Adaptery USB z wtyku USB-A bądź USB-C na DC to przewody, które pozwalają na zasilanie i/lub ładowanie różnych urządzeń za pomocą klasycznego portu USB. Są one swego rodzaju „konwerterem”, dzięki któremu zasilimy wiele urządzeń. Adaptery te mogą być używane do podłączania np. laptopów, kamer, głośników, lamp lub wentylatorów do źródeł zasilania USB, takich jak powerbanki, ładowarki sieciowe lub samochodowe.
Marka UNITEK wydała ostatnio kilka ciekawych modeli tychże adapterów:
Y-C495BK
USB-A – DC 3,5 x 1,35mm
15W
1m długości
C14119BK-1.8M
USB-C – DC 5,5 x 1,7mm
65W
1,8m długości
Zastosowanie do laptopów
C14119BK-1.8M
C14120BK-1.8M
USB-C – DC 4,5 x 3mm
65W
1,8m długości
Zastosowanie do laptopów
C14120BK-1.8M
C14118BK-1.8M
USB-C – DC 4,0 x 1,7mm
65W
1,8m długości
C14118BK-1.8M
C14117BK-1.8M
USB-C – DC 4,5 x 3,0mm
65W
1,8m długości
C14117BK-1.8M
C14116BK-1.8M
65W
USB-C – DC 5,5 x 2,5mm
1,8m długości
C14116BK-1.8M
C14115BK-1.8M
USB-C – DC 11,0 x 4,54,5mm
65W
1,8m długości
C14115BK-1.8M
Adaptery USB z wtyku USB na DC mają swoje niezaprzeczalne zalety:
Uniwersalność: Pozwalają na podłączenie wielu różnych urządzeń do portu USB, który jest powszechnie dostępny i standardowy. Niemal każdy z nas ma w domu ładowarkę dzięki której możemy za pomocą takiego przewodu zmienić ją w „uniwersalny zasilacz”
Mobilność: Są małe i lekkie, co ułatwia ich transport i przechowywanie
Oszczędność: Tego typu adaptery są niejednokrotnie tańsze niż dedykowane zasilacze lub ładowarki do poszczególnych urządzeń
Podsumowując, Adaptery USB z wtyku USB na DC to ciekawe i użyteczne rozwiązanie dla wielu użytkowników elektroniki.
Powerbank marki Tracer to niedrogi bank energii który możemy zabrać w podróż. Cechują go niewielkie wymiary, smukła obudowa oraz 4 porty – USB-C, microUSB oraz 2x USB-A. Pierwsze dwa służą do ładowania urządzenia, natomiast oba USB-A, do ładowania telefonu, tabletu, nawigacji itp.
Jego moc maksymalna to 10W. Nie wspiera protokołów szybkiego ładowania, jednak patrząc na fakt budżetowego produktu, nie powinno to nikogo dziwić.
Offbondage 1000lm znany też jako Offbondage EOS520 to najlepsza lampka rowerowa z odcięciem za około 50 zł jaką możecie kupić na Aliexpress. Znana też jest jako:
Rockbros R3-1000
Newboler LIG520
Opcjonalnie, w kraju, możecie kupić (z dużą dozą prawdopodobieństwa) tą samą lampkę jednak markowaną przez inne popularne firmy:
EOS520 występuje też pod marką DEEMOUNT. Jets to ta sama świetna lampka, jednak sprzedawana w wielu konfiguracjach które nie są dostępne dla „klasycznej wersji”.
Możecie zaczepić ją na kierownicy, w okolicy amortyzatora (wg. zdjęć), zamontować nad błotnikiem, przyczepić do śrub od mostka, używać z uchwytami pod GPS/nawigację. Możliwości mnóstwo i każdy pewnie znajdzie coś dla siebie.
Offbodnage EOS520 ma takie zalety jak:
Długi czas pracy
Odcięcie, aby nie oślepiać innych uczestników ruchu
Wbudowane ogniwo 21700 o pojemności 4800mAh
Port USB-C który służy do
ładowania lampki
działania jako powerbank
Dodatkowe czerwone diody po bokach
Solidny uchwyt
Lamka jest wodoodporna. Była testowana w deszczu i działa dalej bez problemu. Zapraszam do sprawdzenia jej recenzji na YouTube-ie.
Ostatnio na FB pojawiły się zdjęcia Tomek Gubała który kupił lampkę polecaną lampkę i porównał ją z innymi. Niżej fotki porównawcze:
Zakup ogniwa Li-Ion to, w wielu przypadkach, dość duży problem. Pierwsze pytanie, które się nasuwa, to pytanie o markę. Tutaj nie ma dużego wyboru, bo dużych graczy jest raptem kilku, jednak (na szczęście dla nas) są to solidne firmy.
Prawdziwy problem pojawia się wtedy, gdy dojdziemy do wybrania konkretnego modelu i jego parametrów mających ogromny wpływ na późniejsze jego użytkowanie. Modeli akumulatorów 18650/21700 jest cała masa i ciągle ich przybywa. Nie zawsze są one spójne nazewnictwem, co bywa przyczyną wielu nieporozumień wśród początkujących użytkowników Li-Ion-ów. Sprawy nie ułatwia fakt rebrandów czyli np. ogniwa Panasonic, ale w koszulce marki XTAR. Szczęście, że w tym przypadku, to mało istotna kwestia.
Mamy już wybraną markę i model. Kolejny problem, który się pojawia to „stan fizyczny” – nowe, depakiet (niby nowe, ale praktyka pokazuje inaczej) czy coś używanego albo, co gorsza, z odzysku. Chiny też wydają się być kuszącą alternatywą… W tym wpisie przybliżę Wam co jest co i na co musicie uważać przy zakupie ogniw. Opisy sprzedawców opisami, ale praktyka praktyką i to ona w wielu przypadkach weryfikuje, że nie wszystko złoto, co się świeci (jak to osławione depakiety).
W wielu przykładach posłużę się ogniwem 18650 jako wzór, jednak temat ten z powodzeniem można zastosować z akumulatorem 21700 czy 26650. Tak więc wpis traktujcie jako ogólny pogląd na sprawę a w razie niejasności, piszcie komentarze.
Jeżeli Wasza wiedza na temat ogniw jest marginalna bądź dopiero zaczynacie „siedzieć w temacie”, koniecznie zacznijcie swoje przygody od lektury poniższego wpisu. Spisałem tam najważniejsze rzeczy jaki musicie wiedzieć o ogniwach.
Wybór odpowiedniego ogniwa 18650 (gdy zaczynacie od zera)
Zanim kupicie ogniwo, pierw zadajcie sobie pytanie:
Do czego ma ono służyć?
Co ma być jego „priorytetem” – moc czy czas pracy
Jeżeli priorytetem jest moc, kierujcie się w ogniwa wysokoprądowe. Mają one zdolność rozładowania nawet do 30-35 amperów. Znajdują zastosowanie w:
bardzo mocnych latarkach
e-papierosach
do budowania pakietów, gdzie rozładowanie jest dość intensywne (baterie do narzędzi elektrycznych pokroju RYOBI, Parkside itp./ odkurzaczach przenośnych np. DYSON)
wydajniejszych rowerach elektrycznych (e-bike)
Aktualnie, szczytem wydajności ogniw wysokoprądowych jest pojemność ~ 3000mAh.
W przypadku klasycznych latarek czy urządzeń nie wymagających dużej mocy, polecałbym zerknięcie w stronę zwykłych, niskoprądowych akumulatorów 18650. Cechują się stosunkowo małym prądem rozładowania, lecz mają większą pojemność. W tym przypadku, mamy do dyspozycji ogniwa o pojemności maksymalnej ~ 3500mAh. Jest też nowość o pojemności 4000mAh dla 18650, ale ten temat szerzej poruszam w linkowanym wyżej kompendium.
Gdyby ktoś chciał pójść na kompromis z 18650, to nie ma dużego wyboru. Patrząc na stosunek ceny do wydajności, polecam zerknąć w stronę ogniwa LG 18650 HG1. Cechuje go pojemność maksymalna na poziomie 3450mAh i stosunkowo duża moc maksymalnego ciągłego obciążenia (do 10A).
W przypadku gdy dopiero kompletujesz wszystko i nie masz kompletnie bladego pojęcia jakie będzie zapotrzebowanie wydajnościowe ogniwa, a musisz coś kupić, choćby do testów, to (moim zdaniem) kieruj się w stronę ogniw wysokoprądowych. Stracisz minimalnie na pojemności, ale duże prądy rozładowania Cię nie zaskoczą.
Wybór odpowiedniego ogniwa 21700 (gdy zaczynacie od zera)
Postępujemy analogicznie jak przy 18650, patrząc na zapotrzebowanie mocy/pojemności. Tak samo też uważam, że jak nie wiadomo od czego zacząć, to warto zacząć od możliwie wysokoprądowych sztuk. Jednak w przypadku 21700, o wiele łatwiej Wam będzie coś trafić o względnie dużej mocy i pojemności.
Maksymalna pojemność 21700 z jaką się spotkacie to 5800mAh, ale realnie, najczęściej, będzie to okolica 5000mAh.
O najbardziej pojemnych ogniwach 21700/26650 też wspominam w podlinkowanym kompendium.
Wymiana ogniw 18650 w urządzeniu – dobór i wyszukiwanie zamienników
Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku podmiany ogniwa w istniejącym już sprzęcie, który, z jakiegoś powodu, odmawia współpracy lub działa o wiele krócej/słabiej niż byśmy tego chcieli. Wtedy macie dwa wyjścia:
Podmiana akumulatora(ów) na identyczny model, czyli najprostsza sprawa. Nie musicie się wtedy skupiać na pojemności, wydajności itp. Niestety, realna są takie, że ten sposób bywa nieco uciążliwy. W wielu produktach znajdziecie ogniwa mało spotykane na naszym rynku, a ofert z nimi (a jakże) będzie tyle co przysłowiowy pies napłakał. Niejednokrotnie możecie spotkać też ogniwa bez jakikolwiek oznaczeń, a to wcale nie pomaga z podmianą, ale nie czyni jej niemożliwej.
Wymiana na model ogniwa o podobnych lub lepszych parametrach. I to będzie Was spotykać najczęściej. Będą to pewnie sprzęty takie jak baterie do elektronarzędzi różnych marek, w których możecie trafić na takie akumulatory 18650 jak 18650 QIXIN 2000mAh czy YONGFEITE Secondary Li-Ion Cell 2000mAh. I wiele innych, nieco „egzotycznych” marek, patrząc z perspektywy dostępnych ogniw 18650 na rodzimym rynku.
źródło: elektroda.pl
Podmiana akumulatora bez podanego modelu ogniwa
Gdy macie opakowanie produktu ew. możecie odszukać jego zdjęcie (z parametrami) w wyszukiwarce obrazów
Jeżeli ogniwo, które chcecie wymienić, jest całkowicie „bezimienne”, musicie posilić się parametrami urządzenia, na którym jest właśnie prowadzona „operacja”. Dla przykładu wentylator przenośny, który został mi jakiś czas temu podrzucony latem do wymiany ogniwa 18650.
Jak widzicie na jednym ze zdjęć, na opakowaniu jest informacja o parametrach urządzenia i jego zasilaniu. Nas interesuje Battery Capacity: 2000mAh. Oznacza to, że nasz akumulator ma pojemność 2000mAh. Od razu wiadomo, że tyczy się to modelu ogniwa 18650, jednak jak ktoś jest bardzo nie ufny, może dokonać jego pomiarów suwmiarką.
UWAGA! Nie róbcie pomiarów długości metalową suwmiarką. Zewrzecie w ten sposób bieguny i możecie zrobić sobie krzywdę. Jeżeli nie macie innej suwmiarki niż metalowa, zaklejcie biegun(y) taśmą klejącą ew. zasłońcie je kartką papieru na czas pomiarów. Przekłamanie w długości jakie otrzymacie jest na granicy błędu pomiarowego, więc nie ma co się przejmować, jak wyjdzie Wam długość 181-182mm. Logiczne, że taśma czy papier nieco „wydłuży” ogniwo, ale nie popadajmy w skrajności 🙂
Ogniwo bez oznaczeń / brak możliwości odszukania informacji o akumulatorze na opakowaniu
Jeżeli Wasz delikwent jest całkowicie anonimowy, bez jakiegokolwiek oznaczenia na koszulce, to macie dwie możliwości rozwiązania sprawy z takim ogniwem + (opcjonalny) mały niuans z jego ponownym podłączeniem, jeżeli występuje tam jakaś elektronika a Wy nie macie zgrzewarki, ale o tym za chwilę.
Pomiary poboru mocy i dokładny dobór ogniwa
Wpinacie się szeregowo w obwód i mierzycie, ile maksymalnie amperów „płynie” na najwyższych obrotach, najmocniejszym trybie oświetlenia itp., zależnie czego pomiar robicie. Na tej podstawie możecie dodać ze 2-3A na zapas i dokupujecie ogniwo o takich parametrach.
Na powyższym przykładzie mamy pobór max 0,5A, szału nie ma, ale chodzi wyłącznie o przykład dla zobrazowania tematu. Stąd też ew. straty zignorujcie. Z praktyki wiem, że do 1A max dociągnie ten wentylator, już niejedną taką sztukę miałem. Model widoczny na zdjęciu ma już rozładowane ogniwo i nie jest ono „pierwszej świeżości”. Czas pracy spadł tragicznie i stąd wizyta u Wujka Michała.
W zasadzie to pacjent „do przeszczepu”. Jednak Wy, przy podmianie akumulatora, weźcie pod uwagę, aby dokonywać pomiaru na możliwie jak najbardziej naładowanym ogniwie, jeżeli nie macie możliwości zerknięcia w kartę/naklejkę informacyjną od urządzenia o maksymalnej mocy. Mimo wszystko i tak polecam Wam pogooglować nieco nt. sprzętu, który macie na warsztacie – być może otrzymacie gotową odpowiedź co tam w trawie piszczy, bo ktoś już przerabiał temat.
Co ciekawe, mam tutaj ogniwo 14500…
…gdzie bez problemu można by dać 18650…
… ale oszczędności robią swoje. Nawet w te 1200mAh nie wierzę, jednak z racji wiekowego pacjenta odpuszczam sobie testy praktyczne. Docelowo poleci tam właśnie 18650 LG MJ1 widoczne na zdjęciu i czas pracy ulegnie znacznemu wydłużeniu, tak samo jak czas ładowania. Przerost formy z wydajnością, ale mam kilka sztuk u siebie to nie będę na siłę robił wydatków.
Przy okazji, gdyby ktoś dłubał w elektronice to od siebie polecam (widoczne na powyższych zdjęciach) szpiczaste końcówki do sond pomiarowych które mi znacznie ułatwiają pomiary oraz taki zestaw do otwierania obudów. Nieporównywalnie lepsza sprawa niż plastiki. Dodatkową zaletą jest fakt, że ten zestaw kosztuje grosze a pomaga nie denerwować się za bardzo przy rozbrajaniu wszelkiej maści drobnej elektroniki.
WAŻNE! Multimetry, szczególnie te tańsze, mają tendencję do przekłamywania natężenia na małych wartościach. Jeżeli dokonujecie często takich pomiarów, warto wymienić przewody. Czemu, na jakie i jak to zrobić możliwie najniższym kosztem, omawiam w tych filmach.
Dla jasności – nic nie stoi na przeszkodzi, aby użyć tutaj akumulatora wysokoprądowego o maksymalnej wydajności 10-20A, gdyby okazał się w Waszym przypadku bardziej ekonomicznym zakupem. Podane przez mnie X amperów, tyczy się minimalnej wartości jaką warto umieścić w urządzeniu. Nie jestem fanem doboru wszystkiego na styk i żyłowania sprzętów, stąd podaję małą granicę tolerancji.
Ogniwo wysokoprądowe jako lekarstwo na wszystko
Jeżeli:
nie wiecie, jak „ogarnąć” miernik i pomiary
boicie się go użyć w ten sposób – gdzie trzeba rozlutowywać przewody
nie macie takiego sprzętu (a polecam kupić tani i popularny UT33, to naprawdę przydatne urządzenie)
to kupcie jakieś wysokoprądowe ogniwo i będzie dobrze. Może nieco stracicie na pojemności, ale moc będzie z dużym zapasem. O ogniwach wysokoprądowych napisałem w tym wpisie. Modele, linki i parametry macie podane na tacy.
Ponowne „połączenie” elektroniki ze starego ogniwa
Jeżeli zdarzy się, że wasze ogniwo ma zgrzaną jakąś elektronikę na blaszkach, a jest to bardzo prawdopodobne, to macie mały problem. Sama jego podmiana będzie nieco pod górkę, ale nie ma sytuacji bez wyjścia.
Dla przykładu powiedzmy, że podmieniane ogniwo wygląda jakoś tak:
Widać na nim elektronikę podłączoną do obu biegunów, a „nowe” akumulatory raczej jej nie mają. W takiej sytuacji musicie kupić ogniwo ze zgrzanym już BMS-em bądź kupić ogniwo i BMS + zakupić usługę zgrzania. Niestety, taki zabieg generuje dodatkowe koszty które, w przypadku tanich urządzeń zasilanych 18650/21700, mogą przesądzić o sensowności jego naprawy.
Aby zminimalizować koszty reanimacji sprzętu i nie produkować kolejnego elektrośmiecia (bo wartość naprawy przerasta wartość sprzętu) oraz odzyskać możliwie jak najwięcej, wiele osób stara się uciąć niklowane paski możliwie najbliżej biegunów, tak by były jak najdłuższe. Następnie zakupuje się uszkodzone ogniwo takim samym (ew. podobnym parametrami), ale ze zgrzanymi już blaszkami. Później możecie dolutować BMS do wystających blaszek (pamiętając o biegunowości) i gotowe. Kombinowanie na całego. Nie polecam jednak takich zabiegów i nie wiem jakie będzie tego następstwo, więc pod takim rozwiązaniem się nie podpiszę. Nie testowałem też takiego rozwiązania, ale spotkałem się z nim w niektórych tanich urządzeniach zasilanych akumulatorami.
Jeżeli jednak ktoś bardzo będzie się upierał nad takim rozwiązaniem, pragnę zauważyć, że podczas przylutowywania BMS-a do wystających blaszek należy zachować szczególną ostrożność. Koszulka termokurczliwa ogniwa nie należy do rzeczy najbardziej odpornych na temperaturę a groty lutownic potrafią nagrzać się do naprawdę dużych wartości. Chwila nieuwagi, stopicie koszulkę, grotem zewrzecie ogniwo (blaszka „+” i „body” ogniwa które jest „minusem”) i może być mało ciekawie.
Ogniwa mniej znane, ale spotykane. Na przykładzie pakietów baterii do narzędzi przenośnych
Na start marka Qixin. Nie jest ona w czołówce producentów, jeżeli chodzi o akumulatory 18650, a u nas w kraju raczej nie spotkacie ich dostępnych w sprzedaży na szerszą skalę. Ich ogniwa są dość popularne w bateriach różnych marek, więc można sądzić, że są godne uwagi w aspekcie cena/jakość/wydajność (z naciskiem na cenę ;)). Inna sprawa, że mogą one też nie mieć przeznaczenia na rynek konsumencki i docelowo są tworzone z nich głównie pakiety do elektronarzędzi, i to na większą skalę. Nasi przyjaciele z Chin na potęgę tworzą baterie (zamienniki) do popularnych elektronarzędzi, opartych właśnie na produktach tej marki.
Innym przykładem są akumulatory tej samej marki, jak urządzenie, do którego są włożone. Dla przykładu, ogniwa Parkside INR18650E. To nie są żadne akumulatory marki Parkside, dedykowane dla ich produktów czy ogółem powiązane w jakiś sposób z produktami Lidla. Dyskont ten nie dysponuje swoją linią produkcyjną, a zapewne korzysta z usług firm zewnętrznych. Tak więc zamówili sobie jakieś ogniwa od innej firmy, zlecieli stworzenie koszulki ze swoimi napisami/logo i tyle. Mogą to być nawet ogniwa Qixin które przed chwilą wspominałem, jedynie w innym ubranku. Co w środku dokładnie siedzi za marka, tego nie wiemy.
źródło: elektroda.pl
Wyszukiwarka Google (lub jaką tam preferujesz) Twoim przyjacielem
Przeszukując zasoby sieci możemy dowiedzieć się jak najwięcej o akumulatorach. Tak więc wpisujemy w Google/Bing frazę QIXIN 2000mAh ICR18650 Li-Ion 2000mAh, („googlowanie” sprowadza się w zasadzie do wbicia w wyszukiwarkę nazwy widniejącej na koszulce ogniwa). Niekiedy, aby zawęzić wyszukiwanie, możecie na końcu dodać „parametry”, „data sheet”, „nota katalogowa” itp. Oczywiście bez „”, np. QIXIN 2000mAh ICR18650 Li-Ion 2000mAh data sheet.
Wyniki wyszukiwania będą się różnić nie tylko w zależności od wyszukiwarki, lecz wpływ ma na to miejsca zamieszkania czy użytego IP (np. via VPN). Inne rzeczy też mają swoją „miarę” przy podawaniu TOP10, jednak nie sądzę, aby diametralnie się to zmieniło w przypadku poszukiwań informacji nt. produktów które na co dzień nie wyszukujemy.
W moim przypadku wybrałem domenę Made in China, mam dziwne przeczucie, że coś tam znajdę 😉 Klikam więc w link i widzę parametry tego akumulatora podane wręcz na tacy.
Wyniki wyszukiwania na pierwszej domenieWyniki wyszukiwania na drugiej domenie
Dla pewności zawsze warto sprawdzić kilka innych linków. Może się okazać, że dane podane na jednej stronie, będą zgoła odmienne na innych. Bądź jedna ze stron poda parametry które nieco odbiegają od tego co my już wiemy.
Wyniki nieco inne niż poprzednio, i co teraz?
Powiedzmy, że już zweryfikowaliśmy kilka stron, i jesteśmy pewni parametrów tego ogniwa. Jednak może się trafić zawsze jakaś „czarna owca” (strona www) gdzie dane będą zupełnie inne. W tym przypadku (zrzut ekranu powyżej) to pewnie błąd w treści (kopiuj/wklej z innego ogniwa?). Wskazuje na to fakt, że inne domeny podają wyższe parametry, a ogniwo, które szukamy, wyjęliśmy z rozłożonej baterii do elektronarzędzi. A tam jest marna szansa, aby dali tam akumulator o wydajności maksymalnej 6A.
Tak więc doszliśmy do wniosku, że ogniwa 18650 marki QIXIN to akumulator o pojemności 2000mAh i wydajności prądowej 20A.
Analogicznie postępujemy z innymi modelami akumulatorów. Im mniejsza popularność ogniwa, bardziej Chińska marka, tym może być ciężej coś odszukać. Nie zawsze ograniczajcie się do pierwszych wyników wyszukiwania. Czasami trzeba przelecieć przez kilka stron wyszukiwarki zanim znajdziecie co chcecie.
Podsumowując powyższe – aby podmienić akumulatory w Waszym urządzeniu, potrzebujemy ogniw o takich samych parametrach lub lepszych, gdyż obecne, uznajemy za minimalne. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby użyć takich samych parametrów wydajności (w amperach), ale mniejszej pojemności. Jednak to strzał w stopę, mniejsza pojemność = krótszy czas pracy. Wyjątkiem od tej reguły kierowałbym się w przypadku, gdy mamy już jakieś ogniwa na stanie, chcemy je wykorzystać i/lub nie chcemy generować sobie dodatkowych kosztów.
W przypadku słabszych ogniw, wydajnościowo, moc urządzenia by nieco ucierpiała i jeżeli BMS (elektronika urządzenia) nie ma czujnika temperatury, może się to skończyć źle. Nie róbcie tak. Oszczędności rozumiem, ale bez przesady. I tak wszystko zależy od przypadku i Waszej świadomości, więc polecam robić wszystko z rozwagą.
Brak wyników dla wyszukiwania
Jeżeli macie kompletnego pecha i za nie możecie odszukać informacji z nadruku ogniwa, polecam pierw zmienić wyszukiwarkę (siłą rzeczy Google aktualnie podaje największy wachlarz wyników). A jeżeli i one rozłoży ręce, pozostaje Wam szukanie odpowiedzi po grupach dyskusyjnych, forach itp. Od biedy, na ślepo, możecie pokusić się o kupno ogniw wysokoprądowych. Z ich zapasem mocy nic Was nie powinno zaskoczyć. W razie co, piszcie też komentarz, postaram się pomóc, jeżeli znajdziecie się w jakiejś podbramkowej sytuacji.
Zmiana na lepsze
Jeżeli już zamieniamy zasilanie, to podmieńmy ogniwa na nieco lepsze. W naszym przykładzie poszukajmy coś w okolicy 3000mAh pojemności. Wyniki, w większości przypadków, wskazują na produkty takich firm jak SONY, Samsung, LG itp. Obstawiam, że w Waszych wynikach wyszukiwania znajdą się modele takie jak:
Samsung Q30 (3000mAh i 20A)
SONY VTC5 (2600mAh i 20A)
SONY VTC6 (~3100mAh i 15A/25A z zabezpieczeniem termicznym)
LG HG2 (~3000mAh i 20A)
Parametr każdego ogniwa dokładnie sprawdzicie w nocie katalogowej. Nie pytajcie też które jest najlepsze, każdy czołowy producent jest dobry i ma swoich ślepo zapatrzonych fanów wyznających „jedyny słuszny model”. Jeżeli parametry Wam się zgadzają, dobierajcie markę wg. własnych upodobań i/lub zasobów portfela.
Uważajcie na dziwnie tanie ogniwa LG HG2. Za 20 zł są do kupienia NOWE sztuki. Nie polecam ich, to pic na wodę nie oryginalne ogniwo LG. Magluję temat w wolnej chwili i z całego serca polecam je unikać. Wyniki testów w formie filmu czy wpisu pojawią się za jakiś czas.
Pamiętajcie
Nic nie stoi też na przeszkodzie, aby kupić też ogniwa o wydajności wyższej niż 20A – np. 25A czy 30A. Będą one miały wtedy zapas mocy i tyle.
Zakup ogniwa 18650 / 21700 – na co zwrócić uwagę
W sprzedaży jest wiele ogniw i jeszcze więcej sprzedawców. Gdyby to była tylko kwestia modelu czy sprzedawcy, nie było by problemu. Teraz jednak macie ogniwa nowe, używane, z demontażu, nowe z depakietu, używane z depakietu, „powystawowe” też widziałem…
Ogniwa nowe – fabrycznie nowe ogniwa, bez jakichkolwiek śladów użycia. Z reguły dostaniecie je luzem, ale może też się zdarzyć, że przyjdzie do Was w jakimś kartoniku czy pudełku. Niekiedy są na nich dodatkowe naklejki, aby ułatwić ich identyfikację, bądź ją utrudnić, jeżeli ktoś nie pomyśli i zaklei model naniesiony na koszulce. Naklejki też mają drugie dno, ale to inny temat (tutaj jego zalążek).
Ogniwa używane – są one podobne do tych z depakietu, jednak ich źródłem nie zawsze są rozbebeszone baterie od elektronarzędzi, hulajnóg itp. Często możemy spotkać sprzedaż większej ilości z „prywatnych kolekcji”. Polecam nie sugerować się tym co piszą sprzedający – trzymane w odpowiednich warunkach, sprawdzone, pewne, bla bla bla 🙂 Ostatnio przyjrzałem się tematyce ogniw z odzysku, konkretnie z baterii laptopów. Słabo to wyszło. I mówiąc „słabo”, mocno koloryzuję sytuację.
Ogniwa z depakietu (nowe/używane/powystawowe) – bardzo popularne ogniwa w ostatnim czasie. Są nieco tańsze niż oryginały, ale ich zakup, a konkretniej mówiąc, jakość, to loteria. Więcej o nich napisałem w poniższym wpisie. Gorąco zachęcam do lektury.
W zależności od oferty sprzedaży, zapytajcie czym były testowane i jakim natężeniem. Jeżeli zobaczycie rozładowania na poziomie 1C, zbliżonym do tego z noty katalogowej, można śmiało zaryzykować zakup. Jeżeli jednak testy były przeprowadzone ładowarkami pokroju LiitoKala Lii600 czy OPUS, wyniki mogą nieco odbiegać od rzeczywistości, mając na uwadze to co potrafią a co oferują z wydajnością. Szczególnie na przekłamania są podatne używane ogniwa.
Ogółem, w przypadku regeneracji baterii, odpuściłbym całkowicie używane ogniwa. Depakiet ok, ale z pewnego źródła i przetestowany na upływ energii. Prywatnie uważam, że najlepiej dać nowe, ale to już kwestia tego jaki macie fundusz na robociznę. W tym kraju Eldorado nie ma i wiele osób kombinuje jak może, rozumiem to doskonale. Stąd też depakiet uważam za mniejsze zło. Jednak w depakiety bez cykli, jakoś nie wierzę wcale, ale to już tylko moja sprawa.
Ogniwa z Chin (Aliexpress) – prowizoryczna oszczędność, która może się zemścić. U naszych skośnookich braci wcale nie są takie różowe ceny, wbrew ogólnej opinii. Czasami ceny akumulatorów są porównywalne, niekiedy tylko nieco niższe, ale szansa kupienia bubla jest ogromna. Ściągam co jakiś czas modele do testów, ale paczki wpadają w opłaty celne (8,5 zł) co dodatkowo zaniża opłacalność zabawy z kupnem takich ogniw. Sprawy nie polepszają sztuczki jakie stosują Chińczycy od lat, aby nabić w butelkę wielu kupujących 🙁
Jeszcze coś na koniec. Od wielu lat ciągnie się temat ogniw 18650 (tzw. fake 18650) o pojemności z kosmosu (nawet jedno z taki ogniw ma idealnie odwzorowaną nazwę – Rakieta (12000mAh)). Cóż, ktoś nieźle odleciał z nazewnictwem.
Kiedyś, wśród tego typu zasilania, wiodła prym marka Ultrafire czy Bajlong. Z biegiem lat doszło tyle „wynalazków”, bo akumulatorem 18650 tego nazwać nie można, że głowa mała. Mijają lata a świadomość wielu ludzi jest dalej na wyjątkowo niskim poziomie. Po dziś dzień możecie kupić takie kwiaty jak na poniżej.
Nie istnieje akumulator 18650 o pojemności większej niż 4000mAh. A to, ile są warte takie cuda mające deklarowaną pojemność powyżej 10000mAh i czemu nie warto na nie nawet patrzeć, pisałem we wpisie podlinkowanym niżej. Od lat nic się nie zmieniło w tym temacie. Powiem więcej, tej szmiry ciągle przybywa, co jest jasnym znakiem, że dalej popyt na to jakiś jest. A taki znak, to bardzo zły znak.
Najgorsze jednak jest to, że takie akumulatory na wielu popularnych portalach sprzedażowych mają dobre opinie. 5 gwiazdek dostaje produkt, który po prostu działa. Rarytas normalnie…
A to jest też swego rodzaju HIT! Zalewa nas tandeta, która przekłamuje prawa fizyki samymi informacjami na ogniwie, ale mimo to sprzedaje się na tyle dobrze, że tych modeli przybywa. Pokazuje to tylko jaka jest niewiedza wśród osób używających ogniwa Li-Ion 18650 🙁
Myślę, że temat podmiany ogniw poruszyłem dość konkretnie i teraz wymiana zasilania w waszych urządzeniach nie będzie sprawiała trudu, a dobór ogniwa uda się zrobić bez większego problemu. Gdybyście jednak mieli jakiś zgrzyt, napiszcie komentarz. Postaram się pomóc w miarę możliwości.
Wiele firm, kompletnie niezwiązanych z branżą zasilania, ma w swojej ofercie ogniwa 18650 czy 20700/21700 – są to tzw. rebrandy / rewrapy. Takie zasilania są, dość często, uzupełnieniem portfolio jakiegoś producenta. W końcu oferując produkty które zasila się ogniwami, warto „stworzyć” coś swojego. Jedną z cech tego typu akumulatorów jest to, że bywają dość specyficzne. Mogą Wam się trafić modele, które będzie łatwo zamienić na coś markowego – Sony, LG, Samsung itp. Ale nie braknie sytuacji, gdzie zobaczycie produkty zmodyfikowane tak nielogicznie, że ból głowy macie gwarantowany.
Wiele mniejszych czy większych firm (głównie z Chin), tworzy baterie 18650 o różnych specyfikacjach do późniejszego użytku w masowych produkcjach np. bateriach do elektronarzędzi. Nie rzadko występują one w dość szerokim zakresem użytkowym (różne pojemności i wytrzymałość na obciążenia), dzięki czemu mają większe pole manewru by zaproponować je swoim potencjalnym zleceniodawcom i skonstruować ofertę niemal szytą na miarę.
Później wystarczy już wyprodukować konkretną ilość ogniw, „ubrać” wg. zaleceń kontrahenta i akumulatorki już lecą w świat jako produkt firmy XYZ.
Ogniwa Parkside (Lidl) źródło: elektroda.pl
Wybór ogniwa i jego parametrów (oraz koszulki) to tylko część z opcji jakie oferują takie firmy. Do wyboru możecie mieć:
I co tam Wam się jeszcze zamarzy. Płacisz – wymagasz.
Taki zabieg nie ogranicza się zresztą tylko do ogniw. Rebrandowanie gotowych już „Chińskich myśli technicznych” jest znane od dawna. Kiedyś firma Pentagram miała smartphone oznaczony modelem MONSTER, będący, de facto, INNOS D10 po małych zmianach (miałem go, to była cegła :D). Odkurzacz Kanwod SuperWash 2000 W jest wyjątkowo podobny do Riwall Pro 2000 W. Chociaż cena między nimi to przepaść, ale nie wnikam skąd to jest. Głośnik MANTA MMS10 to nic innego jak BSZHI Bluetooth Speaker. Prox NAOS wyjątkowo przypomina tanią lampkę za 5 zł.
Przykładów można mnożyć w ilości sięgające pewnie setki tysięcy modeli (w skali świata), i to z wielu branż. Jest to popularna praktyka i pewnie będzie jeszcze długo z nami. Zasada jest w zasadzie prosta – wchodzicie na Alibabę, polujecie na to co Was interesuje, dogadujecie się na logo, instrukcje itp. i macie „własny produkt”.
Nie zawsze jednak są to klony 1:1. Pomijam tutaj kolor obudowy, logo czy inne detale, gdzie jakoś, chociaż minimalnie, trzeba się odróżnić od wersji fabrycznej i pokazać innym, że to „nasz” produkt. Bywają przypadki, że resellerzy zmienią nieco oprogramowanie (telefony), nieraz jakieś części w środku podmienią na lepsze np. akumulator (przynajmniej na papierze).
Rebrandowane (rewrap) ogniwa 18650 – kilka wcieleń jednego produktu
Przykłady akumulatorów rebrandowanych przedstawiam Wam niżej. To oczywiście ogólniki, lista takich produktów jest dużo, dużo większa. Skupiam się jednak na firmach z którymi możecie mieć najczęściej styczność.
Armytec
Fenix
Ledlenser
Olight
Astrolux
ROFIS
Lezyne
Boruit
Nitecore
Newell
Superbeam
Hohm (HΩ)
Prox
LiitoKala
Dyson (20700, ale potrzebny mi ten model do przykładu :))
Cechą wspólną, ogniw rebrandowanych, jest BRAK noty katalogowej z danymi nt. rozładowania ich różnym obciążeniem. Tzn. że o akumulatorze wiemy tyle, co napisał sprzedawca i udostępnił producent. Nic więcej. Można pytać sprzedawców o konkretne parametry, ale marna szansa, że je dostaniecie. Czasami jakimiś cząstkowymi informacjami się podzielą, ale nie liczyłbym na dużo. Oznaczałoby to niemal „podłożenie się” i ujawnienie co za produkt siedzi pod koszulką.
Niby można było by drążyć parametry testami, porównywać krzywe rozładowania i dojść do jakiegoś wniosku, ale takie dochodzenie jest nie warte zachodu. Ilość pracy jest nieporównywalnie większa niż korzyść płynąca z rozwikłania tej zagadki.
Światełko w tunelu i sromotna klęska
Nie zawsze jednak każdy wszystko ukrywa. Nielicznym wyjątkiem była marka ASO i ich ogniwa 18650 montowane w bateriach laptopów (zamienniki oryginałów) przez firmę Lenoge. Te akumulatory to, w gruncie rzeczy, były modele ogniw od Samsunga, jedynie w innej koszulce.
Niestety nie wiem, czy to ogniwa klasy A czy B, ale tego się nie dowiemy. I bym się wcale nad tym nie zastanawiał, gdyby nie fakt, że firma produkująca zamienniki baterii do laptopów, „wrzuca” rebrandowane ogniwa do swoich produktów.
Jaki jest sens podmieniania koszulek, skoro chwalą się jakiej firmy są akumulatory? Tak, doszukuję się tutaj drugiego dna, ale marna szansa, że je znajdę.
I wszystko było fajnie, producent baterii otwarcie przyznaje co siedzi w środku, duży plus. Niestety, nie obyło się bez wpadek. I to konkretnych. Na forum secondlifestorage.com można odszukać wątek, gdzie pod koszulką ogniwa Samsung 26A „siedziała” komórka ASO.
źródło: secondlifestorage.com
źródło: secondlifestorage.com
źródło: secondlifestorage.com
Ogniwo „zdradziło się” fatalnym zafoliowaniem oryginalnego ogniwa ASO. I jak tutaj wierzyć w opisy sprzedawców?
Ta sytuacja rzuca też nieco cienia na przechwałki o ogniwach Samsunga montowanych w bateriach. Pytania nasuwają się różne:
Czy faktycznie były tam montowane ogniwa w koszulce ASO, ale fizycznie były to ogniwa Samsunga?
Jeżeli był tam Samsung, to jakiej klasy?
Może montowane „Samsungi” to faktycznie ogniwa ASO, ale „zmodyfikowane na Samsunga”, jak na powyższych zdjęciach
Nie ukrywam, nie szukałem za bardzo powiązań do tego wątku. Jest to stara sprawa, pochodzi z innego kraju a i zamienniki tej marki (LENOGE) nie są u nas szczególnie popularne, więc sprawa mogła przejść bokiem.
Jest tam też wątek o Ebay i fałszywych ogniwach 18650 marki Panasonic. Niewtajemniczonym w temacie powiem tylko, że trafienie oryginałów na EBay, jest tak samo prawdopodobne jak na Ali. Tam podróbka goni podróbkę.
Moim zdaniem, w bezpośrednim starciu, przewagą Aliexpress jest sprawniej działający „sąd rozstrzygający” różne spory, nie zawsze jednak rozstrzygający je korzystanie dla nas, ale to wszystko trzeba pewnie patrzeć przez konkretny przypadek. Cwaniactwo ludzi też pewnie ma swoje 3 grosze w to, że jest teraz tak a nie inaczej. Wiecie, dali palec a zachłanni łapali całą rękę.
Na korzyść EBay-a można zaliczyć jego ilość produktów i fakt, że czasem można odszukać rzeczy, które próżno szukać gdzieś indziej. Coś za coś.
Zabawa w Inspektora Gadżeta
Wracając do tematu – niemal nigdy nie wiemy w 100% z jakiej fabryki pochodzi konkretne rebrandowane ogniwo, jakie ma „fabryczne” parametry ładowania, rozładowania itp. W najlepszym wypadku mamy podany jedynie jego model (docelowy, nie pierwotny) oraz jaką ma pojemność deklarowaną.
Od biedy, pojemność można zweryfikować rozładowując akumulator prądem o wartości 0,2C. Zgodnie z wymogami, taki (nowy) akumulator, powinien bez problemu osiągnąć wartość deklarowaną na etykiecie.
Nieco gorzej jest określić maksymalne obciążenie. Opcjonalnie można sprawdzić sprzęt do jakiego jest dodawany/polecany ten akumulator i wtedy, MOCNO ORIENTACYJNIE, określić jego maksymalny prąd rozładowania.
Posiadając już dane nt. rozładowania i pojemności ogniwa, przy określonym prądzie rozładowania, możemy pokusić się o sprawdzenie wykresów ogniw w sieci modeli o tej samej pojemności. Następnie trzeba je porównać ze sobą, szukając jakiś wspólnych wartości. Oczywiście to mocno ogólne porównanie a czas poświęcony na szukania będzie, dość często, więcej wart niż korzyść z odzyskanych ogniw. Dodatkową kłodą pod nogi są baterie od elektronarzędzi z Chin czy jakieś ogniwa (rewrapy) sprzedawców mających duże ambicje. Tam koszulka przyjmie wszystko.
Można też iść drogą „na chłopski rozum”, ale tutaj może być różnie. Dwa przykłady:
Ogniwo marki PROX. Jest ono skierowane, docelowo, zapewne do lampek rowerowych z ich oferty. Jak przeglądałem ich portfolio, nie są to jakieś „halogeny” oparte na diodach Cree XHP, mega mocnych sterownikach itp. Podejrzewam więc że prąd rozładowania nie będzie tam duży i myślę, że ich ogniwo ma maksymalny prąd rozładowania na poziomie ~3 amperów. Tym tokiem rozumowania, nie warto ryzykować i używania go w e-papierosach itp., gdzie zalecane są ogniwa o wartościach 15-20A i wyżej.*
Ogniwo 20700, nie 18650, ale chodzi o ogół. Tutaj pod lupę idzie marka DYSON. Jak wielu z Was wie, to popularny producent przenośnych odkurzaczy o dużej mocy. Idąc drogą dedukcji – gdybym kupił ich ogniwa to byłbym bardziej przekonany, że są one wysokoprądowe niż wcześniejszy PROX. A to z racji oferowanych przez nich produktów. Przeszukując zasoby sieci, można jednak odszukać dane tego modelu – INR-20700A ma maksymalny prąd rozładowania 35A.
źródło: secondlifestorage.com
I nie traktujcie powyższych treści jako jakiś wyznacznik. Fakt, że firma produkująca wysokowydajne urządzenia będzie mieć ogniwa wydajniejsze i odwrotnie nie jest żadnym uzasadnieniem. To tylko teoretyzowanie. Możliwe jest, że ogniwo marki PROX wytrzyma wyższe wartości obciążenia, niż opisywałem wcześniej, ale idąc drogą dedukcji, i nie znając dokładnej specyfikacji produktu, lepiej dmuchać na zimne. Ogółem jak nie wiecie jakie parametry ma ogniwo, lepiej go nie używajcie do większych obciążeń. Dla własnego bezpieczeństwa.
Jeżeli czujecie się na siłach, to musicie wpiąć się w obwód z multimetrem i zmierzyć jaki jest pobór z ogniwa. Taki pomiar da Wam najlepszy wynik, jednak tutaj trzeba mieć jakąś podstawową wiedzę jak to zrobić oraz względny multimetr. Przy małych natężeniach i słabych przewodach, wyniki będą przekłamane. Czemu, co i jak, macie w tym oraz tym filmie.
Rebrand rebrandowi nie równy
Życie było by zbyt łatwe, gdyby rebrand kończył się na zmianie koszulki. Niektóre firmy, idąc niejako na przekór klientom (czytaj: w trosce o ich bezpieczeństwo), stosuje takie modyfikacje ogniw 18650, że przeciętny Kowalski na pewno odpuści nierówną walkę dostosowania jakiegoś akumulatora 18650 do niektórych lampek, gdy zobaczy, ile pracy go czeka przy takiej modyfikacji.
Enfitnix NAVI – wzór upierdliwości
I nie chodzi o wystający plus czy ogniwo z zabezpieczeniem przed nadmiernym rozładowaniem, którego nie ma fabrycznie 90% ogniw 18650, a które można łatwo dodać. Tym hitem jest ich akumulator SW18650-34MP. Jest on dodawany do lampek rowerowych np. Navi800 (ew. Navi500). A czym on się on charakteryzuje? Niczym specjalnym, poza faktem, że biegun dodatni i ujemny jest po tej samej stronie ogniwa. Projektanci tego produktu naprawdę zaszaleli.
źródło: bikelightcheckers.com
źródło: bikelightcheckers.com
Moim zdaniem, pod koszulką „puszczone” są blaszki od jednego do drugiego bieguna z odpowiednimi izolatorami i „przykrywką”. Nie miałem jednak styczności z tym akumulatorem, aby móc go rozebrać, i są to tylko przypuszczenia. Musicie jednak przyznać, że wizja budowania takiego potworka we własnym warsztacie przerośnie niejednego rowerzystę.
Tylko co zrobić jak będziemy mieli taką lampkę (np. dostaniemy w prezencie) i nie mamy zdolności manualnych czy sprzętu, a potrzebujemy jakieś ogniwa na zapas w trasę? Siłą rzeczy zostaniemy zmuszeni do kupna dedykowanego rozwiązania. Na Allegro ogniwo 18650 do Navi800 jest dostępne za 69 zł. Zaletą, w tym przypadku, jest jego pojemność – 3250-3350mAh. Ładowanie odbywa się przez port USB w lampce więc nie jest źle.
Gdybyście jednak mieli więcej akumulatorów, i szykowali się w trasę, to najłatwiej będzie użyć zewnętrznej ładowarki Enfitnix NAVI. Oczywiście też dedykowanej. Tylko ~ 9 dolarów (~ 38 zł) na Aliexpress. Nieco drożej i o wiele szybciej, kupicie ją lokalnie. Dodam tylko że, owa ładowarka ma „aż” jeden slot do ładowania. Modelu na więcej ogniw nie widziałem. Ach te „zamknięte” konstrukcje – żyć i wyć.
Jestem pewien, że takie posunięcie w perspektywie długofalowej to był strzał w stopę i na bank odbił się na sprzedaży oświetlenia rowerowego wśród fanów dwóch kółek. Producent chciał się nieco uniezależnić i zarobić dodatkową kasę na ogniwach. Podejrzewam jednak, że obyło się to kosztem ilości sprzedanych lampek. Nawet w sieci model ten nie jest za często polecany, a w jego miejsce sugerowane są modele z wymiennymi ogniwami czy zintegrowanym akumulatorem (de facto, ta lampka ma opcję ładowania), będących niejednokrotnie zwykłym ogniwem 18650 / 21700 ze zgrzanymi blaszkami. Na pociechę dodam, że lampka ta jest ceniona wśród rowerzystów.
I nie odbierzecie tego jak anty reklamę, to oświetlenie to naprawdę fajna pozycja dla rowerzystów jednak, jeżeli planujecie dłuższe trasy to musicie nieco więcej kasy wydać na awaryjne zasilanie niż w przypadku choćby takiego Lumintopa B01.
Gdyby jednak Wasze wypady nie były tak długie i nie przeszkadza Wam specjalistyczny tryb zasilania (bo wystarczy Wam 1 ogniwo dodawane do lampki), to można rozważyć tą serię lampek jak prezent, dla kogoś lub siebie 🙂
Latarka Slyde King
Nie tak dawno miałem komentarz pod kompendium 18650 odnośnie ogniwa bardzo podobnego do powyższego. Tyczył się on akumulatora do zasilania latarek Slyde King a jego model to NEBO-6434BAT.
Pytający szukał jakiegoś zamiennika do tej latarki, gdyż oryginały nie były już dostępne. Poradziłem mu sprawdzić ogniwo od Enfitnix NAVI, ale czy zdało egzamin, nie wiem. Na pierwszy rzut oka są bardzo podobne do siebie.
Tak na marginesie, zobaczcie, że na zdjęciu w okolicy żółtej naklejki widać coś na wzór blaszki łączącej bieguny o której wspominałem wcześniej.
SPARE (lampki rowerowe i zasilanie)
Podobnym rozwiązaniem może „pochwalić się” firma Spare. W ich ofercie znajdziemy podobny twór zmodyfikowanego ogniwa 18650. Do wyboru mamy pojemność od 2200mAh do 3350mAh a cena takiego akumulatorka oscyluje od 20 do 32$. Dla nas, Polaków, to jednak mało popularna marka. Jej głównym rynkiem zbytu jest USA, tak więc nie zdziwiłbym się, gdyby mało kto kojarzył markę.
budgetlightforum.com
OLIGHT
Kolejnym nieco zmodyfikowanym ogniwem 18650 jest produkt marki OLIGHT. Niestety nie jestem pewien czy na górze jest jednocześnie „plus” i „minus”, więc podaję go jedynie jako opcję / ciekawostkę.
olightstore.com
olightstore.com
Zasilanie lampki rowerowej z powerbanku jako słaba alternatywa
Wiele osób od dawna magluje temat jak przejść w klasycznych lampkach rowerowych na zasilanie z USB (czytaj: z powerbanku). Część ludzi dostrzega szansę w podłączeniu się pod gniazdo ładowania jako tańszą alternatywę dla powyższych specjalistycznych ogniw i/lub dość pokaźnego zwiększenia czasu pracy swojego oświetlenia. Ciężko nie przyznać racji, że coś w tym jest. Tym bardziej że temat ten jest namiętnie maglowany i wraca jak bumerang, w moim przypadku przy recenzji Lumintop B01.
Pomysł takiego podłączenia wydaje się być ok, ale pamiętajcie – porty USB (porty ładowania) w lampkach rowerowych NIE SĄ stworzone do zasilania ciągłego w trasie. Jeżdżąc w ten sposób narażacie lampkę na wstrząsy, które prędzej czy później uszkodzą gniazdo ładowania. I pół biedy jak szlag trafi tylko wtyk portu USB, gorzej jak za nim „pójdzie” sterownik. W wielu przypadkach jego wymiana jest niemal niemożliwa bądź nieopłacalna, z racji bardzo trudnej dostępności części zamiennych czy „dawców”.
Do ciągłego zasilania oświetlenia najczęściej stosuje się złącze DC, odporność na uszkodzenia mechaniczne ma bardzo duże, w przeciwieństwie do portów USB.
Lampki rowerowe z ogniwami Litowo-jonowymi polimerowymi
Nasi bracia zza wielkiej wody nie raz pokazali, że są pomysłowi. Stąd też do zasilania lampek, czy innych produktów, używają ogniw Li-Ion polimer. No cóż, nie do końca to się zgadza, choćby przez ich wygląd.
źródło: waareeess.com
W większości przypadków znajdziecie tam zwykłe Li-Ion 18650/21700 a nie ogniwa polimerowe. Wynika to z faktu, że 18650 są o wiele tańsze niż Li-Po a wciskaniu ich w obudowę nawet nie wspomnę. W sieci widziałem ogłoszenie firmy tworzącej ogniwa Li-Po w różnych kształtach, ale oni pewnie operują na zamówienia konkretnych korpo a nie lampek rowerowych za 50-150 zł.
A nasi bracia co mają do stracenia, pisząc bzdety? Nic. Papier wszystko przyjmie. I tak pewnie 90-95% kupujących nie zweryfikuje tego a osoby, które będą się awanturować o to, dostaną informację, że jak nie pasuje, to odeślij. I sprawa się zamknie. A odsetek osób, które będą dosadniej weryfikować co w lampce siedzi to pewnie przysłowiowy margines błędu. I „byznes” się kręci.
Wracając jednak do sedna tej części wpisu – w wielu, wielu lampkach rowerowych ze zintegrowanym zasilaniem są dobrze znane nam ogniwa które używacie na co dzień. Nie dajcie sobie wmówić, że akumulator jest „zintegrowany permanentnie” i jego podmiana jest niemożliwa bądź nieopłacalna.
Jeżeli lampka nie jest celowo poklejona w cały świat, to podmiana akumulatora będzie naprawdę prostą sprawą. W wielu przypadkach wystarczy mieć jakiś zestaw wkrętaków oraz najprostszą lutownicę. Analogicznie możecie zrobić z tanimi Chińskimi lampkami, czy innymi urządzeniami, gdzie włożone akumulatory to smutny żart dzięki czemu zwiększy się ich czas pracy a stary sprzęt dostanie nowe życie.
Niekiedy bywa tak że odkręcenie śrubek w lampce rowerowej spowoduje, że ogniwo niemal samo Wam wypadnie. Tak jest z Sofirn BS01. W sieci znalazłem informację o tym, że ogniwo nie ma kompletnie żadnych blaszek, nie jest lutowane nigdzie a zostało jedynie włożone i przykręcone.
źródło: pepper.pl
źródło: pepper.pl
źródło: pepper.pl
Uprzedzając ew. pytania, to oświetlenie jest ładowane z portu USB-C. Co prawda wymiana akumulatora w trasie i zabawa z wkrętami to słaba opcja, szczególnie w ciemnościach, ale dla tych co pokonują dłuższe dystanse, może być to świetna sprawa.
Dedykowane ogniwa 18650 a zapisy w gwarancji
Nierzadkim widokiem są zapiski w kartach produktu, gwarancji itp. odnoszące się do używania wyłącznie oryginalnych akcesoriów zamiennych pod rygorem unieważnienia gwarancji. O ile w przypadku telefonów czy jakiś droższych sprzętów, które mają konkretne rozwiązania, to jestem w stanie to zrozumieć, ale zasilanie ogniwami? Dyskusyjna sprawa.
Czasami takie opisy są mniej poważne, i jest to coś w stylu: „Do zasilania naszego urządzenia zalecamy używanie wyłącznie ogniw XYZ (tutaj wstawcie model ogniwa wydany przez producenta tego urządzenia). I ma to pewne uzasadnienie. Najczęściej, w przypadku latarek, chodzi o to, aby później nie było reklamacji, że zakupiony sprzęt „zniszczy” Wam ogniwa. Wytłumaczę to na przykładzie.
Dzisiejsze „świecidełka” mają dużą moc i są często wyposażone w sterowniki które regulują moc świecenia bądź dysponują opcją świecenia różnymi kombinacjami np. S.O.S.. Niektóre z nich nie mają, niestety, zabezpieczenia przed nadmiernym rozładowaniem ogniwa bądź działa ono wyłącznie na nieco wyższych trybach. I tak np. świecąc trybem MOON (dioda, dosłownie ledwo się świeci) można niechcący rozładować akumulator do przysłowiowego zera. Na tak małym natężeniu, zabezpieczenie w latarce może nie zadziałać. W przypadku ogniw z zabezpieczeniem (które oferuje producent sprzętu), po przekroczeniu pewnego progu napięcia, jego elektronika powinna odciąć możliwość zasilania, aby „uratować” ogniwo przez spadkiem napięcia do progu krytycznego bądź rozładowania do przysłowiowego zera.
Szczęściem w nieszczęściu, jest możliwość odratowania ogniwa które ma 0V z powodu nadmiernego rozładowania. Szansa na jego reanimację, o ile jest możliwie szybka a nie robimy to po kilku miesiącach, jest ogromna. W znacznej większości przypadków sprowadza się zabieg jedynie do wrzucania go w ładowarkę z taką opcją bądź podładowania niewielkim natężeniem przez niedługi czas. Jeżeli zapomnicie o takim ogniwie, to po długim czasie też jest duża szansa na jego „wybudzenie”, jednak odbędzie się to kosztem jego pojemności. Ile dokładnie stracicie? Tego nie wie nikt. Za dużo czynników na to wpływa i nie istnieje żaden wzór, aby chociaż pobieżnie, to obliczyć.
A wracając do głównego pytania, najczęstszym przypadkiem, z którym się spotykałem, było szukanie zamienników zasilania dla swoich latarek. Z reguły do podmiany były ogniwa 18650 z zabezpieczeniem (protected). Zamiast tych z zaleceń producenta, osoby te najczęściej wybierały zabezpieczone ogniwo 18650 Keeppower. Ma ono dużą pojemność i dobry stosunek ceny do jakości patrząc na fakt, że jest to ogniwo z zabezpieczeniem. A w porównaniu do niejednego „oryginału”, kosztuje ponad połowę mniej.
Skoro takie zabezpieczone ogniwo jest o połowę tańsze, to czy jest tak samo dobre? I tak, i nie. Jednak % na „nie”, jest bardzo mały. Ja to widzę tak:
Tak, jest to tak samo dobry produkt jak oryginał, gdyż w środku (jako zasilanie/przechowywanie energii) siedzi markowe ogniwo, bodaj Panasonic (to ten co współpracuje z Teslą)
Nie, gdyż nie wiem jakiej jakości jest obwód ochronny zastosowany w Keeppowerze w stosunku do oryginału. Uważam jednak, że nie ma między nimi aż takiej różnicy (o ile jakakolwiek jest, poza koszulką), aby warto było płacić niemal 2x tyle za praktycznie ten sam produkt
Patrząc na to z nieco innej perspektywy, zgodnie z prawem, sprzedawca nie może Wam podważyć gwarancji z tytułu używania zamiennika. Dla przykładu, sprzedawcy tonerów (zamienników) najczęściej zasłaniają się Dyrektywą Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. o sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (z późniejszymi zmianami). Oczywiście temat jest mocno ogólny i dyskusyjny, gdyż zależy od konkretnego przypadku i tego co Wam padnie. W sieci roi się od bzdurnych podważań gwarancji z racji stosowania zamiennika. Niestety, jak to w sieci bywa, wiele wątków jest rozpoczętych i nie zakończonych. To czy tam pisana jest sama prawda, też nie wiadomo. Tak czy siak, w przypadku jakiegokolwiek zgrzytu ze sprzedawcą, polecam zasięgnąć opinii UOKiK-u.
Akumulatorowa eko ściema
Jak na ironię, od lat mamy parcie na bycie eko. Co prawda od dłuższego czasu mówi się, że UE „wymusi” możliwości napraw sprzętu we własnym zakresie bądź w serwisach nie należących do producenta, ale odnoszę wrażenie, że realia są (i będą dalej) nieco inne. A tak szczerze pisząc, to wyjdzie z tego figa z makiem w stosunku do tego „Eldorado” które miało by być. Wystarczy, że oryginalne części będą kosztowały krocie, a zamienniki nie zawsze będą dostępne. I „po zawodach”.
Jednym z dobrych przykładów, produkcji elektrośmieci, są baterie od elektronarzędzi. Urządzeń zasilanych takimi akumulatorami przybywa. Dochodzą nowe marki/rebrandy, starsze i słabsze modele „ewoluują” z mocą i baterie mają zwiększone napięcia 12V -> 18V -> 20V -> 40V -> 60V -> 80V czy pojemności 2Ah -> 12Ah. Podane napięcia czy pojemności nie tyczą się jednej konkretnej marki i wspominam tutaj o POJEDYNCZYM produkcie. Nie biorę pod uwagę urządzeń zasilanych dwoma akumulatorami. Tak dla przykładu, akumulatory mające napięcia do 40V do 80V, w momencie publikacji tego wpisu, ma chyba wyłącznie marka GreenWorks. 12Ah znajdziecie w produktach marki Ryobi czy Milwaukee, ale to wyłącznie informacyjnie.
Od dawna główną awarią, w ich przypadku, są ogniwa 18650/21700 znajdujące się w środku. Z reguły pada 1-2 sztuki i pakiet ” rozjeżdża się”, elektronika wykrywa błąd i nie pozwala ładować takiej baterii.
W celu przedłużenia żywotności takiej baterii wymienia się, najlepiej, cały pakiet, podłączając go do obecnej tam elektroniki, aby bateria dalej służyła. Podmiana ogniw to niejednokrotnie wydatek 1/4 – 1/3 ceny nowego akumulatora a zabieg wymiany pakietu może wykonać niemal każdy posiadający jakieś podstawowe zdolności manualne. Mając na uwadze kupno zgrzanego już pakietu.
I wszystko było by fajnie, gdyby producenci nie kombinowali i nie ustawiali możliwości blokowania się elektroniki w takich bateriach. Jak czytam, „obchodzi się to” poprzez podmianę BMS-ów, ale opłacalność kupienia nowej elektroniki (zamiennika oczywiście) i dodania nowego pakietu staje się niejednokrotnie nieopłacalna i siłą rzeczy skazani jesteśmy na zakup oryginału. I tak koło się zamyka. Od biedy, odzyskamy z takiej baterii kilka ogniw i obudowę które możemy sprzedać, ale nie o takie zyski przecież nam chodziło.
Czasami, w ramach oszczędności, można kombinować z zamiennikami dla niektórych modeli baterii. Są marki mają te same baterie co inni producenci. I tak, kupując akumulator do wkrętarki X okazuje się, że będzie on też kompatybilny z marką Y. Czasami wystarczy też dokupić wydrukowany adapter na drukarce 3D aby np. bateria od Parkside pasowała do narzędzi marki Milwaukee.
Podsumowanie
Resumując – akumulatory 18650/21700 to ogniwa uniwersalne. Dobierając zamienniki należy zwrócić uwagę na ich wydajność i pojemność. Niekiedy dochodzi kwestia zabezpieczenia ich PCB. Koszulka na takich akumulatorach może mieć różne napisy, jednak fizycznie to dalej klasyczne ogniwo jakie znamy.
To, że czasami producenci nieco utrudnią przerobienie zwykłych 18650 do zasilania ich urządzeń, nie oznacza, że mamy ogłosić kapitulację. Nie ma rzeczy niemożliwych do zrobienia. Trzeba jedynie uwzględnić opłacalność dłubania w stosunku do poświęconego czasu czy naszego zaplecza i możliwości technicznych. W końcu co innego dodać wystający biegun, a co innego ekwilibrystyka z ogniwem do lampki rowerowej NAVI.
Jeżeli jednak dalej macie z tym problem, komentarze są Wasze 🙂
—
* W międzyczasie, gdy pisałem ten artkuł i miałem już treść o PROX-ie, wysłałem wiadomość do importera ich produktów. Zapytałem o wydajność (maksymalnego ciągłego obciążenie) dla ich ogniwa 18650 2600mAh i dostałem odpowiedź. Nie myliłem się, to ogniwo ma maksymalną wydajność 1300mA (1,3A). To bardzo słaby wynik i potwierdza moją tezę. Jednak, skoro taki produkt powstał z ramienia firmy, to zapewne bez problemu wystarcza on do zasilania urządzeń importowanych/produkowanych przez tą firmę. W przeciwnym wypadku, uważam, że napisaliby o tym, że ogniwo XX nadaje się wyłączenie do modeli lampek YY.
„It’s all about the money, It’s all about the dum dum didudumdum” głosiła jedna z popularniejszych piosenek w latach 90-tych. Coś w tym jest i w zasadzie do tego sprowadza się mój wpis. Jakiś czas temu stworzyłem projekt, który pomagał ogarnąć fajne promocje na latarki Convoy. Czas nieco poszedł do przodu i strona ta będzie dość mocno zmodyfikowana i rozbudowana. Zdecydowałem, że witryna ta będzie niezależna od bloga, by nie robić galimatiasu.