, czyli 33 grosze dziennie, czy to tak dużo ? 🙂

Prąd ładowania a żywotność ogniw

Nie bez znaczenia jest też prąd ładowania. Im większy, tym bardziej skracamy żywotność naszych akumulatorów. Znaczna większość ładowarek ładuje ogniwa prądem 1A. To jest całkowicie bezpieczna wartość i nie ma co się bać. Nawet prąd 2A nie powinien zrobić wrażenia na ogniwie. Trochę inaczej już ma się sprawa gdy dorzucimy prąd 2C bądź 3C. Pojemność takiego ogniwa diametralnie spadnie, co idealnie przedstawia poniższy wykres. Jeżeli już działacie z takimi prądami, pewnie jesteście świadomi w co się pchacie. Zwracam uwagę że chodzi tutaj też o prąd rozładowania, co w telefonach i znacznej większości urządzeń będzie ciężkie do zrealizowania stąd, jeżeli nie bawicie się w modelarstwie, dronach itp., traktujcie poniższe jako informację.

prąd ładowania a żywotność ogniw

 

Powiem więcej, markowe ogniwa nawet nie pozwolą się ładować takimi prądami. Możecie dać mu napięcie 4.2 V i zaserwować 9A, a ten i tak nie będzie ładować się „pełną parą”, tylko ograniczy się do mniejszej wartości.

Szybkie ładowanie = mniejsza pojemność ogniwa
Mówiąc łopatologicznie, elektrony nie umiały się ułożyć. Przykładowo, mamy jakiś kuferek i zabawki. Jak wrzucicie je do środka, może się okazać że zostało między nimi tyle wolnej przestrzeni, że wszystkie się nie zmieściły (szybkie ładowanie). W przypadku gdy będziecie je w pudełku układać (wolne ładowanie), wejdą wam bez problemu wszystkie. Strata na tym polu nie jest kosmiczna, toteż nie popadajmy tutaj w skrajności aby całkowicie wykluczyć szybkie ładowanie. Bardziej traktujcie to jako ciekawostkę.

Jaka ładowarka do ogniw Li-Ion 18650 / 21700 / 26650

Temat na osobny wpis jak nic, ale postaram się polecić Wam najpopularniejsze wersje ładowarek do Li-Ion, przy czym podkreślam że to kropla w morzu. Na start powiem tylko czego NIE KUPOWAĆ ! Szrotów dodawany do zestawów latarek Convoy, Bajlong i innych takich które nie mają żadnego modelu. Jeżeli taki w aukcji jest, użyjcie Google do sprawdzenia co to za cudo.

Idąc po najmniejszej linii oporu, kupcie sobie moduł TP4056 i koszyk na ogniwo. Będzie tanio i prowizorycznie. Oczywiście nie oznacza to że będzie źle, co to to nie. Moduł ten jest bardzo popularny i tani, co czyni go łakomym kąskiem dla osób których budżet jest z jakiś powodów ograniczony. Może też służyć jako ładowarka tymczasowa gdy zbieramy na jakiś „lepsiejszy” model. Odpada też później zabawa ze sprzedażą sprzętu, a przynajmniej ja bym sobie go zatrzymał. Najtaniej znajdziecie go na Aliexpress, Bangggod (MiniUSB, microUSB).

Z tańszych modeli ładowarek, o stosunkowo prostej konstrukcji, warto wspomnieć o nieśmiertelnej LiitoKali

Podobna funkcjonalność przedstawiają nowości Astroluxa

 

Z naszego podwórka (allegro, olx, sklepy lokalne) warto poszukać XTAR-a. Modele te powinny Was zadowolić. Podłączacie do zasilania, wkładacie ogniwa i ładujecie. Bez zbędnych bajerów.

  • SC1
  • SC2
    • Opcjonalnie MC1 czy MC2, ale one są starszymi modelami z mniejszym prądem ładowania i osobiście kierowałbym się ku SC
  • D2
  • VD2

Ogólnie uważam że warto zerknąć za innymi modelami ładowarek tej marki gdy chcecie kupić coś w kraju. Mają stosunkowo dobrą cenę na tle możliwości.

 

Na koniec małe potworki które ładują, sprawdzają pojemność, odświeżają akumulatory Ni-Cd, mają łączność przez BT i nie tylko. Możliwości oczywiście zależą od modelu.

Informuję że nie macie mnie co pytać o ładowarki Lii, nie używam już ich. Aktualnie przerabiam MiBoxer-a i OPUS-a. Więcej do ładowania 18650 / 21700 mi nie potrzeba. Prywatnie faworyzuję pierwszego ze względu na szybsze ładowanie (3A !) i brak wentylatora.

Jeżeli macie jakieś swoje propozycje ładowarek, podzielcie się nimi w tym wpisie.

Ogniwa bez zabezpieczeń (unprotected) i z zabezpieczeniem (protected). Główne różnice

Aby rozpoznać czy ogniwo jest zabezpieczone należy zerknąć na jego biegun dodatni. Wystający plus to znak że mamy odczynienia z akumulatorem zabezpieczonym m.in. przed nadmiernym rozładowaniem czy przed zbyt dużym poborem prądu przez urządzenie. Aby je porównać najprościej będzie Wam zerknąć na ich wielkość. Protected wywyższają się zauważalnie 🙂

panasonic unprotected , keeppower protected

 

Taką wypukłość, jako zabezpieczenie, traktujcie tylko w modelach ogniw markowych, przy firmach krzak typu Bajlong czy Ultrafire z dużą pewnością można stwierdzić że nie jest żadne zabezpieczenie, a jedynie naklejony kapturek który można kupić za grosze na Aliexpress.

W przypadku niektórych producentów, ogniwa zabezpieczone są elegancko zrobione w jednym kolorze np. XTAR (na dole po prawej). Panasonic, a w zasadzie LiitoKala już tak „nie dopieścił” koszulki i widać że zabezpieczenie jest tutaj dodane poniekąd na siłę. Tak, czepiam się teraz 🙂 Aby było weselej, XTAR też podobno bazuje na ogniwach Panasonica. Marka ta nie produkuje własnych akumulatorów. W zasadzie producentów jest raptem kilku, większość bierze od nich ogniwa i ubiera je w swoje koszulki.

protected Panasonic 18650 Keeppower 18650

 

Wiedzcie też że wystający plusik (biegun dodatni) nie zawsze jest równoznaczny z tym że mamy ogniwo typu protected, i mówię tutaj o ogniwach „markowych”. Idealnym przykładem jest Samsung Q30 z Chin. Celowo to podkreśliłem gdyż tylko tam spotkałem ten model akumulatora z odstającym biegunem dodatnim. Co tutaj dużo mówić…

 

W przypadku ogniw markowych, nawet te które są „płaskie” mają jakieś zabezpieczenia. Nie są to co prawda zabezpieczenia chroniące akumulator przed rozładowaniem do zera, przeładowaniem itp., lecz chronią nas przed niekorzystnym działaniem reakcji chemicznej zachodzącej w ogniwie. Tymi bohaterami jest PTC i CID.

PTC (Pressure, Temperature, Current
Gdy podczas ładowania dojdzie do zwarcia, bądź przez ogniwo będzie płynąć zbyt wysoki prąd, akumulator znacznie zwiększy swoją temperaturę. Gdy osiągnie ona pewien pułap, uruchomi się to zabezpieczenie ograniczając prąd i nie dopuszcza do dalszego podnoszenia się temperatury ogniwa. Po wszystkim następuje reset. Ogniwo znów jest sprawne.
CID (Current Interrupt Device
Gdy ciśnienie w ogniwie nadal będzie zbyt wysokie, a powyższe zabezpieczenie zawiedzie, CID rozewrze bieguny akumulatora. Z reguły załącza się po osiągnięciu przez ogniwo ciśnienia wyższego niż 145 psi (teoretycznie, nie praktykowałem 🙂 ). Dla ogniwa w którym zadziałało to zabezpieczenie nie ma ratunku. Nadaje się tylko do utylizacji. Dziękować teraz tylko Bogu (czy kogo tam wyznajecie), że ogniwo pogrzebało się samo, nie zbierając żniwa.

Niestety, w niektórych przypadkach podczas łączenia ogniw, zabezpieczenia te mogą nie zadziałać !

A co z ogniwami które mają wbudowane zabezpieczenia ? Tutaj mamy do czynienia z ochroną o nazwie PCM.

PCM (Protection Circuit Module
Jest to, w większości przypadków, okrągła płytka znajdująca się pod biegunem ujemnym. Połączona jest z każdym z biegunów ogniwa, stale monitorując jego napięcie i prąd. Nie dopuszcza do przeładowania, nadmiernego rozładowania ani zbyt dużego obciążenia akumulatora. Płytki te mogą też być podłużne, lecz takie kwiaty znajdziecie chyba tylko do kupienia osobno.  Marna szansa że będzie ono już w kupnym ogniwie w sklepie, gdyż odczuwalnie zwiększy się jego grubość i może to utrudnić, a wręcz uniemożliwić, włożenie takiego akumulatora to latarek czy urządzeń dedykowanych konkretnie pod ten model ogniwa.

 

Przerobienie ogniwa niezabezpieczonego na zabezpieczone

Zabezpieczenia dla pojedynczego ogniwa można bez problemu dokupić i samemu przerobić ogniwo niezabezpieczone (unprotected) na zabezpieczone (protected). Przeciętna zawartość takiego zestawu to :

      • Płytka zabezpieczająca
      • Niklowe lub niklowane taśmy
      • Kapturek, zaślepka na biegun dodatni i ujemny ogniwa
      • Koszulka termokurczliwa
      • Plastikowe kapselki zabezpieczające na elektronikę

BMS 1s 18650

 

O tym jak zrobić sobie taki zabezpieczony akumulator jest nie jeden filmik na YT, przykładowy znajdziecie tutaj. Zwróćcie też proszę uwagę że blaszka do ogniwa jest lutowana. Nie jest to prawidłowy zabieg, powinno się ją zgrzać. Tak czy siak, pamiętajcie tylko że robicie to na własną odpowiedzialność, a przy lutowaniu ogniw należy zachować szczególną ostrożność ! Jeżeli kogoś bardziej interesują zagadnienia związane z ochroną ogniwa, tutaj jest ciekawy wpis (po angielsku).

Linki do zestawów aby zbudować zabezpieczenia na ogniwa

14500 : Zestaw 1 | Zestaw 2 | Sama elektronika

18650 : Zestaw 1* | Zestaw 2**

*Są 4 zestawy do wyboru, zwróćcie uwagę na to jak wygląda biegun ujemny i dodatni w tych kompletach

** Elektronika zabezpieczająca jest podłużna, może być później problem z włożeniem ogniwa (średnica akumulatora po „zabiegu”)  jeżeli jest ono robione np. do latarki

26650 : Zestaw 1

Ponadto w sklepie znajdziecie też zabezpieczenia do ogniw 16340, 16650, 18350, 18500

Niestety ten sklep ma płatną wysyłkę, ale i tak go polecam. Osobiście zaopatruję się tam od dawna i jest to jeden ze sprzedawców którym osobiście ufam. Gdybyście jednak Wy mieli z nimi jakieś przeboje, pamiętajcie że możecie otworzyć spór. Nikomu jednak tego nie życzę.

 

Jak zbudować ogniwo z wystającym plusem

Brak wystającego plusa to dość bolączka dotykająca chyba niezbyt wielu osób na tle użytkowników ogniw, jednak problem występuje i nie można go bagatelizować. Często kupując sprzęt sugerujemy się m.in. tym jak jest zasilany. W przypadku tanich czołówek czy latarek gdzie dają ogniwa w komplecie okazuje się że te mają biegun dodatni wystający, a kupując ogniwa w sklepie, na 90% traficie z płaskim plusem. Aby ogarnąć to mamy kilka wyjść. Przedstawię je od najprostszych do najtrudniejszych w rozwiązaniu (w moim odczuciu).

  • Kupić ogniwa z wystającym biegunem dodatnim (wiem, popisałem się teraz ;))
  • Dokupić magnesy neodymowe. Ja używamy wersji 5×2 mm i sprawują się bez zarzutu. W przypadku ogniw 26650 doczepiam 3 sztuki i problem z łączeniem ogniw w latarce jest z głowy

jak zrobić biegun dodatni w ogniwach li-ion

  • Dokupić kapturek z naklejką aby „podnieść” biegun dodatni. Najtaniej jak zawsze w Chinach, jednak w znacznej większości musicie kupić tego 100 szt. co dla większości z Was będzie mijać się z celem. Opcjonalnie kupić zestaw do zabezpieczenia ogniwa i „wyciągnąć” z niego tylko potrzebne części. Niestety jest to mało ekonomiczne rozwiązanie.

Proszę miejcie na uwadze że powyższy zabieg robi się w większości przy podmianie koszulki, a nie naklejając końcówkę na gotowe już ogniwo, jak ja to zrobiłem na zdjęciu. Z ciekawości przetestowałem takie ogniwo i nie miałem problemów z jego działaniem w latarce, multimetr odczytywał napięcie bez problemu a i jego ładowanie odbyło się bez zgrzytów. Jedyne co zauważyłem to problem z pomiarem RW przez ładowarkę. Czy to duży problem za ułatwienie sobie życia ? Dla znacznej większości z Was pewnie minimalny, a niejednokrotnie wręcz pomijalny.

  • Kapnąć cyną na biegnie dodatnim ogniwa by je zwiększyć permanentnie. To już wymaga sprzętu i doświadczenia. Lutowanie ogniw nie jest proste ani przyjemne. Także się go nie zaleca. Trzeba posilić się kwasem lutownicznym i nie polecałbym tego zabiegu mniej doświadczonym użytkownikom, chociażby z racji aby nie zrobić krzywej „górki” na biegunie i nie kombinować z jego poprawą w razie niepowodzenia.

 

Jakie marki akumulatora Li-Ion 14500 / 18650 / 21700 / 26650 wybrać ?

Przy linkach proszę zwróćcie uwagę że nie zawsze cena dotyczy jednej sztuki ! W wielu przypadkach opłaca się brać np. 4 zamiast 2-óch gdyż różnica jest niewielka. Jak Wam tyle nie potrzeba, dogadajcie się ze znajomymi na wspólny zakup bądź później sprzedajcie na OLX czy gdzie Wam wygodniej.

Polecane marki akumulatorów 14500 :

  • Soshine
  • Keeppower
  • Olight
  • XTAR
  • Fenix

Modeli celowo nie podaję. Tutaj raczej będziecie sugerować się ceną czy pojemnością. Ewentualnie stosunkiem pojemności do ceny 🙂

Polecane akumulatory 18650 (w zasadzie klasyka) :

  • Panasonic / SANYO
    • NCR18650B
    • NCR18650GA
      • Tutaj odniosę się do pewnej sprawy fatalnych biegunów dodatnich tych ogniw z czym miałem styczność. Przy twardszych sprężynach „plus” potrafi się nieco wgnieść. Miałem tak kilka przypadków 2-3 lata temu i słyszałem pojedyncze głosy o tym. Jako że kilka uszkodzonych sztuk nie jest miarodajnym wynikiem aby móc jednoznacznie stwierdzić wadę fabryczną, ja osobiście odpuściłem ten model uważając że trafiliśmy na felerne egzemplarze. Jednak ostatnio na blogu padły komentarze o nich i jak widzę defekt dalej jest widoczny. Pojedyncze przypadki, ale jednak są. Treść ta jest wyłącznie informacją poboczną. Nie traktujcie tego jako nie polecanie produktu.
  • Samsung
    • INR18650-30Q
      • Warto napomknąć że model ten spotkacie zarówno z płaskim, jak i wypukłym, biegunem dodatnim (oba są bez zabezpieczeń !).
    • INR18650-35E
    • INR18650-25R
    • ICR18650-32A
  • LG
    • INR18650MJ1
    • INR18650MG1
    • LGDBHG21865
    • ICR18650HE2
  • Sony
    • US18650VTC4
    • US18650VTC5
    • US18650VTC6
  • Keeppower
    • P1826J
    • P1830K
    • P1834J
  • LiitoKala (często są to marki SAMSUNGA czy LG opakowane jedynie w koszulkę Lii)
    • Patrzcie na modele LG czy Samsunga i możecie ich szukać z koszulką Lii
    • Popularne są modele z blaszkami które później trzeba oderwać samemu (cena oszczędności :)), przykładowe linki :
      • HG2 (blaszki – trzeba oderwać)
      • HG2 (bez blaszek, inny sklep)
      • Prawie Panasonic NCR18650
  • XTAR (w środku ponoć jest Panasonic)
    • jw.

Wierzcie mi że polecane modele 18650 to wierzchołek góry lodowej. Tych akumulatorów jest bardzo dużo. Jeżeli miałbym wymieniać warte uwagi to można by było na upartego wymienić niemal każdy model 😉 Jeżeli kupicie coś z pierwszej piątki producentów, to bez względu na model będzie dobrze z jakością. Wierzcie mi. Oczywiście sprawdźcie pierw czy potrzebujecie ogniwa wysokoprądowego czy nie. Gdyby ktoś się zastanawiał jakie ogniwo potrzebuję to mam złe wieści. Jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie nie ma, wszystko zależy od zastosowań do jakich planujecie zakupić akumulatory. W przypadku latarek w znacznej większości wystarczały standardowe akumulatory, niestety nowsze modele wymagają więcej prądu i wskazane są ogniwa wysokoprądowe. Patrząc na rozwój latarek to 21700 będą wiodły powoli prym z akumulatorami, a tam modele mające wyższe prądy rozładowania i większa pojemność są bardziej dostępne. Jeżeli budujecie pakiet do elektronarzędzi czy chcecie zasilić e-papierosa, to już wchodzą w grę wchodzą wyłącznie ogniwa wysokoprądowe.

Polecane akumulatory 21700 : 

Chwalą też, choć osobiście nie miałem styczności

  • iJOY
  • Efest

Mamy to samo co przy 18650, można by jeszcze modeli trochę wymienić, ale wymienianie każdego modelu mija się z celem (moim zdaniem). Przy zakupie akumulatora uwzględnijcie pojemność. Zakup ogniwa 21700 / 20700 o pojemności 3000 – 3500 mAh jest lekko chybiony i tutaj bym się wstrzymał z takim zakupem. Na pewno znajdziecie niewiele drożej 21700 za niewiele więcej. E-palaczy odsyłam na zaprzyjaźnione forum. Ja tego tematu nie obserwuję i nie wiem co tam warto kupić do tych urządzeń. Tak, spychologia pełną parą. Wręcz dosłownie 😉

Polecane akumulatory 26650 :

Można by jeszcze wymieniać, ale nie robię listy ogniw, a jedynie wymieniam, moim zdaniem, najpopularniejsze. Jak jakieś ogniwa zyskają na popularności dość konkretnie, zaktualizuję wpis, ewentualnie poinformujcie mnie o tym gdyby były jakieś modele pominięte były jednak warte uwagi. Gdyby któraś marka zaliczyła wtopę, też dajcie cynk. Osobiście polecam trzymać się „elity” czyli Samsung, LG, Sony czy SANYO. I nie chodzi o to że ich faworyzuję (no, może trochę :)), ale jest ich najwięcej na rynku czyli jest szansa na najniższe ceny tych akumulatorów. W praktyce nie jest to żadna reguła. LiitoKala czy Shockli z Chin potrafią czasami mieć naprawdę dobrą cenę i stąd nierzadko ich wysyp u niedzielnych sprzedawców na allegro czy OLX w wyjątkowo dobrej cenie.

 

Prąd 1C , 1A, o co w tym chodzi ?

Dla przykładu weźmy ogniwo Samsung INR18650-30Q którego deklarowana pojemność to 3000 mAh. Prąd 1 C, dla tego akumulatora, będzie równy 3A. Na prąd 1C mówi się też że jest to prąd jednogodzinny. Gdy obciążymy ogniwo prądem 3A (w przypadku omawianego Samsunga) urządzenie powinno działać z pełną mocną przez godzinę. Mowa oczywiście o ogniwach stosunkowo nowych.

Oczywiście tak wygląda teoria, lecz wynik na nowym akumulatorze nie powinien być niższy niż wynika to z obliczeń. Pamiętajcie też że każde ogniwo ma lekkie „widełki pojemnościowe” (pojemność minimalna, nominalna i maksymalna) i jest to całkowicie normalne. Tego typu dane znajdziecie w karcie katalogowej ogniwa. A niżej raz jeszcze omówienie, tym razem na przykładach, owego magicznego „C” byście wiedzieli o co konkretnie chodzi.

 Wartość prądu Samsung 3000 mAh Panasonic 3400 mAh SANYO 3500 mAh
2 C 6 A 6.8 A 7 A
1 C 3 A 3.4 A 3.5 A
0.5 C 1.5 A 1.7 A 1.75 A
0.25 C 0.75 A 0.85 A 0.875 A

 

Jak zmanipulować pojemność ogniwa Li-Ion

Ten test miał rację bytu podczas tworzenia pierwszej części kompendium 18650, i na szczęście coś drgnęło w temacie bo już nie ma na taką skalę sprzedawców szrotowatych ogniw z odzysku (głównie z baterii laptopów) gdzie testowana pojemność OPUS-em czy Lii 500 miała się nijak do tego co dostaliśmy w praktyce jako latarkowicze. W skrócie, miałem 3 ogniwa marki Samsung do testów. Ich kondycja była średnia z naciskiem na niepowalającą. Przy teście pojemności prądem 1A wynik był względny, ale gdy obciążenie sięgało wartości 1C już wychodziło szydło z worka. Wynik testu widzicie poniżej.

ICR18650-22E ICR18650-22F ICR18650-22B
1 A 896 mAh 1286 mAh 1862 mAh
1 C 256 mAh 1264 mAh 1726 mAh

W latarkach pobór prądu rzędu 2A nie jest niczym nadzwyczajnym. Najpopularniejszy Convoy s2+ ma apetyt by konsumować 2.1A, a w droższej i mocniejszej wersji konsumuje 2.8A z ogniwa.

Podobne testy zrobiłem jeszcze z Lii 500 i ładowarką modelarską. Wyniki też nie zaskakiwały. Jeżeli jesteście ciekaw co z tego wyszło, i co o tym wszystkim sądziłem to tutaj znajdziecie tą część wpisu w całości.

 

Gdzie tanio kupić dobrej jakości akumulatory

  • Fora internetowa
    • swiatelka.pl
    • forum.arbiter.pl
  • FB i ten ich sklep, giełda czy co to tam jest
  • Allegro / OLX itp. portale

Fora internetowe

Zanim jednak dokonacie zakupu upewnijcie się czy Wasz kontrahent jest godny zaufania. Najszybciej zrobicie to wyszukując jego posty na forum (czy sprzedawał wcześniej, jeżeli tak to co i w jakiej ilości). Warto zwrócić też uwagę na jego staż na forum i ilość postów. Jak jest „nowy” to ryzyk-fizyk. Kiedyś jeszcze miało sens pisanie próśb wystawiania produktu na allegro, ale od 2019 roku to tak szaleją z prowizjami że pokrycie ich przy zakupie stworzy mało atrakcyjną już dla nas ofertę. Od 2020 roku wystawianie raz na x czasu czegokolwiek zaczyna przyprawiać o ból głowy.

FB

Pojęcia nie mam jak to wygląda i przyznam że interesuje mnie to tyle co zeszłoroczny śnieg. Wiem, mało istotne dla Was ale nie jestem zwolennikiem tego portalu.

Alledrogo / OLX

Tego chyba opisywać nie muszę. Allegro ma jakąś tam ochronę kupujących (aby odzyskać kasę musicie płacić przez PayU i złożyć doniesienie na policji o popełnieniu przestępstwa – droga przez mękę) a OLX nie komentuję. To co tam się czasami dzieje to szok. Proponuję patrzeć lokalnie aby móc odebrać produkt osobiście. Przelewy robicie na własne ryzyko. Z praktyki powiem że osoby z długim stażem są stabilniejsze, przy nowych kontach uważajcie. Od każdej reguły są wyjątki, a co tutaj nim będzie niestety Wam nie powiem, bo nie wiem.

I rada na koniec tej części wpisu – nie ma co wrzucać wszystkich do jednego worka. Ludzie są różni i różnie bywa. Nie zawsze poślizg w wysyłce czy otrzymanie innego produktu to chęć oszukania. Błędy chodzą po ludziach.

 

Kupiłem nowe ogniwo, i co dalej ?

Zacznij je używać 🙂

Zaraz po zakupie ogniwa są gotowe do użytku. Niestety są naładowane jedynie do połowy, stąd też nie liczcie na nie za bardzo. Jeżeli nie planujecie ich używać od ręki, wrzućcie do ładowarki aby były w stanie gotowości by rozświetlać ulicę Włókniarzy gdy ktoś kurcze zapomni włączyć świateł. W końca jedna z najdłuższych ulic w Łodzi, można o niej zapomnieć 😐 Serio nie wiem jak to działa z tym oświetleniem. Ale żarty się kończyły. Mamy nowe ogniwo i jeżeli chcecie je przetestować, polecam sprawdzić jego napięcie. Jeżeli jest faktycznie nowe, jego napięcie powinno być w zakresie 3,6 V – 3,7 V

Gdyby tak nie było, to są możliwe scenariusze :

  • Ogniwo było użyte, po czym je ktoś naładował i/lub za mało rozładował
  • Ktoś podbijał napięcie i przesadził
  • Miał tzw. „leżaki” i stąd napięcie niższe niż być powinno
  • Kupiliście szrot z Chin

W przypadku zakupów przez Internet od firmy macie 14 dni na zwrot bez użerania się. Należy się Wam jak psu zupa. W uzasadnieniu nie musicie podawać powodów zwrotu. Oddajecie i już.

Gdy zakup był od osoby fizycznej, napiszcie do niej. Może pomyliła zamówienia lub produkty. Jeżeli Was będzie ignorować lub zbywać możecie zgłosić to na policję jako przestępstwo. Jednak poniżej pewnej kwoty sprawa pewnie rozejdzie się po kościach. Od biedy możecie pierw zrobić zamówienie „demo”, czyli 1-3 sztuki ściągnąć aby mieć pogląd na sprawę. Niestety z racji rosnących cen wysyłek, może być to nieekonomiczne, ale w razie wpadki nie utopicie za dużo kasy. Gdyby i przy takim małym zamówieniu wyszedł kwiat, zignorujcie sprzedającego. Nerwy więcej Was będą kosztować niż to warte. Opcjonalnie przed zakupem poszukajcie w sieci informacji o tym sprzedającym, google z reguły chętnie pomaga.

Zanim jednak zaczniecie się awanturować zobaczcie raz jeszcze ogłoszenie. Być może to Wy się pomyliliście bądź nie doczytaliście wszystkiego. Wszystko zróbcie na spokojnie. Nerwy w niczym Wam nie pomogą, wręcz przeciwnie. Dodatkowo przemyślcie też sens takiej sprzeczki. Czasami lepiej odpuścić i żyć dalej. Ogniwo jak ma 500 cykli życia i stracicie kilka z nich, to dam sobie palca uciąć że nie zauważycie tego. A na pewno nie da się tego zweryfikować na dzień publikacji tego wpisu.

Zaoszczędziłem kupując ogniwa z odzysku. Jak je sprawdzić ?

OPUS BT 3100 lub Lii 500 najszybciej pomoże, jednak jeżeli nią nie dysponujecie to możecie sprawdzić RW. Gdyby i to było za ciężkie, to naładujcie ogniwo i zostawcie na jakiś czas na parę dni. Jeżeli napięcie poleci mocno w dół, znaczy że coś jest nie halo. Niestety to tylko proteza i nie ma jednoznacznego opisu ile voltów powinno zlecieć napięcie aby uznać je za dobre. Gdybym ja na to patrzył to po kilku dniach nie powinno być mniej jak 4.1 V, jednak i to jest jedynie suchą teorią oraz marnym wyznacznikiem co do jakości akumulatora. O straconym czasie na te zabawy nie wspominam. Najlepiej będzie Wam zainwestować w tani sprzęt do pomiaru pojemności ogniwa z Aliexpress i będziecie wiedzieć na czym stoicie bez zbędnego czekania.

 

Markowe akumulatory w akcji. Test po roku użytkowania

Do testu markowych ogniw wybrałem 2 modele które są u mnie najczęściej w użyciu. Ładowanie mają średnio co trzy, może cztery, dni. Gdyby ktoś się pytał czemu testuje używki, odpowiedź jest prosta – nowe mają parametry niemal identyczne jak w karcie katalogowej, więc tworzenie kolejnego wykresu mija się z celem. A pod lupę idzie :

      • Panasonic NCR18650B (użytkowany ponad rok, ładowany różnymi prądami, nie oszczędzany)
      • Sanyo NCR18650GA (służy mi ponad rok, ładowany maksymalnie 1A)

A teraz najlepsze – wykresy. Ogniwa zaplanowałem testować prądami :

      • 2.1A
      • 2.8A
      • 1C

Pierwsze dwie wartości wybrane zostały z powodu najczęstszego zastosowania w latarkach, a trzecia aby sprawdzić jak wygląda prawdziwa (moim zdaniem) pojemność akumulatora, w stosunku do tego co producent naklepał na etykiecie. Wyniki które są na wykresach lekko przekłamują rzeczywistość użytkową gdyż rozładowanie robiłem do napięcia 2,5V, a realia latarkowe odcinają nam zasilanie przy 3V.

Panasonic NCR18650B

Sanyo NCR18650GA

Teraz wiecie czemu warto inwestować w ogniwa markowe, a nie cuda z chin zwane popularnie Fake 18650.

 

Jak obliczyć czas ładowania ogniw ?

Dzięki poniższemu wzorowi możecie sami wyliczyć orientacyjny czas ładowania akumulatora. Służy do tego wzór

T = 1,4 x C / I

T – czas ładowania w godzinach (h)
C – pojemność akumulatora (mAh)
I – prąd ładowania (mA)

Do testu bierzemy ogniwo o pojemności 3000 mAh. Prąd ładowania to 1A.

C – pojemność akumulatora – 3000 mAh
I – prąd ładowania – 1A (1000 mA)

T = 1,4 x 3000 / 1000

T = 4,2 h = 4 godziny 12 minut (dla pewności dodał bym +/- 15% tego czasu)

Wyliczenia przyjmowane są pod warunkiem że

  • Zasilacz dostarcza ten 1 A na wyjściu
  • Przewód USB nie ma strat
  • Ładowarka trzyma się deklarowanych parametrów

Najczęściej wąskim gardłem podczas ładowania są kable. Wiele z nich jest wybajerzonych, w bajeranckich oplotach i z beznadziejnej jakości przewodami w środku. Idealnym przykładem bubla są twory z jakimś uśmiechniętym pyszczkiem czy świecącym serduszkiem na zakończeniach. Twór „przewodopodobny”.

tandetne kable micro usb
Stare zdjęcie, paskudne jak te kabelki 😉

 

Pakiety z ogniw li-ion

Pakiety nie są popularne przy latarkach, w sensie że nie używamy ich do podłączenia latarek, jednak modele na kilka ogniw działają właśnie w takim pakiecie. W tej części wpisu skupimy się jednak na pakietach „tradycyjnych” z ogniw 18650. Analogicznie możecie zrobić je z akumulatorów 21700 czy 26650, jednak to właśnie 18650 wiodą tutaj prym. Przynajmniej w czasie kiedy ten wpis miał ostatnią aktualizację.

Co to jest pakiet i jak jest zbudowany

Pakiet to połączenie 2-óch lub więcej ogniw w celu zwiększenia ich pojemności bądź napięcia. Niejednokrotne przy większej ilości ogniwo robimy jedno i drugie.

Rodzaje połączeń w pakietach 

  • Połączenie równoległe
    • Napięcie pakietu pozostaje bez zmian, zwiększa się jedynie pojemność
    • Oznacza się je literą „P” z języka angielskiego parralel
    • Brzydko (ale najprościej) mówiąc łączymy plus ogniwa z innym plusem i minus ogniwa z innym minusem
    • Pojemność akumulatorów w takim pakiecie będzie się sumować, ale jeżeli jakieś ogniwo będzie miało mniejszą pojemność niż reszta, to będzie ono wąskim gardłem i przez to stracicie na pojemności reszty ogniw. Np. 4 ogniwa – 3x 3000 mAh i jedno 2500 mAh da nam w sumie jedynie 10000 mAh pojemności. Ogólnie nie zalecam tak robić, ale są różne szkoły i z różnymi teoriami się spotkacie

połączenie równoległe w pakietach

  • Połączenie szeregowe
    • Zwiększa się napięcie, pojemność pozostaje bez zmian
    • Oznacza się je literą „S” z języka angielskiego series
    • Łączymy minus ogniwa z plusem następnego ogniwa

połączenie szeregowe w pakietach

 

Powyższe grafiki połączeń ogniw (obrazki pochodzą ze strony batteryuniversity) są jedynie zilustrowaniem jak to jest połączone. W praktyce takie pakiety ogniw wygląda np. tak

Pakiety 2s 18650

 

Przykładowy pakiet 2S od środka możecie zobaczyć w tym wpisie (konkretnie ten po lewej na zdjęciu).

W zależności czy kupicie jakiś sensowny pakiet czy po taniości może być tylko zgrzany taśmą niklową lub niklowaną, a w wersji „na bogato”, będzie on posiadać BMS. Co to takiego ? Jest to elektronika która czuwa nad tym aby za głęboko nie rozładować ogniw, ochrania je przez zbytnim obciążeniem oraz czuwa aby nie przeładować ogniw. Taki anioł stróż 🙂 Przykładowy BMS znajdziecie na tym zdjęciu (ta zielona płytka)

Chiński pakiet 18650

 

Warto dodać że ogniwa które łączycie w pakiet mają różne oznaczenia np. 2S, 2P czy 2S2P bądź 10S3P. Jak wspominałem wcześniej owe „S” i „P” to oznaczenia ogniw połączonych w szeregu bądź równolegle. Abym mógł Wam to jak najprościej wyjaśnić, przyjmijmy że łączymy w pakiet ogniwa 18650 Samsung Q30 które ma napięcie nominalne 3,6 V oraz pojemność 3000 mAh.

  • 2P – dwa ogniwa połączone równolegle ; 3,6V i 6000mAh pojemności
  • 2S – dwa ogniwa połączone szeregowo ; 7,2V i 3000mAh pojemności
  • 2S2P – po dwa ogniwa połączone szeregowo i dwa równolegle ; 7,2V i 6000mAh pojemności (nieśmiało stwierdzę że to chyba najpopularniejsza wersja pakietów które spotkacie)
  • 10S3P – 10 ogniw połączonych szeregowo i 3 równolegle ; 36V i 9000mAh pojemności

Gdybyście zakładali na ogniwo płytkę z zabezpieczeniem i budowali ogniwo zabezpieczone (protected) to też robicie pakiet – 1s 🙂

Aby najprościej Wam było zapamiętać które to „S” a które „P”, to skojarzcie połączenie „S” jako Szeregowe. Wtedy innego wyjścia nie ma jak to że „P” jest połączeniem równoległym.

 

Alternatywa dla budowy pakietów z ogniw li-ion

A co można zrobić gdy nie mamy zgrzewarki, weny, chęci, umiejętności, czasu itd. ale mamy trochę ogniw ? Z pomocą przychodzą Wam BOX-y. Można je spotkać w kilku odmianach – na 2 ogniwa, na 4 i na 6 ogniw. Może coś się jeszcze znajdzie, ale aż tak nie zagłębiałem się w temat. Zresztą większe niż na 6 ogniw będą już dość duże. Wszystkie takie pojemniki są w trybie 2SxP, czyli mamy zwiększone napięcie do 7,4V nominalnie (8.4V po naładowaniu) i pojemność pakietu rośnie wraz z wielkością pojemnika. Możecie je dostać u naszych skośnookich braci.

Tym „nalotem” na sprężynkach się nie sugerujcie. Podejrzewam że pojawiły się bo prawdopodbnie zrobiłem jakieś małe zwarcie, lecz zdążyłem zareagować w porę i sprężynki „nie skuliły się” (spłaszczyły).

 

Pakiet na 2 ogniwa 18650 : Aliexpress

Pakiet na 2 ogniwa 26650 : Aliexpress

Pakiet na 4 ogniwa 18650 : Aliexpress | Aliexpress (inny model) | Banggood | Banggood (inny model)

Pakiet na 6 ogniw 18650 : Aliexpress | Aliexpress (inny model) | Banggood

Niewątpliwą zaletą takich boxów jest szybka wymiana akumulatorów i możliwość jazdy z ich zapasem bez obaw że zastanie nas ciemność. Łyżką dziegciu jest fakt że są czułe na pomyłki i błędnie włożony akumulator spowoduje zwarcie. Co za tym idzie, nici ze świecenia. Tak więc jeżeli byście mieli takie cudo (samo używam) to podczas podmiany akumulatorów w terenie zachowajcie szczególną ostrożność ! Pamiętajcie też że po powrocie z trasy odkręcić wieczko by pojemniczek nie był w stanie „czuwania”. Mimo bezczynności, potrafi konsumować energię z akumulatorów. Nie jest to bardzo dużo, jednak ziarnko do ziarnka i figa z przejazdu jak po kilku dniach wybierzecie się w trasę. Na pociechę dodam że te pojemniki mogą też robić za powerbank. Mają wyjście USB i można do nich podłączyć np. telefon by ładować go w trasie (przewód do telefonu musicie mieć swój). Niestety nie wiem jak z ich wydajnością, ale chyba gorzej niż z chińskimi obudowani do powerbanków nie będzie.

Sądzę że na temat pakietu też zrobię osobny wpis, bo muszę coś zmontować do swojego potworka na rower, i kilku lampek które nie będą śmigać bez pakietów a chciałbym zrobić ich recenzję. Będzie to też dobry pogląd na sprawę dla Was jak to wygląda od kuchni i świetnie uzupełni tą część wpisu.

 

Naprawa ogniw 18650. Uszkodzenia fizyczne i chemiczne

Naprawa ogniwa ze spadającym napięciem (ingerencja mechaniczna)

Na YouTube można znaleźć multum poradników. Wiele z nich jest naprawdę ciekawych, inne rzecz gustu, ale są i takie które nie wiem jakim cudem nie zostały jeszcze zdjęte. Przykład tego ostatniego macie w tym niżej.

W skrócie. Jest fatalnie. Ogniwo ma bardzo niskie napięcie. Trochę kombinowania  i napięcie jest, operacja udana. Ale czy aby na pewno ? Taka „naprawa” to czysta głupota. Inni delikwenci robią takie cuda z pomocą cyny i lutownicy. Bez komentarza. Jeżeli ogniwo odmówiło współpracy to jakiś widocznie powód był. Zabawa w nekromantę (ba(k)teriomantę ? :)) nie wydaje mi się sensownym pomysłem. Na filmie który widzimy wszystko działa, jednak nie wiadomo co było później. Aktualnie ogniwa z depakietu to koszt ~ 10 zł w zależności od miejsca czy modelu. Czy warto ryzykować za takie psie pieniądze ? Nie sądzę. Gdyby jeszcze takie naprawy były jakkolwiek wspierane przez producentów czy serwisy to przymknął bym oko, ale oni utylizują takie sztuki i nie ma gadania.

 

Reaktywacja ogniwa z napięciem 0V

Gdy ogniwo jest niemożliwe do naładowania w standardowych ładowarkach do ogniw li-ion to można spróbować je ożywić za pomocą ładowania bardzo niskim natężeniem prądu. Na szczęście producenci, „w trosce” o nasze baterie, stworzyli kilka modeli które powinny nam pomóc przywrócić nieboszczyka do świata żywych. Super, nie ? No nie do końca. Dla przykładu posłużę się tutaj instrukcją do ładowarki XTAR MC1 (pogrubienie moje).

0V Activation Function może uratować twoje „martwe” akumulatory.

Tak więc może, lecz nie musi. Nie zdziwcie się że ta funkcja nie zadziała Wam wcale. A czemu ? Ponieważ ogniwa mogą wyzionąć ducha z powodu całkowitego rozładowania, i wtedy taki XTAR prawdopodobnie je odratuje. Jako że ostatnio miałem okazję testować MC1 w akcji ratowania świata (czytaj ogniw), to powiem że podbijanie napięcia jest na względnym poziomie. Niestety część z nich po uratowaniu odmówiły ponownie współpracy. Tak więc sukces połowiczny. Niestety ciężko stwierdzić gdzie powstał problem uszkodzenia ogniwa i nie ma co tutaj winić producenta za ewentualne porażki w moim przypadku.

Jeżeli dysponujecie zasilaczem laboratoryjnym, bądź czymś podobnym, możecie go użyć do podbicia napięcia na akumulatorze. Ustawiacie prąd 0.1A i napięcie 4.2V. Podłączcie pacjenta pod „respirator” i niech się kuruje.

 

Gdy reaktywacja nie przynosi żadnego skutku (ogniwo z napięciem 0V)

Próbowaliście z ładowarką, zasilaczem laboratoryjnym i dalej nic ? Obawiam się że zadziałało zabezpieczenie np. CID. Mówiąc krótko – po zawodach. Akumulator jest uszkodzony od środka i nie podlega to jakiejkolwiek możliwości naprawy.

Zanim będziecie wyzywać producenta że zaczął tworzyć buble, powiem Wam że macie farta. Ogniwo popełniając „hara-kiri” oszczędziło Wam problemów. Na temat CID-a pisałem już w tym wpisie.

 

Stukanie / grzechotanie ogniwa 18650

Ostatnio na forum swiatelka.pl poruszony został temat o stukaniu które można było usłyszeć w ogniwie 18650. Padło na Samsunga, jednak może zdarzyć się to i w innych modelach. Dla zobrazowania film który wstawił admin (autor wątku).

 

Nie jest to nowy temat, można było o tym usłyszeć wcześniej

 

Niby tylko stukanie, ale ono właśnie podzieliło nas (dyskusyjnie) na to czy jest to bezpieczne czy nie. Moim zdaniem nie jest to normalne, w końcu nie ma o tym słowa w żadnych z katalogów ogniw, a przynajmniej ja nie widziałem, a akumulator 18650 w roli grzechotki jakoś mi się nie widzi. To nie jest przecież zabawka i może wyrządzić dużą krzywdę. Moim zdaniem stukanie świadczy o wadzie produktu i osobiście nigdy bym takiego ogniwa nie użył. Dla pewności zapytałem kogoś z BTO czy aby nie jestem w błędzie i co oni o tym sądzą. W odpowiedzi dostałem taką informację

Dzień dobry.
Według naszej wiedzy w przypadku ogniw Li-ION nie powinno być słychać żadnych stuków przy potrząsaniu.
W przypadku wstąpienia opisanych objawów, uznalibyśmy akumulator z uszkodzony i przeznaczyli go do utylizacji.
Korzystnie z niego byłoby bowiem bardzo ryzykownie, mogłoby zakończyć się wybuchem i pożarem.

Idąc za ciosem admin forum skontaktował się z osobą od której dostałem powyższą odpowiedź i po konwersacji z nią dostał taką informację

Wczoraj sprawdziłem naszą dostawę dokładnie.
Faktycznie na 100/szt z pudełka jakieś 5szt ma ten objaw.
Po konsultacji uzyskałem odpowiedź, że jest to normlany objaw tak jak to opisaliście na forum.
Takie zachowanie ustępuje po kliku-kilkunastu ładowaniach.

I mamy dylemat co robić. Ja osobiście przytaję przy swoim bo skoro nie ma słowa o takim zachowaniu i nie spotyka się tego często przy ogniwach innych producentów, to nie jest dla mnie normalne i zwracałbym takie ogniwa do sprzedawcy. Co jednak Wy zrobicie, to już Wasza sprawa. Dla chętnych zachęcam do obserwacji wątku na forum, może wyjdzie jeszcze kilka innych ciekawostek.

Przechowywanie ogniw (akumulatorów) li-ion

Jeżeli kolekcjonujecie sprzęt to z czasem Wasza kolekcja ogniw będzie imponująca. A co za tym idzie, trzeb je jakoś przechować. Jeżeli liczba ogniw będzie oscylować do -nastu sztuk, to kupcie niedrogie plastikowe pudełeczka i po sprawie. Doskonale też sprawdzą gumowe etui, jednak ich cena nie jest najlepsza przy większej ilości i o wiele taniej wyjdą Wam wspomniane wcześniej plastikowe pudełka. W obu przypadkach macie wybór koloru czy ilości ogniw które jednocześnie włożycie.

Box 2x 18650 Przeźroczyste Zielony Fioletowy

Box 4x 18650 Niebieski

Box 10x 18650

Silikonowe etui : Na 1 akumulator 18650 | Na 2 akumulatory 18650

przechowywanie akumulatorów li-ion

 

Przy dużych ilościach ogniw trzeba pomyśleć lekko do przodu. Kupno pudełeczek na ogniwa z odzysku cenowo mija się z celem, no chyba że koszty nie są dla Was przeszkodą. Osobiście używam pojemników dla majsterkowiczów które bardzo fajnie się „piętrują”. Niestety nie podlinkuje ich bo nie są już dostępne już w ofercie Castoramy (przynajmniej on-line). Ale na allegro czy innych portalach myślę że znajdziecie je bez problemu.

Pojemniki na akumulatory 18650 - Castorama

 

Ekonomicznie patrząc, pojemnik po płatkach mydlanych DZIDZIUŚ też sprawdza się też doskonale. I nie jest to już tylko moja opinia 😉

Pojemnik na ogniwa 18650 po płatkach DZIDZIUŚ

 

Najważniejsze aby pamiętać że akumulatory należy trzymać z dala od bezpośrednich źródeł ciepła, chronić przed wilgocią oraz zabezpieczyć je przed przemieszczaniem się w pudełku. Chodzi o ewentualną możliwość przewrócenia się akumulatorów i zwarcia biegunów. Nieszczęście gotowe. Gdy mamy dużą ilości ogniw z odzysku pamiętajcie aby co jakiś czas sprawdzać ich napięcie. Gdyby okazało się że spadło ono poniżej 2.5V, warto próbować je odratować i podładować, niestety nie jest to dobry sygnał o ich kondycji. Powtórzyłbym bym przechowywanie i jak sytuacja będzie podobna, pozbyłbym się takiego ogniwa. Nic z niego już nie będzie, a tylko zajmuje Wam miejsce. Poleganie na nim jest równoznaczne z rosyjską ruletką – uda się bądź nie (będzie działać lub nie). Ja podziękuję, wolę pewniaki.

 

Strony warte uwagi

Niżej przedstawiam Wam kilka stron które warto znać bądź chociaż odwiedzić jeżeli interesujecie się akumulatorami li-ion.

  • Battery University – solidne źródło wiedzy o akumulatorach. Informacji od groma i jeszcze trochę. Niestety nie ma polskiej wersji tej strony
  • Endless Sphere – jak wyżej, jedynie w formie forum. Niestety po polsku sobie nie pogadacie
  • AllDataSheet – potężna baza kart katalogowych akumulatorów
  • Forum Arbiter – polskie forum o pojazdach elektrycznych. Nie rzadko toczą się też rozmowy o akumulatorach i tematach z nimi powiązanych
  • Second life storage – wpis z pokaźną ilością informacji na temat ogniw 18650, 20650, 26700. Znajdziecie tam podstawowe informacje o ogniwie, jego zdjęcia oraz link do specyfikacji (datasheet). Wyszukiwać akumulatory można po słowach kluczowych, marce, rozmiarze, pojemności czy modelu. Niestety nie zawsze wszystkie dane są dostępne, ale i tak jest to naprawdę pokaźny zbiór
  • Repackr – kalkulator do budowania pakietów

 

Krótko i na temat. Najważniejsze informacje o ogniwach Li-Ion w formie pytań i odpowiedzi – FAQ

Poniżej macie jeszcze bardziej skondensowaną wiedzę tego wpisu. Są tutaj tylko najważniejsze informacje które warto wiedzieć.

Czy należy ładować nowe ogniwo ? Trzeba je też „formatować” ? Nie. Nowe ogniwo jest gotowe do użytku. Ma w sobie ~ 40 – 50% deklarowanej pojemności. Akumulatorów się nie formatuje a formuje tak konkretnie mówiąc. Formatować można np. dysk twardy. Z ogniwami li-ion nie trzeba nic robić.
Jak ładować akumulatory Li-Ion Można doładowywać w dowolnym momencie. Nie jest wymagane pełne rozładowanie przed ponownym ładowaniem. Nie wymaga też pełnego naładowania
Metody ładowania Li-Ion Najlepiej ładować do 4.2 V, jednak nie jest to przymus. Prąd ładowania o wartości 1A czy 2A jest całkowicie bezpieczny. Wiele ogniw zniesie nawet ładowanie prądem 1C. Jeżeli chcecie być wzorowym użytkownikiem ogniw, zobaczcie sobie zalecane prądy ładowania w karcie katalogowej ogniwa
Rozładowanie Li-Ion W przypadku pełnego rozładowania ogniwa (do bezpiecznych granic), zaleca się jego pełne naładowanie
Jak wydłużyć żywotność akumulatora Li-Ion Staraj się utrzymywać naładowanie ogniwa na poziomie 30% – 80%. Unikaj bardzo dużych prądów ładowania i rozładowania. Nie narażaj na skrajnie wysokie czy niskie temperatury
Jak transportować ogniwa Li-Ion Bezpiecznie 🙂 Nigdy nie powinno się wysyłać ogniw naładowanych. W większości przypadków będzie ono miało napięcie nominalne 3,6 V / 3,7 V. Wskazane aby na czas transportu używać zabezpieczeń (np. w postaci plastikowych czy gumowych etui) Opcjonalnie folia bąbelkowa bądź coś podobnego
Przechowywanie ogniwo Li-Ion Wskazane miejsca suche i chłodne. Niektórzy ponoć trzymają w lodówce. Z praktyki 2 lata ogniwa u mnie przeleżały w szafie w pudełkach plastikowych i wszystko było w normie. Napięcie na ogniwie wskazanym do przechowania najlepiej jak będzie utrzymywać się w granicy 3,6 V  – 3,8 V
Co robić ze zużytym ogniwem Li-Ion Wyrzucić. A konkretnie zutylizować. Są w kraju specjalne kontenery na to przeznaczone. Na stronie internetowej Twojego miasta powinien być wykaz punktów gdzie można je oddać. W większych miastach takie pojemniki mają np. hipermarkety
Czy można używać ogniwa z uszkodzoną koszulką ? Teoretycznie nie powinno się tak robić i wskazana jest jego wymiana. Jeżeli uszkodzenie jest minimalne, to zaklejcie to miejsce taśmą. Uszkodzona koszulka może być powodem zwarcia ogniw i narażacie się na niebezpieczeństwo !
Czy kupno tańszych ogniw z Chin jest bezpieczne ? Tutaj różnie bywa. Fakt że w Chinach jest taniej, nie znaczy jeszcze że jest pewnie. Jeżeli chcecie dokonać takich zakupów poszukajcie w sieci informacji na temat tego sklepu. Najpewniej będziecie kupować na Ali czy BG ew. GB. Zalecam płatność via PayPal. W razie czego macie dodatkową ochronę gdybyście dostali podrobione ogniwa
Kupione ogniwo Li-Ion nie działa. Co mam zrobić ? Najlepiej sprawdź miernikiem / multimetrem napięcie. Jeżeli jest niższe niż 2.5V to nie jest dobrze. Koniecznie je reklamuj. Gdyby z jakiś powodów było to niemożliwe, spróbuj podnieść napięcie w ładowarce która potrafi reaktywować ogniwa 0V
Moje ogniwo ma 0 V. Jak je „ożywić” ? Rozwiązanie masz podane wcześniej. Opcjonalnie możesz podłączyć pod zasilacz laboratoryjny i spróbować podbić napięcie małym natężeniem np. 0.1A. Może być też tak że zadziałało jakieś zabezpieczenie w ogniwie i jest ono martwe, wtedy tylko utylizacja
Napięcie na ogniwie jest niestabilne. Po naładowaniu szybko spada. Proces ciągle się powtarza Utylizacja. Nigdy nie udało mi się takich ogniw ożywić. Chyba że masz czas i wenę na testy. Jak znajdziesz sposób na taki przypadek, podziel się nim

Test Chińskich powerbanków (boxów) na ogniwa 18650

6

W dzisiejszych czasach zapotrzebowanie na energię jest naprawdę ogromne. Niestety nie idzie to w parze z pojemnością ogniw Li-Ion czy Li-Pol, więc ratujemy się we własnym zakresie powerbankami. Ogniwa grafenowe mogą namieszać na rynku, ale ponoć początkowa faza która „zainicjuje” rozwój nie przyniesie większej pojemności przy tej samej objętości ogniw, a jedynie zwiększą się cykle z 500 do nawet 1500 (niewtajemniczonych zapraszam do kompendium gdzie opisałem co to są te cykle). To tyle w teorii i proponuję poczekać na produkt namacalny w sprzedaży detalicznej. Niecałe 10 lat temu już pisali o następcach Li-Ion i coś tak rewolucji nie widać…

Wróćmy jednak do tematu, na rynku przenośnych banków energii jest cała masa gotowych już rozwiązań. Pojemność tych najpopularniejszych, i względnie mobilnych banków energii, waha się od 2000 do 30000 mAh. Tak wiem, klocek 30000 mAh swoje waży i bardzo dyskusyjna jest jego mobilność, ale i tak będzie wygodniej jak latać z akumulatorem od skuterka, nie ? 😉

 

Klika słów na temat Chińskich powerbanków i pomiarów

Staram się w testach być obiektywny, jednak nie mogę Was nie ostrzec że te tanie pojemniki na ogniwa 18650 (BOX 18650, jak kto woli), z których zbudujecie sobie powerbank, są nie najwyższych lotów. Zabezpieczenia są tam słabe, bądź nie ma ich wcale. Osobiście mam do nich lekkie uprzedzenie, choć wiem jak wiele osób je używa. Dlatego, niezależnie od wyników testu, zwracajcie uwagę na kilka rzeczy :

  • Używajcie tylko ogniw markowych do zasilania swoich powerbanków, więcej na ten temat dowiecie się z wpisu w kompendium dotyczącego akumulatorów 18650
  • Jeżeli to możliwe, nie zostawiajcie PB w miejscu gdzie obudowa może się otworzyć i mieć styczność z metalowymi rzeczami np. skrzynka na narzędzia. Przypadkowe otwarcie przy przenoszeniu może skończyć się tak że te same bieguny połączą się z czymś metalowym i mamy zwarcie (pozdrawiam tutaj pewnego osobnika :))
  • ZWRACAJCIE uwagę na biegunowość przy wkładaniu ogniw ! Najlepszy przykład jak kończy się złe włożenie jednego z ogniw do PB.

Tak, wkładałem ogniwa do testu na szybko, i nie zwróciłem uwagi na biegunowość. Trwało to dosłownie kilka sekund…

 

Kilka słów na temat pomiarów :

  • Wynik pojemności testowanych ogniw w ładowarce OPUS BT 3100 był uzyskany przy prądzie rozładowania 1 A
  • Ogniwa użyte do testu są bez zabezpieczeń, ale tylko markowe
  • Najważniejszą decyzję o zakupie PB na konkretną ilość ogniw odgrywała wyłącznie cena, nie zwracałem uwagi na inne parametry
  • Każdy test pojemności PB (ile energii odda) wykonany był przy pomocy sztucznego obciążenia (1 A, w praktyce z PB pobierane było 0.80 – 0.95 A)
  • W przypadku mniejszego poboru energii z PB, możecie odzyskać jej ciut więcej, natomiast przy większym obciążeniu wynik będzie niższy. Nie będą to jednak diametralne różnice. Niestety przy próbach wymuszenia większego obciążenia czyli 2 A wg. miernika, a faktycznie pobierane było ~ 1.4 A PB miały problem z utrzymaniem takiego natężenia i odłączały zasilanie. Stąd brak pomiaru przy większych wartościach niż wspominany wcześniej 1 A
  • Każdy z testów był powtarzany 3 razy, a wynik końcowy jest średnią każdego z pomiarów
  • Pomiar pojemności był wykonywany do samego końca, aż PB sam odetnie zasilanie (miernik na szczęście pamięta wynik)
  • Zdjęcie wyników są wyświetlane na mierniku (KEWEISI) pod innymi urządzeniami, jest to jedynie by odczytać wynik i nic nie zmienia dla testu gdyż na ten czas sztuczne obciążenie był już odłączone
  • Pamiętajcie że to nie laboratorium, ten test ma dać Wam jedynie pogląd na to ile orientacyjnie energii wyciągniecie z takich Chińskich obudów do budowy powerbanku z ogniw 18650. W zależności od wsadzonej elektroniki, wasze wyniki mogą się nieco różnić
  • W ostatnim przykładzie są dość duże rozstrzały przy pomiarach, niestety nie wiem skąd, ale i nie będę w to wnikać. Elektronik ze mnie słaby, a i sensu nie widzę aby gdybać nad tanią Chińską myślą techniczną
  • Przewód do pomiarów ładowania PB nie był słabej jakości i nie był on wąskim gardłem. Ładowarka z portu potrafiła dać 3 A , a przewód który użyłem służy mi na co dzień przy ładowaniu tabletów czy PB Xiaomi (i to poprzez Quick Charge)

 

Pojemność ogniwa w teorii i praktyce

Wspomniałem o tym że pojemność jaką podaje się na opakowaniu NIGDY nie jest tą którą otrzymacie z PB. Nie jest to żadna tajemnica, ani anomalia, a zwykła fizyka i marketing. Ta nieszczęsna pojemność jest tylko teoretyczna, o czym wielu niestety nie wie i dają się nabić w bambuko przez reklamy super pojemnych banków energii. Wiele z nich jest opartych dokładnie na tej samej elektronice, jedynie różniącą się obudową czy logo na opakowaniu. Niestety pisze się tam jedynie o pojemności ogniw / ogniwa (a i tutaj bywa różnie) przemilczając stratę energii która idzie na podbicie napięcia. Jest to oczywiste, marketing rządzi się cyframi a te lepiej wyglądają gdy są większe. I niech nikt mi nie mówi że rozmiar się nie liczy 🙂 W końcu ,będąc kompletnie zielonymi, wybierzecie PB z pojemnością 3000 mAh czy 1600 mAh gdyby były w tej samej cenie ?

Pokrótce, standardowo na ogniwie naładowanym mamy napięcie 4.2 V i  do tego w tracie pracy ono ciągle spada. W USB mamy napięcie 5 V na wyjściu które musi być względnie utrzymywane. Aby tego dokonać w PB jest przetwornica napięcia. Dodatkowo każdy układ elektroniczny ma jakąś tam sprawność. Im jest ona wyższa, tym lepiej. Z tymi chińskimi cudami różnie bywa, i niestety cena odzwierciedla jakość więc i sprawność nie powala.

Jak obliczyć realną pojemność powerbanku
Wracając jednak do tego napięcia i pojemności. Aby szybko i orientacyjnie wyliczyć z grubsza pojemność gotowego już powerbanku można użyć wzoru :

3,7  x   /  5  =  nasza pojemność w mAh – straty

Mówić prościej – Napięcie znamionowe ogniwa 18650 mnożymy przez pojemność powerbanku i dzielimy przez napięcie (w naszym przypadku 5V). Daje nam wynik pojemności przy napięciu 5 V wyrażony w mAh. Niestety elektronika nie jest idealna, i do wyniku z pojemności należy doliczyć straty. Myślę że 15 – 20 % będzie dość realnym wynikiem. Dla przykładu użyjemy mojego PB marki XIAOMI (stary już model) który ma deklarowane 20000 mAh.

3,7 * 20000 / 5 = 14800 mAh.

Mówiłem wcześniej o startach, przyjmijmy wersję optymistyczną i że będzie to w okolicy 15% czyli :

14800 – 15% = 12580 mAh

Z urządzenia odzyskamy ~ 12580 mAh. A jak wygląda to w praktyce ?

Powervank XIAOMI 20000 mAh - realna pojemność

Wynik względnie zbliżony do tego z wyliczeń. Podsumowując, przy zakupie takiego PB odzyskamy jedynie ~ 63% deklarowanej pojemności którą wychwalają sprzedawcy. Nie powiem aby był to powód do dumy. Jednak na tle innych wynalazków „powerbankopodobnych” jest świetnie, jednak nieświadomi konsumenci są mocno nabijani w butelkę. I nie ma co się czarować, tak być nie powinno !

Smutne realia pokazują że w praktyce Chińskie PB mają jeszcze większe straty. I w zasadzie moje testy to poniekąd potwierdzają (wybaczcie spojler :))

Zanim przejdziemy jeszcze do testów, jeżeli lubicie wyszukiwać po Ali różne Chińskie płytki, to możecie bez problemu odszukać te które są w powerbankach i samemu zbudować do nich obudowę. 

Testy praktyczne

Chiński powerbank na 1 ogniwo

Chiński powerbank na ogniwa 18650

Uśredniając, z PB wyciskamy 1618 mAh z ogniwa o pojemności 3000 mAh. Strata w tym wypadku to niemal połowa pojemności (~ 46%). Mając na uwadze dzisiejsze akumulatory telefonów, których pojemność to średnio 3000 – 4000 mAh, to nie naładujecie swojego telefonu nawet w połowie. No chyba że podłączycie go zanim padnie Wam całkowicie, bądź chcecie sobie go tylko podładować w terenie.

Trochę lepiej sprawa się ma gdy ma nam taki PB zasilić licznik przy rowerze, nawigację rowerową, tzw. playery MP3 / MP4 czy jakieś słabsze lampki rowerowe.

 

ładowanie powerbankuJeżeli chcecie naładować ten PB, w najlepszym wypadku „amciał” 1 A. Po niecałych 10 minutach wynik zleciał w dół. Tragedii jakiejś nie ma, ale 4 liter nie urwie.

Chiński powerbank na 2 ogniwa

Chiński powerbank na ogniwa 18650

To jest moi drodzy jakiś ewenement. Każde z testowanych urządzeń uruchamiało się automatycznie po włożeniu miernika i sztucznego obciążenia, ale tutaj nie ma lekko. Aby uruchomić to urządzenie akumulatory musiały być naładowane na maksa, i to przez ten PB. Klasycznie ładowałem je w zewnętrznej ładowarce (OPUS i MiBoxer) po czym wkładałem to tego PB. Później podłączałem go do ładowania aby „doładował” akumulatory, i robił to twardo za każdym razem. Jak czerwona dioda sygnalizacyjna przestała już mrugać i świeciła światłem ciągłym, urządzenie było gotowe do współpracy. Normalnie hit. Tylko raz udało mi się go „normalnie” uruchomić, ale jedna jaskółka wiosny nie uczyniła w tym przypadku.

Co do wyników, średnia odzyskanej pojemności to 3430 mAh. Szału nie ma, ale szczerze mówiąc liczyłem na ciut więcej. No cóż, life is brutal. Przy dobrych wiatrach uda się naładować telefon od zera do pełna, w zależności jaką baterią w nim dysponujecie. Można już uznać ten wynik za sensowną wartość i jakieś tam tam ładowanie awaryjne nim zrobimy. Oczywiście nie korzystajcie w międzyczasie z telefonu by nie marnować energii 🙂

 

ładowanie powerbanku

Ten model z gniazdka pobierał max 0,8 A.  Tragedii też tutaj aż takiej nie ma, lecz do szału daleko. Wiele tańszych ładowarek ma zbliżony prąd ładowania.

Chiński powerbank na 3 ogniwa

Chiński powerbank na ogniwa 18650

Trochę lepiej – 5373 mAh, w końcu jedno ogniwo więcej w zestawie.

Można śmiało powiedzieć że 3 akumulatory w PB (o sensownej pojemności) = 1 ładowanie, z zapasem, naszego telefonu. Można nawet zaszaleć i zerknąć na niego sprawdzając godzinę, odpisywać na SMS-y a może nawet i pogadać parę minut. Myślę że dla większości z Was nie będzie to problemem i po naładowaniu zobaczcie stan akumulatora równy 100%.

A co z ładowaniem ? Niestety tego nie powiem, model który mam po zwarciu już nie był skory do współpracy. Chwała że zdążyłem zrobić 3 testy do tego wpisu ! Podejrzewam że max byśmy osiągnęli 1 A, czyli wynik mało satysfakcjonujący moim zdaniem.

Chiński powerbank na 4 ogniwa

Chiński powerbank na ogniwa 18650

Normalnie redbull. Dostajemy skrzydeł i wreszcie naładujmy swój smartfon do pełna, a nawet będziemy mogli z niego skorzystać dość często. W końcu macie jakiś sensowny zapas (6351 mAh) w ogniwach i kto bogatemu (w energię) zabroni korzystać i „się” ładować ?

 

ładowanie powerbanku

Na temat ładowania powiem tylko tyle – porażka. Natężenie rzędu 1 A nie napawa optymizmem. W przypadku jednego czy dwóch ogniw bym nic nie mówił, ale mamy tutaj aż 4 ogniwa do wykarmienia (o łącznej pojemności ~ 12000 mAh). Jak żyć się pytam…

Na koniec tej części dodam że teksty o naładowaniu telefonu traktujcie z przymrużeniem oka. Każdy ma inny telefon i nie da się tutaj jednoznacznie powiedzieć ile razy go naładujecie. Jasne że mogę wziąć inne urządzenie pod uwagę, ale patrząc na otaczający nas świat i fakt że większość urządzeń jest na akumulator ciężko było by mi się wstrzelić w coś co używa większość z Was, stąd też padło na telefon i pojemność w okolicy 3000 – 4000 mAh. Gdyby nie to sprostowanie to bym się też nie zdziwił gdybym za jakiś czas, w komentarzach, zobaczył tekst że „Jaś Kowalski” naładuje powerbankiem na jedno ogniwo swój telefon 2 razy, bo ma jakiś stary model. Stąd też owe porównanie jest mocno orientacyjne. Mam jedynie nadzieję że zrozumieliście co chcę Wam przekazać.

W telegraficznym skrócie, i mocno uogólniając, używając powyższych PB tracicie ~ 40% pojemności ogniwa.

Czy warto kupować chiński powerbank ?

Jeżeli ktoś czyta moje teksty pewnie wie że nie lubię za nikogo decydować. I nie ma to znaczenia czy mowa o lampce rowerowej, latarce czy, co najczęściej spotykam na YT, barwie diody oraz marki/modelu akumulatora. I tak będzie tym razem. Jesteśmy różni i nie mam zamiaru niczego nikomu narzucać. Tak więc nie dam Wam konkretnej odpowiedzi, lecz podpowiedzi na które sami sobie odpowiecie i uważam że podejmiecie słuszną decyzję. W razie co, pamiętajcie że komentarze są do Waszej dyspozycji.

Czy taki tani powerbank może być używany jako ładowarka ?

Jasne ! Jeżeli macie cierpliwość do ładowania ogniwa niskim prądem, to czemu nie. O ile w przypadku pojedynczego ogniwa, nawet dwóch, jestem w stanie przeżyć ładowanie prądem 0,5 – 1 A, tak w przypadku 4 slotów i wydajności 1 A mamy „aż” 250 mAh na kanał, uważając że każe z ogniw faktycznie tyle dostanie to można jedynie powiedzieć – szał ciał 🙂 Przy 4 kanałach, i mojej cierpliwości, proszę o zatrzymanie tego pociągu z takim ładowaniem, ja wysiadam.

Patrząc na to z innej strony, taki tani PB może właśnie służyć za mocno rezerwową ładowarkę. Osobiście nie mam cierpliwości na czekanie aż PB naładuje ogniwa (w szczególności model na 4 sztuki 18650) oraz zaufania do zintegrowanych ładowarek (w tym tych z takich PB). Nawet z ładowarek wbudowanych w latarki mało co korzystam. Nie skłamię jak powiem że 90% użytkowania wbudowanych ładowarek w latarkach wykorzystuję tylko do testów produktu którego planuję zrobić recenzję. U mnie w znacznej większości przypadków ogniwa lecą do klasycznej ładowarki i to największym możliwym prądem w wielu przypadkach. Ale to tylko dlatego że ładuje ogniwa przed wyjściem w teren bądź podczas testów np. właśnie tych PB. I nie odbierzcie mnie źle, że wbudowane ładowarki to jakieś tragiczne zło czy tykająca bomba zegarowa (może z małymi wyjątkami ;)), po prostu cenię sobie czas.

Następna sprawa że wkładanie ogniwa 18650 co chwila do takiego PB może skutkować uszkodzeniem koszulki. Spasowanie tych elementów, w niektórych przypadkach, pozostawia wiele do życzenia. Jednak co ja mogę powiedzieć przy teście 4 sztuk, na tysiące możliwych ? Nic. Zawsze można zrzucić winę na przypadek i że ja taką sztukę trafiłem.  Na pocieszenie powiem też że w przypadku gdy wkładamy ogniwa do takiego PB raz na jakiś czas, to nie ma to takiego znaczenia. Gdy jednak do tego dojdzie, po prostu nie pokusiłbym się o zamykanie go na czas ładowania akumulatorów.

Czy taki tani powerbank to same zło jeżeli chodzi o jakość elektroniki ?

I tak, i nie. Jak pisałem, ja nie jestem fanem takich urządzeń, ale nie twierdze też że są faktycznie złe. W sieci jest multum testów, filmów itp. gdzie pokazują jaki to szajs jest sprzedawany na Ali czy w innych sklepach. Jednak weźcie pod uwagę fakt że niejednokrotnie kupicie dokładnie TĄ SAMĄ RZECZ na allegro. Ten sam Chiński „cud techniki”, z identycznym logo, oznaczeniami, a w wielu przypadkach są to dokładnie te same produkty, tyle że u różnych sprzedających. Czasami różnią się opakowaniem, dodaną instrukcją czy zamieszczonym innym logo „producenta”. I co wtedy ? Kupując w kraju kupujecie lepsze ? Myślicie że produkty przeszyły dodatkowe testy ? Nie sądzę.

Prawda jest taka że w wielu przypadkach jakość jest taka, ile ktoś był w stanie za nią zapłacić. Made in China nie oznacza od razu bubla. Wiele wysokiej jakości produktów jest tam robione, jednak ta jakość swoje kosztuje (i proszę abyście nie wspominali ile kto naprawdę na tym zarabia, bo to temat rzeka i wiemy jak tam jest kolorowo w fabrykach). Na pocieszenie dodam że są kraje gdzie jest jeszcze gorzej bo Chiny które „znamy” mocno już ewoluowały. Zainteresowanych odsyłam do poczytania portali poświęconych imporcie / eksporcie itp.. 

To kupować ten PB czy nie ? Co o tym sądzisz ?

Zależy. Jeżeli nie masz nic z ogniw 18650 to sprawa jest bardzo dyskusyjna. Przeliczając koszt akumulatorów, dostawy i ściągania jeszcze chińskiej obudowy do zbudowania takiego PB w wielu przypadkach jest nieekonomiczny. Można jeszcze się pokusić o szukanie ogniw z depakietu i oszczędzanie na wysyłce przez SMART-a, jednak i tak warto sobie to przekalkulować. Dla przykładu :

  • Obudowa na 8 ogniw (na bogato) to koszt ~ 12 zł
  • Ogniwa Sanyo NCR18650GA znalazłem za ~ 15 zł i wysyłce najtańszej za 9 zł.

W sumie mamy ~ 140 zł i 28000 mAh. W najlepszym przypadku, licząc że ogniwa mają deklarowaną największą pojemność. W przypadku gdy ogniwa będą miał minimalną pojemność, lecz trzymającą się noty katalogowej, uzyskamy 26800 mAh. W najgorszym wypadku jakiejś mega starty nie ma. Dla przykładu PB o pojemności teoretycznej 30000 mAh możemy kupić już za 110-120 zł. Gdzie tutaj interes ? Jeżeli składacie od zera, dla mnie żaden.

Jeżeli macie już ogniwa, to sprawa jest bardziej klarowna, bo oszczędzacie trochę grosza i zakup takiego BOX-a jest już bardziej uzasadniony niż zakup gotowca. Pytanie też jaką pojemność mają wasze ogniwa, by nie wyszło tak że użyjecie ogniw z demontażu po laptopie i ich sumaryczna pojemność będzie śmieszna bo lata świetności te akumulatory mają już za sobą. Wtedy budowa takiego PB wymaga przemyślenia.

Celowo w całości „podsumowania” pomijam że jeden PB będzie miał porty USB-C, gotowiec nie, ewentualnie gdzieś tam będzie opcja ładowania QC3, a drugi tego mieć nie będzie itd. Stąd też sami musicie wybrać co dla Was jest najlepsze. Nie każdy potrzebuje porów USB-C czy QC a zadowoli się jedynie zwykłym wyjściem USB bo czas ładowania urządzenia nie jest dla niego ważny. Możemy się spierać że warto jednak dorzucić te kilka złotych i zainwestować w rozwiązanie takie czy siakie, jednak jak mówiłem wcześniej, wszystko zależy od konkretnego przypadku.

Powerbank Tracer – jak wygląda od środka

Niemal na sam koniec, zerknijcie sobie jak wygląda sklepowy powerbank, na przykładzie produktu marki Tracer.

Cudów tutaj nie ma. Fabryczne ogniwo 2600 mAh (podejrzewam że od nowości miało lekko mniej, jaka to marka można tylko strzelać) nie powalało wydajnością. Pewnie odzysk był na poziomie 1300-1500 mAh, a że dostałem go bo „nawalił”, to podmieniłem to cudo o wyglądzie akumulatora 18650 na Sanyo NCR18650GA. Urządzenie wróciło do żywych, miało więcej energii niż fabrycznie i posłuży jakiś czas zamiast gromadzić się na kolejnej kupce elektro śmieci. Niestety naprawa była dość dawno i nie pomyślałem wtedy aby zrobić test pojemności z miernikiem jak wyżej, jednak myślę że moje obliczenia są bardzo prawdopodobne. Gdyby ktoś był ciekaw co nawaliło to już mówię – ogniwo. Napięcie bliskie zera i nie dało się podbić ładowarką która czasem dawała radę (XTAR MC1) ani zasilaczem labo (projekt DiY). Nawet gdyby się udało je uratować, i tak pewnie dużego pożytku z niego bym nie miał.

 

Gdzie kupić chiński powerbank na ogniwa 18650- Aliexpress

Powerbank na 1 ogniwo 18650

Powerbank na 2 ogniwa 18650 (to nie model który testowałem :))

Powerbank na 3 ogniwa 18650

Powerbank na 4 ogniwa 18650

Powerbank na 5 ogniw 18650

Powerbank na 6 ogniw 18650

Powerbank na 7 ogniw 18650

Powerbank na 8 ogniw 18650

Powerbank na 9 ogniw 18650 – nie znalazłem, jak ktoś się doszuka, poproszę o link

Powerbank na 10 ogniw 18650

Convoy 4X18A jako alternatywa dla Convoy L6 | UPDATE 12.04.2020

8

Convoy 4X18A to, moim zdaniem, dobry zamiennik dla Convoya L6 jeżeli patrzymy jednie na tą markę i szukamy jakiegoś mocniejszego światełka. Aktualnie w portfolio producenta jest wiele latarek, mniej bądź bardziej udanych, lecz zróżnicowanie ich jest bardzo małe w kategorii potężniejszych modeli. Wreszcie pojawiło się jakieś światełko (w tunelu :)) To że mowa o alternatywie też można uznać za powiedziane na wyrost gdyż L6 = zasięg, a 4X18A sprawdzi się lepiej do świecenia „przed nosem”. Jednak obie propozycję są dla osób szukających większej ilości lumenów.

Warto też pamiętać że od dawna mamy do dyspozycji Convoya L2 który jest mniejszą wersją Convoya L6, jednak nie jest to sztywna reguła. U Simona jest do Waszej dyspozycji L2 w wersjach z przedłużkami i finalnie różnica między L2 a L6, w gabarytach, lekko zanika. Niestety te modele są, aktualnie, z diodą XPL-HI i do alternatywy L6 daleka droga. Jednak o tym będzie dyskusja we wpisie o L6.

Jako że jest to latarka z wyższej półki, biorąc pod uwagę markę Convoy, przychodzi ona w kartonowym pudełeczku znanym z modeli Convoy L6. Szkoda że nie jest to pudełko prezentowe jak to się mówi, było by fajnym opakowaniem na prezent. Pewnie zmiana opakowania odbiła by się na cenie, stąd lepiej oszczędzić i postawić na minimalizm.

Parametry

Materiał : Aluminium
Kolor : Czarny
Włącznik : Pod kciukiem
Szybka : Z powłoką AR
Reflektor : SMO
Dioda : XHP 70.2
Barwy diody : 3000K – 4000K – 5000K – 6500K
Tryby sterownika : 1% – 10% – 40% – 100%
Moc sterownika :  5000 mA, zależne od użytego ogniwa
Pamięć ostatniego trybu : Tak
Zabezpieczenie przed nadmiernym rozładowaniem ogniwa : Tak
Zabezpieczenie przed odwrotną polaryzacją : BRAK
Zasilanie : 4x 18650
Wymiary (długość / głowica / tuba) : 153 mm / 69 mm / 50 mm
Waga (bez ogniwa) : 592 g
Deklarowana moc : 4300 lumenów
Pozostałe informacje : 

  • Sterownik posiada zabezpieczenie przed przegrzaniem. W przypadku nagrzania się do wysokiej temperatury, następuje automatyczne włączenie słabszego trybu
  • Latarka posiada wbudowaną ładowarkę – port USB-C, prąd ładowania max 2 A

 

Galeria

 

Ogólne i podsumowanie

Organoleptycznie mogę stwierdzić że Convoy trzyma swoją jakość. Nie ma co się doczepiać do wyglądu czy spasowania elementów. Klasyczny Convoy. Jest dobrze. Niektórych może boleć brak smyczki czy jakikolwiek dodatków, jednak uważam że jak Simon miał by dorzucać do pudełek smyczki, nawet te „lepsze”, to i tak było by bez sensu, bo one są za słabe dla ponad pół kilogramowego potworka. Może ogólnie by udźwignęły latarkę, jednak ja bym nie polecał polegać na nich. Jak już to kupcie metr sznurka typu paracod i sami zróbcie smyczkę.

Sprzęt w ręce trzyma się dobrze, chropowata powierzchnia rączki pomaga aby latarka się nie wyślizgnęła przypadkiem. Od góry mamy szybkę o wysokiej przepuszczalności i reflektor smo. Szkoda że zastosowana jest szyba a nie tworzywo sztuczne. Przy takiej masywnej latarce upadek spowoduje dość duże prawdopodobieństwo że szybka zostanie uszkodzona. Pewnie zwiększyło by to cenę końcową, jednak myślę że warto było by rozważyć taką opcję przy droższych latarkach.

Nad tubą znajduje się włącznik. Nie jest on podświetlany a klik jest wyczuwalny. Przeskok trybu odbywa się za pomocą naciśnięcia i przytrzymania guzika. Tryby zmieniają się co chwila i zapętlają się. Aby włączyć bądź wyłączyć latarkę, należy raz nacisnąć guzik.

 

Z drugiej strony znajduje się zaślepka chroniąca port ładowania. Jest dobrze spasowana, jedynie co w mojej sztuce gumka do końca nie jest wycięta, jednak to naprawdę drobnica i bzdura do której nie warto się doczepić.

No właśnie, port ładowania. Pewnie ucieszy on wiele osób. Szczególnie nowi w temacie światełek będą zadowoleni bo tutaj szalenie popularna Liitokala Lii 101 już nie wystarczy, trzeba by mierzyć minimum w Lii 402 czy cokolwiek innego na 4 kanały. I to z sensownym prądem ładowania.

Gniazdo USB-C zastosowane w tym modelu jest już przyszłościowe i cieszy mnie to ogromnie że nie dano micro USB. W końcu trzeba iść do przodu, a przewaga „C” na micro jest niepodważalna – możliwy większy prąd ładowania oraz symetryczna wtyczka. To druga zaleta jest chyba jest najbardziej trafiona. Co prawda marka Blitzwolf ma przewód z uniwersalną wtyczką micro USB, jednak u mnie coś nie zdał egzaminu. Bodaj po pół roku i już telefon nie kontaktował przy wkładaniu z jednej ze stron. Kończyło się na tym że i tak trzeba było zwracać uwagę na „biegunowość”. Dwa takie kabelki przerobiłem, dwa razy to samo. Podziękowałem, przeprosiłem się z klasycznymi przewodami micro USB i życie wróciło do normy. Znów trzeba było patrzeć jak się wkłada 😉

Producent deklaruje możliwość ładowania prądem max. 2 A co przy końcówce USB-C nie jest specjalnym wynikiem, wręcz potencjał portu jest niewykorzystany, ale miejmy świadomość że to jest latarka z wbudowaną ładowarką, czyli opcją dodatkową, i nie ma co wymagać prądów rzędu 5 czy 10 amperów. Ale w praktyce nie jest też aż tak źle 🙂

Natężenie ładowania 4X18A

 

W praktyce ładowanie 4 x Samsung 30Q (3000 mAh) rozładowanych do napięcia 3 V na ogniwo wygląd tak. Ogniwa były rozładowane do ~ 3.1 V

Czas ładowania Convoy 4X18A

 

Podczas ładowania dioda pod włącznikiem świeci się na czerwono. Po wszystkim zmienia kolor na niebieski.

Stan naładowania akumulatorów Convoy 4X18A

 

Skoro mamy już wbudowaną ładowarkę a latarka jest stosunkowo nową konstrukcją, to uważam że mogli już zaprojektować ją pod ogniwa 21700. Ja wiem że 18650 są szalenie popularne i stosunkowo tanio można je już kupić, ale nieznacznie zwiększając cenę latarki (większa tuba w zasadzie) mamy możliwość wrzucenia ogniw o pojemności 5000 mAh a nie max 3500 mAh. Zresztą 21700 kosmicznie drogie już nie są. Podatek od nowości już minął 🙂 Być może poszli w 18650 z racji małego prądu ładowania, bo co to jest 2 A przy 4 ogniwach. Widzicie zresztą na wykresie wyżej. Trochę czasu trzeba poświęcić na ładowanie, a przy 21700 ten czas by się jeszcze lekko wydłużył.

 

W terenie niestety nie obcowałem z tym modelem za długo, ale spacer po parku późnym wieczorem odbyć się musiał. Pasuje mi ilość światła jaką latarka serwuje, i to że nie świeci mi na kilometr w dal, a doświetla to co mam w zasięgu wzroku. Niestety dla niektórych ta zaleta, może też być wadą.

 

Tryby to rzecz dyskusyjna, i w zasadzie można powiedzieć że Convoy w tym modelu średnio zdał egzamin. Jest za duża luka między 40 a 100 procent mocy. To już można było uderzać w 1 – 30 – 60 – 100 czy 25 – 50 – 75 – 100 skoro mamy trzymać się 4 trybów, ale nie ma płakać. Może wskoczy ten model z oprogramowaniem typu Biscotti i będzie to jakoś ogarnięte w późniejszych wersjach. SST40 też miała prosty sterownik, a niedawno (patrząc na datę aktualizacji wpisu) wyszła wersje z oprogramowaniem Biscotti. Na pociechę, marną niestety, dodam że to nie jedyna latarka gdzie można narzekać na dziwny rozstaw trybów. Nie wiem z czego to wynika. Polityka firmy czy co. Niektórym to pewnie i tak nie będzie przeszkadzać.

Po czasie, gdy aktualizuję ten wpis i jeszcze trochę pobawiłem się latarką, brakuje mi płynnego zwiększania jasności w tym modelu. O ile przy szperaczach mogę skakać po trybach, tak w latarce którą mogę świecić też na nogi chciałbym mieć większą kontrolę nad ilością światła.

Jeżeli chodzi o jasność na największym trybie, to klasycznie zlatuje ona w dół po niedługim czasie, więc o długich i wyjątkowo jasnych spacerkach nawet nie marzcie. Ale to nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem. Podczas spaceru, gdy pierwszy raz miałem tą latarkę uruchomioną, nie zauważyłem gwałtownego spadku jak ma to miejsce na widocznym wykresie.Convoy4X18A

 

Jednak fakt faktem, park który odwiedziłem miał doświetlenia z latarni oddalonych naście metrów, co lekko przekłamywało ilość światłą którą widzimy. Spacer trwał około 30 minut a latarka ciągle działała. Na szczęście nie odczułem nagrzania do zbyt wysokiej temperatury, więc zabezpieczenie zaimplementowane w sterowniku spisało się. W moim mniemaniu załącza się ono nawet zbyt szybko. Latarka podczas przechadzki była ciepła, jednak nie na tyle aby było czuć jakikolwiek dyskomfort. Na dworze panowała temperatura 3 – 5 stopni C więc myślę że można było by z niej jeszcze trochę wyciągnąć. O ile w okresie zimowym to przejdzie, tak latem wyższa temperatura zabezpieczenia może się na nas źle odbić. Realnie jednak patrząc, takimi zabawkami nie bawią się dzieci (przynajmniej nie małe :)), więc jakąś tam odporność na ciepło każdy z nas posiada i uważam że warto było by dorzucić te 10 stopni więcej do załączenia się zabezpieczenia termicznego.

Aby nadrobić test spadku jasności, zrobiłem go raz jeszcze w garażu. Na zewnątrz było koło ~ 2 stopni C, w środku koło 5 stopni C. Latarka włączona na maxa przeskoczyła na niższy tryb po 9 minutach.

Zrobiłem też testy w domu. Latarka włączona na największy tryb w momencie gdy spadła jasność była już odczuwalnie ciepła. Temperatura w domu wynosiła ~ 20 C. Podbijałem co jakiś czas tryb do maksymalnej mocy i już ciepło dawało się we znaki. Latem będzie dodatkowe grzanie gdy wybierzecie się w teren i będziecie wyciskać z niej siódme poty.