Pendrive Samsung DUO Plus 256GB USB-C (MUF-256DBAPC)

0

Samsung DUO Plus 256GB to kolejny pendrive marki Samsung który gości u mnie w testach. Poprzedni model FIT pokazał że można na nim polegać. Potwierdza to praktyka, gdyż model ten służy mi na co dzień w pracy. Tym razem poszedłem w stronę uniwersalności i kupiłem Samsung DUO Plus, czyli model z portem USB-A (w wersji 3.1) i USB-C, takie małe comobo. Wg. deklaracji, sprzęt ten potrafi osiągnąć prędkość odczytu sięgającą 400 MB/s, o zapisie cisza, ale jedno i drugie sprawdzę.

Opakowanie i zawartość
Klika słów o Samsung DUO Plus 256GB (MUF-256DBAPC)
Testy praktyczne Samsung DUO Plus 256GB (MUF-256DBAPC)
Podsumowanie

 

Opakowanie i zawartość

Sprzęt fabrycznie jest zapakowany w blister.

Samsung DUO plus 256GB USB-A USB-C

 

W opakowaniu nie ma żadnych instrukcji, dodatkowego oprogramowania itp. Za to znajdziemy tam szalenie ważną informację, o której napiszę w dalszej części tego testu.

Samsung DUO plus 256GB USB-A USB-C

 

Jak ma to miejsce w przypadku pamięci tego producenta, mamy deklaracje o:

  • Wodoodporności
  • Odporności na uderzenia
  • Odporności na różnice temperatur
  • Odporność na działanie magnesu
  • Odporność na promieniowanie RTG
  • 5 letnia gwarancja producenta

Wszystko to w ograniczonym zakresie.

Po sformatowaniu, ilość miejsca do dyspozycji to 239 GB. Jest to normalne zjawisko w pamięciach.

Waga tego urządzenia to niecałe 8 gramów, przy wymiarach 57,92 x 18,33 x 7,29 mm.

Samsung DUO plus 256GB USB-A USB-C

 

Klika słów o Samsung DUO Plus 256GB (MUF-256DBAPC)

Samsung DUO, jak sama nazwa wskazuje, jest sprzętem o podwójnym wtyku. Nie jest to jedna produkt który ma dwa różne wtyki po obu końcach. Fabrycznie jest to pamięć z wtykiem USB-C z adapter USB-C do USB-A. Tak, z przymrużeniem oka, mamy tutaj 3w1:

  • Pendrive z USB-A
  • Pendrive z USB-C
  • Adapter USB-C do USB-A

Samsung DUO plus 256GB USB-A USB-C Samsung DUO plus 256GB USB-A USB-C Samsung DUO plus 256GB USB-A USB-C

 

Co ciekawe, na opakowaniu można doszukać się informacji jak poprawnie wkładać adapter na wtyk USB-C urządzenia.

Samsung DUO plus 256GB USB-A USB-C

 

I polecam brać radę do serca. Na początku sam wpadłem na tym. Aby nie robić spojlerów przed głównym testem, pokażę Wam wynik z testów na 2 różnych gniazdach USB – USB 3.0 na front panelu obudowy i USB 3.2 Gen2. Nie ważne które jest które, wynik i tak odbiega mocno od wydajności tego sprzętu.

Jest to co najmniej dziwne, gdyż USB-C jest identyczne na górze i dole więc sposób wkładania nie powinien mieć żadnego znaczenia. Zapewne gniazdo adaptera ma małą modyfikację na jednej ze stron, tylko jaki był tego sens, pojęcia nie mam.

Dla pewności użyłem innego pendriva, z portem USB-C, i wyniki są następujące

Test adaptera od pendriva Samsung DUO

Jaki z tego morał? Kierunek wkładania pendriva, do tego adaptera, ma znaczenie. Tyle że inne nośniki pamięci, w sensie innych firm, nie mają żadnych oznaczeń w postaci strzałek, „tutaj góra”, czy coś w tym stylu. Pozostaje nam więc mały test przed użyciem tego adaptera z innymi pamięciami aby nie było później niespodzianek przy kopiowaniu dużej ilości danych.

Celowo nie piszę jaki to pendrive bo jego test będzie za jakiś czas. Powyższym testem i tak dostajecie mały spojler plus jedną z najważniejszych informacji o nim 🙂

A skoro mowa o adapterach, zerknijcie później na poniższy wpis. Testuje tam adaptery USB-A do USB-C i trafiłem na model który zaniżył odczyt aż 10-krotonie, mimo deklaracji standardu USB 3.0.

Jak adaptery USB-C do USB-A wpływają na szybkość transferu – wielki test

 

Na obudowie znajdziemy z jednej strony logo producenta, a na drugiej informację o pojemności wraz ze standardem portu USB

Samsung DUO plus 256GB USB-A USB-C

Samsung DUO plus 256GB USB-A USB-C

 

Obudowa jest gładka, ale pewnie trzyma się w dłoni.

Po złączeniu go z zakrywką, odpowiednią stroną, możemy przez urządzenie przeciągnąć cienką smycz. Nawet przez urządzenie i zatyczkę aby je „połączyć”. Nieco mnie dziwi że jest to zrobione akurat z zatyczką, a nie z adapterem USB, ale widocznie producent miał inną wizję.

Samsung DUO plus 256GB USB-A USB-C

 

Gniazdo adaptera nie jest w żaden sposób zabezpieczone, co warto mieć na uwadze. Powiedziałbym że to jakaś wada, jednak na rynku od wielu lat są pamięci które nie mają zasłoniętych wtyków i nic się nie dzieje. Jednak mimo wszystko, mamy tutaj USB-C i w środku takiego małego gniazda jest płytka, która może nieco utrudnić wyjmowanie ewentualnych zanieczyszczeń.

Samsung DUO plus 256GB USB-A USB-C

 

Testy syntetyczne Samsung DUO Plus 256GB (MUF-256DBAPC)

Procedurę testową uprościłem i zminimalizowałem do minimum które ma faktyczny sens.

Testy syntetyczne Samsung DUO Plus 256GB

Wtyk USB-C

Samsung DUO 256GB Samsung DUO 256GB

 

Wtyk USB-C – po zapełnieniu nośnika w 90%

Samsung DUO 256GB Samsung DUO 256GB

 

Wtyk USB-A

Samsung DUO 256GB Samsung DUO 256GB

Wtyk USB-A po zapełnieniu nośnika w 90%

Samsung DUO 256GB Samsung DUO 256GB

Testy syntetyczne pokazują że zapełnienie go w 90%, nie wpływa na jego wydajność.

 

Testy praktyczne Samsung DUO Plus 256GB (MUF-256DBAPC)

Testy z kopiowania wykonam na zdjęciach – 10000 fotek o łącznym rozmiarze 18,1GB oraz plikach ISO – 68 plików o łącznym rozmiarze 115 GB. Im niższy wynik, tym lepszy.

Test Samsung DUO 256GB Test Samsung DUO 256GB

 

Sprawdźmy jeszcze jak wygląda odczyt z pendriva, po zapełnieniu go w 90%.

Test Samsung DUO 256GB

W przypadku kopiowania na pendriva, nieco lepiej radzi sobie wersja z adapterem. W przypadku kopiowania z urządzenia, szybkość jest bardzo zbliżona. Zapełnienie go w 90%, nie powoduje problemów z odczuwalnym spadkiem transferu.

 

Teraz pomiaru czasu potrzebnego na stworzenie zaszyfrowanego sejfu za pomocą programu VeraCrypt w wersji 1.25.9. Plik-sejf ma wielkość 15GB i będzie zaszyfrowany za pomocą algorytmu Kuznyechik(Serpent(Camellia)). Format plików to NTFS.

Test Samsung DUO 256GB

Wykres przedstawia czas końcowy w sekundach, stąd wg. grafiki wydaje się że jest duży rozrzut, ale realnie są to raptem 3 sekundy.

 

Podsumowanie

Deklarowana wydajność potwierdziła się w praktyce. Jeżeli ktoś chcesz szybki i uniwersalny pendrive, koniecznie niech zwróci uwagę na ten produkt. Niestety trzeba się liczyć z tym że adapter z zestawu nie jest idealny i błędne włożenie nośnika z USB-C może skutkować odczuwalnym spadkiem transferu.

Aktualnie polecane oferty tego produktu znajdziesz na CENEO

Azotek galu (GaN) – przełom technologiczny w ładowarkach USB

0

Kto z nas dziś nie używa ładowarek USB? Ciężko będzie znaleźć taką osobę. W naszych domach znajdzie się pewnie przynajmniej jedno takie urządzenie, służące głównie do ładowania telefonu komórkowego / smartfona. Jeżeli jesteśmy bardziej zaprzyjaźnieni z technologią, to ilość urządzeń rośnie, a co za tym idzie, zwiększa się ilość sprzętów wymagających zasilania.

W pewnym momencie osiągamy punkt kulminacyjny w którym decydujemy się na zakup ładowarki z kilkoma portami USB. Są ogromne, mają duża moc i ważą swoje. Początkowa euforia z takiego dużego klocka przechodzi w momencie wybierania się gdzieś w podróż. Miejsce w walizkach czy plecakach jest na wagę złota. Jak to obejść? Tutaj z pomocą przychodzi nam właśnie GaN.

 

Co to jest GaN?

GaN, czyli azotek galu, jest stosunkowo nowym materiałem półprzewodnikowym wykorzystywanym w ładowarkach mający, docelowo, wypchnąć mniej efektywny krzem. Dzięki jego zastosowaniu można stworzyć ładowarkę mniejszą, o większej mocy i z większą sprawnością energetyczną.

źródło: commons.wikimedia.org

Jego zastosowanie nie ogranicza w żaden sposób ładowarek, dalej możemy nimi ładować urządzenia takie jak smartfony, tablety, laptopy zgodnie z ich technologią ładowania wykorzystywaną do jak najszybszego uzupełnienia akumulatora np.

  • Power Delivery (PD)
  • Quick Charge (QC)
  • Samsung AFC
  • Huawei Fast Charge Protocol (FCP)

I inne, popularne rozwiązania.

GaN, sam w sobie, nie jest niczym nowym. W elektronice stosowany jest od bardzo dawna. W 1990 roku gościł w diodach LED, gdzie był używany do emitowania światła do telewizorów i monitorów komputerowych, później zastosowano go w panelach słonecznych do konwersji światła na energię elektryczną.

 

Tranzystor GaN vs krzemowy

Tranzystor to półprzewodnik sterujący przepływem prądu.

Tranzystor GaN jest nie tylko mniejszy niż tranzystor krzemowy, ale i jest w stanie przenieść więcej mocy oraz przełączać się około 4x szybciej niż tranzystory krzemowe. Ponadto są bardziej energooszczędne, ich sprawność oscyluje w okolicy 95% podczas gdy tranzystor krzemowy może pochwalić się sprawnością energetyczną na poziomie 87%.

Dzięki wyższej sprawności energetycznej maleje strata energii w postaci ciepła. Tak więc przyczyniamy się do większej oszczędności energetycznej, a to ostatnio dość gorący temat.

Szybsze przełączanie tranzystorów GaN ma też wpływ na to że ładowarka może szybciej reagować na przegrzanie bądź przepięcie, a także ma lepszą kontrolę nad ładowaniem.

 

GaN w praktyce

Zerknijcie na produkt marki ANKER. Na zdjęciu widzicie porównanie jak zmieniła się wielkość ładowarki GaN w stosunku do tradycyjnych modeli ładowarek.

Anker-Nano-30W

 

GaN stale ewoluuje. Wśród czołowych producentów ładowarek, aktualnie, jest już 3-cia generacja tej technologii. Każda nowa technologia GaN w jakimś stopniu nieco zmniejsza gabaryty, zwiększając przy tym nieznacznie moc urządzenia.

Dla przykładu, jeden z flagowych produktów marki ANKER, o mocy 150 W, jest o 38 procent mniejszy niż ładowarka Apple GaN MacBook Pro 140 W. Ładowarka w wersji 120 W ma gabaryt zredukowany o 39 procent w stosunku do 96 W ładowarki Apple MacBook Pro.

W przypadku marki BASEUS, GaNIII przynosi on korzyści w postaci 10% mniejszego rozmiaru urządzeń, ponad 50% wzrostu mocy i 20% mniejszego nagrzewania się. Niestety nie doszukałem się gwiazdek, więc nie potrafię Wam powiedzieć czy odnosi się to do GaNII czy do ładowarek „klasycznych”.

GaN III Baseus
Grafika odnosząca się do ładowarki Baseus 100W

 

Jakiej firmy bym tutaj jednak nie przedstawił, i tak sprowadza się to do jednego, GaN to przyszłość i w przypadku chęci zakupu jakiejkolwiek ładowarki, warto zwrócić uwagę na ten „parametr”.

 

Czy warto zmienić obecną ładowarkę na wykorzystującą GaN?

Tak, i nie. Jeżeli macie w pełni sprawne sprzęty, działają bez zarzutu i nie czujecie jakiegoś dyskomfortu związanego z ich działaniem, nie widzę sensu. Wiele osób kupując nowe, wyrzuca stare, a to generuje tylko niepotrzebne tony śmieci. Zgodnie z badaniami których się doszukałem, nasze stare urządzenia elektroniczne tworzą, od jakiegoś już czasu, górę e-odpadów cięższą niż Wielki Mur Chiński!

Jeżeli jednak planujecie zmienić obecną ładowarkę na coś wydajniejszego, ewentualnie macie parcie na nowości bądź chcecie zniwelować kilka ładowarek i kupić coś mocniejszego z kilkoma portami USB, to proszę. Obecnie każdy większy producent sprzętu elektronicznego ma w ofercie ładowarki oparte o GaN i, moim zdaniem, warto rozważyć takie właśnie zakupy. Jednak przy tej zmianie, starą ładowarkę podarujcie komuś bądź przynajmniej oddajcie do recyklingu zamiast wyrzucać ją do śmieci „mieszanych”.

Przeglądając allegro, zauważyłem że dużym powodzeniem cieszą się produkty o większej mocy. Dzięki takim rozwiązaniom szybko naładujemy kilka urządzeń i będzie ona zajmować finalnie mniej miejsca. Przykładowe, często kupowane modele, macie podlinkowane niżej.

BASEUS CCGP050101 65W (USB-C x2 + USB-A)

BASEUS CCGP000101 100W (2x USB-C + 2xUSB-A)

Ugreen CD226 40747 100W (3x USB-C + USB-A)

Ugreen CD271 200W! (4x USB-C + 2x USB-A)

 

Ładowarki z GaN to ładowarki idealne?

Niestety nie. Nie ma ideałów, chociaż niektórzy ludzie sądzą inaczej 😉

Często w sieci można odszukać narzekania że ładowarki, szczególnie te mocniejsze, podczas podłączenia kolejnego urządzenia do ładowania rozłącza ładowanie urządzeń już podłączonych. Wielu myśli że to błąd bądź usterka produktu, ale tak nie jest. Wynika to z budowy ładowarki która po podłączeniu kolejnej rzeczy do ładowania, musi na nowo dobrać protokół szybkiego ładowania. Chodzi o to aby odpowiednio przydzielić moc wszystkim podłączonym urządzeniom i nie dopuścić do jakiejś usterki. Takie zabezpieczenie, co zrobić.

 

źródło grafiki głównej: https://pixabay.com/users/readyelements-8569947/

Obudowa USB (3.1 Gen2) do dysków 2,5 cala – ORICO 2518C3-G2-GY

0

Jakiś czas temu pisałem o teście obudowy marki UNITEK. Niestety, w międzyczasie testów okazało się że ten model już nieprodukowany, a ilość sprzedających ten model jest minimalna. Testu finalnie nie opublikowałem. W międzyczasie marka ORICO Polska podesłała mi kilka produktów do testów, w tym obudowę którą tutaj zaprezentuję – ORICO 2518C3-G2-GY. Powiedzmy że jest to następca tej nieopublikowanej.

O marce ORICO
Opakowanie i informacje na nim się znajdujące
Zawartość opakowania
Montaż dysku oraz przewody w zestawie
Testy obudowy ORICO 2518C3-G2-GY
Podsumowanie

 

O marce ORICO

ORICO jest marką pochodzącą z Chin (Shenzhen) i została założona w 2009 roku. W swoim portfolio mają wiele akcesoriów przeznaczonych dla branży komputerowej. Znajdziecie w ich ofercie adaptery USB, kable USB, obudowy dysków, jak ta omawiana dzisiaj, a także NAS-y. Docelowo koncentrują się oni na transmisji danych USB i technologii ładowania USB.

 

Opakowanie i informacje na nim się znajdujące

Obudowa ORICO 2518C3-G2-GY jest spakowana w kartonowe pudełko z plastikową wytłoczką.

Na frontowej części opakowania znajdują się informację o przeznaczeniu jej do dysków 2,5 cala, aluminiowej obudowie, wsparciu dla UASP, maksymalnej szybkości transferu wynoszącej 10 Gb/s w postaci gniazda z USB-C.

Z tyłu znajdziecie więcej szczegółów technicznych na temat produktu oraz specyfikację, która przedstawia się następująco:

  • Model: 2518C3
  • Wymiary: 124mm x 79mm x 15mm
  • Typ podłączenia dysku: SATA III
  • Wyjście: USB-C 3.1
  • Szybkość transmisji: 10 Gb/s
  • Kompatybilność z dyskami o grubości od 7 do 9,5mm
  • Kabel znajdujący się w zestawie jest w standardzie USB-C 3.1 Gen2 (wtyk USB-C do USB-C)
  • Wspierane systemy operacyjne to:
    • Windows
    • Mac OS
    • Linux

Dodatkowo są jeszcze dane kontaktowe do producenta.

Test obudowy dysku Orico Test obudowy dysku Orico Test obudowy dysku Orico Test obudowy dysku Orico

 

UWAGA! Ja do testu otrzymałem produkt w starszej wersji opakowania. Jakiś czas temu marka postanowiła zmniejszyć objętościowo opakowania, co docelowo ma się przyczynić do zmniejszenia ilości śmieci, a także zadbać o bardziej ekonomiczny transport – mniejsze opakowania = więcej sztuk w pudełku o tych samych gabarytach = mniejsza ilość transportów aby pokryć ilościowe zapotrzebowanie w zamówieniach.

 

Zawartość opakowania

Test obudowy dysku Orico
Na zdjęciach przewody są owinięte gumką recepturką, w oryginalnie zamkniętym opakowaniu przychodzą one zamknięte w folii. Fotka była nieco po testach 😉

 

W środku znajdziemy:

  • Obudowę wraz ze śrubkami mocującymi
  • Wkrętak typu TORX T8 30mm
  • 2 przewody USB
    • USB-C do USB-A
    • USB-C od USB-C
  • Instrukcję w j. angielskim
  • Skróconą instrukcję w j. polskim
  • Kartę serwisową (w zasadzie to kartka informacyjna o możliwościach kontaktu z producentem)

W obudowie dodatkowo znajduje się, przyklejona już, gąbka która ma na celu ustabilizowanie dysku w obudowie.

 

Obudowa

Jest ona wykonana z naprawdę grubego kawałka aluminium. Waga mówi wszystko 🙂

Waga samej obudowy
Waga obudowy z kieszenią i dyskiem SSD

 

Będzie ona bardzo dobrym radiatorem z racji swojej grubości. Gdyby tylko był lepszy styk dysku z obudową, w sensie dzieliła ich mniejsza przestrzeń, było by idealnie, lecz i tak nie jest źle. Dodatkowe szczęście że temperatury osiągane przez dyski 2,5 cala nie są wysokie.

Obudowa dystku 2,5 ORICO
Zdjęcie jest celowo tak obrobione aby jak najlepiej Wam pokazać o co mi chodzi z tą odległością. Z dyskiem SSD jest to ~ 3mm.

 

Po obu stronach wspomnianej kieszeni są dziurki służące lepszej cyrkulacji powietrza.

 

Jednak i tak najważniejsza jest tutaj aluminiowa obudowa. Dla sprawdzenia odprowadzania ciepła przez dysk do obudowy, dokonałem pomiaru kamerą termowizyjną. Zdjęcia zostały zrobione po zapełnieniu całego dysku danymi (ponad 230 GB) z najszybszą możliwą szybkością.

ORICO 2518C3-G2-GY
Nagrzewanie się obudowy ORICO 2518C3-G2-GY
ORICO 2518C3-G2-GY
Nagrzewanie się dysku SSD w obudowie ORICO 2518C3-G2-GY

 

Część obudowy w której montujemy dysk, nazwijmy ją „kieszenią”, jest wykonana z tworzywa sztucznego.

 

Na froncie znajduje się gniazdo USB-C i dioda informacyjna.

 

Po podłączeniu świeci ona cały czas.

Podczas pracy np. kopiowaniu plików, delikatnie mruga. Niżej macie przykład jak to wygląda. W praktyce mruga ona nieco szybciej, ale pogląd na sprawę już jest 😉

Test obudowy dysku Orico

Test obudowy do dysków Orico

 

Zastosowana tutaj niebieska dioda ma optymalną moc, jest doskonale widoczna i wcale nie razi w oczy, nawet gdy się bezpośrednio na nią popatrzy.

Gdybyśmy nic nie robili z dyskiem przez kilka minut, przechodzi on w stan uśpienia i światełko gaśnie. Po wznowieniu jakikolwiek operacji plikowych, związanych z pracą dysku, dioda zaczyna ponownie świecić.

 

Montaż dysku oraz przewody w zestawie

Stety, albo niestety, obudowa nie jest bez narzędziowa. Aby połączyć aluminiową część z „kieszenią”, musimy użyć wkrętaka który jest w zestawie. Jego ogromnym plusem, mimo że do wkręcenia mamy raptem 2 śrubki, jest obrotowa główka jak ma to miejsce we wkrętakach precyzyjnych. Jego jakość wykonania jest bez zarzutów. Śmiem twierdzić że i tak jego jakość jest na wyrost, w stosunku do celu do którego ten wkrętak jest przeznaczony. Ale to należy traktować tylko jako zaletę.

 

Podłączenie obudowy do komputera jest możliwe na dwa sposoby – przez dwustronny przewód USB-C bądź przewód typu USB-C – USB-A. Świetna sprawa ogółem z dwoma przewodami. Odpada nam zamartwianie się o to czy będziemy mogli podpiąć dysk do jakiegoś sprzętu w pracy czy u znajomych.

Te dołączone do dysku mają długość całkowitą 57 cm. (licząc od jednego końca wtyku do drugiego). Pomijając „wtyki”, macie przewód o długości 50 cm do dyspozycji. To nie dużo, ale dyski zewnętrzne takimi długościami głównie dysponują. Jeżeli chcecie go wydłużyć, polecam zerknąć na testy przewodów USB-A (A-C) i USB-C (C-C), zależnie od tego jaki typ kabelka potrzebujecie.

Opcjonalnie możecie wykorzystać do tego celu przedłużacze USB, tej samej marki(ich test już niedługo!). Gdybyście używali przewodu USB-A do podłączania pod komputer, polecam sprawdzone przedłużacze USB UNITEK.

 

Testy obudowy ORICO 2518C3-G2-GY

Zanim przejdziemy do testów, dodam że obudowa wspiera UASP. Aby skorzystać z dobrodziejstw które z niego płyną, należy mieć system operacyjny (minimum):

  • Windows 8
  • Mac OS X 10.8
  • Linux 2.6.3

 

Co to jest USAP?

Jest to USB Attached SCSI Protocol. Dzięki temu protokołowi mamy szybszy odczyt/zapis danych z i do urządzeń pamięci masowej. Wg, testów zyskujemy maksymalnie do 70% szybszy odczytu i 40% szybszy zapisu. UASP przetwarza transfery równolegle, a jego poprzednik dla USB 1.1 i 2.0 BOT (Bulk-Only Transport) robił to „na zmianę”, co zmniejszało szybkość transferu danych.

 

Testy syntetyczne

Przewód USB-C – USB-A

Test obudowy ORICO Test obudowy ORICO

Przewód USB-C

Test obudowy ORICO Test obudowy ORICO

 

Dla porównania jeszcze testy wykonane na 3 różnych dyskach podłączonych bezpośrednio do płyty głównej kablem SATA III oraz test wykonany w tej obudowie.

Test obudowy do dysków ORICO Test obudowy do dysków ORICO Test obudowy do dysków ORICO

No cóż, o wiele gorzej nie jest, ale dla ładniejszych cyferek lepiej podpinać ten dysk SSD do obudowy Orico 😉

 

Testy praktyczne

Obejmują one tworzenie sejfu o wielkości 15GB zaszyfrowanym za pomocą algorytmu Kuznyechik(Serpent(Camellia)). Format plików to NTFS.

Następny test to kopiowanie 10000 zdjęć (18,1 GB), oraz kopiowanie różnych plików ISO o łącznej wadze 115GB.

Testy zostały podzielona na przewód USB-A – USB-C i z obiema końcówkami USB-C. Gniazda w komputerze USB-C oraz USB-A (USB 3.2 Gen 2) osiągają maksymalną szybkość wynoszącą 10Gb/s.

Test obudowy dysku twardego marki ORICO

 

Podsumowanie

Obudowa ORICO 2518C3-G2-GY jest niewątpliwie warta uwagi. Jest szybko, solidnie i uniwersalnie. Dzięki grubej aluminiowej obudowie dysk jest dobrze chroniony, chociaż crash testów nie polecam robić. Dołączone 2 przewody gwarantują że wepniemy się z tym dyskiem wszędzie i oszczędzimy na zakupach dodatkowego kabla, bądź adaptera USB.

Niestety nie jest idealnie z odprowadzaniem ciepła. Niewielki odstęp od obudowy może nieco utrudniać oddawanie ciepła. Szkoda że kieszeń nie ma jakiegoś połączenia z obudową która pomagałaby przetransportować ciepło z dysku na obudowę. Szczęście że mamy styczność z dyskami 2,5 cala, które nie nagrzewają się do niewiarygodnych temperatur jak NVMe i ciepło aż tak im nie doskwiera. A jako że ciepło ucieka do góry, to i tak trafia do solidnego radiatora w postaci grubej, aluminiowej, obudowy.

Mógłbym jeszcze się przyczepić do montażu. Co prawda jest wszystko co potrzeba, jednak montaż narzędziowy jest mało wygodny dla użytkowników. Z drugiej strony, mało kto będzie chciał zmieniać co chwilę dyski w obudowie i to dla nich jest ten produkt. W przypadku chęci podłączania co chwilę innych dysków, lepiej rozważyć zakup adaptera SATA – USB.

Zastanawia mnie tylko czemu jest zastosowany jest tutaj torx a nie popularny philips/krzyżak. Byłby bardziej uniwersalnym rozwiązaniem. Ale to tylko moje gdybanie. Przejrzałem kilka obudów tej marki i torx jest u nich chyba na standardzie. Zweryfikowałem to też na jednej obudowie marki ORICO, którą mam w zasobach od jakiegoś czasu, ale jej test musi poczekać aż zrobię „podwaliny” do jej publikacji :>

Obudowę polecam zakupić w najwygodniejszym dla Was miejscu

Powerbank BLOW 40000mAh – dużo, ciężko i słabo

0

Power banki, dla wielu osób, są nieodłączną częścią życia. Codziennie wiele osób nosi ze sobą dodatkowy ciężar by utrzymać przy życiu swoje elektroniczne gadżety. Rowerzyści niejednokrotnie ratują się magazynami energii gdy używają telefon jako mapę. Im więcej ma pojemności PB, tym lepiej. Tak więc BLOW 40000 mAh powinien być idealny, ale czy na pewno?

 

O marce BLOW, w moim przypadku

Firma BLOW już była mi znana z racji przerabianych przewodów USB-C i USB-A. Posiadam też ich produkt o jakże dźwięcznej nazwie „Bazooka akustyczna„, kryjącej się pod kodem producenta 30-331#.

O ile w tej pierwszej kwestii nie jest tak źle, tak tuba grająca jest… bo jest. Kupiłem ją świadomie, spodziewając się „powalającego” efektu basu i nie pomyliłem się. Tuba jest bardzo lekka i gra, bo gra. Jakiś tam dźwięk basowy jest, ale to sprzęt typowo na grilla czy w teren gdzie liczy się że coś gra, a nie jak to gra. Najwięcej radochy z urządzenia mają dzieci – bo gra i świeci.

Teraz powróćmy do gwoździa programu, z naciskiem na gwoździa…

 

Powerbank BLOW 40000 mAh – omówienie

Sprzęt przychodzi zapakowany w klasyczny kartonik. W środku jest plastikowa wytłoczka z power bankiem, dość krótkim przewodem microUSB oraz instrukcją.

PowerBank BLOW 40000mAh

Jeżeli chodzi o wykonanie urządzenia, mam mieszane uczucia. Obudowa i ogólne spasowanie jest ok, do jakości wykonania nie mam żadnych zarzutów. Niestety całość psuje strasznie ślizga obudowa. Może łatwo wypaść z rąk. Dodatkowo nie ułatwia sprawy waga urządzenia, jest to prawie pół kilograma, więc upadek na coś twardego może skończyć się uszkodzeniem obudowy. Waga w tym przypadku jest też zaletą, przynajmniej wiadomo że w środku są jakieś sensowne ogniwa polimerowe… albo piasek 😀

PowerBank BLOW 40000mAh

 

Z tym piaskiem to żart, jest on w nawiązaniu do powerbanków z Chin gdzie waga urządzenia ni jak miała się do tego co było w środku. Te czasy już mijają, ale kwiatów nie brakuje. Uroki Aliexpress i mega pojemnych magazynów energii za śmieszne pieniądze kończą się jak na tym obrazku.

źródło: niebezpiecznik.pl

 

Urządzenie ma czytelny wyświetlacz led, który wskazuje stan naładowania w procentach, po wcześniejszym naciśnięciu przycisku z boku urządzenia.

PowerBank BLOW 40000mAh

PowerBank BLOW 40000mAh

 

Na samej górze są porty USB które służą do ładowania urządzenia lub innych urządzeń. Do dyspozycji mamy:

  • Wyjście USB QC3.0 1: DC 5V / 3A; 9V / 2A; 12V / 1,5A
  • Wyjście USB QC3.0 2: DC 5V / 3A; 9V / 2A; 12V / 1,5A
  • Wyjście typ C: DC 5V / 2A; 9V / 2A; 12V / 1,5A
  • Wejście micro USB: DC 5V / 2A
  • Wejście typu C: DC 5V / 2A; 9V / 2A
  • Wejście typu Lightning: 5V / 1,5A

PowerBank BLOW 40000mAh

 

Szybka matematyka wskazuje że na wyjściu nie osiągniemy więcej niż 18W do ładowania naszych urządzeń. Szału nie ma, ale o tragedii też ciężko mówić. Czytam różne fora, wypowiedzi osób w sieci i wiem że czasami można dojść do wniosku że teraz wszyscy już streamują muzykę w jakości Hi-Fi, filmy to poniżej 4K mało kto ogląda (kij że TV/monitor ma obsługę max FHD :)). Płyty CD/DVD/BDR już dawno wymarły i nikt ich nie używa.

Nie zrozumcie mnie źle, ale znam realia w jakich żyjemy. Mam styczność z ludźmi i firmami (małe i mikro), gdzie widzę na jakim sprzęcie się pracuje. Widok poleasingowych komputerów nie jest nowością. Najczęściej w nich padają dyski SSD. Dają tam jakieś chińskie wynalazki, po kosztach, i jest jak jest. Nie jest to oczywiście reguła, ale mówię Wam z czym ja mam styczność. I nie, nie psioczę na te sprzęty. Dla prac biurowych są idealne.

Chcąc być obiektywnym, naprawdę wydajność tego urządzenia jest słaba jak na sprzęt na miarę XXI wieku. Mój kilkuletni Xiaomi 20000 mAh ma też ładowanie (na wejściu) o maksymalnej mocy 18W. I on ma kilka lat! Tam USB-C nie ma, mam za to mega zaawansowane microUSB, wyłącznie do ładowania, i 2x USB typu A na wyjściu. Oba o oszałamiającej wydajności 5.1V i 2.A… Tak więc słabiutko w tym przypadku.

Dodatkowo boli że mamy tutaj port USB-C (do ładowania i jako wyjście), więc nieskromnie uważam że on jest tutaj raczej bajerancko niż pokazując prawdziwą funkcjonalność. Przy deklarowanej pojemności aż prosi się o szybkie ładowanie. A przynajmniej dać coś na poziomie chociaż 30W. Co bym jednak nie uważał i jak bym nie sądził, przy zakupie macie podane parametry urządzenia. Cytując klasyk – widziały gały, co brały. Nie można tutaj nic nikomu zarzucić.

Pozostałe parametry tego urządzenia przedstawiają się następująco:

  • Typ baterii: wysokiej jakości ogniwo polimerowe o wysokiej gęstości
  • Pojemność: 40000 mAh / 3,7V
  • Rozmiar produktu: 140*68*27 mm
  • Waga produktu: 430 g

PowerBank BLOW 40000mAh

 

Tak więc mamy dość konkretna cegiełkę która, w razie potrzeby, poza funkcją ładowania, może służyć do obrony. Bliższe spotkanie na bank, power bank, zaboli 😉

Wracając do tych nieszczęsnych USB i „małej” mocy. Na portach typu A, nie boli to za bardzo, ale na naprawdę na tym „C” mogli by rzucić większą moc. Chociaż jego cena, która oscyluje w granicy 170 – 200 złotych + pojemność 40000 mAh, musi mieć gdzieś odzwierciedlenie. Patrząc po specyfikacji to ewidentnie postawiono na pojemność kosztem wydajności ładowania/rozładowania.

 

Instrukcja i kabelek z zestawu

W instrukcji znajdziemy informację że „Po uruchomieniu power banku… następnie wyświetlacz pokaże aktualną moc i aktualną pojemność„. Tak więc jeżeli naciśniecie guzik to pokaże Wam się stan naładowania w procentach. Jeżeli podłączycie do niego obciążenie to wyświetli Wam się TYLKO stan naładowania w procentach… Ową moc widziałem tylko na miernikach podłączonych do tego urządzenia. Żadnego wskaźnika mocy nie uświadczyłem…

PowerBank BLOW 40000mAh PowerBank BLOW 40000mAh

 

Dodatkowo instrukcja chyba gdzieniegdzie była tłumaczona przez translator, bo tak jakoś „nie po polskiemu” chwilami bywa. I nie chodzi o literówki. Funkcjonalność urządzenia na papierze, które nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości, jest wprowadzeniem w błąd użytkownika. Patrząc pozytywnie, znaczna większość osób nie czyta instrukcji, wielu z nich tylko ją „przekartkuje” i pewnie nawet nie wiedzą o opcjonalnym istnieniu takiej funkcji.

Kolejna rzecz z opakowania – kabelek. Ten z zestawu to klasyczny uzupełniacz bez szaleństwa z jakością i długością. Organoleptycznie nie mam do czego się przyczepić, poza długością. Jednak aby wyciągnąć max z tego urządzenia (ładowanie/rozładowanie), używam przewodu USB-C KUULAA którego test znajdziecie w testach przewodów USB C-C.  Tego z paczki nawet nie biorę pod uwagę.

 

Test Power banku BLOW 40000 mAh 81-134#

Pierwsze ładowania i „maksymalizacja wydajności baterii polimerowej”

Na starcie powerbank jest naładowany do 77%, wg. tego co wskazywał „autotest” wykonany przez „inteligentny system zarządzania” (cytaty z instrukcji). Nie jest źle, ale producent informuje że najlepszą wydajność powerbank osiągnie jeżeli rozładowujemy i naładujemy go dwa do trzech razy, przy czym ładowania te należy przedłużyć do 1-2 godzin, po osiągnięciu 100%, „aby zmaksymalizować wydajność baterii polimerowej”. No więc niech się ładuje i rozładowuje.

Co prawda z mojej wiedzy wynika że ogniwa polimerowe nie wymagają takich zabiegów. Tak gdybając sobie, może jest tam jakiś pakiet ogniw i przedłużenie ładowania ma na celu pracę balansera? Skłoniłbym się ku tej tezie gdyby w instrukcji była wzmianka aby powtarzać takie „przedłużone ładowanie” co jakiś czas, np. w celu wyrównania pakietu, czy coś takiego, ale nie ma o tym ani słowa.

W skrócie – naładujcie PB na maksa, podtrzymując ładowanie jeszcze 1-2h. Powtórzcie zabieg 3x, i tyle w temacie.

Zrobiłem jak kazano i na czwartym ładowaniu już zaczynam robić oficjalne pomiary, a na dodatek, w pierwszym pomiarze, co jakiś czas robię też fotki, by zobrazować Wam jak wygląda ten proces bez komplikacji jakimiś tabelkami, wykresami czy innymi, mniej zrozumiałymi dla niewtajemniczonych, materiałami macie zdjęcia. Gdyby jednak ktoś z Was był nie w temacie, to na zdjęciach zerknijcie na wartość podaną czerwonym kolorem 00000 mAh. To jest energia „odzyskana” z urządzenia.

Do rozładowania użyłem mocy 15W (5V*3A).

PowerBank BLOW 40000mAh PowerBank BLOW 40000mAhPowerBank BLOW 40000mAhPowerBank BLOW 40000mAh PowerBank BLOW 40000mAh

 

No cóż, mówiąc i tak pozytywnie, słabo to wygląda. Mamy 100% rozładowania i oddana mała część z tego co oddana być powinna. Powtarzam test i mam następujący wynik 10882 mAh…

PowerBank BLOW 40000mAh

 

I trzecie, ostatnie podejście z rozładowania.

 

I to na tyle z dobrych wieści. Tak, tyle z dobrych wieści.

Trzy rozładownia i wyniki na poziomie:

  1. 10619 mAh
  2. 10882 mAh
  3. 10894 mAh

Gdyby ktoś chciał „podkolorować wydajność urządzenia”, to może to zrobić rozładowując je mniejsza mocą, np. 5V i 1A, bądź 5V i 500mA. Za dużo na tym polu nie uzyskacie, ale cyferki będą nieznacznie większe.

 

Powerbank BLOW 40000 mAh – co jest z nim nie tak?

Trochę teorii czemu jest źle. PB po testach „oddał” niecałe 11000 mAh. To mało, zdecydowanie za mało. Mówiąc prościej, porażka.

Powiedzmy że żyjemy w idealnym świecie i wiele rzeczy możemy policzyć. Aby wyliczyć przybliżoną pojemność power banku (tego i każdego innego), zastosujemy prosty wzór który przedstawiałem w innym swoim wpisie.

3,7  * X  /  5  =  nasza pojemność w mAh – straty

Mówiąc prościej – Napięcie znamionowe ogniw(a) mnożymy przez pojemność power banku i dzielimy przez napięcie (w naszym przypadku 5V). Daje nam wynik pojemności przy napięciu 5V wyrażony w mAh. Niestety elektronika nie jest idealna, i do wyniku z pojemności należy doliczyć straty.

Więc lecimy:

3,7V * 40000 mAh / 5 = 29600 mAh

Powiedzmy że straty na przetwornicy mamy w okolicy 15%

29600 mAh – 15% = 25160 mAh

Tak więc powinniśmy wyciągnąć z tego urządzenia około 25000 mAh a mamy 44% tego. Gdyby nawet zaryzykować i uznać starty przetwornicy na niezbyt dobrym poziomie 25%, to i tak wychodzi nam pojemność 22200 mAh, a otrzymujemy ~50% tej wartości.

 

Power banku BLOW 40000 mAh 81-134# – dalsze testy… nie mają sensu

Z ręką na sercu przyznaję że zaniechałem dalszego testowania tego urządzenia. Czemu? Bo nie ma ono kompletnie sensu. Podstawowa rzecz, do której jest stworzony ten produkt, czyli magazyn energii, leży. Pojemność deklarowana kompletnie rozmija się z tym co mamy w praktyce.

 

Komentarze na allegro a praktyka

Na allegro jest pełno negatywnych komentarzy na ten sprzęt, główne zarzuty to informacje że ma zaniżoną pojemność w stosunku do deklarowanej. Chociaż wg. opinii mamy średnią ocenę 4,82/5 gwiazdek wyciągniętą z 1050 ocen i 139 recenzji (2 usunięte). Na innej aukcji ma on 4,70/5.

PowerBank BLOW 40000mAh ocena na allegro

 

Jednak, broniąc producenta/dystrybutora, nie zawsze podane zarzuty w komentarzach mają odwzorowanie w treści czy zdjęciach. Negatywy które górują to porównania typu:

Telefon X został naładowany 2 razy, zamiast 4

Marka smartfona podana, można jakąś matematykę użyć i wyliczyć „pi razy oko” ile powinno wyjść ładowań. Tyle że nie jest to wiarygodne. Jak akumulator takiego telefonu będzie w słabej kondycji to, paradoksalnie, „podniesie” nawet nieco pojemność tego PB 🙂

Inny, zagraniczny komentarz, ale też z Allegro.

Do not recommend to buy this power bank. The declared capacity is not correspond to the real capacity. My cell’s battery capacity was 6000 mAh 2-3 years ago. And I can charge it only twice via this power bank. So, looks like, this power bank is about 10000 mAh. If 10000 mAh is enough for me, I’d bought cheaper and not so big power bank.

Zaciekawił mnie jeden komentarz, który bardzo trafnie pokazał jak ten PB kuleje na pojemności.

Opinie powerbank BLOW 40000

 

Na szybko jeszcze przeliczmy teoretyczną pojemność tego Baseusa z komentarza wyżej Osoba oceniająca mówi że ten model ma pojemność 20000 mAh. Uznając że ma fatalną wydajność przetwornicy (25%), wyliczymy realną pojemność na poziomie 11110 mAh. Ten BLOW dysponuje pojemnością niecałych 11000 mAh. Patrząc na cyfry, idą niemal łeb w łeb, a omawiany tutaj BLOW ma deklarowane 40000 mAh, czyli 2x więcej!

Niestety w komentarzach nie brakuje też zarzutów, powiedzmy bezpodstawnych. Jednym z nich jest informacja że PB naładował telefon 4 razy, a powinien 10. Na szybko sprawdzając bateria tego telefonu, o którym mowa w komentarzu, to 4000 mAh. No niby się zgadza, 40000/4000=10, ale to tak nie działa. Niestety, taki komentarz jest niesprawiedliwy i nieprawdziwy w stosunku do tego typu sprzętu i sprzedającego!

PowerBank BLOW 40000mAh ocena na allegro

 

Tak więc nie dostałem felernego sprzętu, a przynajmniej tak nie uważam patrząc po opiniach. Dla utwierdzenia opinia z poza naszego kraju.

powerbank blow 40000mAh

 

Czy komentarze odzwierciedlają stan faktyczny przedmiotów?

Teraz nasuwa się pytanie, skąd te pozytywne opinie o tym urządzeniu? Czyżby inni dostali jakąś lepszą partię, a później fabryka zeszła z jakością? Nie wydaje mi się. Moja teoria to brak wiedzy technicznej kupujących. W wielu przypadkach osoby nie potrafią przeliczyć wydajności takich urządzeń na realne zastosowania. Tak więc wychodzą z założenia że skoro PB się ładuje, można naładować nim telefon 2-3 razy, to działa bez zarzutu. Daleko też podobnych przykładów nie muszę szukać, wystarczy rozejrzeć się trochę po znajomych.

Nie ukrywam że rozczarowałem się tą marką. Obstawiałem że będzie ona jedną z tych, które mają sensowne produkty w kategorii cena/jakość. Tutaj coś ewidentnie „nie pyrgło”. Jednak będę miał ją na uwadze i być może dokupię jeszcze jakieś produkty w przyszłości, ale ich PB będę omijać z daleka.

Jak poszuka się w sieci opinie na temat ich produktów, z kategorii banków energii, można trafić na recenzje starego modelu – BLOW PB11, które też nie powalają. Ale i tam znajdą dość dyskusyjne twierdzenia o jego pojemności, lecz nie będę w to wnikać. Stary model, nawet nie wiem czy jest w sprzedaży, więc szkoda prądu. Jednak jak popatrzy się na jego obudowę…

Powerbank BLOW PB11 4000mAh
Powerbank BLOW PB11 4000 mAh

 

…to jestem niemal pewien że w środku siedzą (siedziały) jakieś ogniwa 18650, a całość jest tak samo zbudowana jak w obudowach które kiedyś testowałem.

Test Chińskich powerbanków (boxów) na ogniwa 18650

Chociaż wg. opisu producenta są tam ogniwa polimerowe. Jaka jest prawda, tego nie wiem. Niestety w sieci nie znalazłem recenzji z rozbieraniem tego sprzętu, więc pozostają jedynie domysły patrząc na wymiary urządzenia, wagę i deklarowaną pojemność.

Tak więc Power Bank BLOW 40000 mAh pakuje, test, jaki jest, publikuję i za niego dziękuję (ale mi się rymło :))

Gdyby ktoś się zastanawiał czemu dodatkowo nie umieściłem wykresów z ładowania, rozładowania itd., to informuję iż zrezygnowałem z gruntownego „przygotowania materiału” po pierwszych trzech ładowaniach/rozładowaniach które były zalecane. Wyniki już wtedy były fatalne i przestałem pokładać nadzieję w tym urządzeniu. Nie jest to pierwszy PB jaki przerabiam i jeżeli na starcie jest źle, to później już na cuda nie ma co liczyć. I tym razem, niestety, to się ponownie potwierdziło.

Chcecie coś na pocieszenie? Rozmawiałem z jedną osobą w tym tygodniu na FB o power banku marki Romoss. Tam sytuacja jest niewiele lepsza bo, jak stwierdził (a mowa była o wersji 40000 mAh), „przy 5V 2A oddają min. 13000 mAh a przy 9V 2.77A tylko 6500 mAh”. Tak więc tego…

Niżej przedstawiam Wam popularne alternatywy z Allegro:

Baseus 10000 mAh 20W

Baseus 20000 mAh 30W

Baseus 30000 mAh 15W

Baseus 30000 mAh 65W!

Xiaomi 10000 mAh 10W

Xiaomi 20000 mAh 20W

Jak adaptery USB-C do USB-A wpływają na szybkość transferu – wielki test

0

Pomysł na ten wpis przyszedł mi do głowy podczas rozmowy z jedną osobą na FB gdy publikowałem informację że testuję czytnik USB UGREEN. Oliwia szukała czytnika dla kart CF na USB-C, a z nimi ciężko. Podsunąłem więc pomysł aby użyła standardowego czytnika i adaptera USB-C do USB-A. Niestety nie przekonało ją to, jak stwierdziła „bez sensu sobie zwalniać prędkość na własne życzenie”. Na ile to prawda, tego nie wiedziałem, bo testów nie robiłem. Aż do teraz…

 

Wstęp

Zanim jednak przejdziemy do konkretów, trochę informacji dla osób mniej obeznanych technicznie ze skrótami które będą się przewijać przez całą długość tego wpisu.

 

Co to jest OTG?

USB OTG (On-The-Go) to funkcja pozwalająca na podłączenie do telefonu czy tabletu urządzeń peryferyjnych typu mysz, klawiatura, modem, gamepad czy pamięć zewnętrzna np. pendriva, dysk twardy.

Jak sprawdzić czy mam OTG w telefonie?

Najprościej zweryfikować to poprzez zerknięcie do instrukcji urządzenia. Jeżeli macie telefon z Androidem to użyjcie aplikacji np. USB OTG Checker. Instalujecie, uruchamiacie i macie odpowiedź.

Jak sprawdzić czy mam OTG w urządzeniu
Sprawdzenie obsługi OTG w urządzeniu

 

Po sprawdzeniu tej opcji zalecam skasowanie aplikacji. Do niczego więcej Wam się nie przyda a tylko będzie zalegać w telefonie.

Jakie są zalety OTG?

Dzięki tej funkcji możecie przerzucić pliki z telefonu/tabletu bezpośrednio na pendrive, lub odwrotnie. Jest to wygodne i szybkie rozwiązanie do przenoszenia plików, szczególnie tych większych. Po podłączeniu urządzeń zewnętrznych np. game pad, radocha z gry na telefonie jest jeszcze większa. Po podłączeniu drukarki, możemy wydrukować dokumenty bezpośrednio ze smartfona.

Stop Cynku (Zn) w urządzeniach

W niektórych adapterach jest informacja o zawartości stopu cynku w urządzeniu. Niestety nie wiem co ona ma za znaczenie. Gdyby to był tlenek Cynku (ZnO), pokusiłbym się o stwierdzenie że pełni rolę antybakteryjną, ale bez informacji o tlenku, to tylko gdybanie.

 

Procedura testowa

Programami testowymi (syntetycznymi) będą CristalDiskMark, USB Flash Benchmark i ATTO Disk Benchmark, na standardowych ustawieniach. Szybkość odczytu i zapisu była na podstawie pendriva Samsung FIT 256GB.

Dołożę jeszcze testy praktyczne, jednak te planuję za jakiś czas, gdy dobiorę jeszcze kilka adapterów.

Funkcjonalność OTG będzie sprawdzana poprzez podłączenie pendriva do telefonu Asus Zenfone 8. Dodatkowo zrobiłem testy z odczytu i zapisu programem Cross Platform Disk Test.

Kolejność produktów jest alfabetyczna. W przypadku aktualizacji, napiszę o tym co zostało dodane i umieszczę je zgodnie z kolejnością.

Adaptery „no name”, pod którymi żadna firma się nie chciała podpisać, będą na końcu. Nazewnictwo modelu będzie zaczerpnięte z aukcji/sklepu na których dokonałem zakupu. Czy będzie nazwa w 100% odpowiadać firmie, tego nie wiem. Przy takich masówkach idzie tylko jedna jakość, japońska jakość – „jako-tako”.

Testy kamerą termowizyjną są robione po 20 minutach ciągłego zapisu, na pendrivie Samsung FIT 256GB, z maksymalną możliwą prędkością. Obudowy ze stopem cynku mają zmienioną emisyjność, ustawiłem je jako „połysk”, gdyż standardowy pomiar przekłamuje dość mocno wartości. Niestety urządzenie które posiadam, nie ma możliwości ustawienia konkretnej skali emisyjności aby doprecyzować pomiar stąd podane temperatury są prawdopodobnie zaniżone. Jednak jedno jest pewne, adapterki grzeją w łapki równo 😉

Testy praktyczne adapterów USB-C do USB-A

Orico CTA2-SV

Ten produkt został dostarczony do testów przez Orico Polska

ORCIO-CTA2-SV ORCIO-CTA2-SV ORCIO-CTA2-SV

 

Jest on zapakowany w blister. Jako jeden z nielicznych miał na sobie zabezpieczenie w postaci folii. Występuje w dwóch kolorach – czarny i srebrny, ja do testów mam srebrny. Adapter, jak na takie maleństwo, jest odczuwalnie cięższy na tle konkurencji. Ale ma to swoją ogromną zaletę – jest wykonany bardzo solidnie. Nie ma tutaj tworzyw sztucznych na obudowie, co zwiększa jego odporność na uszkodzenia mechaniczne. Na urządzeniu znajdziecie markę producenta i oznaczenie standardu USB-C – USB 3.1 Gen 1.

Z opakowania dowiecie się o powłoce ze stopu cynku, wsparciu dla OTG oraz gnieździe USB w standardzie USB 3.0

Adapter USB-C Orico CTA2-SV Adapter USB-C Orico CTA2-SV Adapter USB-C Orico CTA2-SV

Adapter USB-C Orico CTA2-SV Adapter USB-C Orico CTA2-SV

 

Dobra wydajność i mocne grzanie się. Test z podłączenia pendriva do telefonu zaliczony pozytywnie.

Adapter Orico CTA2-SV polecam kupić na Allegro

 

Orico CBT-UT01-BK

ORICO CBT-UT01-BK ORICO CBT-UT01-BK ORICO CBT-UT01-BK ORICO CBT-UT01-BK ORICO CBT-UT01-BK

 

Tym razem nie było owijania w bawełnę, a konkretnie w folię 🙂 Występuje on w kolorze czarnym i srebrnym (CBT-UT02-SV). Ja mam pierwszy z nich.

Zapakowany jest w blister. Na kartoniku znajdziecie informacje że urządzenie umożliwia transfer danych, wspiera funkcję Plug and play a także jest kompaktowe i przenośne. Z tyłu mamy podaną nazwę produktu (adapter OTG), model urządzenia, dostępne kolory a także informację o możliwości ładowania i transferu plików za pomocą tego adaptera (zawiera się to w zasadzie w funkcji OTG). Ponadto jest on wodoodporny, wstrząsoodporny, odporny na wysokie temperatury i anty magnetyczny*.

W przeciwieństwie do modelu omawianego wcześniej, ten ma dodatkowo smycz, dzięki której możecie doczepić go do pendriva czy gdzieś zawiesić. Obudowa jest wykonana z aluminium (stąd pewnie informacja o antymagnetyczności produktu). Mimo to, nie ugina się pod silnym uciskiem. Sam produkt cechuje niska waga wynosząca około 4 g. W tym modelu mamy gniazdo typu USB-A w wersji 3.0.

Adapter USB-C Orico CBT-UT01-BK

Adapter USB-C Orico CBT-UT01-BK Adapter USB-C Orico CBT-UT01-BK

 

Dość mocno grzejący się adapter o dobrej szybkości przesyłania plików. Test na podłączenie pamięci do telefonu przeszedł pozytywnie.

Adapter ORICO CBT-UT01-BK polecam kupić na CENEO bądź Allegro.

* Przy tej „antymagnetyczności” przypomniała mi się historia która jest na allegro. Gdybyście chcieli kupić aluminiowe nity do nitownicy, poczytajcie komentarze. Wiele takich nitów, w zestawach o różnych rozmiarach, ma tendencję do bycia przyciąganych przez magnes. Ot, technologiczne cuda 😉

 

UNITEK A1025GNI

UNITEK A1025GNI UNITEK A1025GNI UNITEK A1025GNI UNITEK A1025GNI UNITEK A1025GNI

 

Produkt marki UNITEK jest zapakowany w blister. Na opakowaniu znajdziecie takie informacje jak:

  • Obsługa On-The-Go
  • Wsparcie dla szybkości 5 Gb/s, co klasyfikuje je jako standard USB 3.0 i dane z opakowania to potwierdzają
  • Powłoka ze stopu cynku
  • Konstrukcja łatwego chwytu, czyli jest wygodny w obsłudze

Urządzenie, jak na swoje niewielkie wymiary, jest naprawdę ciężkie. Czuć że w ręce mamy kawałek solidnego adaptera jak ma to miejsce w przypadku ORICO CTA2-SV. Tak samo też, model ten był owinięty w folię.

Posiada on zaczep dzięki któremu możecie zaczepić go na smyczy (brak w zestawie). Informacja na opakowaniu mówi nam o tym że adapter ten jest zaprojektowany jako brelok do kluczy. No cóż, moim zdaniem ta teza jest dyskusyjna. Ja nie mam dużego oczka do kluczy (wiem, mam też chyba jakieś „niestandardowe”), i nie dam rady już obracać adapterem na nim, a co dopiero podpinać je później do portów, jeszcze w komputerach stacjonarnych.

Na froncie opakowania znajduje się też kod QR. Prowadzi on do strony producenta z opisem tego produktu. Dodatkowo można się z niej dowiedzieć że ten adapter USB-C ma gwarancję 10000 „wkładów” do portu USB.

Adapter USB-C UNITEK A1025GNI Adapter USB-C UNITEK A1025GNI Adapter USB-C UNITEK A1025GNI

Adapter USB-C UNITEK A1025GNI Adapter USB-C UNITEK A1025GNI

 

Dobry wynik na odczyt szybkości i zapisu. Test OTG zaliczony pozytywnie.

Adapter UNITEK A1025GNI polecam kupić na CENEO bądź Allegro.

 

UNITEK Y-A025CGY

UNITEK Y-A025CGY UNITEK Y-A025CGY UNITEK Y-A025CGY UNITEK Y-A025CGY

 

Kolejny adapter zapakowany w blister. Charakterystyczne opakowanie w biało-czerwonych barwach informuje nas o typie adaptera USB-A do USB-C (USB 3.1 Gen1). Ma możliwość ładowania oraz transferu plików. Producent zapewnia że produkt został wykonany z materiałów klasy A dla maksymalnej niezawodności i trwałości.

Adapter jest wykonany z aluminium. Wtyk USB-C z obudową jest połączony za pomocą tworzywa sztucznego przez co łatwiej jest wygiąć wtyk niż w modelu wcześniejszym. Jednak aby to zrobić, trzeba użyć siły której nie stosuje się w stosunku do tego typu produktów.

Adapter USB-C UNITEK Y-A025CGY

Adapter USB-C UNITEK Y-A025CGYAdapter USB-C UNITEK Y-A025CGYAdapter USB-C UNITEK Y-A025CGY Adapter USB-C UNITEK Y-A025CGY

Wysoki transfer i temperatura nagrzewania się jest zbliżona do większości. OTG, zgodnie z opisem, działa.

Adapter UNITEK Y-A025CGY polecam kupić na CENEO bądź Allegro.

 

1909 – tani adapter USB-C do USB-A

Tani adapter USB-C 1919 Tani adapter USB-C 1919 Tani adapter USB-C 1919

 

Adapter prosty do bólu. Ilość materiału ograniczona do minimum. Waga piórkowa. Opakowanie to woreczek foliowy który wyrzuciłem bo sprzęt ten wylądował w plastikowym opakowaniu od katy SD. Na kilka prób z wkładaniem i wyjmowaniem, zawsze zostawał w porcie po wyjęciu pendriva. I nie było by to problemem w laptopach, ale przy stacjonarkach, gdzie port jest niedaleko obudowy, wyjmowanie go do przyjemności nie należy.

Niestety nie znalazłem firmy która by się podpisała pod tym urządzeniem. Z opisów sprzedającego dowiemy się o standardzie USB 3.1 dla tego produktu. Model pod jakim występuje to 1909, i posiada wsparcie dla OTG.

Ciekawe że piszą o wsparciu USB 3.1, ale grafiki z nim związane sugerują/pokazują podpięcie go do urządzenia na którym, dość widoczne, jest oznaczenie standardu USB 2.0

Tani adapter USB-C
Adapter USB 1909

 

Nie ma co gdybać, zerknijcie na testy.

Bardzo tani adapter USB-C Bardzo tani adapter USB-C

Idealny przykład jak można sobie popsuć sobie transfer tanimi urządzeniami. Nie ukrywam że specjalnie zdziwiony nie jestem. Wiem że po wyglądzie się nie ocenia, ale to adapter „bida edyszyn”. Tak fatalna szybkość że szok. Wydajność odczytu 10-cio krotnie mniejsza niż pozwala na to sprzęt, sugeruje że jest coś na rzeczy z tym USB 2.0 które widać na grafikach i opis jest błędny.

Brak dużego nagrzania się jest spowodowany niskim transferem który dało się uzyskać z jego pomocą. Nawet ciepło z maszyny (im bardziej żółto, tym cieplej) za wysoko nie wywindowało temperatury tego urządzenia.

Sens jego zakupu widzę tylko w przypadku gdy chcemy coś dokupić by wykorzystać np. SMART-a i darmową dostawę. Ewentualnie gdy liczy się sztuka, aby była. Chociaż i tutaj bym był za kupnem czegoś lepszego, aby posłużyło jakiś czas i kopiowanie nie trwało w nieskończoność. Z dobrych wieści potwierdzam że funkcja OTG działa.

 

2101-0 – tani adapter USB-C w kolorze srebrnym

Tani adapter USB-C 2101-1 Tani adapter USB-C 2101-1 Tani adapter USB-C 2101-1 Tani adapter USB-C 2101-1

 

Adapter ten został kupiony na Allegro na początku zeszłego roku, więc po aukcji już nie ma ani śladu. Z dużą dozą prawdopodobieństwa jest to ten model, ale to tylko przypuszczenia sugerując się zdjęciami miniaturek.

Namacalnie nie ma do czego się doczepić. Jakość wykonania jest dobra. Pod naciskiem się nie ugina za bardzo, chociaż w codziennym użytkowaniu nikt go tak traktować nie będzie. Połączenie wtyku USB z obudową jest, jak w Uniteku, z tworzywa sztucznego.

Zgodnie z opisem który aukcji którą znalazłem, i mam podejrzenia że to ten samo model, gniazdo USB-A jest w standardzie 3.0 i ma wsparcie dla ładowania i transferu danych.

Tani adapter USB-C

 

Kolejny przykład że nie trzeba kupować drogich produktów aby było szybko. Wyniki zaskakują pozytywnie. Produkt wspiera OTG.

 

WLD17 – tani adapter USB-C

Tani adapter USB-C WLD17 Tani adapter USB-C WLD17 Tani adapter USB-C WLD17

 

Kolejny produkt nieznanej firmy ochrzczony modelem WLD17. Jest to produkt z importu, co widać po opakowaniu (woreczek foliowy z zamknięciem strunowym). Wg. opisu port USB jest w standardzie USB 3.0 i pozwala na przesył plików z szybkością do 10 Gb/s (co jest bzdurą, dla tego standardu maksymalna szybkość to 5 Gb/s). Naginając rzeczywistość, opis się zgadza, osiągniemy za pomocą tego produktu transfer DO (czyli nie więcej niż) 10 Gb/s 😉 Poza tym klasyka, obudowa ze stopu aluminium, Plug&Play i wsparcie dla OTG.

Do samego urządzenia nie mam zastrzeżeń. Łączenie wtyku z obudową jest z tworzywa, a ten temat poruszałem wcześniej. W zestawie jest oczko i smycz. W moim przypadku ta smycz jest lekko na wyrost z grubością w stosunku do oczka które jest w urządzeniu. Aby ją przełożyć, trzeba kombinować z igłą bo mnie się nie udało tego zrobić bez pomocy igły.

Adapter USB-C WLD17 Adapter USB-C WLD17 Adapter USB-C WLD17

Adapter USB-C WLD17

Adapter USB-C WLD17

 

Transfery są na bardzo dobrym poziomie. Wydajnością niewiele ustępuje on droższym rozwiązaniom. Na tle konkurencji nagrzał się dosyć mocno. OTG działa.

Ten tani adapter polecam kupić na Allegro

 

Tani adapter USB-C do USB-A z przewodem

Tani adapter USB-A na USB-C z przewodem Tani adapter USB-A na USB-C z przewodem Tani adapter USB-A na USB-C z przewodem

 

To produkt który ewidentnie dodawany był do czegoś, ale nie mam pojęcia do czego. Widok białego gniazda USB może sugerować standard USB 1.x, co nie napawa mnie optymizmem. Z drugiej strony, przewody w standardzie 2.0 też wielokrotnie traficie z białym gniazdem. Podejrzewam jednak że to raczej efekt cięcia kosztów, bo gdzie USB 1.x przy wtyku USB-C? Chociaż wiem z praktyki że nasi skośnoocy bracia potrafią wszystko. Dla nich kolor gniazda, w masówkach, nie ma żadnego znaczenia. Udowadniają to idealnie produkty typu ładowarki USB do aut (pod gniazdo zapalniczki). Tam każdy port ma inny kolor, nie mający za dużo wspólnego z określonymi standardami. Ale producenci płyt głównych też święci nie są, lecz to już treść na inny wpis.

Jeżeli chodzi o wykonanie, to jest mocno przeciętne. Nie ma jakiś większych skaz, ale do dbałości o wygląd trochę brakuje. Produkt ewidentnie stworzony z myślą o cenie, i to widać.

Zrzutów ekranu z testów nie ma. Testów zresztą też. Czemu? Wtyk USB-C jest strasznie luźny i za nic nie trzyma się w gnieździe. Nie udało mi się za nic zmusić go do współpracy, stąd mój model jest zdyskwalifikowany i poszukiwania za opisem, którego nie jestem w stanie zweryfikować, uważam za stratę czasu. Najlepsze jest to że trzymałem ten adapter długi czas i jak przyszło co do czego, okazało się że był uszkodzony od nowości :/

Występuje on też w wersji z USB 3.0, gdzie gniazdo jest niebieskie, ale nie planuję jego zakupu. Chyba że będzie potrzeba na jakiś „zapychacz” do SMART-a.

 

Podsumowanie

Dobrej marki adapter USB-C nie zwalnia transferu z pendriva. Z produktami „no name” bywa różnie. Albo zaskakują pozytywnie, albo wychodzi porażka nie warta złamanego grosza.

Jako że temat nie jest zamknięty, podsumowań konkretniejszych nie będę robił. Dojdzie jeszcze kilka adapterów w najbliższym czasie i wtedy wypowiem się więcej na ten temat.

 

Dodatkowy test adaptera z czytnikiem UGREEN i kartą CompactFlash

Zgodnie z zapowiedzią na FB, sprawdzam ile stracimy używając adaptera USB-C do USB-A i czytnika UGREEN 50541 w parze z karta CF Sandisk. Do testu wybrałem 2 najszybsze adaptery aby zobaczyć czy będzie jakaś różnica względem bezpośredniego połączenia.

Test czytnika USB 3.0 z adapterem USB-CTest czytnika USB 3.0 z adapterem USB-C Test czytnika USB 3.0 z adapterem USB-C Test czytnika USB 3.0 z adapterem USB-C

Jak widzicie, przy dobrym adapterze USB-C, straty są na granicy błędy pomiarowego.

Nawiązując do pytania, czy używając adapter USB-C dużo stracimy na transferze? Nie. Nic nie stracimy. Warunkiem jest użycie dobrej jakości adaptera. Mit obalony 😉

Rękojmia zostanie wydłużona z 2 do 6 lat

0

W czwartek Biuro Prasowe Kancelarii Prezydenta RP poinformowało o podpisaniu przez Prezydenta Andrzej Dudę noweli ustawy o prawach konsumenta. Jedną ze zmian jest rozszerzenie z 2 do 6 lat okresu dochodzenia roszczeń z tytułu rękojmi.

Dnia 11 czerwca 2019 r. weszły dyrektywy Unijne które miały zostać zaimplementowane w krajach członkowskich do 1 lipca 2022 r. z mocą od 1 stycznia 2022 r.

Dzięki tej nowelizacji ma się poprawić prawo konsumentów w naszym kraju, a także innych członkowskich UE przy dostarczaniu usług i treści cyfrowych. Poprawie mają też ulec umowy sprzedaży zawierane między sprzedawcą a konsumentem.

Celem jest zapewnienie jednolitej ochrony konsumenta w państwach członkowskich, ale zobowiązani też jesteśmy do nieustanawiania wyższego poziomu ochrony konsumenta niż przewidują to dyrektywy.

Dojdzie teraz też „hierarchia” środków ochrony dla konsumenta – „”w pierwszej kolejności będzie miał prawo domagać się przywrócenia zgodności towaru z umową przez jego naprawę lub wymianę, i dopiero w dalszej kolejności, o ile naprawa czy też wymiana okażą się m.in. nieopłacalne, konsument będzie mógł skorzystać z kolejnych uprawnień, tzn. żądać obniżenia ceny lub odstąpić od umowy”

Ustawa zacznie obowiązywać do 1 stycznia 2023 roku.

źródło: infor.pl
źródło grafiki: pixabay.com

Przypominam że gwarancja a rękojmia to dwa różne terminy. Więcej na ten temat, z wyjaśnieniami, przeczytacie tutaj.

Czytnik kart pamięci z USB 3.0 UGREEN 50541 4w1

2

Używamy coraz więcej kart pamięci. Wszystko jest dobre do momentu gdy trzeba coś z nich zgrać. Pojawia się wtedy dylemat jak je podłączyć. Najszybciej jest użyć urządzenia z włożoną kartą pamięci. Podpinamy je kabelkiem do komputera i kopiujemy. Jednak praktyka pokazuje że szybkości które tam osiągamy, są dalekie od ideału.

Jakiś czas temu recenzowana była kamera samochodowa Viofo A129-G DUO gdzie wspominałem o jej zawrotnej szybkości kopiowania która wynosiła aż 13MB/s. Niby tragedii nie ma, ale to tylko w przypadku jeżeli zrzucamy kilka filmów. Gdy do przekopiowania jest jakieś 100-200 giga materiału, trochę tego czasu zleci. Patrząc na rosnącą ilość miejsca na kartach pamięci to czytnik pewnie nie jednemu się przyda. Aby dodatkowo usprawnić proces kopiowania, warto wybrać model z USB 3.0, minimum.

 

Opakowanie i zawartość

Czytnik który dziś Wam przedstawiam jest marki UGREEN. Ma on oznaczenie 50541 UGREEN USB-A 3.0 to TF/SD/CF/MS. Dociera do nas w charakterystycznym opakowaniu dla tego typu produktów.

Czytnik kart UGREEN 50541 4w1 USB 3.0

 

Na kartoniku z opakowania znajduje się informacja o wspieranych typach kart pamięci:

  • CF – CF I
  • TF – wsparcie dla UHS-I (SD, SDXC, SDHC, RS-MMC, MMC Micro)
  • SD – wsparcie dla UHS-I (Micro SD, Micro SDHC, Micro SDXC)
  • MS – Memory Stick, MS PRO, MS PRO-HG, MS XC DUO
  • Brak wsparcia dla kart CF II
  • Kompatybilne z UHS-II, lecz szybkość będzie ograniczona do UHS-I

 

Na opakowaniu jest wzmianka o wsparciu czytnika dla kart pamięci do 256GB (sprawdzone) i informację o tym że teoretycznie wspiera on karty pamięci o pojemności do 2 GB. Jednak nie jest to przetestowana opcja.

 

Ponadto, na odwrocie znajdziemy jeszcze informację kilka informacji o tym urządzeniu:

  • Wtyk jest typu USB-A (klasyczne wejście USB)
  • Jest kompatybilny z portami USB 3.0 i niżej
  • Ma możliwość odczytu 4 różnych kart pamięci jednocześnie
  • Plug and play – nie wymaga dodatkowych sterowników
  • Kompatybilny z większością systemów operacyjnych dostępnych na rynku
  • Rozmiar produkt: 9,4cm x 3,3cm x 1,3cm

Czytnik kart UGREEN 50541 4w1 USB 3.0 Czytnik kart UGREEN 50541 4w1 USB 3.0

 

W środku dodatkowo schowana jest instrukcja obsługi w kilku językach, lecz na język ojczysty nie macie co liczyć. Jeżeli chodzi o jej zawartość, to tajemnic tam nie ma, klasyka można by rzec. Znajdziecie tam podziękowanie za zakup produktu UGREEN wraz z informacja aby uważnie przeczytać instrukcję przed użyciem produktu. Jest tam też zalecenie aby używać opcji bezpiecznego usuwania sprzętu wyjęciem urządzenia z portu USB.

Czytnik kart UGREEN 50541 4w1 USB 3.0
Instrukcja czytnika UGREEN 50541
Czytnik kart UGREEN 50541 4w1 USB 3.0
Instrukcja czytnika UGREEN 50541

 

Z tym bezpiecznym usuwaniem sprzętu to dyskusyjna sprawa, podejrzewam że instrukcja wyszła zanim pojawiła się łatka do systemu Windows 10, która zmieniła domyślny tryb USB na większe bezpieczeństwo, kosztem wydajności. Jest to łatka z „dawnych” czasów 10-tki, bo sięga 2019 roku, więc wielu nie interesujących się specjalnie rozwojem 10-tki, pewnie ją „przeoczyło”.

Ewentualnie jest to zwykła ochrona dla producenta, aby później nikt mu nie zarzucił że „czytnik zniszczył pliki”.

Na samym końcu znajdziecie informację o dyrektywach EU odnośnie elektroniki, informację o długości gwarancji oraz dane kontaktowe do firmy.

Dodam jeszcze że na opakowaniu i instrukcji, jest lekka rozbieżność w informacji o gwarancji. Na opakowaniu mamy dane o 12 miesiącach, a w instrukcji mowa o 2 latach. My jesteśmy w Polsce i mamy zawsze „gwarancję” (rękojmia) na 2 lata dla osób fizycznych. Firmy w takim przypadku mają rok, z reguły, bo ostatecznie wszystko zależy od produktu i producenta.

 

Czytnik i jego cechy charakterystyczne

Czytnik na pierwszy rzut oka sugeruje wykonanie z aluminium. Niestety, to tylko pierwsze wrażenie. Aluminium jest jedynie „daszkiem” od góry, a reszta urządzenia jest z tworzywa sztucznego, w tym skuwka.

Czytnik kart UGREEN 50541 4w1 USB 3.0 Czytnik kart UGREEN 50541 4w1 USB 3.0

Czytnik kart UGREEN 50541 4w1 USB 3.0Czytnik kart UGREEN 50541 4w1 USB 3.0

 

Mimo to, całość jest solidna i dobrze spasowana. Waga tego czytnika to niecałe 32 gramy.

Czytnik kart UGREEN 50541 4w1 USB 3.0

 

Wykonanie jest na dobrym poziomie. Mimo iż czytnik jest gładki, nie wyślizguje się z rąk i dobrze się go trzyma. Szczotkowane aluminium na obudowie daje wrażenie że nie jest to „zwykły” czytnik, ale coś z wyższej półki. Wrażenia, wrażeniami, pewnie wielu interesuje jego „wydajność”, do tego też za chwilkę przejdziemy.

Na wtyku urządzenia jest charakterystyczny niebieski kolor, sugeruje on że mamy styczność z USB 3.0.

Czytnik kart UGREEN 50541 4w1 USB 3.0

 

Sloty na poszczególne kart pamięci są umieszczone po trzech stronach, więc nie ma opcji aby karty ze sobą kolidowały, jednak idealnie nie jest.

Czytnik kart UGREEN 50541 4w1 USB 3.0 Czytnik kart UGREEN 50541 4w1 USB 3.0 Czytnik kart UGREEN 50541 4w1 USB 3.0

Czytnik kart UGREEN 50541 4w1 USB 3.0

 

Do wspomnianego wcześniej ideału jednak niewiele zabrakło. Slot z kartą microSD jest za blisko slotu na karty Compact Flash, przez co ciężko ją wyjąć gdy obie karty są w gniazdach.

Czytnik kart UGREEN 50541 4w1 USB 3.0 Czytnik kart UGREEN 50541 4w1 USB 3.0

Czytnik kart UGREEN 50541 4w1 USB 3.0

I to w zasadzie jedyna jego wada, w jego budowie, którą udało mi się dostrzec.

 

Test czytnika kart pamięci UGREEN 50541

Poniższy test przeprowadzę na 3 kartach pamięci:

Rodzina SanDisk-ów jest całkowicie przypadkowo tutaj.

Czytnik jest wpięty w USB 3.2 Gen2 (10Gb/s)

Niestety, w moich zasobach, nie posiadam karty Memory Stick, ani adapterów. Tak więc test zrobię bez niej. Jak będę coś miał na stanie, zaktualizuję wpis.

 

Testy syntetyczne czytnika UGREEN

SanDisk Ultra microSDXC

Test czytnika UGREEN 50541Test czytnika UGREEN 50541Test czytnika UGREEN 50541

 

SanDisk Extreme Pro SDXC 256GB

Test czytnika UGREEN 50541 Test czytnika UGREEN 50541 Test czytnika UGREEN 50541

 

SanDisk Extreme CompactFlash 64GB UDMA 7

Test czytnika UGREEN 50541 Test czytnika UGREEN 50541 Test czytnika UGREEN 50541

 

Testy praktyczne czytnika UGREEN

Do testu użyłem próbki ze zdjęciami w formacie JPEG. Folder zajmuje 18,1 GB i ma równe 10000 zdjęć. Czas kopiowania na dysk SSD Samsung EVO 850 jest podany w formie minuty:sekundy. Im krócej, tym lepiej.

microSD SD CF
4:30 4:23 3:57

 

Drugi test to jeden plik o wielkości 20 GB kopiowany na dysk SSD

microSD SD CF
3:41 3:39 2:42

Podsumowanie

UGREEN 50541 to dobrej jakości czytnik za stosunkowo niewielkie pieniądze. Jeżeli ktoś ceni sobie jakość wykonania i chce mieć możliwość odczytu najpopularniejszych kart pamięci, to ta propozycja jest dla niego. Dodatkowo szczotkowane aluminium na obudowie dodaje mu uroku i czytnik ten prezentuje się naprawdę elegancko.

Funkcja odczytu kilku rodzajów kart jednocześnie, jest genialną rzeczą, przemawiającą dodatkowo za jego wyborem.

Na minus można wskazać nie najmniejszy gabaryt, oraz fatalne umiejscowienie slotu na kartę microSD. Ta druga wada występuje jedynie w przypadku gdy będziecie używać karty mSD równocześnie z kartą CF.

Najlepsze oferty tego produktu znajdziesz na:

Kilka zdań o mostku UNITEK Y3324 (adapter ATA/SATA – USB)

0

Jakiś czas temu pisałem na FB o awarii dysku klienta. Zrobiłem zdjęcie i napisałem przy okazji o dwóch produktach które używam na swoim serwisie dość często. Pierwszy z nich to adapter RJ45 do USB a drugi to Mostek Y3324 do dysków twardych. Pierwszy doczekał się testu, kolej na drugi produkt.

 

Słowem wstępu o produkcie UNITEK Y3324

Uprzedzam że nie będzie tutaj unboxingu itp. gdyż, jak wspomniałem wcześniej, jest to produkt z mojego zaplecza serwisowego i nie mam już nic, poza nim samym. Jak można doszukać się w sieci, jest on zapakowany w biało-czerwony kartonik, bardzo znany z produktów marki UNITEK, a w środku czeka na Was produkt i instrukcja.

Adapter ATA/SATA do USB
źródło grafiki: partner.poznan.pl

 

Moja sztuka aktualnie wygląda tak

Adapter ATA/SATA na USBAdapter ATA/SATA na USB Adapter ATA/SATA na USB

 

Jeżeli chodzi o ocenę organoleptyczną to nie mam co mu zarzucić. Spasowanie dobre, nic nie trzeszczy, nie łamie się, nawet po bliższych spotkaniach z drewnianą podłogą. W sumie co się dziwić, jest to lekki i kompaktowy sprzęt.

Przewód USB jest na stałe dołączony do urządzenia i ma długość 80 cm, licząc od urządzenia do końcówki portu USB. Port USB jest w standardzie USB 3.1.

 

Podpinanie dysków do Adaptera SATA – USB Y3324

Urządzenie jest bajecznie proste w obsłudze. Podłączacie dysk do któregoś z gniazd, następnie zasilacz do prądu i wtyk USB do portu USB w komputerze. Na koniec trzeba „cyknąć” włącznik kołyskowy w pozycję „I”. Gotowe.

Adapter ATA/SATA na USB
Włącznik urządzenia znajduje się po lewej stronie

 

To czy adapter jest włączony, czy nie, sygnalizuje Wam dioda znajdująca sie na górze obudowy.

Adapter ATA/SATA na USB

 

Dyski SATA wkładacie w gniazdo i działają, ale pod warunkiem podłączenia urządzenia do zasilania! W przypadku dysków IDE 3,5 cala, musicie dodatkowo w dysk wpiąć przewód/adapter 4 pin na molex który jest w zestawie.

Adapter ATA/SATA na USB
Adapter 4 pin – molex znajduje się po prawej stronie na zdjęciu

 

Tak więc mam wszystko co potrzebuję, a z perspektywy czasu, nawet i więcej. Dzięki temu mostkowi podłączycie do USB:

  • Dyski 3,5 cala ze złączem ATA i SATA
  • Dyski 2,5 cala ze złączem ATA i SATA (HDD i SSD)

 

Rozmieszczenie gniazd w urządzeniu (patrząc z góry):

  • SATA dla dysków 2,5 i 3,5 cala (po prawo)
  • ATA dla dysków 2,5 cala (na dole)
  • ATA dla dysków 3,5 cala (po lewo)

Adapter ATA/SATA na USB

Adapter ATA/SATA na USB Adapter ATA/SATA na USB Adapter ATA/SATA na USB Adapter ATA/SATA na USB

 

Dzięki 3 gniazdom możecie jednocześnie podpiąć 3 dyski i wszystkie będą widoczne w systemie. Niestety każdy z nich musi być z innym złączem, co może komplikować sprawy przy bezpośrednim kopiowaniu SATA-SATA czy ATA-ATA (mam na myśli ten sam rozmiar dysku tj. 2,5″ bądź 3,5″).

Być może obejściem problemu było by użycie adapterów, podobnych do tego na zdjęciu niżej, jednak ja osobiście tego nie testowałem.

adapter ide na sata

 

Tak więc kopiowanie ze starszego IDE na SATA (lub odwrotnie) nie jest problemem. Gdybyście podpięli i uruchomili sam adapter, bez dysków, też będzie widoczny w systemie.

Adapter ATA/SATA do USB
To tylko tak dla Waszej informacji

 

Jako że czasy się zmieniają, złącza dysków też idą do przodu. Wysłużone IDE jest już na emeryturze i coraz rzadziej z niego korzystam. O ile 3,5 cala pod ATA jeszcze trafię, tak dysk 2,5 już nie pamiętam kiedy używałem. Stąd też pisałem o tym że mam więcej, niż potrzebuję 🙂

 

Alternatywa dla mostka Y3324

Ten adapter nie jest pierwszym który przerabiam, lecz spisuje się najlepiej. Co prawda wcześniej miałem tańsze mostki SATA/ATA – USB i szczerze odradzam. Ich cechą charakterystyczną jest zasilacz – nie taki klasyczny jak tutaj, tylko taki wyglądem przypominający te od laptopów. Niestety były one wyjątkowo lekkie, co sugerowało oszczędności na podzespołach i ich jakości. I coś jest na rzeczy. Miałem 2 takie zestawy i w żadnym zasilacz nie przetrwał dłużej niż rok. Nie używałem ich w działalności lecz czysto hobbystycznie, co jakiś czas. Dodatkowo złącze SATA było na przewodzie podłączanym pod „główny” adapter, co nie było wygodnym rozwiązaniem.

Przeglądając allegro, dzień przed publikacją tego wpisu, zestaw podobny do omawianego wcześniej kosztuje „aż” 40 zł. Cena świetna, na SMART-a też się załapiecie, więc czego chcieć więcej? Chyba jakości. Patrząc po najnowszych opiniach, jest tragedia. Ale tutaj cena gra pierwsze skrzypce więc jakoś nie dziwię się temu co można tam wyczytać.

W zasadzie jak przeczytałem trochę tych opinii, to doszedłem do wniosku że i tak jestem farciarzem. U mnie była awaria, zasilacz padał i tyle. Drugi to samo. Żadnych wybuchów, awarii podłączonych urządzeń itp. nie było. Szkoda tylko że inni nie mieli tego szczęścia.

Awaria zasilacza z adaptera ATA/SATA do USB
Uszkodzony zasilacz z taniego mostka USB – zdjęcie pobrane z komentarzy allegro

 

Czy mostek ATA/SATA do USB jest jedynym rozwiązaniem do podłączenia dysków do komputera?

Jedno z odwiecznych pytań – jak podłączyć dysk do komputera? 

Najprościej, i najbardziej uniwersalnie, będzie właśnie kupienie takiego mostka.

W sklepach znajdziecie tańsze alternatywy w postaci adapterów, o których było wcześniej na początku wpisu, ale nie wiem jak z ich żywotnością. Dużą wadą jest fakt że wymagają przestojów maszyny (włączyć i wyłączyć PC) aby podłączyć dysk. A i praca z laptopem już w tym momencie odpada.

Przykładowe adaptery ata sata Przykładowe adaptery ata sata

 

Inna alternatywa to gniazda SATA z wtyczką USB. Podłączenie dysku jest proste i szybkie. W gniazdo SATA wkładacie dysk, przewód USB do komputera i do przodu! Ale to rozwiązanie ma jedno duże ograniczenie – samo USB nie da rady z dyskami 3,5 cala. Ten adapter obsłuży jedynie dyski 2,5 cala. Tak więc zanim kupicie taki sprzęt, pierw przemyślcie jakie dyski najczęściej u Was goszczą.

Adapter sata do usb

 

Jeżeli macie styczność dodatkowo z IDE, niestety pole do manewru się zmniejsza, ale nie jest źle. Gdyby taki mostek Wam nie podszedł, możecie pomyśleć nad stacją dokującą. W sprzedaży są „mieszanki” stacji dokującej ATA / SATA + HUB USB i czytnik kart pamięci w jednym. Sam nawet kiedyś takie cudo zakupiłem, z ciekawości. Teraz popularny model tego urządzenia kosztuje na allegro niewiele ponad 100 zł. Niewiele później dziękowałem za opcję zwrotu w ciągu 14 dni. Całość wykonana była mocno po kosztach, plastik cienki, ledwo to się trzymało w kupie, ale to było pół biedy. Wydajność USB i czytnika kart była fatalna w mojej sztuce. Niby dodatek, ale można było jednak kupić coś taniej bez tych „ficzerów”.

Tak, wiem, chytry dwa razy traci (płaci), ale niech pierwszy rzuci kamień osobnik interesujący się nowinkami technicznymi który NIGDY nie kupił tańszego produktu, wiedząc że na cuda nie ma co liczyć. Ciekawość niemal zawsze wygrywa.

 

Test mostka UNITEK Y3324

Test adaptera ATA/SATA na USB - UNITEK Y-3324
Samsung 850 EVO (SSD)
Test adaptera ATA/SATA na USB - UNITEK Y-3324
Samsung 850 EVO (SSD)
Test adaptera ATA/SATA na USB - UNITEK Y-3324
Samsung 850 EVO (SSD)
Test adaptera ATA/SATA na USB - UNITEK Y-3324
Seagate Barracuda 7200.10 (ATA)
Test adaptera ATA/SATA na USB - UNITEK Y-3324
Seagate Barracuda 7200.10 (ATA)
Test adaptera ATA/SATA na USB - UNITEK Y-3324
Seagate Barracuda 7200.10 (ATA)
Test adaptera ATA/SATA na USB - UNITEK Y-3324
Toshiba DT01ACA100 (SATA III – wpięty w kieszeń SATA II)
Test adaptera ATA/SATA na USB - UNITEK Y-3324
Toshiba DT01ACA100 (SATA III – wpięty w kieszeń SATA II)
Test adaptera ATA/SATA na USB - UNITEK Y-3324
Toshiba DT01ACA100 (SATA III – wpięty w kieszeń SATA II)

 

Moja opinia na temat mostka / adaptera ATA/SATA do USB marki UNITEK

Patrząc na testy, z wydajnością nie jest tak źle. O ile dyski talerzowe jeszcze jakoś „idą”, tak na SSD ma stratę ponad 200MB/s. Z perspektywy ogólnej, to dużo. Patrząc jednak na specyfikację mostka, mamy tutaj złącze SATA II, czyli ciut więcej jeszcze, teoretycznie, powinniśmy wyciągnąć.

W serwisie nie widzę większego problemu. Jego użycia sprowadzają się do klonowania dysku i tyle. Puszczam kopiowanie i w zasadzie robię swoje, doglądając jedynie co jakiś czas czy wszystko ok.

Czy kupiłbym kolejny raz taki mostek, gdyby ten uległ awarii? Tak. Dłubanie w komputerach pokazuje że jest to świetna sprawa. Urządzenie jest mniejsze i bardziej poręczne niż stacje dokujące, co jest kolejnym plusem. A że z dyskami IDE niejednokrotnie mam styczność, to w zasadzie sprawa jest przesądzona.

 

A może jakiś upgrade?

Widziałem, jakiś czas temu, że pojawiły się na rynku ulepszone wersje tych mostków, z opcją backupu/kopiowania bez użycia oprogramowania z komputera. Niektóre model mogą nawet kopiować w obie strony. Wystarczy tylko ustawić przełącznik decydujący co jest źródłem, a co miejscem docelowym. Świetna sprawa!

Jako że świat też idzie do przodu, a ja nie chcę być za bardzo w tyle, coraz częściej rozmyślam nad czymś z SATA i NVMe na pokładzie. Moja styczność z kopiowaniem dysków SATA do NVMe PCIe ciągle rośnie, ale aktualnie ratuje mnie stacjonarka. Jednak rozłączanie wszystkiego, przekładanie dysków i ta cała żonglerka z czasem robi się coraz bardziej irytująca. Wiecie, kto się nie rozwija…

Prywatnie staram się wyposażać warsztat możliwie optymalnie, skrzynki narzędziowej też się to tyczy, i chcę aby funkcje poszczególnych narzędzi do pracy nie dublowały się, na tyle, na ile jest to możliwe. Tak więc będę się rozglądać za jakimiś współczesnymi adapterami do USB, i jak coś dorwę, na pewno podzielę się z Wami opinią i wpisem na blogu.

Aktualnie polecane oferty tego produktu znajdziesz na:

Standardy USB – Rodzaje, szybkości, oznaczenia – podstawy

2

Słowem wstępu
Początki USB
Port USB 1.0 i USB 1.1 (1996 – 1998)
Port USB 2.0 (2000 rok)
Rodzaje portów USB 3.0 (2008 – 2017 rok)
Port USB 3.1 (2013 rok)
Port USB 3.2 (2017 rok)
Port USB-C (w skrócie)
Rodzaje portów USB4 (2019 rok)
Port USB4 v2.0 (2022 rok) (USB 4 Version 2.0)

Słowem wstępu

Małe, prostokątne, uniwersalne złącze bywające że w różnych kolorach – tak można opisać ten port w ogromnym uproszczeniu. Jednak czas idzie do przodu, a łącze razem z nim. Tak więc, aby nie było za nudno, parę lat temu wprowadzono standard USB-C. Jego wtyk, i gniazdo, stały się owalne. Zmieniły się zasady gry i nastaje powolny koniec pewnej ery związanej z wkładaniem urządzeń do tego portu. Nie ma zmiłuj, każdy to kiedyś przerabiał.

Wkładanie urządzeń USB do gniazda

 

W 2012 roku był pomysł jak to obejść, w sensie jak wkładać wtyczkę aby uniknąć pomyłek. Jak sami się domyślacie, projekt się nie przyjął. Nazywał się on Eidetic USB. Patrząc z perspektywy czasu, może to i dobrze. Niby ułatwienie jest, w końcu widzimy wyraźnie jak wkładać wtyczkę, jednak z perspektywy dzisiejszych pendrivów, takie powiększenie wtyku by niepotrzebnie zwiększało objętość tych pamięci przenośnych. Z drugiej strony, jak by to weszło w obieg, to pewnie byśmy się do tego przyzwyczaili i nikt by nie marudził.

Eidetic USB
Eidetic USB

 

Chociaż coś dalej w trawie piszczy. Marka Lenovo chyba skorzystała ,poniekąd, z tego rozwiązania. Takie modyfikacje wtyczki USB w zastosowali w swoich tabletach z serii Yoga. Kolejne rodzaje kabelków dla kolekcjonerów 😉

Kabel do ładowania dla Lenovo Yoga
Zdjęcie z platformy Aliexpress

 

Mamy XXI wiek, a ilość portów oraz standardów ładowania, będących aktualnie w użyciu, gwarantuje ból głowy. Co jakiś czas coś nowego przybywa i coś się zmienia. Ale ostatnie, duże zmiany, mają przynieść ogólną poprawę. I poniekąd to się udało. Poniekąd… Jak rozwój standardu idzie w dobrym kierunku, tak nazewnictwo nieco kuleje. O tym będzie w dalszej części wpisu.

Przy okazji zapraszam do dyskusji, komentarze są do Waszej dyspozycji. Mile widziane pytania, uwagi czy informacje co byście chcieli zobaczyć w tego typu wpisach i czego Wam brakuje. 

Informuję też że to co znajduje się w tym wpisie jest wiedzą elementarną. Wiele z tych informacji rozpiszę w osobnych postach, aby całość nie przytłaczała wielkością. Tak więc braki informacji o oznaczeniu, logach, ładowaniu czy inne dodatkowe opcje to nie moje przeoczenie a celowy zabieg 🙂

 

Początki USB

USB czyli Universal Serial Bus (Uniwersalna Magistrala Szeregowa). Powstał on w celu standaryzacji podłączeń urządzeń peryferyjnych do komputera, eliminując tym samym port szeregowy i równoległy a także z potrzeby wyeliminowania osobnego zasilania. Tak więc jedno złącze, musiało „ogarnąć” dwie funkcje:

  • Transfer danych
  • Zasilanie urządzenia

Ojcem USB jest Ajay Bhatt, inżynier pracujący w Intelu (mamy rok 1996). Niestety popularność przychodziła z trudem, ale pomoc przyszła od strony, już świętej pamięci, Stevena Jobsa. Zamontował on w swoich iMac-ach G3 wyłącznie porty USB i ruszyła maszyna. Ciekawe że przy początkach wersji portu USB 3.0, już (ponoć) nie chętnie zostały ona przyjęte w Apple. Oficjalne stanowisko to braku początkowego wsparcia ze strony Intela.

W popularyzacji USB pomagali tacy giganci branży jak (kolejność alfabetyczna) Compaq, DEC, IBM, Intel czy Microsoft.

Uniwersalność tego rozwiązania wiąże się z możliwością podpięcia do 127 urządzeń jednocześnie za pomocą HUB-ów. Chodzi tutaj oczywiście o możliwości techniczne portu.

Jednak prawdziwym fenomenem USB jest funkcja PnP (Plug and Play), czyli podłączenie urządzenia peryferyjnego do komputera i automatyczne jego wykrycie. Przez długi czas złącze to ewoluowało w dobrym kierunku. Zmieniał się kolor i szybkość, aby na pierwszy rzut oka rozróżnić standard. Jednak sam wtyk, i gniazdo, pozostawało gabarytami takie samo.

Przełomem na tym polu było pojawienie się USB-C. Małe i owalne złącze zdobywa coraz większą rzeszę fanów. Nic w tym dziwnego, jest mniejsze i wydajniejsze od poprzednika. A fakt odejścia od problemów z wtykiem (góra-dół) jest wisienką na torcie.

Jak to z rozwojem bywa, nie może wszystko iść pięknie i z jakiegoś powodu, w pewnym momencie, zmieniły się trochę „zasady”. Docelowo, po części w domysłach, miało być prosto i przejrzyście – USB 1.x, USB 2.x, USB 3.x, USB 4.x. Coś jednak się pozmieniało i USB 3 dostało nową nomenklaturę. Nie było by to może takie złe, gdyby nie fakt że jakiś czas później była powtórka z rozrywki. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Marketingowcy znaleźli sposób by wciskać „stare, w cenie nowego, ale z wydajnością starego”. Mówiąc prościej, to samo gniazdo można ochrzcić na 3 standardy, każdy będzie podświadomie sugerować że mamy do czynienia z nowszym modelem, a tak realnie mamy ciągle ten sam produkt. Taka sytuacja powoduje że bardzo prosto będzie tutaj nabrać kogoś mniej technicznego. Mimo to, trend ten dalej idzie w najlepsze, i nie ma co liczyć że coś się zmieni. Chyba że na gorsze… (odpukać!).

 


Port USB 1.0 i USB 1.1 (1996 – 1998)

USB 1.0 (1996 rok)

USB 1.1 (1998 rok)

USB 1.0
USB 1.0

 

USB 1.0 i USB 1.1 cechuje się białym kolorem. Jego szybkość to 12 Mb/s co odpowiada 1,5 MB/s w wersji 1.1. Napięcie w gnieździe to 5V, a natężenie 500mA = 2,5W mocy. Dla tego standardu maksymalna długość kabla to 3 metry. Oznaczenia jakie z nimi spotkacie to:

  • Low Speed (USB 1.0)
  • Full Speed (USB 1.1)

Jest to standard który w zasadzie umarł już śmiercią naturalną i mało gdzie go spotkacie. Jednak jeżeli Wam się trafi, to wiedzcie że natrafiliście na naprawdę stary komputer. Dlatego też, nie ma sensu zbytnio się nad nim rozpisywać i przedstawiam Wam jedynie podstawową specyfikację.


Port USB 2.0 (2000 rok)

USB 2.0
USB 2.0

 

USB 2.0 cechuje czarny kolor gniazda i wtyku. Szybkość transferu to 480 Mb/s = 60 MB/s. Napięcie w gnieździe to 5V przy natężeniu 500mA. Razem daje nam to 2,5W mocy. Maksymalna długość kabla to 5 metrów (wg. standardów USB-IF). Oznaczenia tego USB to:

  • Hi-Speed
  • High Speed

Standard obecny do dziś, jednak już sukcesywnie wypierany przez jego następcę – USB 3.x. USB 2.0 jest wstecznie kompatybilne, czyli urządzenia podpięte do tego portu USB 1.x, będzie działać, zwalniając jednak do maksymalnej szybkości obsługiwanej przez ten port.

Przeznaczenie USB 2.0 to mało wymagające urządzenia. Idealnym przykładem tego są klasyczne myszki i klawiatury, drukarki i skanery oraz jakieś klucze sprzętowe HASP czy niebyt wymagające kamery. Nic nie stoi na przeszkodzie aby używać tych portów do transferu danych, jednak przy większej ilości danych i małej ilości czasu, to kiepski duet. Szczególnie jeżeli macie alternatywę w postaci wolnego portu USB 3.0.

Przygotowując ten materiał i doszukując się jakiś niuansów o standardzie USB 2.0, zauważyłem że w sieci panuje błędne przekonanie o tym że ten port spotykany jest już głównie w starszych i wysłużonych sprzętach. Cóż, jeżeli płyty główne, kosztujące niemal 2 tysiące złotych w listopadzie 2022 roku, i z podstawką AM4, są leciwym sprzętem, to ja nie mam więcej pytań. Przykłady? Proszę:

  • ASUS ROG STRIX Z590-E GAMING WIFI (2x USB 2.0)
  • MSI MEG X570S UNIFY-X MAX (6x USB 2.0)
  • ASRock X570 Taichi (2x USB 2.0)

A to nie koniec listy… Jasne, jest tam o wiele mniej portów USB 2.x niż 3.x, jednak dalej tam są, i to nie w małej ilości. Nie będę wnikać skąd ta teza, ale jedno jest pewne, jest chybiona. Nic nie zanosi się na szybki koniec „dwa zero”. Sytuację może zmienić USB4 gdzie zostanie zastosowane „przesunięcie” z portami, jak miało to miejsce z USB.3.0. Pierwsza płyta główna z USB 3.0 (Asus P6X58 Premium) otrzymała dwa takie porty a reszta była w standardzie 2.0. Teraz może będzie powtórka z sytuacji i „na dzień dobry” otrzymamy 2 porty USB4, a reszta w standardzie 3.x. Taki manewr może faktycznie być gwoździem do trumny dla USB 2.0.

Asus P6X58 Premium
Asus P6X58 Premium

 

Wcale się nie zdziwię jeżeli modele płyt głównych, z wyższych półek, będą miały combo w postaci USB4 + USB 3.x + symboliczne 2 porty USB 2.0. Wszystko jednak wyjdzie w praktyce.

Z innej beczki, na nośnikach CD/DVD/BD też już od dawna „stawiano krzyżyk”, a jednak ich branża chyba nie ma się tak źle. Pod koniec roku 2021, płyty Blu-Ray (które wg. wielu odeszły do lamusa razem z CD czy DVD) doczekały się „nowego pokolenia”. RITEK pod koniec 2021 roku wydał płytę BD-R XL (BDXL), czyli nośnik o pojemności 100GB. Fakt, zapis x4 nie napawa optymizmem, początkowa dostępność w USA też nie pomagała, ale jak widać płyty mają się dobrze. Rosną pojemności takich nośników, a i producenci nagrywarek tworzą urządzenia je obsługujące. Machina się kręci. Dodam jeszcze że RITEK gwarantuje możliwość przechowywania danych na wspomnianych nośnikach nawet przez 50 lat.

Niewiele wcześniej swój debiut, i to na rodzimym rynku, miały płyty CD i DVD do zastosowań medycznych ArchivDisc Plus / MedicalDisc Plus. Mają one przewidzianą żywotność 50-ciu lat dla CD i 30-stu dla DVD.

Może i producenci nowoczesnych płyt głównych, z USB4 na pokładzie, szybciej się z nim pożegnają, ale w tym kraju, i pewnie wielu innych na świecie, komputerów nie wymienia się co rok czy dwa (poza fanami nowinek technicznych czy tych z grubszym portfelem). Tak więc czarne gniazdko będzie jeszcze długo cieszyć nasze oko.

* Aktualnie w sprzedaży wiele przewodów USB 2.0 ma białą końcówkę czy wtyk, mimo że faktycznie są to przewody USB 2.0.

 

Rodzaje portów USB 3.0 (2008 – 2017 rok)

USB 3.0 (2008 rok)

USB 3.0
USB 3.0

 

USB 3.0 cechuje się kolorem niebieskim. Transfer maksymalny to 5 Gb/s co jest równe 625 MB/s. Maksymalna długość przewodu to 3m. Moc tego portu jest zależna od wersji / standardu:

  • USB-A – 900mA / 5V = 4,5W
  • USB-C – 3A / 5V = 15W
  • USB-PD (USB Power Delivery) – 20V / 5A = 100W

Oznaczenia jakie z nimi spotkacie to:

  • Super Speed
  • SS

 

Port USB 3.1 (2013 rok)

USB 3.1
USB 3.1

Dla USB 3.1 „standardowy” jest kolor turkusowy. Szybkość jaką cechuje ten port to 10 Gb/s = 1,25 GB/s. Jak wcześniej, moc jest uzależniona od wersji / standardu:

  • USB-A – 900mA / 5V = 4,5W
  • USB-C – 3A / 5V = 15W
  • USB-PD (USB Power Delivery) – 20V / 5A = 100W

Oznaczenie tego portu to USB SuperSpeed+.

 

Port USB 3.2 (2017 rok)

USB 3.2 występuje w dwóch standardach:

    • USB 3.2 Gen 1×2 -> 10 Gb/s = 1,25 GB/s
    • USB 3.2 Gen 2×2 -> 20 Gb/s = 2,5 GB/s

Jest kompatybilne wstecz z poprzednimi standardami USB, lecz z racji budowy (w wersji USB-C), wymaga to zastosowania adaptera USB-C do USB-A

Wzrost szybkości, w stosunku to poprzedniego standardu (USB 2.0) jest aż dwudziestokrotny!

USB 3.x stał się dość rozbudowanym złączem w stosunku do protoplastów jakimi były porty szeregowe. Teraz, poza transmisją danych i opcją zasilania, mamy funkcję przesyłania obrazu. To duży krok dla tego standardu. Jak to jednak bywa na początku, nic nie jest idealne i powyższe innowacje miały swoje wady. Szczęście że w USB4 będą one naprawione.

Zasilanie. Niecały Amper (USB-A) jest w zasadzie idealny dla większości zastosowań. Ładowanie może nie trwa mega szybko, ale nie jest tak źle.

Port ten, z racji swojej wydajności, jest zalecany aby używać go do transferu plików z pamięci przenośnych np. dysków twardych. Jeżeli macie możliwość, urządzenia typu myszki czy klawiatury bezprzewodowe podłączajcie pod porty USB 2.0, szkoda marnować jego potencjału na takie peryferia.

Zwróćcie też uwagę że, mimo dużej szybkości przesyłu danych na USB 3.x, nie zwiększa ono wydajności urządzeń do niego podłączonych. Niby wiadoma rzecz, ale praktyka pokazuje różne scenariusze. A opakowania niektórych producentów też mogą sugerować „lekkie mijanie się z rzeczywistością”.

 

Zamieszanie z nazewnictwem USB 3.x

Niestety, parę lat temu, zrobiły się straszne zawirowania w nomenklaturze USB 3.0. O ile zmiana nazewnictwa to pół biedy, tak zmiany które nastąpiły (a były dwie), powodują do dziś wiele nieścisłości i dają pole do popisu dla kreatywnych marketingowców, ale o tym napisze kiedy indziej w osobnym wpisie.

Tak więc „rozwój”, poprzez zmianę nazewnictwa, USB 3.0 i 3.1 wygląda następująco:

USB 3.0 -> USB 3.1 Gen1 -> USB 3.2 Gen1 (5 Gb/s)

USB 3.1 -> USB 3.1 Gen2 -> USB 3.2 Gen2 (10 Gb/s)

Złącze to jest kompatybilne wstecz, lecz chodzi o możliwości techniczne. Nie da się podpiąć USB-A do gniazda USB-C i odwrotnie. Ratunkiem w takim przypadku są adaptery USB-C do USB-A. A i z nimi różnie bywa.

USB 3.x to aktualnie najpopularniejszy port USB spotykany w urządzeniach. Jego standard różni się w zależności od produktu. W produktach, powiedzmy „przenośnych” np. smartfony, laptopy czy tablety góruje USB-C. Dla płyt głównych w komputerach czy NAS-ach dalej najczęściej montowane jest USB-A. Chociaż USB-C na pokładzie płyty głównej nie jest niczym nowym.

I jeszcze taka ciekawostka – istnieje przedłużacz światłowodowy, konkretnie repeater, potrafiący przesłać sygnał USB 3.1 Gen1 do 500 metrów, a USB 3.1 Gen2 do 300 metrów. Urządzenie nazywa się FireNEX-10G i kosztuje 1300 dolarów. Do tego trzeba jeszcze doliczyć kilka stów za kabelek…

 

Port USB-C (w skrócie)

USB-C
Port USB-C

Najważniejsze cechy USB-C:

  • Asymetryczna obudowa. Odpada nam problem sprawdzania jak wkładamy kabelek (patrz grafika na początku wpisu)
  • Maksymalna moc (docelowa) dla tego standardu to 240W
  • Wsteczna kompatybilność z USB-A

Kompatybilność pod względem parametrów technicznych, bo fizycznie będzie ciężko. Jednak dla chcącego, nic trudnego, ale nie dziwcie się później że kabelek nie działa 😉

USB-C nie ma konkretnego koloru. Za to w stosunku do poprzedników (USB-A) jest mniejsze, mieści więcej żył i posiada o wiele większe wartości przesyłu napięcia, natężenia oraz transferu. Mniejszy rozmiar pozwala umieścić złącze w przestrzeniach gdzie miejsce jest na wagę złota.

Jeżeli kolory już nie obowiązują, to z wtyczkami będzie nie małe zamieszanie. W USB typu A, mimo niewielkiej wiedzy na temat standardów, można było mocno orientacyjnie, ale jednak, „określić” wydajność przewodu patrząc po kolorze wtyczki. Tutaj tego nie ma. USB-C będą „takie same” na pierwszy rzut oka. Producenci jeszcze je „zbajerują” optycznie i prawdziwa wydajność przewodu będzie wychodzić jedynie w przysłowiowym praniu. Trafiają się czasem producenci opisujący standard przewodu na jego obudowie, ale to nie jest jakieś popularne zjawisko, a szkoda.

Mix przewodów USB-C
… no bo kwiaty szybko schną…

 

Na chwilę publikacji wpisu (Listopad 2022) rekordzistą z mocą ładowania jest Smartphone iQOO 10 Pro z ładowaniem USB-C o mocy 200W. Dla zobrazowania szybkości – akumulator o pojemności niecałych 5000mAh naładujemy w 10 minut. I to od zera!

Powoli też kierujemy się ku unifikacji USB do formy USB-C (przynajmniej w kwestii ładowania telefonów). Apple ma już mieć w najnowszym iPhone 15 USB-C, jednak znając tą firmę, musi gdzieś być haczyk. Straty z tantiemów idących na certyfikację kabli Lightning innych producentów, trzeba będzie jakoś odrobić.

 

Rodzaje portów USB4 (2019 rok)

USB-C
Tak, to jest USB 3.2, ale USB4 będzie wyglądać tak samo. Główne zmiany zachodzą „pod maską” i nie będą widoczne na pierwszy rzut oka. A zdjęcie jakieś musiałem dać 🙂

 

USB4 może poszczycić się szybkością 40 Gb/s = 5 GB/s. Ładowanie osiąga maksymalną moc 100W (5A*20V). Jak u poprzednika, kolory portów czy wtyków poszły już w niepamięć. Jest on kompatybilny z Thunderbold 3, PCIe 5 oraz Display Port 2.0. Zachowuje on też wsteczną kompatybilność z poprzednimi typami USB, do USB 2.0 włącznie (z pomocą adapterów). Kabel  USB4 nie może być dłuższy niż 80 centymetrów.

Pierwsza i najważniejsza sprawa – USB4 piszemy razem. Nazewnictwo poprzednich wersji miało spację między wyrazem USB a wersją portu np. 2.0. Wyglądało to tak:

  • USB 1.x
  • USB 2.0
  • USB 3.x

Teraz spację usunięto i piszemy nazwę tego portu zawsze razem – USB4.

USB w wersji 3.x, obsługujące wyświetlanie obrazu i transfer plików jednocześnie, miały sztywny przydział przepustowości dla podpiętych urządzeń. Dla przykładu, jeżeli podpięty został monitor i dysk twardy, do tego samego portu (przez jakiś adapter czy stację dokującą) to przepustowość została podzielona równo między nich. Mimo że monitor nie potrzebował połowy tej przepustowości, była ona zawsze dla niego zarezerwowana i nie mogła zostać przyznana dyskowi do transferu danych.

USB4 zmieniło tą sytuację i linia wideo może być współdzielona z linią danych i odwrotnie. Wcześniej linia danych służyła wyłącznie do przesyłania danych a linia wideo służyła wyłącznie do przesyłu wideo. Od teraz USB dynamicznie przydziela przepustowość, co przekłada się na lepsze wykorzystanie możliwości podłączonego do niego sprzętu i przewodu.

 

Port USB4 v2.0 (USB 4 Version 2.0) (2022 rok) 

W USB4v 2.0 szybkość transferu zwiększyła się do 80 Gb/s = 10 GB/s. Interfejs sygnałowy może być skonfigurowany asymetrycznie, aby zapewnić do 120 Gb/s w jednym kierunku, zachowując 40 Gb/s w drugim kierunku. Jest on kompatybilny z DisplayPort 2.1 oraz posiada obsługę Power Delivery dostarczającą do 240W mocy! Jest też wsteczna kompatybilność z poprzednimi standardami.

Niestety, zamiast uczyć sie na błędach USB 3.x, gdzie przyjęto bezsensowne zwiększanie „genów”, zamiast stopniować cyfry po przecinku oznaczając USB kolejno USB 3.1, USB 3.2, USB 3.3 itd., przechodzimy teraz w stopniowanie poprzez „wersje”.

Wychylę się nieco przed szereg i w wersji USB 5 proponuję aktualizację przez podniesienie do potęgi – USB 5.01, USB 5.12. W wersji 6 lecimy na całość – USB 6.1 v2 Gen3 v45 Myślicie że ktoś tego nie zrozumie? A kto by się tym przejmował. Cytując klasyk – „jakoś to będzie”. Z naciskiem na „jakoś”. Nowe nazewnictwo nic nie ułatwi a robi jedynie kolejne pole do popisu dla marketingowców. Naprawdę nie wiadomo co kierowało tymi osobami że klepnęli takie nie intuicyjne nazwy. Można by rzec pewne przysłowie o tym że jak nie wiadomo o co chodzi… ale to jedynie domysły. Przeszukując sieć nie trafiłem żadnego argumentu przemawiającego za „genami” i tym jak mają ułatwić nam orientację w temacie.

Jeżeli ktoś znalazł jakikolwiek logiczny argument czemu mamy takie nazwy a nie inne, i mają one pomóc przysłowiowemu Kowalskiemu w ogarnięciu tematu nazw USB, bardzo proszę o komentarz albo e-mail, bo ja na tym polu poległem.

Test adaptera z Allegro – mSATA do USB

0

Jakiś czas temu opublikowałem wpis o dwóch adapterach mSATA do SATA. Były to całkiem udane produkty, patrząc z perspektywy ich ceny. Teraz jeszcze raz skupimy się na tym, nieco zapomnianym już złączu, lecz jego adapter będzie tym razem pod port USB.

 

kilka słów o adapterze mSATA do USB

Teraz, jak i w poprzednim wpisie, mamy styczność z produktem bez konkretnej marki. Ot jakaś firma X stworzyła całkiem udany adapter mSATA do USB, nie chcąc się chwalić kim jest. A szkoda.

Adapter mSATA do USBAdapter mSATA do USB

 

Sprzęt dotarł do mnie w woreczki antyelektrostatycznym i, poza nim, próżno szukać czegokolwiek. W moim przypadku nawet naklejki na opakowaniu nie było, a o instrukcji można tylko pomarzyć. Podejrzewam że „ten typ, tak ma”.

Adapter mSATA do USB
Adapter mSATA do USB wraz z opakowaniem i całą jego zawartością 🙂

 

Dysk wkładamy do slotu i przymocowujemy do adaptera na 2 śruby będące już w zestawie.

Adapter mSATA do USB

 

Dysk w adapterze mieści się idealnie. Wymiary płyty, bez złącza USB, to 5,5 cm x ~3,2 cm.Adapter mSATA do USB

 

Urządzenie jest wyposażone w „niebieski wtyk”, który ma nam obiecać wydajność USB 3.0, czyli szybkie kopiowanie. Ile w tym prawdy, zobaczymy to w praktyce.

Adapter mSATA do USB

 

Adapter jest lekki i bez problemu trzyma się w porcie USB komputera stacjonarnego.

Adapter mSATA do USB

 

Jego praca jest sygnalizowana za pomocą diody znajdującej się na płytce. To plus, poprzednie modele tego nie miały. Warto jednak zauważyć że były one dedykowane pod złącze SATA i teoretycznie powinny być w odbudowie, stąd nie dziwi decyzja o braku diody.

Adapter mSATA do USB

 

Oprogramowanie do dysku podpiętego w adapter

Jako że mam dysk marki Samsung, mogę użyć dedykowanego oprogramowania dla systemów Windows i dowiedzieć się o nim co nieco.

Adapter mSATA do USB

 

A to wszystko dzięki programowi Samsun Magican. Poda nam on wiele informacji o dysku znajdującym się w komputerze…

Adapter mSATA do USB Adapter mSATA do USB

 

…ale pod warunkiem bezpośredniego wpięcia w płytę główną. Przy USB większość opcji jest niedostępna

Adapter mSATA do USB Adapter mSATA do USB Adapter mSATA do USB Adapter mSATA do USB Adapter mSATA do USB Adapter mSATA do USB Adapter mSATA do USB Adapter mSATA do USB Adapter mSATA do USB

 

Część z tych opcji nie jest co prawda dedykowana do tego modelu, ale jakoś tak mało opcji do wyboru 🙁 No cóż, uroki USB.

Wystarczy teorii, czas na praktykę.

 

Testy wydajności adaptera mSATA do USB

Dla przypomnienia, tak prezentuje się wydajność dysku na standardowych ustawieniach po podpięciu do płyty główne.

Test SAMSUNG 850EVO mSATA znaleziony w google

 

Na pierwszy rzut sprawdźmy CrystalDiskMark-a i to jak ma się uzyskany wynik do testu znalezionego w sieci

Adapter mSATA USB
Do ideału nie jest tak daleko. Starty są, ale nie należą do kosmicznie dużych

 

Zerknijmy jeszcze na dwa pozostałe testy.

Adapter mSATA USB

 

Adapter mSATA USB
Houston, mamy problem

 

Podsumowanie – czy warto kupić adapter mSATA do USB?

Jeden program co prawda odmówił posłuszeństwa, ale dysk na adapterze działa i ma się dobrze. Przyznaję Wam otwarcie że nie wnikałem czemu akurat ten program nie współpracował z tym adapterem. Jeżeli kopiowania odbywają się normalnie, w obie strony, to doszukiwanie się czemu nie działa jeden benchmark, jest trochę jak szukanie igły w stogu siana. A i nawet jak bym ją znalazł, to zysku niemal nic, poza ewentualną satysfakcją.

Zdaje sobie sprawę że jest to nisza, adapter + standard złącza, i w zasadzie nie ma popytu na to, ale jak ktoś dłubie przy komputerach, jak ja, myślę że warto mieć takie urządzenie. Jest to lepsze rozwiązanie niż adaptery które miałem pod SATA (bardziej uniwersalne). Zaletą uniwersalności odbywa się kosztem transferu, ale starty są tak małe, że prywatnie bym je zignorował.

Co przemawia za tą sztuką?

  • Szybkość podłączenia – Plug and Play. Podłączenie i przekopiowanie plików odbywa się na włączonej maszynie. Nie ma wymaganych restartów komputera jak przy złączu SATA (pomijam tutaj opcję Hot Swap)
  • Starty szybkości są marginalne w stosunku do uniwersalności rozwiązania
  • Jeżeli macie jakiś dysk mSATA na zbyciu, z tym adapterem zyskacie bardzo szybki pendrive, niestety nie najmniejszych gabarytów ALE jest on 3 do 4 razy tańszym rozwiązaniem niż zakup nowej pamięci (pod warunkiem posiadania już dysku)

Aby nie było nie jasności. Nie wieszam psów na poprzednich modelach (pod SATA). Je również mogę Wam polecić, ale kierowałbym je do osobów które mają komputery stacjonarne i chcą wykorzystać dysk ze złączem mSATA do przechowywania danych w takich właśnie maszynach.

Jeżeli przez Wasze ręce przechodzą dyski klientów, znajomych czy rodziny, gdzie głównie chodzi o przekopiowanie jakiś danych, polecam kierować się w wersję ze złączem USB.

PS.

I uważajcie na palce przy dłuższym kopiowaniu 😉

Adapter mSATA do USB Adapter mSATA do USB

 

Aktualnie polecane oferty tego produktu znajdziesz na